DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 45 -> Dharma, ludzie, kultura

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Dharma, ludzie, kultura

Wywiad z Lamą Ole Nydahlem
_________

Podczas kursu poła w Stupkalnis na Litwie w 2008 roku.


Mówiąc o buddyzmie na Zachodzie rozumiemy, że nauki Buddy dotarły do różnych krajów o odmiennej historii, sposobach myślenia i różnych językach. Prawdopodobnie jedyną łączącą je cechą jest chrześcijańskie zaplecze kulturowe. Jak to możliwe, że buddyzm, który pojawił się w Indiach, z powodzeniem znalazł dla siebie miejsce w różnych częściach świata?

Lama Ole: Jest tak dlatego, że buddyzm jest jak diament – świeci światłem w kolorze podłoża, na którym spoczywa, pozostając w swej esencji niezmieniony. Tym samym jest ponadkulturowy. Od 1972 roku robimy wszystko, żeby usunąć z niego aspekty socjologiczne i kulturowe, zachowując jednocześnie psychologiczne i filozoficzne bogactwo Diamentowej Drogi, które jest unikalne. Ponieważ buddyzm naucza o umyśle i o tym, jakimi rzeczy są – co jest uniwersalne – jest użyteczny wszędzie tam, gdzie ludzie chcą być wolni. Każdy chce być szczęśliwy i uniknąć cierpienia, i mniej więcej te same wydarzenia sprawiają, że istoty są szczęśliwe lub nieszczęśliwe, niezależnie od miejsca na Ziemi.

Często słyszymy pytanie: „Po co nam buddyzm, Obcy naszej kulturze, skoro mamy chrześcijańskie korzenie?”

Lama Ole: Dlaczego zatem chrześcijanie misjonują na całym świecie? Ludzie odradzają się w różnych miejscach; ci z dobrą karmą, którzy wcześniej żyli na Wschodzie, odradzają się obecnie na Zachodzie. Z życia na życie zmieniamy kraje i kontynenty. Dobrze, że każdy znajduje kapelusz, który pasuje do jego głowy. Buddyzm, który nigdy nie wywołał „świętej” wojny, nie nawracał i do niczego nie zmuszał, może być wykorzystany dla pożytku wszystkich istot.

Czy pozostały jakieś elementy kulturowe w dharmie?

Lama Ole: Staramy się ich pozbyć. Gdy przenosimy nauki z jednego kraju do drugiego, przypomina to wyciąganie dziecka z wanny – zależy nam na dziecku a nie na mydlinach, chcemy żeby było suche a jednocześnie niepozbawione żadnej z kończyn. Jest to więc procedura wymagająca wysokich umiejętności. Z powodu oddania Hannah i ja byliśmy w tym względzie bardzo konserwatywni i przez wiele lat sprawdzaliśmy wszystko, zanim zaczęliśmy decydować, że coś nie działa i że powinniśmy to odpuścić. Postanowiliśmy na przykład odstąpić od rytuału składania pełnego pokłonu po wejściu do gompy, gdyż na Zachodzie wygląda to dziwnie. Caty ze swoim krytycznym umysłem okazała się bardzo przydatna w pozbywaniu się zachowań, które mają znaczenie w Azji, lecz dla nas są obce.

Czy tanki i posążki mają jakieś aspekty kulturowe? A jeśli tak, to jaki mają one na nas wpływ?

Lama Ole: Myślę, że są one kluczami do oświeconych energii w naszym ciele. Na całym świecie możemy zaobserwować podobne gesty wyrażające różne stany emocjonalne. Koncentrowanie się na gestach form buddów aktywizuje odpowiadające im wewnętrzne energie. Naukowcy ostatnio odkryli, że dzieje się tak za sprawą komórek nerwowych zwanych neuronami lustrzanymi. Działają one w mózgu, gdzie odbierają informacje związane z pamięcią i kierują je w odpowiednie miejsca. Dzięki nim można na przykład nauczyć się grać w piłkę tylko przez obserwowanie, jak robią to inni. W ten sam sposób, widząc buddów wykonujących określone gesty, jesteśmy inspirowani do rozwinięcia stanów umysłu, które one wyrażają. Ponieważ przyczyna aktywności buddów jest ponadosobista i wypływa z życzenia przynoszenia pożytku innym, podobne tendencje zaczną zarysowywać się w naszym ciele, mowie i umyśle.

Jeśli w przyszłości urzeczywistnieni artyści będą odradzać się na Zachodzie, jak będą przedstawiać formy buddów? Czy ich zaplecze kulturowe będzie miało na to wpływ?

Lama Ole: Prawdopodobnie dotyczyć to będzie tylko zewnętrznych detali, ponieważ ciało Buddy ma osiemdziesiąt pomyślnych i trzydzieści dwa wyjątkowe znaki, które zawsze są takie same. Określone formy, kolory i pozycje wyrażają odpowiadające im stany umysłu.

Tybetańczycy przetłumaczyli z sanskrytu na swój język wszystkie nauki za wyjątkiem mantr. Dlaczego tak zrobili?

Lama Ole: Dzięki tłumaczeniom, zwłaszcza tym autorstwa Marpy, buddyzm stał się w Tybecie silny i „swojski”. Tybetańczycy nie obawiali się nadawania buddom opisowych imion, jak na przykład Dordże Drollo, czyli Diamentowy Obwisły Brzuch. Używanie ojczystego języka jest naprawdę ważne. Tradycja Diamentowej Drogi szkoły Karma Kagyu jest unikalna pod względem tłumaczenia tekstów i ograniczania rytuałów do niezbędnego minimum; przejrzystość bowiem przyciąga inteligentnych i niezależnych ludzi.

Często mówisz o kulturze zachodniej. Czym ona jest? Czy jest to jedna wspólna kultura, z jednym dominującym językiem, gdzie zanikają różnice narodowe? Jak widzisz ją w przyszłości?

Lama Ole: Każdy, kto kieruje się humanistycznymi wartościami wyrażonymi w Konstytucji Europejskiej, należy do kultury zachodniej. Tysiąc lat walki o wolność i przekazywania jej innym sprawiły, że możemy teraz w pełni wyrażać swój potencjał i mieć wartościowe życie. Ludzie sami stworzyli warunki, w których teraz żyją, zarówno te zewnętrzne, jak i wewnętrzne: widać to na przykładach zwalczających się plemion w Afryce, pomieszania we wschodniej Azji, pozbawionych wolności krajów islamu i indywidualizmu na Zachodzie. Nasze wybory owocują wolnością, dostępem do edukacji, równouprawnieniem i możliwością wyrażania ludzkiego bogactwa na niespotykaną nigdzie indziej skalę. Również na poziomie relatywnym powodzi nam się najlepiej. Nasza kultura daje nam najlepsze możliwości rozwoju, jestem tego pewien.

A co z kulturami narodowymi?

Lama Ole: Dzięki możliwości łatwego przemieszczania się i rewolucji w narzędziach komunikacji kultury spotykają się i przenikają. Podstawowe rzeczy jednak wydają się niezmiennne. Gdy na przykład znajdziemy się na imprezie, nie będziemy mieli wątpliwości, czy jest to impreza polska, czy angielska. Wywnioskujemy to łatwo z poziomu głośności, aktywności fizycznej, liczby pustych butelek i kilku innych rzeczy (śmiech). Wszyscy jednak jesteśmy na Diamentowej Drodze – diament wieńczy wszystko, mieniąc się różnymi kolorami, a jednocześnie pozostając w swej esencji niezmienny. Uczymy się tym samym tolerancji. Również młodzież na całym świecie nie różni się tak bardzo – kto może sobie pozwolić na dżinsy, wyraża swoją nienawiść do nich, niszcząc je i przydeptując (śmiech).

Czy powinniśmy bronić naszej kultury? Czy jest tego warta?

Lama Ole: W dzisiejszych czasach powinniśmy przede wszystkim bronić wolności słowa i wolności naszych kobiet. Powinniśmy żywo i publicznie bronić każdej zagrożonej wolności, nawet tej wyglądającej na błahą.

Rok temu powiedziałeś tu, w Stupkalnis, że powinniśmy lepiej znać naszą lokalną historię. Dlaczego jest to istotne? Czy historia i zaplecze kulturowe mogą być przydatne w naszej praktyce?

Lama Ole: Możemy się tu wiele nauczyć, ponieważ w wolnych społeczeństwach pojawia się wiele kolektywnej mądrości. Dania ma wspaniałą tradycję umacniania wolności. Nigdy, na przykład, nie mieliśmy silnego rządu – gdy ludzie mają zbyt dużą władzę lub stają się zbyt dumni, społeczeństwo zaczyna ich wyśmiewać i szybko znikają ze sceny. Jest to coś, co powinniśmy upowszechniać na świecie. Również jako pierwsi znieśliśmy niewolnictwo i sprzedaliśmy nasze kolonie, unikając tym samym problemu rasizmu. Wszystkie te rzeczy są częścią naszej historii. Oczywiście, jak wszędzie na świecie, również nasi królowie stawali się królami mordując swych poprzedników – to typowe dla monarchów zachowanie (śmiech). Jednakże nasza królowa Małgorzata była pierwszą w Europie, która ostrzegała przed islamem. Te rzeczy sprawiają, że cieszę się z tego, że jestem Duńczykiem. Dzisiaj kraje Europy Wschodniej wnoszą wiele ludzkiego ciepła do systemów socjalnych, które stały się tak „doskonałe”, że ludzie przestali brać odpowiedzialność za siebie, oczekując, że państwo zadba o wszystko.

Język jest prawdopodobnie najważniejszym elementem naszej kultury. Dzisiejszy język litewski jest na przykład najbliższy odmianie sanskrytu, którą mówił Budda. W naszym języku mówi jedynie ok. 3.5 miliona osób. Coraz częściej jednak pojawiają się w nim tak zwane internacjonalizmy („międzynarodowe” słowa), zapożyczone głównie z języka angielskiego, które ludzie uważają za lepsze od ich lokalnych odpowiedników. Czy ważne jest zachowanie języka i ochrona jego autentyczności?

Lama Ole: Gdziekolwiek to możliwe, sam również używam miejscowych słów. Na przykład, gdy piszę książki używam tak wielu duńskich i niemieckich słów, jak to możliwe. Język angielski był dawniej anglo-saksońsko-skandynawski, ale ponieważ Normanowie, którzy podbili Anglię, mówili po francusku, większość słów w języku angielskim ma romańskie pochodzenie. Używam zatem tych słów, które mają znaczenie. Język niemiecki – i z tego, co słyszałem, również węgierski – są bardzo ciekawe, gdyż zostały stworzone przez filozofów. Dodali oni przedrostki i przyrostki do praktycznego języka farmerów i pasterzy, tak by możliwe było wyrażanie abstrakcyjnych myśli. W przeszłości ludzie mówili, co myśleli, dzisiaj natomiast mówią, a dopiero później myślą. Mój wydawca twierdzi, że głównym powodem, dla którego ludzie ciągle jeszcze czytają książki jest fakt, że zmusza ich to do zwolnienia tempa. Szybkie czytanie, wynalazek ostatnich lat, nie przynosi zbyt wiele korzyści. Kiedy jednak poświęcimy czytaniu czas, będziemy świadomi słów oraz ich znaczenia, będziemy mogli wiele odkryć. Moje książki powinno się czytać w ten sposób, ponieważ mają wiele poziomów znaczenia. Zalecam traktowanie ich jak podręczników, nie zaś powieści.

Teksty filozoficzne są zwykle pełne wyszukanych, intelektualnych terminów, co sprawia, że ludzie niewykształceni mają problem z ich zrozumieniem. Czy nasze teksty medytacji lub twoje książki są filozoficzne?

Lama Ole: Uniwersytety są prawdopodobnie miejscem, gdzie lokalny język obumiera – ludzie starają się tam używać łaciny, gdy tylko nadarzy się ku temu okazja. Nie wypełniają tym samym swojej powinności względem lokalnej kultury. Podobnie było z historycznym buddyzmem – wykształceni ludzie komunikowali się tylko z podobnymi sobie i bardzo niewielu (na czele z Marpą) popularyzowało go wśród pozostałej części społeczeństwa. Ten fakt, oraz nieodpowiedzialny pacyfizm był powodem, dla którego buddyzm został zniszczony w czasie dwóch muzułmańskich inwazji. Powinniśmy świadomie czynić nasz język zrozumiałym dla jak największej liczby osób i sprawiać, żeby nauki, również te najwyższe, były dostępne dla ludzi dojrzałych i dobrych. To właśnie robię i wszędzie tam, gdzie ludzie utrzymują swoje związki, przynosi to dobre rezultaty.

Na ile ważne jest dosłowne rozumienie słów w tekstach medytacji?

Lama Ole: Jeśli osiągnąłeś już stan uważnej radości, nie potrzebujesz żadnych dowodów. Chodzi o to, żeby podstawowe pytania nie przeszkadzały wam w praktyce. Dobrze jest, gdy ludzie rozumieją wszystko. Jeśli jednak pojmują tylko ogólne założenia, a resztę uzupełniają wdzięcznością, to również zdobędą życiowe doświadczenie i staną się dojrzali, co jest naszym ostatecznym celem.

Czy buddyzm rozwija się odmiennie w różnych zachodnich kulturach?

Lama Ole: Ogólne różnice istnieją w systemach edukacji, na poziomie jednostki natomiast przejawiają się one w dwóch tendencjach: egoistycznej lub idealistycznej. Na przestrzeni wieków owe tendencje umacniały się i można stwierdzić, że Francuzi są egoistyczni, Niemcy – sentymentalni, Duńczycy – lekceważący, Szwedzi – pozbawieni kręgosłupa i biurokratyczni, Rosjanie – dramatyczni, itd. Populacje zdobyte i uciskane przez inne rozwijają kompleks niższości i stają się szczególnie trudne. Zamiast tego ludzie powinni zachowywać się dojrzale i stać ramię w ramię. Idealistyczny pogląd i postępowanie, które rozwinęliśmy w większej części Europy, daje istotom trwałe źródło siły. Wspólne pokonywanie trudności, utrzymywanie dobrego stylu i robienie wszystkiego najlepiej jak potrafimy, kształtuje charakter. W Europie rozwinęliśmy się w trzech kierunkach. Romańskie kultury na południu podkreślają to, co zewnętrzne – rzeczy muszą być logiczne i wyglądać dobrze. Empiryczna kultura angielska wyżej ceni sobie posiadanie, niż ludzkie doświadczenie i opiera się na tym, co zostało sprawdzone w działaniu. Wreszcie są racjonalistyczne społeczeństwa germańsko-słowiańskie, w których idealistyczne myśli na temat tego, jak rzeczy powinny funkcjonować, są godne pochwały – z drugiej jednak strony doprowadziły do wielu wojen i biurokracji. Chęć uczynienia świata doskonałym jest zatem obusiecznym mieczem. Inne zasadnicze różnice, jakie można zauważyć w obrębie tych trzech grup to fakt, że w większości kultur słowiańskich widać agresywne nastawienie do rodaków, Germanie natomiast są trudni dla innych. Anglicy zawsze byli bardzo sprytni – utrzymywali małą armię, lecz silną flotę, mogąc tym samym szkodzić wszystkim wokół. Wy zaś, Litwini, jesteście jakby pośrodku – macie bardziej skandynawski temperament. Z drugiej strony byliście uciskani przez Niemców i Rosjan.

Mówi się, że mamy słowiańskie serce i zachodni umysł.

Lama Ole: Wspaniale. Słowiańskie serce oraz zorganizowanie i demokracja – macie najlepsze cechy z tych dwóch kultur.

Opracowanie: Mindaugas Stankunas, Natalia Majewska i Kryspin Kochanowski

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

37 działań bodhisattwy - XVII Karmapa Trinej Taje Dordże | Mandale - pola mocy buddów - Lama Ole Nydahl | Żeby człowiek był naprawdę szczęśliwy - Lobpyn Tseczu Rinpocze | Cytat - Jeszie Tsogjal | Cztery jogi - Dilgo Czientse Rinpocze | Dwa oblicza umysłu - Dzigme Rinpocze | Cytat - Gampopa | Linia dharmy - Künzig Szamar Rinpocze | Dharma, ludzie, kultura - Wywiad z Lamą Ole Nydahlem | Cytat - IX Karmapa Łangczuk Dordże (1555-1603) | Umysł 24 godziny na dobę - Karol Ślęczek | Cytat - Naropa | Otwartość pełna mocy - O symbolice lotosu - Mira Starobrzańska | Stupy tybetańskie - Eva Preschern | Cywilizacja buddyjska w Tybecie - Rafał Kowalczyk | Cytat - Budda | Spotkanie z Hambo Lamą w Buriacji. - Lama Ole Nydahl | Cytat - Guru Rinpocze | Czy księżyc istnieje, gdy nikt na niego nie patrzy? - Jürgen Segerer i Guido Czeija | Splątania - Ralf Bohn | Wspomnienia z Europe Center - Roman Lauš i Klara Laušova-Kazellova | Karmapo witaj w domu - Przemówienie Lamy Ole Nydahla | Dziękuję wam wszystkim z głębi mojego serca - XVII Karmapa Taje Dordże, w Ośrodku Europejskim. | WIADOMOŚCI | New Year 2009 - Andrzej "Zielak" Iwulski | Jestem szczęściarzem - Rozmowa z Jakobem Sintchnigiem | 25 lat buddyzmu we Wrocławiu - Tadeusz Kaźmierski | Tam gdzie mieszkają tęcze - Paulina & Adam & Bartołty Team | Rośniemy na Śląsku | Miejsce wielkich osiągnięć | Gdańsk - Michał Bobrowski | Dharma w krainie Dolce Vita - Kasia Balicka |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: