DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 50 -> Przekaz buddyzmu tybetańskiego w praktyce

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Przekaz buddyzmu tybetańskiego w praktyce

Lama Ole Nydahl
_________

W listopadzie 2009 roku Lama Ole Nydahl odbył tygodniową podróż samochodem z Minneapolis do Chicago. Okazją do niej było dziesięciolecie buddyzmu Diamentowej Drogi w tej części Stanów Zjednoczonych oraz inauguracja ośrodka odosobnieniowego Heartland w zachodnim Wisconsin. Podczas podróży Lama Ole udzielił swoim uczniom trzech obszernych wyjaśnień o przekazie, których ramę stanowiły trzy filary buddyzmu – informacja, medytacja i pogląd. Poniższy tekst stanowi zapis tych nauk – został skorygowany i uzupełniony przez Lamę Ole.


Przekaz

Czym jest przekaz? Ma on wiele aspektów i często doświadcza się go jako błogosławieństwa. To dobre uczucie jest co prawda tylko jego częścią, jednak jest ona ważna i przekonująca. Przekaz wydarza się wtedy, gdy zewnętrzne wpływy i wewnętrzne narzędzia do rozwoju spotykają się, budząc w nas doświadczenie zaufania i wdzięczności. Po przeżyciu inspiracji wielu ludzi doświadcza również pewnych objawów fizycznych, takich jak uczucie ciepła czy przyśpieszone bicie serca. To umacnia ich w przekonaniu, że drgnęło w nich coś pełnego znaczenia.
Niewiele osób rozpoznaje ten proces od razu, lecz moje i Hannah doświadczenie przekazu jest takie, że nawykowe ograniczenia stopniowo się rozpuszczają, a powstała w ten sposób otwartość naturalnie prowadzi do dojrzałości. Oczywiście mieliśmy wielki przywilej być blisko XVI Karmapy, największego z joginów. On sam, inni wielcy lamowie naszej linii Czerwonych Czapek oraz obecny XVII Karmapa Trinlej Taje Dordże są prawdziwie inspirującymi przykładami, a ich wgląd z łatwością poruszaja ludzi. To właśnie ich przekazem, nieprzerwanym od czasów historycznego Buddy, wszyscy dzisiaj dzielimy się z innymi. Jeśli potrafimy się otworzyć, to bezpośrednie doświadczenie, które otrzymaliśmy będzie w nas wzrastać i coraz bardziej się pogłębiać przez wszystkie przyszłe żywoty aż do oświecenia. Wykracza ono również całkowicie poza poziom osobisty. Gdy w 1981 roku XVI Karmapa zmarł, poczuliśmy się tak, jakby nas wrzucono do lodowatej wody – wszystko, czego się nauczyliśmy, stało się jeszcze cenniejsze i najwyraźniej Karmapa jest z nami po dziś dzień. Uzmysłowiliśmy sobie wtedy jeszcze wyraźniej, że musimy ciężej pracować! Ta świadomość pogłębiła się po odejściu innych urzeczywistnionych nauczycieli, jak na przykład Lobpyna Tseczu Rinpocze, którego nigdy nie zapomnimy.
Obecnie opromieniają naszą pracę tacy nauczyciele, jak Szamar Rinpocze, Szierab Dzialtsen Rinpocze i przede wszystkim XVII Karmapa Taje Dordże – to prawdziwa radość widzieć, jak potężnieją jego właściwości i jak obejmuje świat. Choć skromny i całkowicie pozbawiony dumy, Karmapa może sobie wyobrazić – że gdy osiągnie wiek, w którym był jego poprzednik w chwili naszego z nim spotkania – będzie potrafił robić te wszystkie rzeczy, które robił XVI Karmapa. Przyszłym, pomieszanym pokoleniom będzie to potrzebne jak nigdy wcześniej. Dzięki takim nauczycielom postrzegam przekaz jako coś całkowitego, funcjonującego zgodnego z zasadą „zarówno to, jak też tamto” – coś, co uwalnia w naszej podświadomości głębokie wglądy i budzi w nas silne zaufanie lub doświadczenia z poprzedniego życia. Oboje z Hannah nie mieliśmy wątpliwości, że otrzymaliśmy prawdziwy przekaz energii oraz wglądów, sam doświadczam zresztą tego samego, udzielając błogosławieństwa w imieniu naszej linii.

Rys historyczny

Trzy linie buddyzmu tybetańskiego, zwane „niezreformowanymi” lub Czerwonymi Czapkami, określają same siebie jako Diamentową Drogę, Dordże Tegpa lub Wadżrajanę. Są to przekazy Ningma, Sakja i Kagyu. Tradycja Nigma przybyła do Tybetu wraz z Guru Rinpocze około 750 roku, a 50 lat później została zniszczona przez szamańskiego króla Langdarmę pięćdziesiąt lat później. Z czasów pierwszego rozkwitu nauk pozostały „termy” Guru Rinpocze, zwane też ukrytymi skarbami, które odkrywano w późniejszych stuleciach. W kontekście naszej dzisiejszej pracy jego przepowiednia sprzed 1250 lat nie przestaje zadziwiać swoją trafnością: „Kiedy ognisty wół będzie przemieszczał się na kołach, żelazny ptak unosił się w powietrzu, a Tybetańczycy rozprzestrzenią się po świecie jak mrówki, moje nauki dotrą do ziemi czerwonego człowieka.” (Tybetańczycy postrzegają cerę Europejczyków jako „czerwoną”.) Już wtedy Guru Rinpocze przewidział samoloty, staromodne lokomotywy, samoloty i ucieczkę swoich rodaków przed armią Mao Tse Tunga. Ta precyzja robi wrażenie. Teksty Nigmapów są często bardzo rytualistyczne i dotyczą przekształcania gniewu i dumy.
Historia bohatera Marpy jest bardziej psychologiczna i przez to łatwiej można się z nią utożsamić. Jej celem jest przekształcenie przywiązania. Około 1050 roku Marpa trzykrotnie przekroczył Himalaje, żeby studiować w Indiach. Spędził w tym kręgu kulturowym blisko siedemnaście lat, gromadząc nauki, które określa się mianem „nowej” Diamentowej Drogi. W tym czasie, podążając za wskazówkami swego boga, muzułmańskie armie niszczyły wysoko rozwiniętą kulturę północnych Indii i joginom zależało na tym, żeby przynajmniej ich nauki przetrwały. Choć zgodnie z tradycją uczeń otrzymywał wówczas tylko jedną inicjację, którą miał praktykować przez całe życie, Marpa dostał ogromną ilość nauk wykorzystujących uważność, energię i zdolność umysłu do identyfikacji z jego własną, doskonałą naturą – tak zwaną Guru Jogę. Mówi się, że w panującej wówczas powszechnie atmosferze nietrwałości, Marpa uczył się od 108 nauczycieli, a później sprowadził ich nauki do Tybetu. Najważniejszymi z jego mistrzów byli: Naropa, który przekazał mu sześć nauk dotyczących pracy z wewnętrznymi energiami i doświadczenie Wielkiej Pieczęci oraz Maitripa, od którego otrzymał wyjaśnienia dotyczące logicznej struktury czterech stanów Wielkiej Pieczęci. Dzięki całemu bogactwu nauk, które Marpa sprowadził do Tybetu około 1050 roku, buddyzm odżył w nim na nowo. Dlatego jako świeccy praktykujący możemy określać się mianem Marpa Kagyu. Mnisi są Dagpo Kagyu, ponieważ podążają śladem Gampopy – jednego z uczniów Milarepy, zwanego również Dagpo Large – pierwszego mnicha w naszej linii. Dlatego to Marpa, z jego piwem, kobietami i nieustraszonością, jest naszym rdzeniem – potężnym człowiekiem, wielkim joginem i górą radości.
Kolejnym mistrzem w naszej linii był Milarepa, wielki asceta. Otrzymał on przekaz od Marpy dzięki swemu głębokiemu oddaniu. Praktykując dzień i noc w różnych jaskiniach, osiągnął tak naprawdę oświecenie dzięki lękowi, że umrze mając na sumieniu trzydziestu pięciu wrogów rodziny, których zabił na żądanie matki. Chociaż brzmi to dziwnie, mówią o tym wszystkie źródła – miejmy nadzieję, że tego typu motywacja była w naszej linii zjawiskiem odosobnionym. Milarepa miał dwóch głównych uczniów. Pierwszym z nich był Reczungpa, który kontynuował tradycję jogiczną i miał ogromne współczucie dla samotnych kobiet. W medytacji na II Karmapę siedzi on w swej ludzkiej formie poniżej Guru Rinpocze i za Karma Pakszi. Drugim był wspomniany już wcześniej Gampopa, który ugruntował monastyczny aspekt naszej pracy. Jako urzeczywistniony medytujący dołożył wszelkich starań organizacyjnych, żeby zachować jak najlepiej i zabezpieczyć coraz bogatszą wiedzę linii. W czasie tego przepływu metod, mądrości i doświadczenia z Indii do Tybetu – o czym świadczą dobitnie biografie „złotej mali” naszych lamów – uczucie otwartości, zaufania i pełnej oddania wdzięczności pozostało nienaruszone. Dzisiaj nieprzerwana linia doskonałych nauczycieli pod przewodnictwem XVII Karmapy Trinleja Taje Dordże i XIV Szamara Rinpocze zapewnia trwanie przekazu buddyzmu Diamentowej Drogi przy udziale jak najmniejszej ilości polityki, niezbędnej do jego ochrony. Znana jako „ustny przekaz”, dociera ona do wspaniałych i wolnych umysłów na całym świecie.
Również szkoły Ningma i Sakja określają się tym mianem, podczas gdy kościół państwowy Tybetu, Gelugpowie, „cnotliwa” linia Żółtych Czapek, która wyłoniła się jakieś czterysta lat później, około roku 1450, woli używać terminu Wielka Droga. To odzwierciedla ich nauki oraz praktykę, która przedkłada znaczenie celibatu, dysput i logicznego myślenia ponad przekształcające umysł doświadczenia medytacyjne – taką postawę zajmuje przynajmniej zdecydowana większość zwolenników tej tradycji. Gelugpowie uczą się w szkołach przyklasztornych, po czym kontynuują swoje wykształcenie w wielkich klasztorach. Zaczynają od poznawania zasad współczucia, mądrości i siły, dlatego później postrzegają swych nauczycieli jako ucieleśnienie tych wyzwalających i oświecających właściwości. W trzech starych szkołach Czerwonych Czapek pojawiło się natomiast wielu przekonujących joginów, którzy z łatwością rozpuszczali sztywne poglądy innych. Dzięki temu postrzeganie nauczycieli jako głównego punktu odniesienia dla własnej praktyki, a właściwości buddy jako wyrażenie się ich urzeczywistnienia, staje się czymś naturalnym. Dlatego w tym przypadku to Guru Joga stanowi główną praktykę, a formy buddów są aspektami nauczyciela.
Ten rodzaj empatii i otwartości jest szczególną siłą napędową linii Kagyu, a życiorysy jej przeszłych i kilku obecnych nauczycieli z pewnością nie są nudne. Począwszy od Naropy w Indiach, który uwolnił się od intelektualizowania i stał się wiarygodny dzięki dwunastu większym i dwudziestu czterem mniejszym katastrofom zgotowanym mu przez jego nauczyciela Tilopę; poprzez Marpę, torującego sobie trzykrotnie drogę przez Himalaje do Indii, oraz Milarepę, wznoszącego w Tybecie siedem domów o symbolicznych kształtach po to tylko, żeby je potem rozebrać na życzenie swego nauczyciela – Marpy; a skończywszy na przygodach i porywających przeżyciach dzisiejszych idealistów w naszych ośrodkach Diamentowej Drogi – ci którzy przekraczają swoje ograniczenia, doświadczają pewności i radości.

XVI Karmapa

Wspaniały rozwój na absolutnym poziomie urzeczywistnienia, który wydarza się dziś w duchowo wolnych krajach, jest w dużym stopniu zasługą zjawiska, ktore świat być może nieprędko ponownie zobaczy – wielkiego XVI Karmapy Rangdziung Rigpe Dordże, żyjącego w latach 1924-1981. Manifestował on wszystkie aspekty prawdziwego i przekonującego oświecenia. Rozwijające się z roku na rok narzędzia komunikacji sprawiają, że ten dar staje się dostępny dla coraz większej liczby pełnych nadziei ludzi na całym świecie. XVI Karmapa wybrał Hannah i mnie do pracy na Zachodzie, którą teraz wszyscy razem kontynuujemy dla Trinleja Taje Dordże, jego obecnej inkarnacji. Z pewnością mógł znaleźć lepsze osoby, ale może nie miałyby one naszego doświadczenia i oddania. Udzielając nam formalnego Schronienia w 1970 roku w Sikkimie, powiedział: „Teraz musicie o mnie myśleć jak o buddzie.” Poruszony i szczęśliwy odpowiedziałem: „Jesteś lepszy niż jakikolwiek budda, jesteś lepszy niż wszystko!”.
22 grudnia 1969 roku w Katmandu, gdy po raz pierwszy spotkaliśmy XVI Karmapę, położył nam dłonie na głowach. Wtedy spojrzeliśmy w górę i zobaczyliśmy, że zrobił się większy niż cały pokój i wypełniał go intensywnym, złotym światłem. Tak właśnie po raz pierwszy otrzymaliśmy jego przekaz. Jak przedstawiłem to w swoich książkach „Buddowie dachu świata” i „Dosiadając Tygrysa” oraz innych źródłach opisujących nasz dwunastoletni, bliski związek z nim, takie rzeczy wydarzały się bez przerwy i to na coraz to głębszych poziomach, wzbogając nasze i tak już porywające życie o magię, która rzeczywiście działa.

Różnice w geografii

Mówi się, że kultury anglosaskie, w których tak wysoko ceni się prywatność, skłaniają ludzi naturalnie do zwracania się ku terawadzie, „naukom starszych we wspólnocie”. Romańska Europa, Francja i kraje położone na południe od Alp, w których ludzie preferują wzniosłe idee, ceniąc jednakże dystans umożliwiający dokonanie wyboru, przyjęły głęboką filozofię mahajany czy też Wielkiej Drogi. Natomiast kultury germańsko-słowiańskie zamieszkujące obszar od Renu do Władywostoku, które poszukują wspólnych doświadczeń i możliwości bycia razem, skłaniają się ku intensywnym i przekształcającym metodom wadżrajany, czyli Diamentowej Drogi. Tym niemniej dzięki podobnym systemom kształcenia stosowanym w większości krajów, potrzebnym by sprostać współzawodnictwu z innymi, te różnice między narodami stopniowo zanikają i przy odrobinie wysiłku ludzie wszędzie znajdują takie nauki buddyjskie, które odpowiadają bardziej ich osobistym właściwościom niż kulturze, w której żyją. Tutaj, w uderzająco pięknej i zawsze nowej Ameryce Północnej, ośrodki Diamentowej Drogi funkcjonują na bazie przyjaźni i wspólnego idealizmu. Zwłaszcza Heartland i inne miejsca, które mają silne europejskie korzenie, i gdzie edukacja stoi na wysokim poziomie, wydają się mieć łatwy i naturalny dostęp do nauk, a ich aktywność dosięga Hawajów. Po wielkich skandalach lat 80., autorstwa pewnej dużej organizacji, w której nikt nie poczuwał się do odpowiedzialności, dzisiejsza gotowość do wyśmiewania i krytyki przejawów dziwacznej i niebezpiecznej duchowości pozwoliła dojrzeć wielu wspaniałym umysłom i sprawiła, że nasza aktywność wspiera się na mocnych fundamentach zarówno w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, jak też w latynoskiej części świata.

Jakie korzyści przynosi nam obecnie taka sytuacja?
Lama Ole: Ponieważ stymulują nas takie godne zaufania właściwości, jak niezniszczalna esencja umysłu, jego radosna gra i pragnienie przynoszenia pożytku innym z pomocą współczującej i pełnej mocy aktywności, po pewnym czasie doświadczymy wspaniałego stanu zwanego „wewnętrznym odosobnieniem”. Jeśli jesteśmy stabilni, potrzebujemy mniej energii na pracę i nowe wyzwania. Dzięki temu jesteśmy w stanie cieszyć się nimi, a wszelkich sytuacji doświadczać jako pełnych znaczenia nauk o tym, jak przynosić pożytek innym. Gdy przestaniemy już angażować się w głupie i znieczulające umysł działania, a w zamian będziemy poświęcać czas rzeczom wartościowym, poczujemy się bogaci i naturalnie zaczniemy przyciągać podobnych sobie, przyjemnych ludzi. W rezultacie doświadczymy szczęścia, lecz radość ta pobiegnie innym torem – podczas gdy większość ludzi podejmuje głównie krótkowzroczne działania z myślą o sobie, my będziemy poszukiwać sytuacji kształtujących charakter, mając na uwadze dobro innych. Przy takim nastawieniu, gdy tylko zauważamy, że nasza aktywność może umożliwić innym utożsamienie się z aspektami ich natury buddy, będzie to dla nas naturalny bodzieć do działania. Wreszcie na koniec stajemy się jednocześnie przytomni i skuteczni – na tym etapie doświadczenie, motywacja oraz pogląd rozwinięte na przestrzeni wielu żywotów, automatycznie nas ukierunkowują. Jedni przynoszą spokój, drudzy pomnażają zastany potencjał, inni fascynują, a jeszcze inni chronią. Będąc Duńczykiem uważam, że moją szczególną funkcją jako lamy jest dbanie o to, żeby moi uczniowie nie czuli się w życiu głupio i niepewnie, lecz pozostawali stabilni i doskonale sobie radzili w każdej krytycznej sytuacji. W Himalajach dopóki ktoś ma pieniądze, może brnąć przez życie ze zręcznością zombi i większość ludzi tego nie zauważy, być może z wyjątkiem tych kilku, którzy upatrzyli sobie w nim ofiarę. Na Zachodzie jednak to właśnie sposob funkcjonowania człowieka decyduje o tym, jak będzie postrzegany i jak zostanie oceniony. Powinniśmy zatem być opanowani i przejrzyści, nie tracąc przy tym wewnętrznego ciepła oddania. W wymagającym społeczeństwie trudniej jest być jednocześnie W świecie (czyli dobrze w nim funkcjonować) lecz nie ZE świata (czyli nie być przezeń związanym), jak mówiono w Średniowieczu. Powinniśmy działać skutecznie, ale nie dać się schwytać wydarzeniom i nie tracić zaufania innych, popadając w zależność od zjawisk. Na bycie niepraktycznym lub egzotycznym najlepszym antidotum są krótkie, skoncentrowane odosobnienia, oddzielane od siebie podniecającymi aktywnościami. Myślę, że dobrze sobie radzimy na tym polu – lubię uczyć moich uczniów zimnej krwi, również duński humor jest do tego wręcz stworzony.
Poszukując wyższych wartości, praktycznie zorientowani ludzie zwykle pytają: „Jak ten buddysta radzi sobie w życiu? Czy je ogarnia? Co jest wspólnego w zachowaniach buddystów na świecie?”. Ważne jest zatem, byśmy dobrze funkcjonowali i byli świadomi bieżących wydarzeń, zajmując nieustraszone stanowisko w obronie naszych wolności i innych podstawowych wartości, jednocześnie rozwijając się na ludzkim poziomie. Kiedy już współzawodnictwo przestaje być dla nas najważniejsze i działamy głównie dla zabawy, myśląc: „Czyż to nie fantastyczne… mamy tak uzdolnionych ludzi…”, oznacza to, że czegoś się nauczyliśmy. Tak właśnie funkcjonuje przekaz zarówno na wewnętrznym poziomie, jak też w naszych działaniach. I nie musi być ślepy. Powinien czerpać z dopływu informacji na zasadnicze tematy, dotyczących na przykład przyrostu naturalnego w różnych kulturach, a także poszukiwać rozwiązań przedkładających jakość nad ilość, w trosce o przyszłość świata. Również praktykując buddyzm tybetański rozsądnie jest zdecydować się na jedną linię przekazu i nie biegać od jednego guru do drugiego. Przekazy są różne, odmiennych terminów używa się w nich dla określenia podobnych rzeczy i na odwrót, dlatego mieszanie ze sobą różnych nauk stanowi pewną drogę do pomieszania. Nie powinniście również poddawać się w pół drogi, chyba że rzeczywiście jesteście całkowicie niezadowoleni z tego, co macie – zadaniem każdego nauczyciela jest osłabianie ego uczniów i jest to działanie absolutnie konieczne, choć nieprzyjemne. Jeśli jednak lama ma doświadczenie i współczucie, uczeń może to potraktować jako świadomy i interesujący proces. To dlatego właśnie jestem bardzo zadowolony,
że w Diamentowej Drodze Karma Kagyu naturalnie wzrastamy dzięki przyjaźni i pracy w grupach – to trzyma nas razem w praktykowaniu tych samych ponadczasowych metod, przekazanych nam przez Karmapów.

Jak widzisz naszą przyszłość?
Lama Ole:W przyszłości będziecie potrafili kontynuować naszą pracę i staniecie się nośnikami naszej energii na całym świecie. Chociaż mam dobre geny Wikingów, nie będę żył w tym ciele wiecznie, dlatego to wy musicie wziąć to zadanie na siebie i uczyć się, zaczynając od zaraz. Każdy z nas jest ambasadorem Buddy i każdy z nas będzie pierwszym spotkanym przez kogoś innego buddystą. Dlatego wrażenie, jakie wywrzecie na ludziach może sprawić, że będziecie najważniejszą osobą, jaką spotkają. Jeśli jednak będą mieli pytania, czy też będą szukać przykładu do naśladowania, samo oddanie nie wystarczy. Ostatecznie to bliskość, przekaz i zaufanie są podkowami, które – ukryte w rękawicach bokserskich – pomagają nam posłać ego na deski, jednak ludzi przyciąga umiejętność udzielania wyjaśnień, znajomość tytułów naszych książek, ludzkie doświadczenie, niewzruszoność i zainteresowanie ich sytuacją. Powinniśmy wiedzieć, że Budda żył i nauczał w Indiach 2540 lat temu, przed nim było trzech Buddów, a setki następnych pojawią się po nim. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że nauczał na poziomie przyczynowości, motywacji i poglądu, podawał informacje, które trzeba sprawdzać, a nie przyjmować na wiarę oraz przekazywał medytacje możliwe do zastosowania w życiu i rady pozwalające zabezpieczyć raz już osiągnięty poziom. Powinniśmy reprezentować wszystko, czego prawdziwość potwierdziło nasze życie, umieć uczynić to łatwiej dostępnym z pomocą odpowiednich wskazówek. Do tego szkieletu dobrze jest następnie dodać mięśnie i organy tych nauk, które szczególnie nas samych poruszają lub odpowiedzieć na pytania, będące naszym żywym związkiem ze słuchaczami. Pozwólcie im je zadać wtedy, kiedy będzie im to odpowiadało i trzymajcie się wspomnianej właśnie przeze mnie zasadniczej struktury, tak by mogli uzyskać doświadczenie „aha” i uwolnić się od pomieszania spowodowanego być może pierwszym spotkaniem z wglądami wykraczającymi poza dualizm. Dlatego proszę was, ufajcie samym sobie i uczcie się, robiąc w ośrodkach dziesięciominutowe wykłady dla przyjaciół, przynoszą one bowiem wiele pożytku.
Reprezentowanie buddyzmu Diamentowej Drogi daje wiele radości i wolności. Jest to wdzięczny temat, ponieważ szczęście wolne od dwoistości jest doskonałe. Nie musimy perorować unosząc do góry palec w moralizatorskim geście. Przeciwnie, wszystko jest surowcem, który można inteligentnie wykorzystać dla rozwoju istot. Proces ten nie ma końca. Jeśli omawiamy poziom przyczynowości, którym rządzą dzisiaj niezliczone zakazy, przepisy i prawa, musimy zawsze przestrzegać innych przed tym czy owym, natomiast mówiąc z poziomu motywacji i Wielkiej Drogi, musimy uważać, żeby nie nudzić i nie popadać w sentymentalizm, czy też nie stać się sztywnymi i biurokratycznymi… Tak czy inaczej, jeśli chodzi o ten drugi sposób, chrześcijanie są o wiele lepsi od nas…
Czasami nauczyciel lub nauczycielka zostają upoważnieni przez swego lamę do nauczania Diamentowej Drogi, ponieważ rozwinęli w sobie wystarczająco wiele radości, stabilności, dojrzałości i doświadczenia życiowego, by móc reprezentować najwyższe nauki Buddy w taki sposób, że najbardziej nawet zgorzkniały słuchacz nie jest w stanie pomylić ich z nihilizmem. Wtedy ważne staje się to, czy ona lub on, potrafią ucieleśniać tę przytomność również wtedy, gdy otwierają ludzi na radość ich własnej natury buddy. Z historycznego punktu widzenia jesteśmy obecnie świadkami zupełnie nowej i wybuchowej sytuacji. Podczas ostatnich dwóch i pół tysiąca lat najwyższy poziom nauk buddyjskich był przekazywany w odizolowanych kulturach, przez tradycyjne, restrykcyjne i w wysokim stopniu ustrukturalizowane linie. Nasze czasy ze swoim zasadniczo wysokim poziomem wykształcenia są pierwszą epoką, w której maszyny latają po niebie, a Bill Gates czy Steve Jobs mogą pójść do garażu i wynaleźć zupełnie nowe narzędzia komunikacji. Dzisiejsze społeczeństwo nie jest statyczne ani związane ograniczeniami, za wyjątkiem oczywiście tych, które w konstytucjach krajów gwarantują poszanowanie wolności i drogocennych ludzkich wartości. Sam zawsze noszę przy sobie kieszonkową wersję amerykańskiej konstytucji, w skórzanej, pozłacanej na krawędziach oprawie, ponieważ uważam, że jest to piękny dokument. „My ludzie…” Każdy powinien mieć swobodę wyboru i móc cieszyć się wolnościami, które nie ranią innych. W Europie mówimy: „Moja tolerancja kończy się tam, gdzie zaczyna się twoja nietolerancja”. Stwierdzenie to – biorąc pod uwagę należące już do historii komunizm i nazizm oraz nadal obecny na świecie islam – lepiej pasuje do naszej sytuacji.
Wróćmy jednak do naszego zadania, do przejrzystego i inspirującego reprezentowania Buddy: praca w charakterze jego ambasadora przynosi wiele błogosławieństw. Ale to WY musicie dawać wykłady. To na was spoczywa odpowiedzialność przekazywania nauk w dojrzały i zrozumiały sposób, który odzwierciedla wasze własne zrozumienie i rozwój. Pamiętajcie również o tym, że nauczyciel, który ciągle jeszcze się uczy, jest lepszy niż żaden.Kiedy już otworzycie się na linię przekazu, poczujecie, że coś was prowadzi, że buddowie chcą, żeby wam się dobrze powodziło. Rzeczywiście są naszymi przewodnikami i wprowadzają nas w sytuacje, w których się czegoś uczymy. Również w prywatnym życiu zauważycie, że jeśli pokonacie jakąś trudność, wkrótce przyjdą do was ludzie potrzebujący na swojej drodze właśnie tej informacji, która już stała się waszym doświadczeniem – buddyjskie rozwiązanie, do którego doszliście, pomoże również im. Płynie z tego ogromna radość i wkrótce zaczniecie myśleć: „Używajcie mnie częściej, dawajcie mi jak najwięcej okazji do nauczenia się czegoś pożytecznego”. To ma głębokie znaczenie. Wtedy jeszcze częściej będziecie doświadczali potężnej energii i przytomności. Od chwili przyjęcia Schronienia rozumie ona wydarzenia, wzrasta i wykorzystuje nasze zdolności. Przepracowując sytuacje i dojrzewając na wewnętrznym odosobnieniu naszych dopiero co odnalezionych, lecz ponadczasowych właściwości oraz przekazując je dalej, odnajdujemy w sobie pewność i odkrywamy wszelkie talenty i możliwości. To jest nasz przekaz – patrzenie w lustro i dostrzeganie tego, kto jest świadomy. Wszyscy musimy dać z siebie wszystko niepotrzebnie pomieszanemu światu, będącemu w rzeczywistości Czystą Krainą.
Pamiętajcie proszę, że wasza grupa – sanga – jest stabilnym nauczycielem i zwierciadłem dla waszego rozwoju. Na tym polega błogosławieństwo pracy w idealistycznie nastawionych grupach ludzi, podzielają nasze wartości. Dlatego powinniśmy wszyscy sobie nawzajem podziękować za spełnianie tej funkcji. Kiedy znajdujemy się razem w przejrzystych i konstruktywnych sytuacjach, pojawia się mądrość i doświadczenie linii. W grupie medytujących przyjaciół, którzy mają wspólne Schronienie, ich podświadome właściwości zsumują się i sprawią, że dana sytuacja zadziała. To zawsze pracuje w ten sposób. Związek z linią i przekazem, który jej towarzyszy, wykracza poza to, co osobiste i sprawia, że nauczyciele przejawiają swe absolutne, ostateczne właściwości. Możecie to zobaczyć obserwując Karmapę, Szamara Rinpocze lub Szieraba Dzialtsena Rinpocze podczas ich wizyt – wyrażają oni to samo pole błogosławieństwa, chociaż robią to na różne sposoby. Każdy lama przyciąga w ten sposób różnych uczniów. Wszystkich nauczycieli łączy jednak pragnienie pomagania innym, najważniejsza z motywacji. Na tym poziomie każdy robi, co w jego mocy – ostatecznie przekaz jest żywym doświadczeniem. Staje się on aktywnością, kiedy pogląd i zrozumienie przenoszą go z głowy do serca. Na początku mądre i niezbędne jest stosowanie się do szczególnych rad i postępowanie według pewnych szczególnych rytuałów, lecz kiedy po latach już to opanujemy, będziemy płynnie uczyć i inspirować innych, bezbłędnie przekazując to, czego się sami nauczyliśmy. Gdy mobilizuje nas nasza własna obietnica bodhisattwy, rozumiemy pustość wszystkich zjawisk (czyli fakt, że nie posiadają one jakiejkolwiek własnej, trwałej natury) i pragniemy przynosić pożytek wszystkim istotom, nie możemy tak naprawdę popełnić błędu. W grupach i ośrodkach Kagyu chroni nas poczucie humoru, dzięki któremu możemy wznieść się ponad osobiste sytuacje, a nasza moc i wytrzymałość wynikają z przyjaźni. W tym tkwi nasza siła.

Spisał Scott Stine, zredagował Kenn Maly.

Opracowanie: Kryspin Kochanowski

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Guru Joga XVI Karmapy - XVI Gyalwa Karmapa Rangdziung Rigpe Dordże | Przekaz buddyzmu tybetańskiego w praktyce - Lama Ole Nydahl | Przekaz w Diamentowej Drodze - Kalu Rinpocze | Radość pojawi się sama - Hannah Nydahl | Do śmierci można się przygotować - Lama Ole Nydahl | Trawelling teachers, podróżujący nauczyciele - fascynujący przyjaciele, którym ufam - Lama Ole Nydahl | Cytat - Lama Ole Nydahl | 900 lat Karmapy - Szamar Rinpocze | Ścieżka oddania - Maggie Lehnert-Kossowski i Tomek Lehnert | Reczungpa - Rosi Fisher | Strzała Sarahy - Karma Trinlepa | Mandarawa Bogini Długiego Życia - Mira Starobrzańska | Buddyjska nauka o karmie - Manfred Seegers | Cytat - XVI Karmapa Rangdziung Rigpe Dordże | Szczęście - temat, który porusza wszystkich | Nóż drigug - Mira Starobrzańska | Pochodzenie czarnej korony - Lama Karma Wangczuk | Mala - Mira Starobrzańska | Diagnoza: rak - Gretchen Newmark | Zachodni jogin w królestwie smoka - Klara Kazelle i Roman Laus | Wyprawa do spadkobierców Buddy - Vilas Rodizio | Lama - 24h | Więcej (z) nas w Europe Center | Odosobnienie nad Bajkałem - René Lackner | Z pamiętnika strażnika | O sandze w Norwegii - Nastia Tracewska | Warszawski Mahakala - Marta Ruta | Deszcz, błoto i ... błogosławieństwo - Eskadra Nagodzice | News | 35-lecie Buddyzmu Diamentowej Drogi w Polsce - Zosia Siwczyńska |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: