DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 51 -> Wskazówki do medytacji

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Wskazówki do medytacji

Szierab Gjaltsen Rinpocze
_________

Lato 2008 roku, Europe Center

Niezależnie od tego, czy praktykujemy nyndro, guru jogę lub Wielką Pieczęć powiązaną z szine i lagtong, zawsze powinniśmy pamiętać o właściwej postawie ciała. Wyjaśnienia na ten temat noszą nazwę „Siedmiu punktów Wajroczany”, ponieważ nasze ciało powinno w czasie medytacji przyjmować pozycję, w jakiej siedzi ten właśnie Budda.


Pierwszy punkt mówi o tym, że nogi powinny być skrzyżowane w pozycji wadżry. Drugi przypomina, że ręce należy trzymać złożone razem na wysokości czterech palców poniżej pępka. Punkt trzeci dotyczy kręgosłupa – najlepiej, jeśli pozostaje prosty jak struna lub filar z monet leżących precyzyjnie jedna na drugiej. Czwarty punkt wyjaśnia, że ramiona powinny przypominać skrzydła sępa. Kiedy sęp wznosi się w powietrze, porusza skrzydłami tylko nieznacznie – nasze ramiona również nie powinny być ani zbyt wysoko uniesione, ani opuszczone zbyt nisko. Piąty punkt odnosi się do karku, który dobrze jest mieć lekko zgięty. Podbródek należy trzymać delikatnie opuszczony, tak żeby jabłko Adama nie było widoczne. Nie powinno się jednak z tym przesadzać i opierać podbródka całkowicie o klatkę piersiową. Szóste wyjaśnienie dotyczy ust – wargi powinny być lekko rozchylone, a język dotykać podniebienia. Siódma wskazówka mówi, że wzrok należy skierować ku dołowi, dobrze jest skupić go na wyobrażonym punkcie znajdującym się w odległości czterech lub ośmiu grubości palca przed czubkiem nosa.
Kiedy siedzimy w siedmiopunktowej pozycji Wajroczany, nasze ciało i znajdujące się w nim kanały energetyczne są wyprostowane. Dzięki temu strumienie energii płynnie się w nich przemieszczają, a umysł szybciej się uspokaja i koncentruje. Niezależnie od tego, czy zamierzamy wykonywać praktyki podstawowe, guru jogę czy medytację mahamudry, po przyjęciu tej pozycji łatwiej będzie nam skupić się na każdej z tych metod. Jeżeli rzeczywiście będziemy potrafili siedzieć w ten sposób, nie doznamy uczucia senności ani otępienia podczas medytacji. Nie oznacza to jednak, że nie można praktykować w innej pozycji. Jeśli nie jesteśmy przyzwyczajeni do siedmiopunktowej pozycji, prawdopodobnie dosyć szybko zaczną nas boleć plecy – wtedy dobrze będzie usiąść zwyczajnie z wyprostowanym kręgosłupem i pozwolić ciału się rozluźnić. Kolejne wskazówki dotyczą tego, co robimy w czasie medytacji z umysłem:

Pierwsza z nich brzmi: nie rozmyślaj o przeszłości

Praktykując, nie powinniśmy podążać za myślami związanymi z sytuacjami, które już się wydarzyły. Wszystkie nasze dawniejsze działania, zarówno dobre jak i złe, już przeminęły. Przeszłości nie możemy zmienić. Rozmyślanie o rzeczach minionych prowadzi tylko do powstania problemów w umyśle. Dlatego w medytacji należy unikać lgnięcia do myśli dotyczących przeszłości.

Druga wskazówka: unikaj myślenia o przyszłości

W czasie praktyki nie powinniśmy poświęcać uwagi pytaniom takim jak: „Co będę robić jutro?” lub „Co wydarzy się za pięć lat?”. Te wszystkie myśli dotyczą spraw, które są jeszcze odległą przyszłością. Wskazówka dotyczy również takich myśli, jak: „Po medytacji muszę wyjechać za miasto”, „Chcę coś zjeść” albo „Muszę się spotkać z przyjacielem”. Podczas praktyki powinniśmy unikać tego typu rozmyślań. Jednocześnie kiedy nie medytujemy, musimy oczywiście planować przyszłość – nie chodzi tu o to, żebyśmy w ogóle przestali myśleć o przyszłości.

Trzecia wskazówka mówi o tym, że należy unikać rozproszenia spowodowanego chwilowymi doznaniami zmysłowymi

Jeśli podczas medytacji zobaczymy kogoś z daleka, nie powinniśmy się zastanawiać: „Czy on pochodzi z Zachodu, czy też jest Tybetańczykiem?” lub: „Jest czarny czy biały?”, itd. Kiedy usłyszymy podczas medytacji jakiś dźwięk, to nie zastanawiajmy się: „Czy to dźwięk wydany przez człowieka?” albo: „Może to jakiś głos? Czyj to głos? Czy brzmi przyjemnie, czy dziwnie?”. Nie oznacza to jednak, że musimy sobie zatkać uszy, gdy tylko usłyszymy jakiś dźwięk; nie powinniśmy też udawać, że dźwięku nie ma. Jeśli po prostu coś słyszymy, wszystko jest w porządku. Jeżeli natomiast zaczynamy się zastanawiać nad tym, czy innym dźwiękiem i oceniać go, wówczas oznacza to, że lgniemy do myśli. Tego należy unikać. Tilopa powiedział kiedyś, że nie ograniczają nas same zjawiska, lecz nasze lgnięcie do nich. Problem nie tkwi zatem w tym, że kogoś widzimy, coś słyszymy lub poczujemy jakiś zapach, tylko w tym, że lgniemy do tych doznań. Trzeci punkt przypomina nam o tym, żebyśmy nie poddawali się wpływom pojawiających się zjawisk i myśli. Niezależnie od tego, jaką wykonujemy praktykę, powinniśmy dołożyć wszelkich starań, żeby nie poddawać się wpływowi tych trzech rodzajów myśli i wyobrażeń. Błędem jest również tworzenie sztywnych koncepcji typu: „Nie powinienem mieć żadnych myśli”. Zbyt intensywne i desperackie próby odcięcia myśli i wrażeń zmysłowych są przyczyną kolejnych myśli i poglądów.
Jednocześnie niewłaściwe jest pozwalanie na to, by myśli i osądy całkowicie zapanowały nad naszym umysłem. Wtedy cała nasza praktyka ulega „rozmyciu”, upodabnia się do zwyczajnego, codziennego sposobu funkcjonowania. Nie powinniśmy zatem ani skupiać umysłu na siłę, ani za bardzo się rozluźniać – najlepsza metoda to zrównoważona koncentracja. W czasach Buddy pewien młody mnich poczuł się rozczarowany swoją praktyką. Zapytał Siakjamuniego: „Bardzo się staram podczas medytacji. Ale chociaż dużo medytuję, nie mam żadnych doświadczeń ani wglądów. Czy możesz mi powiedzieć, dlaczego tak jest?”.
W odpowiedzi Budda zadał mu pytanie: „Czy nauczyłeś się grać na cytrze, kiedy mieszkałeś jeszcze z rodzicami?”. Mężczyzna odpowiedział: „Tak, nawet dobrze mi szło”. Budda kontynuował: „Czy można z instrumentu wydobyć piękny dźwięk, kiedy jego struny są zbyt luźno lub zbyt mocno napięte?”. Odpowiedź brzmiała: „Nie, kiedy struna jest zbyt napięta, pęknie. Natomiast jeśli jest zbyt luźna, dźwięk nie będzie właściwy. Jeśli instrument ma ładnie brzmieć, struny nie powinny być ani zbyt mocno naciągnięte, ani za luźne”. Wtedy Budda wyjaśnił: „Z twoim umysłem jest podobnie. Czasem jest za bardzo napięty, a czasem zbyt rozluźniony. To dlatego nie doświadczasz żadnych wglądów podczas medytacji. Twój umysł powinien być niczym struna cytry – musi spoczywać we właściwej równowadze. Jeśli pozwolisz mu na to, pojawią się doświadczenia medytacyjne”. Dzięki tym wskazówkom mnich coraz zręczniej praktykował, aż w końcu osiągnął wyzwolenie z samsary i stał się arhatem.
Już podczas praktyk podstawowych powinniśmy medytować tak, by nasz umysł nie był ani zbyt napięty, ani bezładny i chaotyczny. Wtedy będzie potrafił zwrócić się odpowiednio ku konkretnej praktyce. Starajmy się być rozluźnieni, ale jednocześnie uważni. Stosując metody medytacyjne możemy napotkać również na inne trudności. Najbardziej typowe to otępienie i ekscytacja.

Mówimy o trzech rodzajach otępienia: otępieniu, ospałości oraz śnie

W pierwszym przypadku nasza uważność ulega otępieniu. Jeśli na przykład w czasie praktyki krótkiego schronienia powtarzanie formuły przyjęcia schronienia nie inspiruje nas, jeżeli nie wymawiamy dokładnie poszczególnych słów lub obiekt medytacji „rozmywa się”, jest to oznaką otępienia. Kiedy ten stan się pogłębia, przychodzą problemy z sennością. Wtedy zaczynamy popełniać błędy w czasie powtarzania formuły schronienia lub jeśli wykonujemy jakąś inną medytację, na przykład praktykę Kochających Oczu, zaczynamy się mylić i powtarzać np. mantrę Amitaby lub Guru Rinpocze. Dzieje się tak, ponieważ nasz umysł nie potrafi już utrzymać koncentracji. Ostatnią fazą jest „spadanie”. Nasze zmysły tracą przejrzystość, przestają właściwie funkcjonować i ostatecznie po prostu zasypiamy.
Tego typu problem może być związany ze sposobem, w jaki się odżywiamy, ale jego przyczyną może też być miejsce, w którym medytujemy. Jeżeli będzie ono zaniedbane i brudne, nasz umysł bardzo łatwo popadnie w ospałość. Tendencja ta może mieć również przyczyny karmiczne – jej źródło mogą stanowić nasze wcześniejsze działania. Jeśli podczas tańca lub śpiewania jesteśmy bardzo ożywieni, ale kiedy zasiadamy do praktyki, już po kilku minutach stajemy się senni, cała ta sytuacja wydaje nam się zbyt trudna i nudna – przyczyną takiego stanu są karmiczne uwarunkowania. Również niskiej jakości jedzenie, ciężkie, złożone z dużych ilości mięsa i tłuszczu, może powodować senność. Innym powodem może być też pogoda – wysoka temperatura również pogłębia ospałość.
Dysponujemy różnymi metodami, które pozwalają uwolnić się od otępienia. Pomaga w tym chłodny prysznic, przewietrzenie pokoju, założenie cieńszego ubrania i odżywianie się w lżejszy sposób. Czasami dobre rezultaty może przynieść medytowanie w miejscach wyżej położonych, na przykład na wzgórzu lub na wyższych piętrach bloku mieszkalnego, albo kierowanie w czasie medytacji wzroku ku górze. Jeżeli nasza otępiałość jest uwarunkowana karmicznie, pomogą nam pokłony, okrążanie stupy, itp.
Innym problemem podczas medytacji może być podekscytowanie lub irytacja – natłok zbyt wielu rozbieganych myśli i wyobrażeń. Z jednej myśli wynikają kolejne dwie, potem jeszcze trzecia i w końcu mamy ich tyle, że zupełnie nie potrafimy się skoncentrować. Można temu zaradzić zakładając cieplejsze ubranie, kierując w czasie medytacji wzrok ku dołowi, jedząc przed praktyką cięższe potrawy i tak dalej. Jeśli naszym głównym problemem jest otępienie, powinniśmy włożyć większy wysiłek w utrzymanie koncentracji. Jeżeli natomiast nasz umysł jest raczej rozbiegany, wtedy chodzi o coś przeciwnego – o większe rozluźnienie. W przypadku braku tych trudności, najwłaściwiej jest po prostu pozwolić umysłowi spocząć w równowadze w sobie samym, tak jak to uprzednio wyjaśniłem. Wtedy łatwo będzie skierować go ku konkretnej praktyce. Często mamy wrażenie, że podczas medytacji na różne aspekty Buddy chodzi o to, żebyśmy je sobie wyraźnie wyobrazili. Kiedy nam się to udaje, jesteśmy zadowoleni, bo właśnie na tym nam zależało. Czasami natomiast wyobrażanie sobie form medytacyjnych przychodzi nam trudniej. Wtedy pojawia się niepewność i czujemy się rozczarowani. Powinniśmy unikać podobnych ocen, ponieważ umacniają one nasze obawy i oczekiwania.
Dobrze jest również uwolnić się od nadziei, że tuż po rozpoczęciu praktyki medytacyjnej doświadczymy wszelkich wglądów. Gelongma Palmo, która zapoczątkowała tradycję praktyki Niungne, medytowała bardzo intensywnie przez dwanaście lat, dzień i noc. Była chora na trąd. W ciągu dnia powtarzała mantrę Om Mani Peme Hung, a w nocy recytowała przywołanie tysiącramiennej formy Kochających Oczu. Przez cały ten czas nie otrzymała jednak ani jednego dobrego znaku podczas snu. W pewnym momencie poczuła się rzeczywiście zmęczona i nieszczęśliwa. Pomyślała wtedy: „Praktykuję bez przerwy przez dwanaście lat. Przez cały ten czas otwieram się na Kochające Oczy i recytuję jego mantrę. On nie pojawił się jednak do tej pory nawet we śnie, nie wspominając już o jakiejś wizji”. Była rozczarowana, straciła chęć do praktyki i bardzo posmutniała. Tej samej nocy przyśnił się jej Mandziuśri – Budda Mądrości – i powiedział: „Nie smuć się. Na południu Indii istnieje klasztor, w którym znajduje się samopowstały posąg Kochających Oczu. Jeśli będziesz praktykowała tam Niungne, jeszcze w tym życiu spotkasz Kochające Oczy i wyleczysz się z choroby”. Klasztor ten nosił nazwę Lekar Szingpel i był położony bardzo daleko. Ze względu na chorobę Gelongma Palmo nie mogła pokonać tej odległości pieszo i zastanawiała się, co zrobić. W pewnym momencie pojawiło się przed nią siedem Dakiń z jedwabną chustą – kiedy na niej usiadła, w mgnieniu oka znalazła się w klasztorze. Tam wznowiła praktykę Niungne i złożyła ślubowanie, że nie przestanie medytować dopóty, dopóki nie spotka Kochających Oczu. Rok później była już całkowicie zdrowa. Mówi się, że pierwszego dnia czwartego miesiąca zwanego w tybetańskim kalendarzu Saga Dała, który mniej więcej zbiega się z naszym majem, Gelongma Palmo spotkała Wyzwolicielkę (sanskr.: Tara, tyb.: Dolma) i osiągnęła pierwszy stopień bodhisattwy.
Wyzwolicielka przepowiedziała jej: „Poprzez praktykę Niungne pomożesz wielu istotom”. Mówi się, że ósmego dnia tego samego miesiąca Gelongma Palmo zobaczyła najważniejsze aspekty Buddów krija tantry i urzeczywistniła ósmy stopień bodhisattwy. Piętnastego dnia czwartego miesiąca miała pełną wizję tysiącramiennego, jedenastogłowego aspektu Kochających Oczu. Zaczęła wtedy wychwalać jego właściwości, zwracając się do niego przy pomocy wersów, które po dziś dzień wchodzą w skład tekstu praktyki Niungne. Potem zapytała go: „Przez dwanaście lat medytowałam dzień i noc oraz recytowałam mantry. Dlaczego nie mogłam cię spotkać?”. Budda odpowiedział: „Nie chodzi o to, że mnie nie było. Od pierwszej mantry, którą wypowiedziałaś, stale ci towarzyszyłem. Jednak ze względu na swoje wcześniejsze działania i zaciemnienia w umyśle nie mogłaś mnie zobaczyć. W czasie dwunastu lat praktyki uwolniłaś się od tych zasłon i negatywnej karmy na tyle skutecznie, że jeden rok praktyki Niungne wystarczył, żebyśmy się spotkali”.
To oznacza, że aspekt buddy lub jidam, na którego medytujemy, pojawiają się już w momencie, w którym zaczynamy praktykę. To pewne. Jednak ze względu na nasze wcześniejsze negatywne działania i zaciemnienia w umyśle nie potrafimy ich dostrzec. Słońce znajduje się na niebie nawet wtedy, kiedy zasłaniają je chmury, lecz z ich powodu nie może nas ogrzać. Kiedy chmury się rozwieją, promienie słoneczne do nas dotrą. W taki sam sposób pojawiają się lama lub jidam, na którego medytujemy. Jednak z powodu zasłon w umyśle, podobnych do obłoków, często przez długi czas nie możemy ich spotkać. Dopiero gdy krok po kroku rozpuścimy nasze zaciemnienia, w końcu bezpośrednio doświadczymy obecności jidama lub buddy. Jeżeli wolni od wątpliwości i pełni zaufania otworzymy się na ten lub inny aspekt buddy, albo na naszego nauczyciela w praktyce guru jogi, na pewno otrzymamy błogosławieństwo. Jest ono obecne zawsze, niezależnie od tego czy potrafimy go w danym momencie doświadczyć, czy też nie. Otrzymamy je na pewno – dla błogosławieństwa nie ma takich pojęć jak „blisko” czy „daleko”.
Lama Ole nieustannie wam o tych wszystkich rzeczach mówi i nie ma lepszych wyjaśnień niż te, które już otrzymaliście. Chciałem tu jedynie streścić kilka ważnych wskazówek dotyczących praktyki.

Szierab Gjaltsen Rinpocze urodził się w Managang w Nepalu w 1960 roku. Nosi rzadki tytuł „Maniła”, nadawany jedynie osobom, które potrafią zainspirować innych do powtórzenia mantry Om Mani Peme Hung więcej niż miliard razy. Rinpocze specjalizuje się w praktyce „Kochających Oczu”. Już jako dziecko miał bardzo wiele współczucia i bardzo szybko się uczył. Został wyświęcony na mnicha przez XVI Karmapę w klasztorze Rumtek, tam pobierał również buddyjskie nauki. Później udał się na trzyletnie odosobnienie pod kierunkiem Bokara Rinpocze.

Opracowanie: Marta Przysiężniak

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Współczucie i mądrość są kluczem - XVII Karmapa Trinlej Taje Dordże | Zasada mandali - Lama Ole Nydahl | Wydarzało się to po prostu spontanicznie - Dzigme Rinpocze | Cytat - Dilgo Czientse Rinpocze | Oddanie - Lama Ole Nydahl | Być pożytecznym - Lama Ole Nydahl | Wskazówki do medytacji - Szierab Gjaltsen Rinpocze | Nie ma żadnego powodu, żeby nie zrobić czegoś dobrego - Topga Rinpocze | Cytat - Guru Rinpocze | Możesz cieszyć się radościami życia - Lena Leontiwa | Co robić, zanim staniemy się buddą - Lama Ole Nydahl | Stupa od kuchni - Florindą i Guido Czeija | Życie Gendyna Rinpocze - Mira Starobrzańska | Przepowiednie Karmapy - Buddhismus Heute 50 | Mekhala i Kanakhala - Mira Starobrzańska | Drzewo schronienia - Mira Starobrzańska | Kapala - Mira Starobrzańska | Buddyzm w dziejach świata - Anna Szymańska | Buddyjskie cywilizacje VII-XII wieku na terenie obecnego Dalekiego Wschodu Rosji - Aleksandra Tretjakowa | O medytacji, falach theta i profesorskim Karmapa Czienno - Wasilisa Miszuchina | 4 podstawowe rozmyślania z perspektywy astrofizyka - Blakesley Burkhart | Ameryka Południowa - Michał Bobrowski | Polski weekend w EC - Karolina Karkosińska i Hubert Bramowicz | KIBI - Magdalena Rydzewska i Jarek Kochanowicz | W medytacji stajemy się lamą - Karol Ślęczek | Zagórzany - Ekipa Zagórzan | Bartołty - Bartołty Team | Znamin - Thomas Friedman | East Side Mandala - East Side Mandala team | Kolejny krok - Grupa moreEC | News |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: