DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 51 -> Życie Gendyna Rinpocze

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Życie Gendyna Rinpocze

Mira Starobrzańska
_________

„Nie mam biografii i życiorysu – po prostu piję herbatę i jem tsampę”


Gendyn Rinpocze urodził się w 1918 roku, w tybetańskim roku Ziemnego Konia, nieopodal Singka Dzong w Kham, w Tybecie. Już jako dziecko uwielbiał budować szałasy i zamykać się w nich przed światem, siedząc w pozycji medytacyjnej. Budował dla siebie trony z ziemi, siadał na nich i „udzielał przekazów mocy”. Nocami myślał o cierpieniu istot i o tym, że nie potrafi im pomóc. Zawsze czuł silny związek z dharmą i czynił życzenia, żeby udało mu się znaleźć duchowego mistrza. Obserwując proste życie swoich rodziców, zajmujących się wypasem zwierząt i wykuwaniem mantr w kamieniu, zauważył, że światowe aktywności nie mają znaczenia i nie dają trwałego szczęścia. Chociaż pełne są trudności i pochłaniają mnóstwo czasu, w momencie śmierci nie ma z nich żadnego pożytku. Pomimo usilnych starań, rodzicom Rinpocze nie udało się nauczyć go sztuki rzeźbienia w kamieniu, więc zaniepokojeni jego przyszłością, na jego własną prośbę, posłali go do pobliskiego klasztoru, gdzie mógł robić to, co pragnął, czyli poznawać dharmę.

14 lat w klasztorze

I tak w wieku siedmiu lat Rinpocze, jako mnich bez ślubowań, rozpoczął praktykę w klasztorze Khjodrag. W wieku piętnastu lat spotkał młodego XVI Karmapę, który przybył do Khjodrag wraz z Situ Rinpocze Pema Łangczugiem. Karmapa przeprowadził ceremonię Czarnej Korony za pomocą małej korony, ponieważ ta tradycyjna była dla niego jeszcze wtedy zbyt ciężka. Udzielił wówczas także inicjacji Kochających Oczu i nauk wyjaśniających drogę do natury Buddy przez praktykę na tę formę. Gendyn Rinpocze pisze w swoich wspomnieniach, że miał już wtedy pewność, że to Karmapa jest jego rdzennym nauczycielem.
Mniej więcej dwa lata później, w wieku siedemnastu lat, przyjął pełne ślubowania mnicha. Zwykle można to zrobić dopiero po ukończeniu dwudziestu jeden lat, ale każde z rodziców „pożyczyło” mu po dwa lata i w ten sposób mógł wcześniej zostać mnichem linii Baram Kagyu. Jest to jedna z czterech szkół Kagyu, której tradycja pochodzi od Gampopy. W tych czasach w klasztorze przebywało trzynastu urzeczywistnionych mistrzów – część z nich mieszkała wokół klasztoru w jaskiniach, do których nie można było dojść pieszo. Słynęli oni z tego, że potrafili przemieszczać się w powietrzu, nie bali się śnieżnych lampartów, niedźwiedzi ani przenikliwego zimna i przez cały rok nosili jedynie cienką, bawełnianą szatę. Czasami na specjalne okazje „zlatywali się” całą grupą do klasztoru. Khjodrag posiadał też inne ośrodki do odosobnień grupowych, z których jeden poświęcony był wyłącznie powtórzeniom mantry OM MANI PEME HUNG, drugi praktykom Baram Kagyu, a trzeci „specjalizował się” w medytacjach linii Karma Kagyu. Różnice między Baram i Karma Kagyu są niewielkie i obie te tradycje wywodzą się od uczniów Gampopy. Gendyn Rinpocze otrzymał przekazy Baram Kagyu, ale potem nauczał zgodnie z tradycją Karma Kagyu, tak jak jego nauczyciel – XVI Karmapa. W czasie przekazów mocy Rinpocze zakładał zabawny kapelusz z kilkoma szpicami. Historia tej korony sięga czasów Maitripy – indyjskiego księcia, który został joginem. Była ona jednym z insygniów jego królewskiego rodu, ale w związku z tym, że z czasem urzeczywistnił on mahamudrę, stała się symbolem jego przekazu Wielkiej Pieczęci. Maitripa dał następnie koronę Marpie, ten z kolei Milarepie, a on Gampopie. Potem Gampopa podarował ją swojemu uczniowi – joginowi Deczen Repie. Deczen Repa zasłynął z tego, że stawał się niewidzialny dla części swoich uczniów. Potrafił także zamieniać się w połyskujące, tęczowe światło. Oryginalna korona była przechowywana w zamknięciu w Khjodrag, a każdy z uznanych lamów tego klasztoru otrzymywał swoją koronę. Znajdowały się tam także inne niezwykłe relikwie, np. posążek dakini powstały samoistnie z bryłki gliny, którą Naropa trzymał wcześniej w ręce oraz relikwie Nagardżuny przyniesione przez dakinie, które lamowie widzieli w swoich wizjach podczas intensywnej praktyki na Buddę Mądrości.

14 lat odosobnienia

W wieku dwudziestu jeden lat Lama Gendyn rozpoczął tradycyjne trzyletnie odosobnienie – praktykował na nim Sześć Jog Naropy i doprowadził do mistrzostwa medytacje na kanały i wiatry energetyczne. Ubrany tylko w cienką, białą, bawełnianą szatę jogina wykonywał tummo, topiąc śnieg i lód nie tylko wokół siebie, ale także w miseczkach ofiarnych na ołtarzu. W czasie trzeciej zimy, w odległości trzech metrów wokół jego chaty oraz na jej dachu nie było ani odrobiny śniegu. Rinpocze nie używał ognia ani żadnej innej formy ogrzewania. Nie odczuwał głodu ani pragnienia, chociaż jadł i pił bardzo niewiele. Podczas pierwszego odosobnienia osiągnął bezpośrednie i ostateczne zrozumienie subtelnych stanów mentalnych i zgromadził ogromne medytacyjne doświadczenie.
Po zakończeniu praktyki spędził jeszcze rok na samotnej medytacji, a potem udał się na roczną pielgrzymkę po wszystkich ważnych miejscach Tybetu. W ten sposób trafił do Tsurpu, gdzie ponownie spotkał się z Karmapą. Po podróży rozpoczął kolejne odosobnienie w małej celi, zamkniętej od zewnątrz. Kiedy je zakończył, zaczęli go odwiedzać uczniowie i prosić o nauki. Gendyn Rinpocze miał jednak trudności w wyjaśnianiu czegokolwiek, ponieważ odwykł od mówienia. Stwierdził też, że jeśli naprawdę chce pomagać innym, musi pogłębić swoją praktykę i w związku z tym udał się na kolejne trzyletnie odosobnienie. Po dziesięciu latach, Tulku Tenzin, jeden z lamów z Khjodrag, powiedział mu, że powinien zakończyć odosobnienie, gdyż jego umysł nie lgnie już więcej do myśli. Zasugerował także, żeby zaczął żyć wśród ludzi. Gendyn Rinpocze pozostał jednak na odosobnieniu aż do drugiej wizyty Tulku Tenzina i dopiero po niej formalnie je zakończył.

Lata 50. w Tybecie

Gendyn Rinpocze spotkał się w Nangczen z Karmapą, a potem udał się w góry, gdzie spędził kilka lat na medytacji. Po jakimś czasie wyruszył wraz z przyjacielem z grupowych odosobnień w podróż po Tybecie Centralnym i Nepalu. Następnie wędrował przez ponad rok od jednej jaskini do drugiej, praktykując mahamudrę. Wkrótce stał się znany z tego, że pod jego wpływem różne nieludzkie istoty zwracały się ku dharmie i zaczynały ochraniać praktykujących. Pewnego dnia Rinpocze medytował w jaskini i zauważył, że złodziej ukradł mu worek tsampy – zapas jedzenia na całą zimę. Zamiast wpaść w gniew, Lama Gendyn życzył złodziejowi jak najlepiej i medytował dalej bez jedzenia. Po dwóch tygodniach znalazł w pobliżu jaskini worek prażonej tsampy, przyniesiony przez nieznanego darczyńcę. Kiedyś, zapytany dlaczego medytował w jaskiniach przez tak długi czas, odpowiedział, że zainspirowała go do tego świadomość przemijania i chęć uwolnienia się od negatywnej karmy. Stwierdził: „Życie jest krótkie. Niewiele jest w nim czasu na to, co mamy do zrobienia”.

Indie

W 1959 roku, kiedy rozpoczęła się chińska inwazja na Tybet, Gendyn Rinpocze miał 41 lat i żył w górach. Pewnego dnia pojawiła się przed nim strażniczka Aczi Czokji Drolma. Doradziła mu, żeby udał się na południe i zaoferowała mu swoją pomoc i ochronę. Przyśniło mu się też, że wkrótce sytuacja w Tybecie stanie się krytyczna i że powinien przygotować się do podróży. Nie potraktował jednak tego ostrzeżenia poważnie. Po jakimś czasie miał znowu podobny sen, w którym kobieta w jedwabnym zielonym szalu na głowie, będąca w rzeczywistości lokalną strażniczką, poprosiła go, żeby opuścił miejsce, w którym medytował. Tej samej nocy śnił również o pograniczu Tybetu i Indii. Udał się więc tam i po ośmiu miesiącach odbył w tej okolicy kolejne odosobnienie. Po drodze ponownie odwiedził Tsurpu, gdzie dowiedział się, że Karmapa wyruszył już do Indii. Chciał go dogonić, jednak na przeszkodzie stanęli mu Chińczycy. W dolinie Lo, zatrzymał się wraz z przyjaciółmi w jaskini, w której medytował wcześniej Reczungpa. Odbyli tam odosobnienie i postanowili ostatecznie opuścić Tybet. Raz po raz spotykali po drodze Tybetańczyków, którym nie udało się wydostać z kraju – wracali oni do swoich domów, ponieważ Chińczycy strzegli każdej ścieżki prowadzącej na południe.
Grupa podróżująca z Lamą Gendynem nieustannie prosiła Trzy Klejnoty o ochronę i pomoc. Niektórzy Tybetańczycy rezygnowali z ucieczki – bali się, że Chińczycy ich zabiją. Rinpocze opuścił Kham pieszo wraz z kilkoma uciekinierami. Nie zabrali ze sobą żadnego bagażu, a po drodze żebrali, żeby utrzymać się przy życiu. Chińskie wojsko zatrzymywało wszystkich do kontroli i wiele osób ginęło na miejscu, bez szansy na wyjaśnienia. Na granicy indyjskiej okazało się, że patroluje ją wielu chińskich żołnierzy – przeszukiwali oni pobliskie lasy w poszukiwaniu uciekinierów z Tybetu. Grupa, z którą wędrował Lama Gendyn, postanowiła poczekać do zmroku i wtedy przekroczyć granicę. Nieustannie prosili Trzy Klejnoty o ochronę i medytowali na pustość. W rezultacie udało im się niezauważenie przejść tuż obok chińskich patroli, co graniczyło z cudem. Wszyscy byli pod głębokim wrażeniem tego, co się stało i czuli ogromną wdzięczność. Po drodze w głąb Indii Rinpocze uzdrowił tybetańskiego żołnierza. Następnie uchodźcy udali się do obozu tranzytowego, skąd zostali skierowani przez rząd indyjski na budowę drogi do Sikkimu. Tam Lama Gendyn dowiedział się, że Karmapa znajduje się niedaleko, w swojej nowej siedzibie, w Rumteku. Rinpocze udał się tam wraz z jednym ze swoich towarzyszy podróży. Kiedy przybyli na miejsce, mnisi śpiewali właśnie pudże. Karmapa zauważył ich, poczęstował zupą i zaprosił na górę do swojego pokoju, mimo że o tej porze nie przyjmował interesantów. Pobłogosławił ich obu i zaproponował im zamieszkanie w Rumteku. Po wszystkim co przeszli, nie mogli wręcz uwierzyć w to, co się wydarzało. Bardzo cieszyli się ze spotkania z Karmapą i z jego błogosławieństwa. Odmówili jednak zamieszkania w klasztorze, powołując się na nauki, mówiące, że jeśli ktoś spędza zbyt wiele czasu ze swoim nauczycielem, istnieje niebezpieczeństwo, że złamie swoje samaja – związki opierające się na czystym poglądzie. Nie chcieli zaprzątać głowy Karmapie swoimi osobistymi problemami. Nazajutrz Karmapa poprosił ich, żeby towarzyszyli pewnemu khenpo w drodze do Baktsa w Indiach Północnych. Mieli zamieszkać w Kalimpongu, w domu zamożnego patrona Karmapy. Problem polegał na tym, że khenpo miał indyjski paszport, a Lama Gendyn i jego przyjaciel posiadali jedynie sikkimskie dokumenty uchodźców i potrzebowali specjalnych zezwoleń, aby swobodnie podróżować po Indiach. Karmapa użył więc swoich kontaktów i już następnego ranka mogli wyruszyć do Kalimpongu, zaopatrzeni we wszystkie niezbędne papiery.

Praktyka na odosobnieniu w Indiach i Bhutanie w latach 1960-1975

Pewien bliski znajomy Karmapy zaprosił Lamę Gendyna do swojej rezydencji w Zachodnim Bengalu. Rinpocze spędził tam około jedenastu lat na medytacji. Co roku odwiedzał Karmapę w Rumteku. Podczas tych wizyt otrzymywał od niego liczne przekazy – m. in. wyjaśnienia do wielu tekstów mahamudry i Sześciu Jog Naropy. W tym czasie XVI Karmapa stał się jego rdzennym nauczycielem i nadał mu tytuł „Rinpocze”. Pewnego dnia, podczas wizyty u Kalu Rinpocze w Sonadzie, Lama Gendyn spotkał się ponownie z Karmapą, który poprosił go, żeby udał się do jego klasztoru w Bhutanie. Rinpocze jednak nie chciał jechać do Bhutanu, gdyż postanowił właśnie odbyć kolejne trzyletnie odosobnienie u Kalu Rinpocze. Tymczasem Karmapa nie dawał za wygraną i po prostu przysłał po niego dżipa. W rezultacie Lama Gendyn znalazł się w Thimpu. Matka królowej Bhutanu wybudowała w swoim pałacu świątynię dedykowaną Karmapie. Ponieważ Rinpocze chciał dalej medytować na odosobnieniu, otrzymał pokój do praktyki w królewskim pałacu, a obowiązki prowadzenia świątynnych rytuałów spoczęły na kimś innym.
Po śmierci króla Bhutanu Lama Gendyn udał się do Pagdru Taktsang, gdzie miały odbyć się uroczystości pogrzebowe. Nieopodal przebywał Dilgo Czientse Rinpocze, który zaprosił Lamę Gendyna do siebie. Spędzili razem tydzień, podczas którego Dilgo Czientse zasugerował mu, żeby udał się do Europy i zaoferował pomoc w załatwieniu paszportu. Lama Gendyn stanowczo zaoponował: „Nigdy nie pojadę do Europy!”. Kiedy Czientse Rinpocze zapytał, czy jest tego pewien, a Lama Gendyn odpowiedział: „Oczywiście, to moja ostateczna decyzja”. Dilgo Czientse podsumował całą rozmowę następująco: „Chociaż nie chcesz jechać do Europy, na pewno i tak się tam znajdziesz”. W 1974 roku Karmapa ponownie odwiedził Bhutan i oznajmił, że planuje podróż na Zachód, gdzie zamierza odwiedzić kilka krajów, by sprawdzić czy żyjący tam ludzie zainteresują się naukami Buddy. Karmapa powiedział, że Amerykanie i Europejczycy nie znają dharmy i cierpią z powodu swoich przeszkadzających emocji. Dodał również: „Kiedy na Zachodzie zaistnieją warunki do nauczania Wielkiej Drogi, twoim zadaniem będzie rozprzestrzenienie tam jej nauk. Żadne sprzeciwy nie mają sensu. Wiem, że zakończyłeś już swoją praktykę, nadszedł więc czas, abyś pracował dla pożytku wszystkich istot. Dziękuję, że się zgodziłeś”.
Po tej wypowiedzi Lamie Gendynowi odjęło mowę. Karmapa dodał jeszcze: „Jeśli uda się nam się zakorzenić dharmę na Zachodzie, zdecyduję czy odpowiedniejsza będzie dla ciebie Francja, czy Ameryka. Tam gdzie osiądziesz, zbudujesz ośrodek i klasztor. Podjąłem już decyzję, nie oponuj więc”. Zdesperowany Gendyn Rinpocze udał się do Topgi Rinpocze, by poprosić go o radę, jak odmówić Karmapie. Ten odpowiedział jednak krótko: „Nie masz szans!”. Lama Gendyn nie dawał za wygraną i podczas kolejnego spotkania z Karmapą powiedział mu, że nie rozumie jego decyzji o podróży na Zachód, że nie jest ani uczonym, ani wielkim lamą, nie wie jak nauczać dharmy, a w czasie kilkuletnich odosobnień odwykł od ludzi i nie wyobraża sobie, jak teraz mógłby coś im przekazywać. Karmapa odpowiedział: „Urzeczywistniłeś już to, na czym ci zależało, teraz przyszedł czas na działanie dla pożytku innych istot. Powinieneś pojechać do Europy i uspokoić umysły tamtejszych ludzi. Nie martw się – Dzigme Rinpocze ci pomoże”. Po powrocie z Europy Karmapa powiedział Lamie Gendynowi, że dostał kawałek ziemi we Francji i że właśnie tam powinien się udać. „Będziesz udzielał przekazów mocy, błogosławił i wyjaśniał dharmę, tak jak robi to Kalu Rinpocze. Nie ma między wami żadnej różnicy. Na ziemi, którą dostałem, zbudujesz klasztor i wielki ośrodek, z którego dharma będzie promieniować we wszystkich kierunkach. Masz wystarczająco dobrą karmę, żeby tego dokonać – mogę ci powiedzieć, kim byłeś w poprzednich żywotach. Jestem Karmapą. Jeśli ufasz Karmapom, powinieneś zaufać również mnie”.
Sam Gendyn Rinpocze wspominał ten czas tak: „Pewnej nocy Karmapa przysłał po mnie swojego posłańca. Siedzieliśmy we dwóch na tarasie. Karmapa położył mi dłonie na głowie i trzykrotnie powtórzył przywołanie linii przekazu, po czym stwierdził, że w ten sposób stałem się jej dzierżawcą. Udzielił mi też innych przekazów i przywołał strażników. Byłem bardzo poruszony i nawet zawstydzonym faktem, że przekazał to wszystko mnie, prostemu lamie i że poświęcił mi tyle uwagi. Zaniemówiłem. Po jakimś czasie zacząłem mieć pewne wątpliwości – byłem już stary, a Karmapa obarczył mnie wielką odpowiedzialnością. Nie byłem pewien czy dam radę. Karmapa wyczuwał chyba moje myśli. Powiedział, że będę żył dłużej od niego i że spotkamy się ponownie zanim umrę. Dodał też: „Zaufaj mi, jestem Karmapą, będziemy pracowali razem przez dwa kolejne żywoty, potem nie będziesz musiał już się odradzać – osiągniesz stan Buddy. Ja zamanifestuję się w tym świecie jeszcze trzy lub cztery razy. Moja aktywność rozprzestrzeni się dzięki wielu emanacjom, jednak nie będę już nosił imienia Karmapa”.

Słowa Karmapy zawsze się sprawdzają

Karmapa wyjaśnił Lamie Gendynowi, na czym powinien się skupić w Europie. Tych „Pięć życzeń Karmapy” stało się podstawą aktywności Rinpocze – miał zakładać ośrodki medytacyjne i odosobnieniowe, tworzyć grupy praktykujących, którzy poświęcą swoje życie medytacji i studiowaniu dharmy, wybudować świątynię Trzech Klejnotów oraz założyć instytut studiów buddyjskich z biblioteką, w której nauki Buddy dostępne będą w zachodnich językach. Gendyn Rinopcze nie troszczył się o siebie i pragnął jedynie spełnić życzenia Karmapy. Przybył do Francji latem 1977 roku wraz z Dzigme Rinpocze – krewnym i bliskim uczniem Karmapy. Do dyspozycji mieli jedynie stary, zaniedbany dom i otaczające go gospodarstwo rolne. Szamar Rinpocze wspomina, jak gotowali sobie posiłki na kuchni polowej i medytowali w pomieszczeniu bez dachu. Mieszkający nieopodal mnisi Ningmapy byli głęboko poruszeni entuzjazmem Gendyna i Dzigmeli – tym, jak wypełniając zadanie powierzone im przez Karmapę, pogodnie znosili wszystkie trudne warunki bytowe. Byli obaj przykładami oddania i bezinteresowności.
Podczas swej podróży po Europie w 1977 roku Karmapa pobłogosławił to miejsce i nadał mu nazwę Dhagpo Kagyu Ling – „Siedziba linii ustnego przekazu Gampopy”. Od tego momentu, aż do śmierci, Gendyn Rinpocze był bez reszty oddany swojemu zadaniu – przekazywaniu nauk Buddy ludziom Zachodu. Nie tracił ani chwili na sprawy osobiste, nie zapraszał do siebie krewnych ani znajomych, nie podróżował na Wschód. Swoim przykładem – życiem pełnym miłości i głębokiego współczucia – zainspirował do praktyki wielu Europejczyków.

Tekst powstał na podstawie książki „Heart Advice from a Mahamudra Master”: Gendun Rinpoche – his life and work, 2010.

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Współczucie i mądrość są kluczem - XVII Karmapa Trinlej Taje Dordże | Zasada mandali - Lama Ole Nydahl | Wydarzało się to po prostu spontanicznie - Dzigme Rinpocze | Cytat - Dilgo Czientse Rinpocze | Oddanie - Lama Ole Nydahl | Być pożytecznym - Lama Ole Nydahl | Wskazówki do medytacji - Szierab Gjaltsen Rinpocze | Nie ma żadnego powodu, żeby nie zrobić czegoś dobrego - Topga Rinpocze | Cytat - Guru Rinpocze | Możesz cieszyć się radościami życia - Lena Leontiwa | Co robić, zanim staniemy się buddą - Lama Ole Nydahl | Stupa od kuchni - Florindą i Guido Czeija | Życie Gendyna Rinpocze - Mira Starobrzańska | Przepowiednie Karmapy - Buddhismus Heute 50 | Mekhala i Kanakhala - Mira Starobrzańska | Drzewo schronienia - Mira Starobrzańska | Kapala - Mira Starobrzańska | Buddyzm w dziejach świata - Anna Szymańska | Buddyjskie cywilizacje VII-XII wieku na terenie obecnego Dalekiego Wschodu Rosji - Aleksandra Tretjakowa | O medytacji, falach theta i profesorskim Karmapa Czienno - Wasilisa Miszuchina | 4 podstawowe rozmyślania z perspektywy astrofizyka - Blakesley Burkhart | Ameryka Południowa - Michał Bobrowski | Polski weekend w EC - Karolina Karkosińska i Hubert Bramowicz | KIBI - Magdalena Rydzewska i Jarek Kochanowicz | W medytacji stajemy się lamą - Karol Ślęczek | Zagórzany - Ekipa Zagórzan | Bartołty - Bartołty Team | Znamin - Thomas Friedman | East Side Mandala - East Side Mandala team | Kolejny krok - Grupa moreEC | News |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: