DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 49 -> Budda i śmierć

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Budda i śmierć

Lama Ole Nydahl
_________

Pierwszy rozdział nowej książki Lamy Ole Nydahla, „Budda i śmierć”


Koło życia

Wszystko zaczyna się od spotkania największej i najmniejszej komórki ludzkiego organizmu: komórki jajowej kobiety i plemnika mężczyzny. Z tego połączenia powstają w czasie dziewięciu miesięcy miliardy komórek wyspecjalizowanych na dwieście sposobów. Po miesiącu tworzy się około sześcio-milimetrowej wielkości istota, a cztery tygodnie potem widać już jej ramiona, nogi, dłonie i stopy. Jednocześnie rozwojowi embrionu towarzyszy nie tylko rozrost nowych komórek, lecz także rozpad tych, które powstały na samym początku. Po to, żeby ręce nie wyglądały później jak małe wiosła, muszą zaniknąć pewne komórki, gdyż jedynie dzięki temu pojedyncze palce będą mogły się poruszać. Także gałki oczne nie mogłyby się w pełni wykształcić bez zamierzonego wymierania określonych komórek, ponieważ oczy powstają jako złożony narząd zmysłów z prostego wgłębienia skóry. Bez rozpuszczania się jąder komórkowych w utworzonej soczewce nasze widzenie byłoby w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu zmącone. W podobny sposób powstaje w mózgu najpierw nadmiar komórek i dopiero na kolejnym etapie całego procesu, poprzez rozpad poszczególnych z nich, formują się coraz wyraźniej jego określone obszary. Nieustannie dokonuje się coraz to nowych odkryć, które przeczą zdecydowanie poglądom neurologii i opiniom badaczy mózgu z lat 90., mówiącym, że mózg dorosłego człowieka jest niezdolny do dalszego rozwoju. Dzisiaj wiemy, że mogą w nim zachodzić zmiany do późnej starości i nawet utrata połowy masy mózgu może zostać zrekompensowana.

Buddyzm i nauka

Współczesna nauka żegna się coraz wyraźniej z traktowaniem człowieka jak biochemicznej fabryki. Pierwotne założenie, że mózg „produkuje” umysł, cieszyło się długo popularnością, ponieważ pasowało doskonale do materialistycznego sposobu myślenia i historii europejskiej duchowości. Mózg postrzegano jako maszynerię przerabiającą wiedzę, a świadomość uważana była za należący do niego aparat kontrolny. To nie dawało jednak odpowiedzi na wiele pytań; prócz tego istniał dodatkowy problem, polegający na tym, że umysł ma właściwości, których nie wykazuje żaden przedmiot materialny. W ostatnich latach badacze mózgu odchodzą jednak coraz wyraźniej od tego czysto przedmiotowego poglądu i poszerzają horyzonty swoich doświadczeń, wykraczając poza obszar neurobiologii. Generalnie jest to spowodowane faktem, że w oparciu o czysto mózgowo-biologiczne podejście nie można wyjaśnić istoty wielu zaobserwowanych zjawisk. W szczególności natomiast wynika to z tego, że badania stanów pośmiertnych człowieka wskazują coraz częściej na możliwość posiadania przejrzystych doświadczeń bez udziału mózgu. Świadomość nie pozwala się najwyraźniej ograniczyć do sfery materii – raczej coś umożliwia niż wytwarza. Zbadane osoby, które doświadczyły stanów bliskich śmierci, opisują zgodnie, że doznały uczucia spokoju (ok. 90%), widziały światło (ok. 77%) lub miały wrażenie wychodzenia z ciała. Podobnie jak fizycy kwantowi również badacze mózgu oddalają się dzisiaj wielkimi krokami od poglądu, że istnieje jedynie ta rzeczywistość, którą można zmierzyć lub zaobserwować przy pomocy zmysłów. Coraz większa liczba współczesnych naukowców zajmujących się tym tematem uważa, że ludzkie postrzeganie jest w dużym stopniu wynikiem procesów mentalnych. Na przykład aktywność mózgu, niezależnie od zaktywizowania narządów zmysłów, jest prawie taka sama w przypadku rzeczywistego obserwowania zachodu słońca, jak i wyobrażania go sobie jedynie z zamkniętymi oczami. Wiele obserwacji wskazuje ponadto, że świadomość nie stanowi produktu mózgu, lecz jest nieograniczona czasem, przestrzenią i miejscem.

Z buddyjskiego punktu widzenia zaczyna się robić ciekawie przede wszystkim tam, gdzie badania mózgu i fizyka kwantowa spotykają się ze sobą. Wiele założeń i poglądów współczesnej nauki stanowi uzupełnienie liczących sobie dwa i pół tysiąca lat odkryć Buddy. Podczas gdy fizyka klasyczna uważa, że istnieje obiektywna rzeczywistość, zarówno mechanika kwantowa, jak i teoria względności odcinają się od tego wyobrażenia. Podobnie jak w buddyzmie wychodzi się tutaj z założenia, że świat nie istnieje niezależnie od obserwatora lub też, jak ujął to kiedyś Einstein, że „rzeczywistość jest bardzo zawziętą iluzją”. Zarówno fizyka kwantowa, jak też buddyzm wykraczają poza dualistyczny pogląd, unikają skrajności „albo-albo” i przedkładają ponad to podejście postawę „zarówno to, jak i tamto”. Tysiąc dwieście lat temu, żyjący na północy Indii, jogin Saraha wyraził to w bardzo życiowy sposób: „Ten, kto sądzi, że świat jest rzeczywisty, jest głupi jak but. Ten, kto uważa, że nie jest rzeczywisty, jest jeszcze głupszy”. Oznacza to, że chociaż ostatecznie zjawiska są iluzoryczne, zapomnienie o ich relatywnym wymiarze może prowadzić do konfliktu z prawem przyczyny i skutku, a co za tym idzie – do negatywnych działań powodujących cierpienie.

Uważa się, że chociaż przestrzeń umysłu jest sama w sobie wolna od jakichkolwiek własnych cech, które czyniłyby ją rzeczą, mimo to łączy ona wszystko, zawiera wszelką wiedzę i jest nieoddzielna od wszystkiego. Na uniwersytecie w Cambridge jesienią 2004 roku Robert Sheldrake poprosił grupę ludzi, żeby zgadli, kto z czworga ich znajomych biorących udział w eksperymencie właśnie do nich zadzwonił. Trafność odpowiedzi przekroczyła znacznie 25%,
których oczekiwano zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa, i wyniosła ok. 42%. Fizyk kwantowy Anton Zeilinger z uniwersytetu w Wiedniu uważa mechanikę kwantową za teorię informacji i dowiódł dzięki swym badaniom „cząstek splątanych” (fotonów), że w przestrzeni, w tej samej chwili, w różnych miejscach, bez jakiegokolwiek fizycznego kontaktu, może pojawić się dokładnie ta sama wiedza. Dlatego naukowcy często muszą się dzielić nagrodą Nobla, ponieważ niezależnie od siebie w tym samym czasie, lecz w różnych krajach, dokonali tych samych odkryć. Fakt, że nasz wszechświat składa się ostatecznie z informacji, wstrząsa posadami silnie napiętnowanych materializmem nauk i potwierdza jednocześnie nauki Buddy mówiące, że otaczająca wszystko przestrzeń jest raczej pojemnikiem, zawierającym istoty i zjawiska, niż czymś, co je od siebie oddziela – nie jest czarną dziurą, lecz ogarnia i łączy ze sobą wszystko.

Jeśli odłożymy na bok zrozumienie świata, jakiego nauczano do tej pory, i podążymy za najnowszymi odkryciami fizyki kwantowej, badań mózgu i stanów bliskich śmierci, pogląd, że ponowne odradzanie się jest możliwe, staje się dosyć przekonujący. Można to porównać do funkcjonowania radia: nawet gdy odbiornik jest zepsuty, programy nadal są nadawane. Kiedy odbiornik– mózg – stopniowo się rozpada – co właśnie ma miejsce w czasie umierania – i dlatego może odbierać coraz mniej programów, nie znika cały człowiek, lecz tylko jego materialne przejawienie się; wszystkie jego właściwości pozostają zachowane. Przemija to, co mamy, natomiast to, czym jesteśmy – przeżywający wszystkie zjawiska – żyje dalej, poza przestrzenią i czasem. Śmierć, tak samo jak życie, jest tylko przejściem do innego stanu świadomości. Przeżywający wszystkie zjawiska łączy się po przejściu przez stan pośredni (skt. antarabhava, tyb. bardo), w czasie którego na powierzchnię umysłu wydobywają się najsilniejsze nagromadzone w nim wrażenia, z pasującym do tych wrażeń nowym ciałem i odradza się w odpowiadającym ich treści świecie. Nasza przytomność – to, co patrzy teraz przez nasze oczy, słyszy przez nasze uszy, czuje przez skórę oraz myśli o dniu wczorajszym i o jutrze – nasz umysł, który wszystko to potrafi, jest w swej prawdziwej naturze ponadczasowy i nieograniczony. Jest jak lustro, w którym obrazy przychodzą i odchodzą, ono samo jednak się nie zmienia. Przypomina morze, na którego powierzchni powstają i znikają fale, ono samo jednak pozostaje niezmienne. Oznacza to, że nasza przytomność, z której wszystko się wyłania, nie została nigdy stworzona i dlatego nigdy się nie rozpadnie. Ponieważ przeżywający się nie narodził, nie może również umrzeć. Tylko nasze ciała przeminą, gdyż są uwarunkowane.

Umysł jest tym, co wszystko rozpoznaje, jego samego jednak nic nie ogranicza. Jest jak przestrzeń. Dlatego wszystko, co się wydarza, jest jego swobodną grą. Niezależnie od tego, czy rzeczy powstają, czy też się rozpuszczają, czy przychodzą, czy też odchodzą, wszystko to uwidocznia bogactwo umysłu. To, co ostateczne, jest obecne we wszystkich czasach i miejscach. Umysł nieustannie gra sam ze sobą, sprawia, że w nim i z niego wyłaniają się światy, stany, skłonności i wewnętrzne przeżycia pełne myśli i uczuć. Jeśli na zewnątrz i wewnątrz nic się nie pojawia, ukazuje to przestrzeń umysłu, zawartą w nim możliwość. Jeśli coś się dzieje lub pojawiają się przeżycia, ukazuje to jego przejrzystość i zdolność do swobodnej gry. Fakt, że oba te aspekty mają miejsce jednocześnie, wskazuje na jego nieograniczoność. Im lepiej rozumiemy, że umysł jest niezniszczalny sam w sobie, tym wyraźniej rozpuszczają się nasze oczekiwania i obawy i możemy swobodnie spoczywać w chwili lub działać. Dzięki temu coraz rzadziej gubimy się w świecie własnych wyobrażeń, w przeszłości lub przyszłości, coraz bardziej też słabnie nasze przekonanie, że musimy nieustannie coś udowadniać czy też za coś przepraszać. Krok po kroku rozwijamy najwyższy pogląd, dzięki któremu w końcu odkrywamy, że wszystko jest porywające po prostu dlatego, że się wydarza i wyraża możliwości umysłu. Zamiast oczekiwań i lęków przeżywamy nagle przestrzeń i wolność zarówno na zewnątrz, jak też wewnątrz, i doświadczamy z radością, jak wiele nadmiaru i mocy posiadają istoty, jak wiele mogą dać innym i jak nieskończone jest bogactwo, które nieprzerwanie i wszędzie się przejawia. Niezależnie od tego, czy coś powstaje dzięki młodości, mocy i miłości, czy też rozpuszcza się na skutek starości, choroby i śmierci, oba te procesy wyrażają wszechogarniającą grę umysłu, uwidoczniają jego nieograniczone, wrodzone możliwości.

Bez początku i końca

Ludzie zadają sobie od tysięcy lat pytania o świat, życie, śmierć i to, co przyjdzie po niej – istnieje na te tematy niezliczona liczba poglądów i założeń. Szeroko rozpowszechnione jest wyobrażenie, że świat miał swój początek i będzie miał również swój koniec. Można odnaleźć je zarówno u Wikingów, jak też w myśli greckiej, czy w naukach trzech wielkich religii Bliskiego Wschodu. Podczas gdy w religiach wiary ich osobowy bóg, o często trudnym zresztą charakterze, uważany jest jednocześnie za sprawcę i ostateczny cel istnienia świata – buddyzm i inne religie doświadczenia, takie jak hinduizm i taoizm, mówią o nieustannej cyrkulacji stawania się i przemijania – o kole życia. Świat według tych religii nie został stworzony przez jakąś siłę wyższą – obiektywną i zewnętrzną – lecz powstaje na bieżąco na skutek naszych działań i sposobu postrzegania, dzięki czemu można samemu osiągnąć wyzwolenie, rozwijając ponadosobisty wgląd. Dlatego, zamiast poszukiwać przyczyny własnego cierpienia w grzesznym upadku naszych przodków lub starać się znaleźć kogoś innego, kto winien jest wszystkim przeciwnościom naszego życia i czekać na pomoc z zaświatów, rozsądniej jest być może przyjrzeć się warunkom i oddziaływaniom funkcjonującym w naszej codzienności i świadomie pracować z zastaną sytuacją, zarówno w czasie tej egzystencji, jak też po niej. Dzięki temu praktycznemu podejściu wszystkie religie doświad- czenia dysponują wiedzą, pomagającą doprowadzić do mistrzostwa sztukę życia, umierania i szczęśliwego odradzania się – w tej książce chciałbym wyjaśnić przede wszystkim podejście buddyzmu tybetańskiego.

By zrozumieć najróżniejsze stany i zachowania umysłu, nauki buddyjskie dokonują podziału koła życia. Składa się ono co prawda z nierozerwalnego łańcucha powiązanych ze sobą chwil, można go jednak podzielić umownie na stany pośrednie. Takie stany pośrednie pomiędzy pewnym początkiem i końcem noszą nazwę „bardo”. W dosłownym tłumaczeniu termin ten oznacza „lukę” lub „pomiędzy”. Istnieje nieskończenie wiele takich stanów bardo, ponieważ wszystko nieustannie się zmienia. Jeśli spojrzymy pod tym kątem na swoje życie, okaże się, że aż do oświecenia znajdujemy się nieprzerwanie w „przejściu” od jednego stanu do drugiego. Najbardziej znany rodzaj bardo to stan pośredni pomiędzy obecną egzystencją i ponownym odrodzeniem w kolejnym życiu. Tylko ten stan, w którym nasza świadomość rozpoznaje własną ponadczasowość – wyzwolenie lub oświecenie – nie jest bardo. W „Tybetańskiej księdze umarłych” mówi się w niektórych miejscach tylko o dwóch bardo – o bardo życia i bardo umierania, gdzie indziej jednak tekst wspomina o czterech stanach pośrednich – o bardo życia, umierania, takości i stawania się. Jeszcze dokładniejsze wyjaśnienia wymieniają ponadto dwa dodatkowe rodzaje bardo składające się na stan pośredni życia, zatem w sumie można mówić o sześciu bardo: o bardo stanu czuwania, snu, medytacji, umierania, ostatecznej natury i stawania się. Sześć bardo odpowiada trzem ciągle powracającym stanom świadomości – pojawiającym się od narodzin aż do chwili, w której proces umierania nieodwołalnie się zaczął – i trzem następującym po sobie stanom pośrednim, rozgrywającym się pomiędzy umieraniem i następnym życiem.

Bardo życia (skt. jatyantarabhava, tyb. rangzin bardo) polega na tym, że w stanie czuwania każdy pracuje ze światem zmysłów, przeżywanym wspólnie z innymi, poprzez ciało, mowę i umysł. Jesteśmy świadomi, potrafimy myśleć i działać z namysłem. Przeżywamy świat jako stały i logiczny. Za dnia doświadczamy wspólnego świata, chociaż jest on zabarwiony przez nasze indywidualne nastawienie. To, co dzielimy z innymi, zależy od zasięgu naszych zmysłów i otwartości danej kultury na doświadczenia, natomiast to, co własne, stanowi „obrót”, który jej nadajemy przy pomocy swoich życzeń i oczekiwań. W tym czasie można świadomie zmienić swoje życie, pokierować nim oraz pracować z umysłem. Przy pomocy buddyjskich metod można się tutaj najlepiej przygotować do tego, co nadejdzie w przyszłości, a tym sposobem także do wszystkich innych stanów pośrednich.

Bardo snu (skt. svapanantarabhava, tyb. milam bardo) to fazy snu podczas spania – to one stanowią drugie bardo wchodzące w skład bardo życia. Należą do niego również stany upojenia spowodowane alkoholem lub niepsychodelicznymi narkotykami. We śnie, w czasie trzech faz nocy, przechodzimy przez trzy doświadczenia: najpierw umysł przerabia wrażenia nagromadzone za dnia, potem podczas głębokiego snu mogą pojawić się określone doświadczenia związane z ciałem, następnie na krótko przed przebudzeniem umysł jest czasami otwarty na wydarzenia, które mają zajść w niedalekiej przyszłości, aż wreszcie, kiedy śpi się mimo wszystko bez przeszkód dalej, można doświadczyć wglądu w to, co będzie miało miejsce w dalszej przyszłości. Sen przeżywamy tak samo realnie jak świat, którego doświadczamy za dnia, chociaż wszystko rozgrywa się w naszych marzeniach sennych całkowicie swobodnie, niezależnie od czasu, miejsca i ciała – nasz umysł bierze to na poważnie, chociaż nie dzielimy tych doświadczeń z innymi, dotyczą one jedynie umysłu i nie rozgrywają się zgodnie z prawami logiki i przyczynowości. W głębokim śnie, w którym świadomość spoczywa w centrum ciała i którego doświadczają świadomie tylko jogini stosujący specjalne praktyki medytacyjne, panuje całkowita niewiedza.

Bardo medytacji (skt. samadhyantarabhava, tyb. samtan bardo) związane jest z praktyką buddyjską. Zaawansowany buddysta medytuje regularnie z zamiarem rozpoznania natury umysłu. W ten sposób utrzymuje on podczas codziennej bieganiny jak najczystszy pogląd i „przekłada” nim przeżycia składające się na nawykowy strumień naszej codzienności. W ten sposób uczymy się poświęcać coraz mniej uwagi przeszkadzającym uczuciom, przebywamy bardziej świadomie w chwili i stopniowo potrafimy doświadczać ponadczasowych właściwości umysłu. Po zakończeniu „siedzącej” sesji medytacyjnej, kiedy powracamy znowu do praktycznych zadań życia, staramy się utrzymać ten poziom najlepiej, jak umiemy. Dzięki temu w czasie każdej medytacji nie tylko coraz lepiej poznajemy umysł, lecz także dzięki rozwiniętej poprzez medytację umiejętności postrzegania zjawisk z pozycji „zarówno to, jak i tamto” możemy lepiej zrozumieć to, co przeżywamy w codziennych sytuacjach. Pojęcia „bardo medytacji” używa się tylko wtedy, kiedy rzeczywiście doszło do przeżycia natury umysłu. Dopiero dzięki temu osiągnięciu jesteśmy w stanie odróżniać od siebie medytację i pomedytację. Tak samo, jak wraz z upływem lat, coraz lepiej zaznajamiamy się z przejściem z jednego obszaru doświadczenia do drugiego – na przykład z medytacji do snu – będziemy później potrafili również przejść świadomie przez proces umierania – jeśli będzie to tylko możliwe z uwagi na stan naszego ciała – i zgodnie z naszymi uzdolnieniami wykorzystać go jak najlepiej w przyszłości. Codzienne doświadczenia to jednak niejedyne stany pośrednie, które przeżywamy. Kiedy warunki podtrzymujące nasze życie się rozpadają, ciało nie jest już dłużej w stanie służyć oparciem umysłowi. Energia-świadomość opuszcza je i dochodzi do trzech kolejnych rodzajów bardo.

Bardo umierania (skt. mumursantarabhava, tyb. czikai bardo) to pierwszy z tych stanów pośrednich – to sam proces umierania, czas na krótko przed śmiercią kliniczną, w czasie jej następowania i zaraz po niej. Wszyscy doświadczaliśmy jej wielokrotnie od niemającego początku czasu i będziemy doświadczać w przyszłości, aż do oświecenia.

Bardo takości (skt. dharmatantarabhava, tyb. czonji bardo) pojawia się na chwilę w czasie umierania i umożliwia nam stopienie się z jasnym światłem umysłu, a tym samym urzeczywistnienie jego natury i osiągnięcie oświecenia. Jeśli nie potrafimy skorzystać z tego momentu, a jesteśmy dobrze wykształceni, popadamy wówczas w nieświadomość na 68 godzin. Po przebudzeniu się z tego stanu buddyści mogą spotkać się w czasie kolejnych siedmiu dni ze swoimi nauczycielami i formami buddy, z którymi zbudowali wcześniej związek dzięki inicjacjom lub prowadzonym medytacjom, i wejść w obszar ich pól mocy najwyższej radości.

Bardo stawania się (skt. bhavantarabhava, tyb. ripa bardo): jeśli nie byliśmy w stanie osiągnąć ponadosobistego stanu umysłu w poprzednim bardo, po upływie 10 dni wkraczamy w obszar kolejnego stanu pośredniego, zwanego „bardo stawania się”. Wrażenia nagromadzone w podświadomości składają się ze skłonności i karmy – tworzą one w tym bardo coraz trwalszy wzorzec mentalny, który w czasie kolejnych 39 dni prowadzi nas do kolejnego
odrodzenia się w uwarunkowanym świecie.

Tybetańska księga umarłych

Na Zachodzie znane są przede wszystkim wskazówki „Tybetańskiej księgi umarłych” (tyb. Bardo Thodol, dosłownie: wyzwolenie przez słuchanie w stanie pośrednim). Pochodzą one z tekstu buddyjskiego napisanego w VIII wieku – z czasów, w których żył założyciel buddyzmu tybetańskiego Guru Rinpocze. Z powodu podobieństwa opisanych w tym tekście świetlistych zjawisk do odkryć naukowców zajmujących się stanami bliskimi śmierci nauki te cieszą się szerokim uznaniem. Zawierają one wyjaśnienia dotyczące przebiegu procesu umierania i ponownego odradzania się oraz wskazówki, jak wydostać się poza krąg zachodzących na przemian po sobie śmierci i odrodzeń. W trzech starych buddyjskich szkołach Tybetu czytało się tę książkę za życia, żeby potem w czasie umierania i w stanie pośrednim móc przypomnieć sobie konkretne wskazówki i bezpośrednio osiągnąć wyzwolenie. Czytano ten tekst również zmarłym znajdującym się w stanie pośrednim, by naprowadzić ich w ten sposób na drogę do lepszego odrodzenia. Poznając ten stary i ważny tekst, warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że w Tybecie – do chińskiej inwazji w 1959 roku, która spowodowała jeszcze więcej cierpienia – panowały iście średniowieczne warunki życia, nie było praktycznie policji i innych stróżów porządku. Władze – przede wszystkim właściciele ziemscy w Lhasie i trzy położone w pobliżu niej klasztory – próbowały więc kontrolować ludność przy pomocy utrzymywania w społeczeństwie określonego poziomu zastraszenia, co zresztą udawało im się dosyć dobrze wśród łagodnych mieszkańców Środkowego Tybetu. W tym celu wielu nauczycieli buddyjskich – lamów – przekazujących innym wyjaśnienia dotyczące śmierci podkreślało często cierpienie związane z umieraniem i następującymi po śmierci doświadczeniami stanów piekielnych. Jeśli weźmiemy jednak pod uwagę współczesne odkrycia badaczy stanów bliskich śmierci, obraz całej sytuacji zaczyna wyglądać znacznie lepiej – z pewnością nie tylko z powodu dostępnych obecnie na świecie dobrych środków przeciwbólowych oraz poziomu cywilizacyjnego zachodnich społeczeństw. Wrażenia doświadczane przez umierające osoby i pojawiające się w ich umyśle obrazy zależą w końcu od postaw przyjmowanych za życia i działań wykonanych w czasie jego trwania.

Obszernych wyjaśnień dotyczących różnorodnych doświadczeń i procesów zachodzących w umyśle od chwili śmierci do kolejnego odrodzenia udzielają przede wszystkim lamowie trzech „starych” szkół medytacyjnych Tybetu, zwanych często również „czerwonymi czapkami”. Nauki te pochodzą od ich mistrzów medytacji, zwanych też joginami. Ponieważ umysł nie tylko wytwarza nowe doświadczenia, lecz także zachowuje dotychczasowe, przypominają oni sobie – dzięki pogłębionej w medytacji przejrzystości świadomości – doświadczenia z poprzednich żywotów. To wiele wyjaśnia i daje niewzruszoną pewność. Nauki Buddy, wypowiedzi Guru Rinpocze, doświadczenia mistrzów buddyjskich i wglądy innych ludzi, którzy być może w poprzednich żywotach wykonywali medytacje buddyjskie, potwierdzają głęboką nadzieję ludzkości, że istnieją ponadczasowe, radosne poziomy świadomości oraz metody, które można poznać i zastosować już za życia i w chwili śmierci uwolnić dzięki nim umysł na zawsze od wszelkiego bólu. Jeśli zaś potrafi się rozpoznać pojawiające się wtedy jasne światło jako własną naturę, można osiągnąć nawet ostateczne oświecenie. Ćwiczenia te, obejmujące ciało, mowę i umysł, nazywają się po tybetańsku poła; najprostsze z nich, możliwe do zastosowania przez każdego, opisane jest w jednym z kolejnych rozdziałów tej książki, pod tytułem „Świadome umieranie”. Medytacja ta już za życia osłabia strach przed śmiercią i samoczynnie wprowadza tych, którzy się jej nauczyli, na „czyste” – to znaczy wyzwolone i pełne radości – poziomy świadomości, z których nie ma już upadku.

Ktokolwiek pragnie w pełni rozwinąć zawarte w umyśle zdolności i właściwości, powinien dobrze poznać mechanizmy wewnętrzne zachodzące w procesie umierania. W żadnym innym czasie nie spotykają się tak dogodnie wszystkie warunki potrzebne do dokonania znaczących postępów na drodze rozwoju, jak właśnie w chwili śmierci, kiedy wygasają wszystkie wrażenia zmysłowe, rozpuszczają się nawyki blokujące umysł i spotykają się ze sobą wszystkie energie przepływające w ciele. Dzięki temu otwiera się przed nami droga do głębokiego rozwoju – odpowiednio do swego wglądu i odwagi potrafimy coraz skuteczniej pogłębiać doświadczenie natury umysłu, by w końcu urzeczywistnić ją jako ponadczasową prawdę, samopowstałą radość i aktywną miłość.

Opracowanie: Wojtek Tracewski

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Nieprzerwany przekaz autentycznych nauk - Wywiad z XVII Karmapą Taje Dordże | Buddyzm na Wschodzie i na Zachodzie - Wywiad z Szamarem Rinpoche | Widzę Czystą Krainę - Pytania zadane Lamie Ole | Czas na medytację - List Noworoczny Lamy Ole | Aktywność Trzech Czasów - Karmapa Mikjo Dordże (1507 - 1554) | Cytat - Guru Rinpocze | Jesteśmy dla siebie mistrzami - Wywiad z Hannah Nydahl | Cytat - Hannah Nydahl | Schronienie - Lama Ole Nydahl | Cytat - X Karmapa Czojing Dordże | Utrzymywanie przekazu to wasz obowiązek - Lama Ole Nydahl | Budda i śmierć - Lama Ole Nydahl | Z Lamą Ole i Caty Hartung o książce Budda i śmierć - Praga 2010 | Ścieżka oddania - Maggie Lehnert-Kossowski i Tomek Lehnert | Dosiadając niedźwiedzia - Z organizatorami podróży zimowych po Rosji | Katłanga - Mira Starobrzańska | Buddyzm w dziejach świata - Anna Szymańska | Popycha nas cierpienie, ciągnie nas współczucie - Rozmowa z Klausem Kaltenbrunnerem | Sanga - Denes Andras | Buddyzm i edukacja - Maike i Pit Weigelt | Co, gdzie, jak w KBL | Hong Kong - 18 dni błogosławieństwa - Michał Bobrowski | Biblioteka Kagyu w Łodzi | Gdańsk | Mango | Czym jest dla Ciebie ośrodek? - Ofelia Cybula |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: