DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 51 -> KIBI

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

KIBI

Magdalena Rydzewska i Jarek Kochanowicz
_________

Kiedy kilkadziesiąt lat temu Indira Ghandi, będąc pod głębokim wrażeniem spotkania z XVI Karmapą podarowała mu spory teren w centrum New Delhi, miejsce to było puste. Karmapa postanowił, że powstanie tam instytut studiów buddyjskich przeznaczony specjalnie dla praktykujących z Zachodu, pragnących pogłębiać swoje zrozumienie dharmy. Dziś KIBI, czyli Karmapa International Buddhist Institute, jest imponującym kompleksem budynków z potężną gompą, bogatą biblioteką i dziesiątkami pokoi dla studentów i gości. Jest też domem dla kilku z naszych najwyższych lamów oraz miejscem, gdzie co roku przez trzy miesiące odbywają się kursy filozofii.


Jak mówi Kerstin Seifert – podróżująca nauczycielka, wieloletnia uczennica Lamy Ole i przyjaciółka Hannah, obecnie zajmująca się KIBI – bardzo niewielu ludzi wie o ideach Hannah, związanych z aktywnościami instytutu. „Dla Hannah zawsze istotne było to, abyśmy mogli chronić pracę Lamy Ole, teraz i w przyszłości. To prawda, że obecnie w naszej pracy liczą się przede wszystkim ośrodki, miejsca odosobnieniowe i podróżujący nauczyciele. Jednak posiadając w naszych szeregach kilku przyjaciół, którzy opierają się nie tylko na ustnym przekazie od Lamy, ale studiowali też tradycyjne teksty buddyjskie, możemy odnosić się do historycznych źródeł nauk Lamy Ole. Sprawia to, że jesteśmy bardziej autentyczni”. Wiedzeni chęcią głębszego „zanurzenia się” w dharmie, zachęceni obecnością Karmapy i radością Olego z naszych planów, wskoczyliśmy w styczniu 2011 roku bez wahania w sam środek tematu, niezrażeni opowieściami o przyciężkim i sztywnym ponoć stylu KIBI. Opowieści te okazały się przeterminowane. Dziś możemy spokojnie powiedzieć, że dla ucznia Lamy Ole kurs w KIBI to na wszystkich poziomach doświadczenie pełne znaczenia i radości. Niemały udział ma w tym właśnie prowadząca KIBI Kerstin, która, po wielu latach spędzonych blisko Lamy Ole i Hannah, jak mało kto potrafi połączyć klasyczny tybetański styl z naszym zachodnim podejściem.

Nauki

Trzeba od razu powiedzieć, że nauka w KIBI to poważny kurs o ambicjach akademickich, połączony z egzaminami pisemnymi, których niezdanie nie jest czymś niespotykanym. Program rozłożony jest na cztery semestry, po trzy miesiące każdy. Co roku przerobić można kolejną jego część, by po czterech latach odebrać z rąk XVII Karmapy dyplom ukończenia KIBI. Materiał zmienia się nieco z roku na rok. Tym razem nasz główny wykładowca – Khenpo Tsering – prowadził zajęcia wszystkich czterech lat, czyli wykłady o:

  • „Klejnotowej ozdobie wyzwolenia” Gampopy – skarbnicy podstawowej wiedzy buddyjskiej,
  • „Wprowadzeniu na środkową drogę” Czandrakirtiego (Madjamakavatara) – klasycznej podstawie filozofii rangtong,
  • Uttaratantrasiastrze – źródle bliskiego nam poglądu szentong,
  • „Postrzeganiu zmysłowym” Sakja Pandity – wymagającym kursie epistemologii buddyjskiej, będącym poważną zagwozdką nawet dla osób nieźle zorientowanych w filozofii buddyjskiej.

Oprócz tego, jak co roku, dla wszystkich studentów zorganizowany został, będący swego rodzaju prezentem, nieobowiązkowy kurs prowadzony przez nauczyciela Karmapy, prof. Sempa Dordże, o którym mówi się, że jest najlepiej wykształconym buddystą na świecie i emanacją Buddy Mądrości. Tym razem była to „Sutra Serca”. Warto również wspomnieć o bardzo skutecznym i rozluźnionym kursie tybetańskiego, który prowadzi od tego roku Artur Przybysławski. Ponadto, po części akademickiej co roku ma w KIBI miejsce kilkudniowy kurs z XVII Karmapą, czyli nauki, lungi i inicjacje z głową naszej linii. Kurs nie jest bardzo obciążający czasowo, są to około dwie godziny dziennie na każdym roku, plus dwie godziny na kurs „bonusowy” i zajęcia z języka tybetańskiego, jeśli ktoś na nie uczęszcza. Nawet biorąc pod uwagę naukę indywidualną, pozostaje mnóstwo czasu na formalną medytację w pięknej i wielkiej gompie, z której studenci korzystają bardzo intensywnie.

Karmapa

Dla wielu najmocniejszym argumentem przemawiającym za wybraniem się do KIBI jest bliskość XVII Karmapy. KIBI to po prostu jego dom. Nie ma chyba drugiego miejsca, w którym w ciągu 2-3 miesięcy można 15-20 razy spotkać się bezpośrednio, w jednym pokoju, z najwyżej urzeczywistnionym joginem Tybetu, spędzając z nim za każdym razem godzinę czy dwie, w gronie 30 osób. Taka okazja do posłuchania mini wykładu, zadania wszelkiego rodzaju pytań, a przede wszystkim do obserwacji sposobu w jaki Karmapa funkcjonuje, jak odpowiada i reaguje na czasem naprawdę komiczne sytuacje, jest niewątpliwie bezcenna. Naturalność i uważność, zręczność i współczucie, oraz subtelne poczucie humoru Karmapy to wspólne wrażenie tych, którzy mieli szczęście uczestniczyć w tych spotkaniach.

Życie „pozaakademickie”

Dziś KIBI ma już niewiele wspólnego z suchymi wykładami i klasztorną atmosferą. W porównaniu z opisami tego, jak miejsce to wyglądało 10 lat temu – zdominowane przez przesadnie przywiązanych do tradycji świeckich praktykujących, którym obcy był styl Lamy Ole – kontrast jest wyraźny. Mimo ukierunkowanej na naukę atmosfery, przez cały czas ma się tam poczucie bycia u siebie w domu. Zapewne dlatego, że 90 proc. studentów to wieloletni uczniowie Lamy, w większości dawno po nyndro. Nieunikniony jest więc idący za tym, znany dobrze z naszych kursów specyficzny styl i poziom energii, manifestujący się między innymi w postaci codziennych prawie imprez z całym bogactwem ludzkiego kontaktu na wszystkich poziomach. KIBI jest też stałym punktem przelotowym dla różnego rodzaju podróżników i wycieczek Kagyupów; bywa tu też Zsuzsa ze swymi dzikimi hordami Madziarów oraz Manfred Seegers z doskonale zorganizowaną wycieczką Niemców w średnim wieku. Dla każdego wedle preferencji osobistych.
W tym roku wyjątkowo mocna była też polska ekipa, co oczywiście zaowocowało ogólnym obniżeniem poziomu moralnego, być może zbyt głębokim nawet rozluźnieniem i wprowadzało do mandali znajomą nam z ojczyzny atmosferę niekontrolowanej wesołości. KIBI zakupiło w tym roku projektor, co zakończyło się regularnymi wieczornymi projekcjami pomocy naukowych w postaci serialu „Spartakus” i klasycznych dzieł z Jasonem Stathamem. W KIBI kwitnie również kultura fizyczna, w formie rozgrywek koszykówki (niestety mecze zostały wstrzymane, po tym jak zawodnicy drużyny polskiej zdjęli podczas meczu koszulki, ukazując swoje boskie torsy zupełnie nieprzygotowanemu na to strażnikowi pobliskiego boiska), tenisa stołowego, siatkówki. Polska ekipa rozegrała serię meczów, w których odniosła szereg zwycięstw, bezlitośnie dominując wszystkie dyscypliny, łącznie z przełamaniem pingpongowego monopolu Tybetańczyków. W rozgrywkach brali udział również mnisi, wraz z młodziutkim Czime Rinpocze, który z racji wieku i wzrostu z łatwością chował się za piłką.
Z pobytem w KIBI łączy się też pewien rzadki rodzaj komfortu. Mamy przygotowane trzy posiłki dziennie, nie musimy martwić się o pranie, nigdzie chodzić i niczego załatwiać, zyskuje się sporo energii, którą naturalnie inwestuje się w praktykę i nauki. Będąc wolnym od wielu prozaicznych aktywności pożerających nasz czas każdego dnia, łatwo mieć znane z naszych kursów doświadczenie całkowitego zanurzenia się w dharmicznych aktywnościach, dzięki czemu wszystko, co robimy, ma ostateczne znaczenie. Dla współczesnego człowieka Zachodu to sytuacja zupełnie wyjątkowa. Jednym z bardziej zadziwiających aspektów kursu w KIBI jest też koszt całego doświadczenia. Trzymiesięczny koszt pobytu, wraz z naukami, pokojem, jedzeniem itp., wynosi około… 3000 zł. Oznacza to, że wraz z przelotem w obie strony można zamknąć się w kwocie niewiele przekraczającej 5-6 tysięcy zł. Dodając kilka groszy i 2-3 tygodnie czasu na podróże, zobaczyć można za jednym zamachem wiele z najważniejszych dla buddysty miejsc w Indiach i Nepalu. Wielu przyjaciół przed rozpoczęciem semestru najpierw wybiera się na Kagyu Monlam do Bodhgaja, a po zakończeniu nauki rusza dalej, na przykład do Nepalu. Również w trakcie semestru studenci zwykli organizować kilkudniowy wypad do jakiegoś ważnego buddyjskiego miejsca. W tym roku było to Tso Pema, czyli Lotosowe Jezioro wyemanowane przez Guru Rinpocze, otoczone jaskiniami, w których medytował z Mandarawą.

Rok 2012

Plan kursu na 2012 rok znaleźć można na oficjalnej stronie KIBI www.kibi-edu.org. Znajduje się tam również sporo praktycznych informacji, łącznie z kontaktem do Kerstin i Silke, które zajmują się sferą organizacyjno-administracyjną i zawsze gotowe są odpowiedzieć na wszelkie pytania dotyczące studiów: info@kibi-edu.org. Pytania dotyczące pobytu w KIBI poza semestrem oraz w czasie kursów planowanych na jesień 2012 kierujcie na: infokibi@kibsociety.org.
Do zobaczenia na miejscu!

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Współczucie i mądrość są kluczem - XVII Karmapa Trinlej Taje Dordże | Zasada mandali - Lama Ole Nydahl | Wydarzało się to po prostu spontanicznie - Dzigme Rinpocze | Cytat - Dilgo Czientse Rinpocze | Oddanie - Lama Ole Nydahl | Być pożytecznym - Lama Ole Nydahl | Wskazówki do medytacji - Szierab Gjaltsen Rinpocze | Nie ma żadnego powodu, żeby nie zrobić czegoś dobrego - Topga Rinpocze | Cytat - Guru Rinpocze | Możesz cieszyć się radościami życia - Lena Leontiwa | Co robić, zanim staniemy się buddą - Lama Ole Nydahl | Stupa od kuchni - Florindą i Guido Czeija | Życie Gendyna Rinpocze - Mira Starobrzańska | Przepowiednie Karmapy - Buddhismus Heute 50 | Mekhala i Kanakhala - Mira Starobrzańska | Drzewo schronienia - Mira Starobrzańska | Kapala - Mira Starobrzańska | Buddyzm w dziejach świata - Anna Szymańska | Buddyjskie cywilizacje VII-XII wieku na terenie obecnego Dalekiego Wschodu Rosji - Aleksandra Tretjakowa | O medytacji, falach theta i profesorskim Karmapa Czienno - Wasilisa Miszuchina | 4 podstawowe rozmyślania z perspektywy astrofizyka - Blakesley Burkhart | Ameryka Południowa - Michał Bobrowski | Polski weekend w EC - Karolina Karkosińska i Hubert Bramowicz | KIBI - Magdalena Rydzewska i Jarek Kochanowicz | W medytacji stajemy się lamą - Karol Ślęczek | Zagórzany - Ekipa Zagórzan | Bartołty - Bartołty Team | Znamin - Thomas Friedman | East Side Mandala - East Side Mandala team | Kolejny krok - Grupa moreEC | News |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: