DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 48 -> Esencja praktyki

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Esencja praktyki

Hannah Nydahl
_________

Komentarz do pieśni V Szamarpy


Pieśń V Szamarpy Kyncziok Jenlag:

„Gdy rozmyślasz nad wielką dobrocią współczującego Pana Mikjo Gjal,
choć przyczyny i warunki jej powstania nie mają punktu odniesienia,
to jednak urzeczywistnienie wyjaśnień trzech ścieżek wyłania się z wewnątrz.

Nie jestem może przykładem godnym naśladowania,
lecz moje wysiłki na drodze do osiągnięcia ostatecznego celu
zostały jednak spełnione.

Najpierw pełen nadziei patrzyłem na to życie,
lecz później współczujące metody nadały sens mojej następnej egzystencji.

W młodości polegałem na duchowych przyjaciołach
lecz teraz, gdy młodość przeminęła, spełnił się mój cel.

Ciągle skrupulatnie analizuję teksty,
lecz dopiero gdy pojawiło się we mnie doświadczenie,
rozpoznałem, o co naprawdę chodzi.

Chociaż niesłusznie żyłem z datków na mojego lamę,
powstała wielka ilość zasługi, która całkowicie wyzwala mnie i innych.

Długo byłem częścią społeczeństwa,
lecz teraz wszyscy ci ludzie stali się moimi duchowymi przyjaciółmi.
Uczniowie, którzy uważają mnie za autorytet,
nie padli ofiarą kłamstwa i nieszczerości.
Mnisi pilnie medytujący i studiujący nauki
stwarzają wiele przyczyn odrodzenia się w wyższych sferach egzystencji.
Wielcy medytujący oddają się całkowitemu spokojowi,
wiedzą też jednak, jak poprowadzić kogoś w dyscyplinie najwyższej mądrości.

Podobnie jak meteor spada ze środka nieba,
tak błogosławieństwa spadają na nas z bezkresu niewyobrażalnego współczucia.

Gdy drzewo lgnięcia do koncepcji zostało odcięte u korzenia,
wszystkie zjawiska stają się podobne do mgły.

Nie można tego dokonać dzięki celowym działaniom,
jest to raczej pełna współczucia, niewyrażalna gra tego, co się wydarza.

Rozumiem to jako współczucie praojców Kagyu,
a szczególnie jako współczucie pełnego miłości Lamy.

Przede wszystkim wiem, że świat zjawisk
jest pełen przemijalności i cierpienia. Mimo to, nie boję się ich.

Choć znam pożytek płynący z odrodzenia się w wyższych sferach egzystencji,
nie żywię na nie nadziei.

Wreszcie – choć liczba czujących istot,
naszych wcześniejszych matek – jest niezliczona,
nie brak mi odwagi, żeby naprawdę przynosić im pożytek.

Znam wady braku zrozumienia, niewiedzy i pomieszania,
dlatego budzi się we mnie mądrość równowagi
w podejściu do pomieszania i wyzwolenia.

Nie lgnę ani do dóbr osobistych, ani do powszechnych,
dlatego nie jestem przywiązany
i urzeczywistniłem wyzwalającą szczodrość.

Nie czuję gniewu, uczucia całkowitego wzburzenia,
w naturalny sposób udoskonaliłem
wyzwalające działanie dyscypliny cierpliwości.

Ponieważ spoczywam w stanie niemedytacji i braku rozproszenia,
jest to ćwiczenie pozbawione nawet jednej chwili lenistwa.

Nie opuszcza mnie świadomość prawdziwego znaczenia,
dlatego dzięki medytacji,
mądrość stała się całkowicie czysta.

Przeszkadzające emocje są w swojej naturze nierzeczywiste,
widzę podstawową czystość dharmadatu.

Dlatego rozumiem, że wszystkie czynniki oświecenia
i pozytywne właściwości dojrzałości i wyzwolenia
powstają spontanicznie.

Podobnie jak drzewo spełniające życzenia i waza bogactwa,
wszystkie podstawowe właściwości zostają osiągnięte bez wysiłku jako owoc.
Oświecona aktywność owocu, która pozostaje poza koncepcjami,
powstaje w nieograniczony sposób, by prowadzić istoty.
Urodziłem się w prymitywnej, barbarzyńskiej ziemi Mon,
a zestarzałem w wielu krajach.

Nie wiadomo gdzie umrę.
Jestem starcem o imieniu Kyncziog Jenlag.

Gdy pomyślę o tym, jakie warunki zaistniały na świecie, ogarnia mnie wielki smutek.
Wcześniejsze działania są jak sen.

Obecne myśli przypominają migający płomień.
Snucie planów na przyszłość podobne jest zamknięciu oczu na skraju przepaści.
Gdy się im przyglądam, nie wiem, co mam do zrobienia i wpadam w pomieszanie.
Mimo to, rozumiem esencję tego niepojętego umysłu jako ścieżkę samsary i nirwany.

Na czym właściwie polega pożytek płynący z rozważania i intelektualnej analizy?
Pozwól, by ciało i umysł rozluźniły się w stanie nie-działania.

Poza myślami i słowami ten świeży umysł jest wyzwalającą aktywnością,
najwyższą matką wszystkich Zwycięzców trzech czasów.
Jedna prawda ukazuje się na sto sposobów.
Jest esencjonalną naturą, nauczaną przez sto znaków.
Jest wspaniałą praktyką, nauczaną przez sto metod.
Nawet jeśli wiedzie do niej sto ścieżek, cel jest dokładnie tu.

Ten pierwotny klejnot umysłu
rozpoznałem jako własną naturę dzięki dobroci guru.
Tak rośnie zaufanie dla esencji prawdy najwyższego pojazdu.

W skrócie można powiedzieć, że wszystko jest wyrazem dobroci Lamy.
Chociaż niemożliwe jest odpłacenie za nią,
z entuzjazmem podarowuję ciało i własność swoją i innych,
a także wszystko to, co najbardziej pożądane.

Przyjmij je jako niesplamiony obłok darów.
Gdy je już przyjąłeś: oby wszystkie istoty, które bez wyjątku były moimi matkami,
w czystej krainie dharmadhatu Abhirati stały się nieoddzielne od Mikjo Dordże.
Udziel swego błogosławieństwa, aby wszystkie istoty bez wyjątku urzeczywistniły prawdziwy pożytek!”.

Komentarz:

Gdy rozmyślasz nad wielką dobrocią współczującego Pana Mikjo Gjal,
choć przyczyny i warunki jej powstania nie mają punktu odniesienia,
to jednak urzeczywistnienie wyjaśnień trzech ścieżek wyłania się z wewnątrz.

W ten sposób na początku pieśni Szamarpa Kyncziok Jenlag wychwala swojego nauczyciela, VIII Karmapę Mikjo Dordże. Mówi, że Karmapa jest oświecony, a więc pozostaje poza przyczyną i skutkiem, poza wszelkimi punktami odniesienia. Gdy jest się ograniczonym przez dualizm, tak jak my, zawsze ma się jakiś punkt odniesienia. Ale nauczyciel Szamarpy, Karmapa, jest od tego wolny, ponieważ jest w pełni urzeczywistniony.

Nie jestem może przykładem godnym naśladowania,
lecz moje wysiłki na drodze do osiągnięcia ostatecznego celu
zostały jednak spełnione.

Tu Szamarpa mówi, że co prawda sam nie jest oświecony, ale ze wszystkich sił się stara.

Najpierw pełen nadziei patrzyłem na to życie,
lecz później współczujące metody
nadały sens mojej następnej egzystencji.

Szamarpa zrozumiał, że nie wystarczy mieć rozmaite życzenia dotyczące tego życia, ale dla pożytku innych należy sięgnąć spojrzeniem poza nie.

W młodości polegałem na duchowych przyjaciołach,
lecz teraz, gdy młodość przeminęła, spełnił się mój cel.

Rozpoczynamy od zrozumienia, czym jest cenne ludzkie ciało, co oznacza przemijalność wszystkich rzeczy, czym jest prawda relatywna, a czym absolutna, itd. Gdy zaczynamy wtedy medytować, zrozumienie to coraz pełniej przekształca się w doświadczenie, nie pozostaje jedynie teorią.

Chociaż niesłusznie żyłem z datków na mojego lamę,
powstała wielka ilość zasługi,
która całkowicie wyzwala mnie i innych.

V Szamarpa był bliskim uczniem VIII Karmapy, korzystał więc z tej zażyłości w różny sposób. W Tybecie tradycyjnie przestrzegano przed zbytnią bliskością z nauczycielem. Gdy wejdzie się do najbliższego kręgu pomocników i uczniów, bierze się także udział w posiłkach i innych domowych wydarzeniach. W ten sposób może się zdarzyć, że kontakt z mistrzem spowszednieje i zapomnimy jak bardzo jest cenny. Taka sytuacja mogłaby spowodować pojawienie się przeszkód. To właśnie nauka, na którą powołuje się tu Szamar Rinpocze. W jego przypadku pożytek płynący z tej sytuacji był jednak większy od ryzyka powstania problemów.

Długo byłem częścią społeczeństwa, lecz teraz wszyscy ci ludzie stali się moimi duchowymi przyjaciółmi.
Uczniowie, którzy uważają mnie za autorytet,nie padli ofiarą kłamstwa i nieszczerości.
Mnisi pilnie medytujący i studiujący nauki stwarzają wiele przyczyn odrodzenia się w wyższych sferach egzystencji.

Ponieważ Karmapa, nauczyciel Szamarpy, dawał tak dobry przykład, on sam może teraz prowadzić swoich uczniów tak, żeby także odnieśli korzyść. Rozwój na ścieżce i dobre wrażenia, które nagromadzili w umyśle, będą dla nich pomocne w przyszłości.

Wielcy medytujący oddają się całkowitemu spokojowi ale wiedzą też,
jak poprowadzić kogoś w dyscyplinie najwyższej mądrości.

Tutaj V Szamarpa mówi o różnicy między szine a lagtong. Szine oznacza uspokojenie i koncentrację umysłu. Z kolei w lagtong chodzi o rozwinięcie mądrości. Istnieje wiele duchowych dyscyplin, nie tylko buddyjskich, które uczą, jak spoczywać w głębokiej medytacji i kontrolować umysł. Ale same metody osiągania głębokiego spokoju nie są wyzwalające. Na naszej buddyjskiej ścieżce przechodzimy rozwój, w trakcie którego najpierw uczymy się kontrolować umysł, a następnie go wyzwalać, dzięki rozpoznaniu jego prawdziwej natury.

Podobnie jak meteor spada ze środka nieba,
tak błogosławieństwa spadają na nas
z bezkresu niewyobrażalnego współczucia.

W trakcie rozwoju zaczynamy odczuwać błogosławieństwo. Im bardziej się otwieramy i im więcej medytujemy, tym więcej błogosławieństwa będziemy doświadczać. Nie jest to żadna historyjka o czymś „zza siódmej góry”, lecz coś, co nas naprawdę porusza i co sami przeżywamy w praktyce. Nikt nam nie musi tu nic tłumaczyć – czujemy to sami.

Gdy drzewo lgnięcia do koncepcji zostało odcięte u korzenia
wszystkie zjawiska stają się podobne do mgły.

Nie można tego dokonać dzięki celowym działaniom
jest to raczej pełna współczucia, niewyrażalna gra tego, co się wydarza

Prawdziwe doświadczenia będą się pojawiać wtedy, gdy uwolnimy wszystkie nasze koncepcje i wyobrażenia. Im mniej mamy koncepcji i im bardziej jesteśmy w stanie pozostawić je za sobą, tym prawdziwsze będą nasze doświadczenia. Nie można ich wymusić, bo prawdziwe doświadczenia medytacyjne pojawiają się samoistnie jako naturalny wynik naszej praktyki. Im bardziej staramy się je wywołać i im bardziej jesteśmy przywiązani do wyobrażenia o tym, jakie mają być; im bardziej chcemy, żeby miały konkretną postać, tym bardziej uniemożliwiamy ich pojawienie się. Jedyny sposób na autentyczne przeżycia to regularna praktyka i brak konkretnych oczekiwań na jej rezultaty: po prostu medytujemy i nagle, kiedy się tego najmniej spodziewamy, pojawia się doświadczenie. Znamy to wszyscy: kiedy jesteśmy napięci i chcemy w medytacji czegoś dokonać, zdobędziemy mniej prawdziwego doświadczenia. Chodzi więc o to, żeby rozwinąć poczucie równowagi: jesteśmy rozluźnieni, ale nie zasypiamy. Każdego dnia siadamy do praktyki bez względu na to, czy jest ciekawie, czy nie – w ten właśnie sposób pojawią się doświadczenia. Prawdziwego wglądu czy wyzwolenia nie da się wymusić – przychodzi spontanicznie.

Rozumiem to jako współczucie praojców Kagyu,
a szczególnie jako współczucie pełnego miłości Lamy.

Szamarpa Kyncziok Jenlag dziękuje linii przekazu za to, że medytacja jest w ogóle możliwa, ponieważ bez przekazu metody nie byłyby dla nas dostępne. Budda żył przed dwoma i pół tysiącami lat i gdyby nie istniał dziś żywy przekaz, nie moglibyśmy praktykować. Może istniałoby kilka zakurzonych książek, ale jedynie przekaz sprawia, że jesteśmy w stanie korzystać z metod i otrzymać błogosławieństwo. Co prawda te wersy pochodzą z XVI wieku, ale dziś nadal są aktualne, bo co by nam pozostało, gdyby przekaz wtedy ustał? To pokazuje, jak jest on ważny i że możemy uważać się za szczęśliwych, że w ogóle jeszcze istnieje i że mamy z nim związek. Ta wdzięczność jest czymś, co pozostaje z nami na zawsze.

Przede wszystkim wiem, że świat zjawisk jest pełen przemijalności i cierpienia.
Mimo to, nie boję się ich.

Mamy co prawda szczęście, że przekaz ciągle istnieje, ale on także przemija, podobnie jak wszystko inne. Powinniśmy więc korzystać z niego tu i teraz.

Choć znam pożytek płynący z odrodzenia w wyższych sferach egzystencji,
nie żywię na nie nadziei.

Szamarpa mówi tu, że nie wystarczy jedynie osiągnąć dobre odrodzenie. Na naszej ścieżce chodzi o to, żeby się rozwijać i pomagać innym, a więc o wiele więcej niż odrodzenie w przyjemnych warunkach, gdzie będziemy być może pozbawieni możliwości osiągnięcia urzeczywistnienia.

Wreszcie – choć liczba czujących istot, naszych wcześniejszych matek – jest niezliczona,
nie brak mi odwagi, żeby naprawdę przynosić im pożytek.

W tej części pieśni chodzi o pogląd bodhisattwy. Gdy składamy obietnicę bodhisattwy, za każdym razem wzmacniamy odwagę, która jest związana z tym przyrzeczeniem. Jest ono czymś naprawdę wielkim, ponieważ sami sobie obiecujemy tu, że tak długo będziemy pracować dla pożytku czujących istot, jak długo będą one istnieć. Ponieważ jest ich niezliczona ilość, jest to ogromne przedsięwzięcie. Potrzeba wiele odwagi, żeby je rozpocząć i przy nim pozostać. Tak więc, z racji siły motywacji po tybetańsku bodhisattwa określany jest także jako „bohater”. Postawa ta oznacza, że wciąż od nowa odradzamy się i podejmujemy aktywność w świecie. Chodzi o to, żeby w miarę możliwości pomóc istotom osiągnąć oświecenie. Jednak do tego nie wystarczy samo życzenie. Gdyby tak było, wszystkie istoty byłyby już dawno oświecone – przecież tak wielu buddów wyrażało takie życzenie! Potrzebujemy jeszcze związków. Jako bodhisattwa dajemy innym zręczne środki i zasiewamy w ich umysłach nasiona możliwości podążania ścieżką do oświecenia.

Znam wady braku zrozumienia, niewiedzy i pomieszania,
dlatego budzi się we mnie mądrość równowagi
w podejściu do pomieszania i wyzwolenia.

To, co Szamarpa tutaj mówi oznacza, że nie powinniśmy już więcej angażować się w cokolwiek pod wpływem niewiedzy. Powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, jak wszystko działa na poziomie uwarunkowanym i widzieć, na jakim poziomie znajdują się istoty, ale jednocześnie dostrzegać również ich naturę buddy i ostateczny potencjał. Zamiast ulegać zniechęceniu brakiem sprzyjających warunków, zawsze musimy starać się utrzymywać najwyższy pogląd i rozumieć, że każdy może osiągnąć oświecenie. Gdy spojrzymy na wszystkie istoty, które znamy, ten potencjał może czasem wydawać się czymś bardzo odległym, ale natura buddy jest obecna w każdym i dlatego możliwe jest urzeczywistnienie jej w pełni.

Nie lgnę ani do dóbr osobistych, ani do powszechnych,
dlatego nie jestem przywiązany i urzeczywistniłem wyzwalającą szczodrość.

Tu Szamar Rinpocze opowiada o wyzwalających działaniach, czyli paramitach. Ścieżka bodhisattwy nie składa sięjedynie z medytacji, jej częścią jest też aktywność. To dotyczy także nas samych: aby osiągnąć oświecenie i przynosić pożytek istotom nie wystarcza siedząca praktyka. To, czego się dzięki niej nauczyliśmy musimy stosować w życiu i pomagać innym. Podstawowym wyzwalającym działaniem jest szczodrość. Oznacza ona, że jesteśmy zdolni do dzielenia się z innymi, nie zatrzymując nic dla siebie. Nie chodzi o to, żeby dawać na ślepo, ale obdarowywać innych w zgodzie z mądrością tym, co naprawdę przyniesie im pożytek.

Nie czuję gniewu, uczucia całkowitego wzburzenia – w naturalny sposób udoskonaliłem wyzwalające działanie dyscypliny cierpliwości.

W tych linijkach tekstu mowa jest o kolejnym wyzwalającym działaniu – o cierpliwości. Oznacza ona, że nie reagujemy negatywnie. Niezależnie od tego, z czym akurat walczymy i jak traktują nas inni, utrzymujemy nasz poziom. Być może czasem musimy zrobić coś, co z zewnątrz wygląda na działanie powodowane złością, ale nigdy nie wpadamy przy tym w prawdziwy gniew. Bodhisattwa może pozwolić sobie na wiele uczynków, które sprawiają wrażenie nieoświeconych, jest jednak jeden wyjątek – nienawiść. Złych życzeń nie da się pogodzić z praktyką bodhisattwy. Nieważne, co robi, podstawą jego działań powinno być zawsze współczucie. Na tej podstawie bodhisattwa używa zręcznych środków. W żadnym wypadku nie chciałby, by ktoś cierpiał, nie mógłby odczuwać niechęci albo świadomie oddzielać ludzi od szczęścia. Dla bodhisattwy jest to najważniejsze.

Ponieważ spoczywam w stanie niemedytacji i braku rozproszenia,
jest to ćwiczenie pozbawione nawet jednej chwili lenistwa.

V Szamarpa mówi tu o paramicie „pełnego radości wysiłku”, a więc o pilności, której podstawą jest radość z pozytywnego działania. Znaczy to, że chętnie robimy dobre rzeczy i dlatego nigdy nas to nie męczy. Nigdy nie mówimy „dość” i nieustannie działamy dalej.

Nie opuszcza mnie świadomość prawdziwego znaczenia,
dlatego dzięki medytacji, mądrość stała się całkowicie czysta.

Szamarpa Kyncziok Jenlag rzeczywiście osiągnął poziom niedualnej mądrości, na którym możliwe jest utrzymywanie czystego poglądu.

Przeszkadzające emocje są w swojej naturze nierzeczywiste,
widzę podstawową czystość dharmadatu.

Naturalna mądrość zawarta jest we wszystkich zjawiskach, dlatego nawet przeszkadzające uczucia mają tę doskonałą właściwość. Kiedy rozpoznamy prawdziwą naturę przeszkadzających uczuć, zmienią się one w oświecone mądrości, ponieważ jest w nich zawarty potencjał wglądu. Ta ostateczna właściwość to dharmadatu.

Dlatego rozumiem, że wszystkie czynniki oświecenia i pozytywne właściwości dojrzałości i wyzwolenia powstają spontanicznie.
Podobnie jak drzewo spełniające życzenia i waza bogactwa, wszystkie podstawowe właściwości zostają osiągnięte bez wysiłku jako owoc.

Właściwości, które rozwijamy na ścieżce i które w pełni zamanifestują się w momencie oświecenia, są w nas obecne już teraz. Nie musimy ich zdobywać, istnieją już w formie potencjału. Chodzi jedynie o to, by usunąć zaciemnienia, które uniemożliwiają nam przeżywanie natury buddy. Praktykujemy, a rezultat polega na tym, że ukazują się nasze oświecone właściwości.

Oświecona aktywność owocu, która pozostaje poza koncepcjami,
powstaje w nieograniczony sposób, by prowadzić istoty.

Gdy osiągniemy już rezultat ścieżki – oświecenie, wyłania się spontaniczna aktywność buddy. Budda nie planuje, nie zastanawia się, jak ma pomóc innym. Jego działanie jest pozbawione wysiłku, odpowiada potrzebom istot i zawsze jest właściwe. Jest to wynik praktyki, wszystkich życzeń, wyrażanych dla innych oraz wyzwalających działań. Aktywność buddy manifestuje się automatycznie w każdym czynie, który jest pomocny dla innych.

Urodziłem się w prymitywnej barbarzyńskiej ziemi Mon, a zestarzałem w wielu krajach.
Nie wiadomo, gdzie umrę. Jestem starcem o imieniu Kyncziog Jenlag.

Szamarpa mówi tu o sobie samym. Nazywa siebie „starcem”, chociaż w czasie, gdy ułożył tę pieśń, wcale nie był jeszcze stary.

Gdy pomyślę o tym, jakie warunki zaistniały na świecie, ogarnia mnie wielki smutek.
Wcześniejsze działania są jak sen.
obecne myśli przypominają migający płomień.
Snucie planów na przyszłość podobne jest zamknięciu oczu na skraju przepaści.
Gdy się im przyglądam, nie wiem, co mam do zrobienia i wpadam w pomieszanie.
Mimo to, rozumiem esencję tego niepojętego umysłu jako ścieżkę samsary i nirwany.

Na czym właściwie polega pożytek płynący z rozważania i intelektualnej analizy?
Pozwól, by ciało i umysł rozluźniły się w stanie nie-działania.
Poza myślami i słowami ten świeży umysł jest wyzwalającą aktywnością,
najwyższą matką wszystkich Zwycięzców trzech czasów.

W tym fragmencie Szamar Rinpocze znowu odnosi się do siebie samego jako praktykującego i przygląda się temu, co się dzieje na świecie. Dla niego wszystko jest jak sen, ale zwykłe istoty uważają zjawiska za prawdziwe. Naszym celem jest praktyka na poziomie, na którym umysł spoczywa w stanie oświecenia, gdzie możemy wyjść poza wszelkie wyobrażenia i koncepcje.

Jedna prawda ukazuje się na sto sposobów.
Jest esencjonalną naturą, nauczaną przez sto znaków.
Jest wspaniałą praktyką, nauczaną przez sto metod.
Nawet jeśli wiedzie do niej sto ścieżek, cel jest dokładnie tu.

Ten pierwotny klejnot umysłu rozpoznałem jako własną naturę dzięki dobroci guru.
Tak rośnie zaufanie dla esencji prawdy najwyższego pojazdu.

W skrócie można powiedzieć, że wszystko jest wyrazem dobroci Lamy.
Chociaż niemożliwe jest odpłacenie za nią, z entuzjazmem podarowuję ciało i własność swoją i innych,
a także wszystko to, co najbardziej pożądane.

Szamarpa znowu chwali swojego mistrza, ponieważ to dzięki jego dobroci mógł się rozwijać i osiągnąć urzeczywistnienie. To główny punkt naszej praktyki – mieć związek z nauczycielem, utrzymywać tę relację, doceniać lamę i podążać za nim.

Przyjmij je jako niesplamiony obłok darów.
Gdy je już przyjąłeś: oby wszystkie istoty, które bez wyjątku były moimi matkami,
w czystej krainie dharmadhatu Abhirati stały się nieoddzielne od Mikjo Dordże.
Udziel swego błogosławieństwa, aby wszystkie istoty bez wyjątku urzeczywistniły prawdziwy pożytek!

Szamar Rinpocze kończy podarowaniem zasługi wszystkim czującym istotom i podziękowaniem dla swojego nauczyciela, VIII Karmapy Mikjo Dordże.

Opracowanie: Maria Przyjemska

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

37 Działań bodhisattwy - XVII Karmapa Trinlej Taje Dordże | Nauczyciel jest podstawą wszystkiego - Lama Ole Nydahl | Oświecona odwaga - Dilgo Czientse Rinpocze | Pytania i odpowiedzi - Fragment nowej książki Lamy Ole | Esencja praktyki - Hannah Nydahl | Była otwartością przestrzeni - Wywiad z Tomkiem Lehnertem o Hannah Nydahl | Ścieżka oddania - Maggie Lehnert-Kossowski i Tomek Lehnert | O nas - Lama Ole Nydahl | Przyjaźń jest podstawą całego naszego szczęścia - 17 Karmapa Trinlej Taje Dordże | III Karmapa Rangdziung Dordże - nauczyciel czystego poglądu - Manfred Segers | W 21 słowach o Buddyzmie Diamentowej Drogi - Wolfgang Poier | Damaru - budzi(k) ze snu niewiedzy - Mira Starobrzańska | Buddyzm w dziejach świata - Anna Szymańska | O Stupie Kalaczakry w Berchen Ling - Rozmawiamy z Lamą Ole Nydahlem | Tu świat spotyka się z oświeceniem - Lama Ole | Wydarzyło się właśnie coś wspaniałego - Lama Czogdrup Dordże i Lama Ole | To jest jak medytacja - Piotr Kaczmarek | Z 17 Karmapą w Rosji - Caty Hartung | O dzieciach i buddyjskim życiu rodzinnym - Z rodzicami rozmawiała Ofelia Cybula | Cytat - Lama Ole Nydahl | Europe center - Hubert Bramowicz | Brno - Markéta Blažejovská | Wiedeń - Wywiad z Anną Potyką | Zawsze nam się udaje - Wywiad z Lamą Ole o Valhalli | Nagodzice 2010 - Eskadra Nagodzice. | Cytat dnia | Zabujani w Zagórzanach - Zespół Zagórzan | O Zagórzanach - Lama Ole | Kraków - Krakowska sanga | Kalisz |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: