DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 50 -> Przekaz w Diamentowej Drodze

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Przekaz w Diamentowej Drodze

Kalu Rinpocze
_________

Kalu Rinpocze urodził się w Kham (we wschodnim Tybecie) w 1905 roku. W wieku 11 lat wstąpił do klasztoru, a mając 16 lat rozpoczął trzyletnie odosobnienie. W wieku 25 lat udał się w góry w pobliżu Derge i żył tam w ascezie przez 15 lat. Później otrzymał pełen przekaz szkół Szangpa Kagyu oraz Karma Kagyu. Został mistrzem odosobnień. Na prośbę XVI Karmapy opuścił w 1955 roku Tybet. Pod koniec lat 60., XVI Karmapa wysłał Hannah i Lamę Ole Nydahla do Kalu Rinpocze, aby odbyli u niego podstawowe praktyki – nyndro. Spotkali się z nim po raz pierwszy, gdy miał 67 lat i organizowali jego późniejsze podróże na Zachód. W 1983 roku przekazał im Rinczen Terdzo – „Skarb Przekazu Ningmy”.


Na wstępie chciałbym objaśnić pojęcia lama i guru. Pojawiają się one wciąż w obu rodzajach praktyki bodhisattwy – drodze sutr i drodze tantr – jednakże w nieco odmiennym znaczeniu. W mahajanie, tak jak to ujmują sutry, guru jest nauczycielem. Jest kimś, kto nam objaśnia dharmę, kto uczy nas, jak praktykować, kto daje nam wskazówki do medytacji, jest źródłem całej nauki i całego zrozumienia dharmy. Cały czas jednak pozostaje kimś w rodzaju mentora i nauczyciela, a nie tym, kogo przywołujemy przy pomocy szczególnego znaczenia pojęcia guru. W wadżrajanie natomiast pokładamy nasze całkowite zaufanie i przekonanie w duchowym nauczycielu, jako kimś, kto daje nam wskazówki, wyjaśnia jak można wykroczyć poza samsarę – uwarunkowany świat – i osiągnąć stan buddy. Otwieramy się na niego, żeby pomógł nam w tym urzeczywistnieniu i dzięki temu zajmuje on szczególną pozycję w duchowym rozwoju ucznia. Ten sposób polegania w pełni na guru i zaufania wszystkiemu, co mógłby uczynić jest ważnym aspektem praktyki wadżrajany. Na drodze sutr czegoś podobnego nie znajdujemy. Tutaj stosunek do guru jest taki, jak ma to miejsce w przypadku zwykłego ucznia i nauczyciela. Nauczyciel może być dobrym i szlachetnym nauczycielem, ale nie ma tu całkowitego oddania i wewnętrznego zobowiązania, jak w przypadku Diamentowej Drogi.
W wadżrajanie praktyka zaczyna się od inicjacji. Jest ona początkiem ścieżki oraz naszym wstępem do zobowiązań (samaja) Diamentowej Drogi. Istotne wewnętrzne zobowiązanie inicjacji Diamentowej Drogi, polega na podtrzymaniu związku z nauczycielem, ponieważ to on ma największe znaczenie dla naszego wewnętrznego rozwoju. Tylko poprzez guru otrzymujemy inicjację (tyb.: łang), dostęp do tekstów (tyb.: lung) oraz wskazówki do praktyki (tyb.: tri), które prowadzą nas do wyzwolenia. Guru daje nam to potrójne błogosławieństwo – przekaz mocy, inicjację przez recytację oraz objaśnienia do praktyki – i dlatego nazywa się go także „guru trzech rodzajów przychylności”. Po otrzymaniu trzech błogosławieństw powinniśmy postrzegać go jako nieoddzielnego od Dzierżącego Diament (tantryczna forma Buddy Siakjamuniego; tyb. Dordże Czang, skt. Wadżradhara). Można by zadać sobie pytanie, czy pomiędzy lamą w rozumieniu sutr, a tak zwanym rdzennym lamą, który daje nam tantryczną inicjację, istnieje faktycznie tak wielka różnica. W końcu obaj prowadzą nas do oświecenia, pokazując drogę i objaśniając, jak powinniśmy praktykować, żeby dotrzeć do celu. Tę różnicę najlepiej jest wyjaśnić na przykładzie: załóżmy, że ktoś chce wybrać się w trudną podróż i ma przyjaciela, który taką samą podróż już wcześniej odbył. Być może ten przyjaciel powie: „Ta podróż jest długa i trudna. Powinieneś się do niej przygotować, upewnić się, że wybierzesz właściwą trasę, uniknąć niebezpieczeństw” i tak dalej. W ten sposób przyjaciel opisuje, w jaki sposób podróż może zakończyć się sukcesem. Być może nawet zdecyduje: „Mogę towarzyszyć ci w drodze, możemy pójść nią razem. Znam tę drogę, wiem, którędy ona prowadzi. Mogę cię poprowadzić i pokazać, jak się nią szybko poruszać”.
To byłaby analogia do nauczyciela na drodze sutr. Pokazuje uczniowi drogę, prowadzi go do różnych punktów, daje wyjaśnienia, mówi mu, czego potrzebuje, itd. Ale to, czy podróżujący właściwie porusza się po drodze, zależy jedynie od jego własnego zaangażowania. Zatem może on osiągnąć oświecenie dzięki własnej mocy. Jednak w wadżrajanie dochodzi do tego jeszcze jeden element, a mianowicie błogosławieństwo dla ciała, mowy i umysłu, które otrzymujemy w inicjacji. Nasze ciało otrzymuje tu błogosławieństwo oświeconej formy, mowa – błogosławieństwo oświeconego dźwięku, mantry, a umysł – błogosławieństwo oświeconego umysłu, samadhi. To błogosławieństwo może przyczynić się znacząco do szybkiego oczyszczenia zaciemnień i nagromadzenia zasługi i w połączeniu z naszym własnym wysiłkiem szybko doprowadzić nas do oświecenia. Byłoby to tak, jakby podróżujący spotkał kogoś w dobrym samochodzie, kto by powiedział: „Wsiadaj, możemy tę podróż odbyć razem – prędko dotrzemy do celu!”. W wadżrajanie możliwe jest osiągnięcie oświecenia nie po wielu żywotach – jak jest to na drodze sutr – ale w ciągu jednego życia. Dzieje się tak dzięki połączeniu przekazu błogosławieństwa z naszą własną energią i mocą umysłu, które angażujemy w pracę z umysłem na drodze dharmy. Ta szczególna pozycja rdzennego lamy jest podłożem medytacji Guru Jogi. Podsumowując, dwóch ludzi może wybrać się razem w długą i trudną podróż, w której jeden drugiemu pokazuje drogę. Obaj osiągną pełne oświecenie, jeśli będą poruszać się ścieżką dokładnie i bezbłędnie. Jednakże może to trwać bardzo długo. Poruszając się autem, obaj mogą tę drogę pokonać dużo szybciej: tutaj ucznia, któremu towarzyszy niezwykle zdolny przyjaciel, motywuje własne życzenie osiągnięcia oświecenia. To jest najistotniejsza różnica pomiędzy Diamentową Drogą i mahajaną, Drogą Sutr. W mahajanie oczyszczamy zaciemnienia, gromadzimy zasługę i podążamy „ścieżką nagromadzenia”, aż osiągniemy „ścieżkę widzenia”. Następnie poruszamy się dalej „ścieżką medytacji”, której ukoronowaniem jest „ścieżka nie-uczenia się więcej”, czyli pełne oświecenie. Cała ta droga może potrwać naprawdę bardzo długo.
Jeśli natomiast w wadżrajanie zachowamy nasz związek i oddanie dla lamy, jeśli dysponujemy mocą umysłu i zacięciem do praktyki, możemy osiągnąć oświecenie w ciągu jednego życia. Można by zapytać, co powoduje tę różnicę? Dlaczego możliwe jest osiągnięcie oświecenia w ciągu jednego życia, jeśli przywołujemy naszego nauczyciela, otwieramy się na niego i mamy do niego zaufanie, ale nie uda nam się to tak szybko, jeśli przywołujemy oświecenie wprost i otwieramy się na nie?
Przyczyna leży w specyficznych uwarunkowaniach. Budda – przebudzony umysł – jest jak słońce, które świeci na niebie, promieniuje swym światłem, oświetla cały świat i obdarowuje wszystkie istoty ciepłem i poczuciem satysfakcji. Jeśli na działanie światła słonecznego wystawimy kartkę papieru, wprawdzie się ona nagrzeje, ale nawet po wielu latach się nie zapali. Jeśli jednak wziąć lupę i skupić promienie słoneczne w jednym punkcie na kartce, po chwili zacznie dymić i wkrótce stanie w płomieniach. Szczególna pozycja lamy w Diamentowej Drodze polega na tym, że potrafi on „skupić” na swoim uczniu całe błogosławieństwo buddów ze wszystkich czasów i kierunków. Dzięki tej potężnej mocy błogosławieństwa i współczucia zaciemnienia ucznia ulegają „spaleniu” i osiąga on oświecenie. Sam Budda powiedział kiedyś, że bez zaufania do guru nie można nawet usłyszeć imienia Buddy. Jak myślicie, skąd wziąłby się tysiąc buddów naszej ery, jeśli nie byłoby żadnych guru?
Pojęcie lama, które w języku tybetańskim zastępuje hinduskie słowo guru, odnoszono w moim kraju do każdego, kto zakończył trzyletnie odosobnienie. Natomiast pojęcia „rdzenny lama” używa się tylko w odniesieniu do tego nauczyciela, od którego otrzymujemy inicjację, przekaz poprzez recytację oraz wyjaśnienia do praktyki. Jeśli już taką inicjację otrzymaliśmy, powinniśmy postrzegać rdzennego lamę jako pozbawionego błędów i słabości, jako doskonały przykład urzeczywistnienia wszystkich możliwych właściwości – jako buddę. Można by teraz pomyśleć: „On mówi o tym, żeby przywoływać lamę i postrzegać go w szczególnym świetle, ponieważ sam jest lamą i chodzi mu tylko o to, aby go uwielbiać”. Ale nie w tym rzecz. To, co chcę przekazać, oznacza, że jest obojętne czy nasz osobisty lama jest mnichem, opatem, uczonym, czy też kimkolwiek innym. Obdarzyliśmy go zaufaniem, otrzymaliśmy od niego inicjację, przekaz poprzez recytację i wyjaśnienia do praktyk, i tak został naszym rdzennym lamą. Tego szczególnego człowieka postrzegamy jako takiego i tak o nim myślimy. Medytujemy, że jest on jednością Trzech Klejnotów – buddy, dharmy i sangi. Umysł lamy jest buddą, całkowicie przebudzonym umysłem, jego mowa to dharma, nauka, a postać lamy to sanga. Jednocześnie medytujemy również, że nasz nauczyciel jest jednością Trzech Korzeni – lamy, jidama i strażnika. Jego umysł jest lamą – korzeniem wszelkiego błogosławieństwa, mowa jest jidamem – korzeniem doskonałych osiągnięć, a postać jest dakinią, względnie strażnikiem dharmy – korzeniem aktywności.
Jeśli otworzymy się w ten sposób na Trzy Klejnoty oraz Trzy Korzenie lub też na naszego osobistego lamę, czujemy się dobrze, jesteśmy szczęśliwi i żyjemy w dobrych warunkach. Ten przyjemny stan powinniśmy postrzegać jako wyraz współczucia naszego lamy. Jeśli natomiast sprawy nie idą zbyt dobrze, jesteśmy nieszczęśliwi bądź chorzy, powinniśmy myśleć, że tak dojrzewa nasza negatywna karma. Przeżywamy wtedy następstwa własnych wcześniejszych negatywnych działań i dzięki współczuciu buddy oraz lamy pozbywamy się tej złej karmy. To ważne, żeby sobie uświadomić, iż zarówno dobre, jak i trudne fazy w życiu powstają dzięki współczuciu lamy i Trzech Klejnotów. Jeśli natomiast będziemy myśleć, że to, co dobre, zawdzięczamy współczuciu buddów i lamy, a to, co trudne, należy przypisać ich brakowi współczucia, wtedy nie otrzymamy ich błogosławieństwa.
Żył kiedyś w Tybecie pewien człowiek, który usłyszał, że Karmapa jest wielkim słynnym lamą oraz wypromieniowaniem Kochających Oczu, najwyższego współczucia. Pomimo tego nie rozwinął do niego głębokiego zaufania. Pewnego dnia zmuszony był przedostać się przez bardzo szeroką rzekę i rozebrał się, żeby ją przepłynąć wpław. Na środku rzeki prąd był tak silny, że pływak ze strachu zaczął wykrzykiwać mantrę Karmapy, Karmapa Czienno. Kiedy już mu się udało pokonać rzekę, pomyślał: „Już nie potrzebuję Karmapy”. Powinniśmy się wyzwolić z takiego nastawienia – że przywołujemy pomoc lamy, kiedy go potrzebujemy, a zapominamy o nim, kiedy już nie jest nam potrzebny. W zamian powinniśmy rozwinąć trwałe zaufanie do Trzech Klejnotów i nauczyciela.
Aby otrzymać błogosławieństwo, powinniśmy myśleć, że wszystko, co nam się przydarza, dzieje się dzięki ich przychylności. Kiedy jesteśmy szczęśliwi, jest tak z powodu ich dobroci. Gdy cierpimy i jesteśmy nieszczęśliwi, dzieje się tak również z powodu ich przychylności, życzenia, abyśmy mogli uwolnić się od złej karmy. Bez takiego trwałego nastawienia nasze zaufanie będzie się wciąż wahać i nie będzie nam łatwo otrzymać błogosławieństwo. Wszyscy wcześniejsi lamowie Kagyu mieli całkowite zaufanie i wewnętrzne przekonanie do swojego rdzennego lamy. Często ofiarowywali mu całą swoją własność, włącznie z ciałem, mową i umysłem, oraz podążali co do joty za jego wskazówkami. W ten sposób każdy z nich osiągnął całkowite oświecenie. Na przykład Naropa był największym uczonym swoich czasów oraz mistrzem retoryki na uniwersytecie w Nalandzie. Były tam setki doskonale wykształconych i znakomitych uczonych. Przy każdej z czterech bram Nalandy czuwał jeden z nich, aby stawić czoła któremuś z hinduistycznych mistrzów, zjawiających się tam, by toczyć z buddystami filozoficzne pojedynki. Do tych debat uniwersytet wystawiał oczywiście swoich najlepszych reprezentantów, gdyż w przypadku choćby jednej przegranej, cały uniwersytet musiałby przyjąć inną religię.
Naropa miał pieczę nad północną bramą. Kiedy zaczął praktykę wadżrajany i otrzymał od Tilopy inicjację, postrzegał go rzeczywiście jako Dzierżącego Diament. Naropa spędził z Tilopą 12 lat i robił w tym czasie wszystko, czego guru od niego zażądał, chociaż niektóre z prób, którym poddawał go nauczyciel, były bardzo bolesne i ciężkie do zniesienia. Dzięki temu osiągnął w końcu najwyższe, pełne oświecenie. Tybetańczyk Marpa był bogatym człowiekiem. Kiedyś wymienił całą swoją własność na złoto, z narażeniem życia odbył długą podróż do Indii, gdzie podarował je spotkanemu tam Naropie, w zamian za inicjacje i wskazówki medytacyjne. Marpa pozostał u boku Naropy przez kilka lat, ucząc się i otrzymując przekazy mocy. Potem wrócił do Tybetu i nauczał tam dharmy. Za swe nauki otrzymywał prezenty, które wraz z całym majątkiem znowu wymienił na złoto, po czym ponownie wyruszył do Indii i ofiarował je Naropie, żeby otrzymać od niego dalsze inicjacje i wskazówki. Tak samo postąpił jeszcze trzeci raz. Te trzy niebezpieczne i trudne podróże zajęły mu razem 16 lat. Dzięki temu wysiłkowi również on osiągnął urzeczywistnienie. Kiedy do Marpy przybył Milarepa, ofiarował mu swoje ciało, mowę i umysł. Także on robił zawsze to, co polecił mu nauczyciel. Poddał się przy tym ośmiu dużym i dziesięciu mniejszym sprawdzianom, zanim otrzymał w końcu inicjację i zaczął medytować w samotni górskiej. Osiągnął oświecenie podążając słowo w słowo za wskazówkami Marpy. Na pewno biografia Milarepy jest wam wszystkim dobrze znana.
Praktykując dziś Guru Jogę, otrzymujemy to samo błogosławieństwo, dzięki któremu urzeczywistnienie osiągnęli ci wszyscy mistrzowie – Tilopa, Naropa, Marpa i Milarepa. Jest to linia przekazu o olbrzymiej mocy. Dlatego powinniśmy zaangażować w praktykę jej nauk całą naszą energię i wszystkie zdolności.

Opracowanie: Mariusz Pręgowski

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Guru Joga XVI Karmapy - XVI Gyalwa Karmapa Rangdziung Rigpe Dordże | Przekaz buddyzmu tybetańskiego w praktyce - Lama Ole Nydahl | Przekaz w Diamentowej Drodze - Kalu Rinpocze | Radość pojawi się sama - Hannah Nydahl | Do śmierci można się przygotować - Lama Ole Nydahl | Trawelling teachers, podróżujący nauczyciele - fascynujący przyjaciele, którym ufam - Lama Ole Nydahl | Cytat - Lama Ole Nydahl | 900 lat Karmapy - Szamar Rinpocze | Ścieżka oddania - Maggie Lehnert-Kossowski i Tomek Lehnert | Reczungpa - Rosi Fisher | Strzała Sarahy - Karma Trinlepa | Mandarawa Bogini Długiego Życia - Mira Starobrzańska | Buddyjska nauka o karmie - Manfred Seegers | Cytat - XVI Karmapa Rangdziung Rigpe Dordże | Szczęście - temat, który porusza wszystkich | Nóż drigug - Mira Starobrzańska | Pochodzenie czarnej korony - Lama Karma Wangczuk | Mala - Mira Starobrzańska | Diagnoza: rak - Gretchen Newmark | Zachodni jogin w królestwie smoka - Klara Kazelle i Roman Laus | Wyprawa do spadkobierców Buddy - Vilas Rodizio | Lama - 24h | Więcej (z) nas w Europe Center | Odosobnienie nad Bajkałem - René Lackner | Z pamiętnika strażnika | O sandze w Norwegii - Nastia Tracewska | Warszawski Mahakala - Marta Ruta | Deszcz, błoto i ... błogosławieństwo - Eskadra Nagodzice | News | 35-lecie Buddyzmu Diamentowej Drogi w Polsce - Zosia Siwczyńska |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: