DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 45 -> 25 lat buddyzmu we Wrocławiu

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

25 lat buddyzmu we Wrocławiu

Tadeusz Kaźmierski
_________

Choć 25 lat to zaledwie jeden procent z dwóch i pół tysiąca lat naszej historii, na krótkie podsumowanie nadaje się jak najbardziej.


Fundament: 1984-1993.

Podwaliny kładli ludzie, których nie ma już z nami, podążyli innymi ścieżkami, choć od czasu do czasu materializują się na powrót w ośrodku. Do kilku z nich udało nam się dotrzeć i w oparciu o ich relacje staraliśmy się odtworzyć wydarzenia i klimat tamtych lat. Pierwsza wizyta Lamy Ole miała miejsce latem 1984 roku. Tą też datę przyjmujemy za początek buddyzmu Diamentowej Drogi we Wrocławiu. W czasach, gdy tradycyjny telefon reglamentowano proporcjonalnie do zdolności podsłuchowych służb, a internet i komórki trudno było sobie nawet wyobrazić, zyskiwały na znaczeniu inne formy komunikacji. Organizatorów wykładu zapewniono, że Ole przyjedzie do Wrocławia, ale dokładny czas i miejsce przybycia pozostawały w sferze domysłów. Już dwa dni wcześniej kilka osób zebrało się w mieszkaniu, w którym Lama miał nocować, notabene przy ulicy Kruczej i czekało. W opozycji do wszystkiego innego, na brak czasu nie narzekano. Czekanie uprzyjemniały niekończące się dyskusje. Jedną z nich przerwał około północy przylot czarnego ptaka, który wleciał do mieszkania, przysiadł na krześle i po dłuższej chwili przypatrywania się zebranym, nie niepokojony, odleciał. Uznano ze znawstwem, że to Mahakala przyleciał zwiedzieć się co i jak, a oczekiwanie kontynuowano dalej ze stoickim spokojem. Drugiego dnia jeden z kolegów uznał, że Lama powinien już przyjechać i udał się spacerem na rondo Powstańców Śląskich, po którym to sporym rondzie poruszał się ruchem okrężnym przez dłuższy czas. W pewnym momencie dostrzegł samochód, a w nim Lamę machającego przyjacielsko na powitanie. Wykład należał do udanych, trwał do rana, pojawiło na nim się około 300 osób, którzy zapełnili w całości kino Światowid na Sępolnie. Jednym z jego organizatorów był Waldemar Frydrych, twórca późniejszej Pomarańczowej Alternatywy. Medytacje w tych czasach odbywały się w prywatnych mieszkaniach, raz w jednym, raz w innym, nieregularnie, tak jak udało się akurat kilku osobom skrzyknąć. Pierwszym stałym miejscem medytacji było mieszkanie, a w zasadzie zaadaptowana pralnio-suszarnia, na poddaszu bloku przy ul. Powstańców Śląskich. Udostępniał je niejaki Stasiu Lewicki. Funkcjonowało ono do początku lat 90., aż do momentu gwałtownego zejścia z tego świata jego właściciela. Później na roku, dwóa, ośrodek przeniósł się do współdzielonego z tradycją Zen Kwan Um pomieszczenia przy Jastrzębiej na Krzykach. Na drugi wykład Lamy latem 1991, wybrano halę judo przy ul. Zielińskiego. Sala wyłożona wygodnymi matami zachęciła Lamę od wykonania przy wejściu efektownego salta w przód, co całkowicie i doszczętnie zburzyło koncepcję wielu z obecnych, jak ma wyglądać wykład o tematyce religijnej, w tym piszącego te słowa. Tym razem było nas więcej, bo około 500 osób. Pomimo braku wentylacji i upalnego wieczoru wykład trwał do późnej nocy. Trzeci raz Lama przyjechał w środku kontrowersji wokół wyboru XVII Karmapy, latem 1993 roku. Napięcia, zamieszanie i spory zaowocowały niższą niż poprzednio frekwencją, przyszło może ze 200 osób. Na miejsce wykładu wybrano salę gimnastyczną nieistniejącej już Szkoły Podstawowej przy ul. Kuźniczej. 1993 rok to czas przełomu dla całej naszej linii przekazu, siłą rzeczy zawirowania te nie ominęły Wrocławia. W tym roku powstał ośrodek w prywatnym mieszkaniu Doroty na ul. Radosnej, na Jastrzębiej pozostała „opcja be”. Dorota była jedną z niewielu osób, które zdecydowanie i bezwarunkowo poparły Lamę Ole. To ona formalnie zarejestrowała nasz ośrodek.

Ściany. 1994-2003.

Przyszedł czas, w którym uświadomiliśmy sobie, że dobrze byłoby zakorzenić buddyzm w naszym mieście na dłużej. W tym celu należało wyprowadzić go z prywatnych mieszkań do przestrzeni wspólnej. Katalizatorem, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, okazał się czwarty przyjazd Lamy w 1995 roku. Wykład zorganizowaliśmy w popularnej w tamtych latach szkole zlokalizowanej w dzielnicy Popowice, zajmującej się ekologią i paranauką, znanej lepiej pod nazwą „szkoły czarownic”. Frekwencja odzyskała dawny wigor. Kilka osób zaczęło nękać wizytami stosowne instytucje komunalne, efektem czego przyznano nam lokal na Podwalu. Co dobrego można powiedzieć o tym miejscu to to, że należało do nas i miało świetną lokalizację. Zaczęli odwiedzać nas podróżujący nauczyciele, regularnie medytowaliśmy. Własny ośrodek to taka dawka adrenaliny i altruizmu, że nawet mankamenty w postaci wyjących w czasie medytacji sąsiadów i ludzi „sukcesu inaczej” wokół, nie były w stanie jej zmniejszyć. Trochę nas tylko od czasu do czasu zastanawiało, że tak zwany środek społeczeństwa omija nas szerokim łukiem, ale przyczynę tego zrozumieliśmy całkiem niedawno, zwracając lokal miastu. Wzrastaliśmy. Gdzieś tak około roku 1998 uznaliśmy, że trzeba się rozejrzeć za większą przestrzenią. W lipcu tego roku znów gościliśmy Lamę Ole. Ponownie hala judo na ul. Zielińskiego, tym razem ponad 800 osób zainteresowanych czymś więcej niż tylko samsarą. Pod koniec wykładu podchodzi do Lamy kilka nieznanych nam dotychczas osób, przedstawiających się jako uczniowie Karmapy z Wrocławia i mówi, że chcą podarować Karmapie dom w dzielnicy Zacisze. Ekskluzywnej dzielnicy. Jedziemy tam następnego dnia z Lamą i oglądamy piękną przedwojenną willę. Niestety, nieuregulowane stosunki własności uniemożliwiają przekazania darowizny natychmiast, po jakimś czasie sprawa rozchodzi się po kościach. Na przełomie lat 1999 i 2000, miasto oferuje nam wynajem byłego klubu rozrywki, o powierzchni siedem razy większej niż nasze aktualne Podwale. Zastana kolorystyka klubu nie pozostawia żadnych wątpliwości co do upodobań poprzednich najemców. Niezrażeni tym poddajemy go gruntownemu remontowi, przepędzając obcą nam wibrację z każdego zakamarka. W tym roku Lama przyjeżdża ponownie, wykład organizujemy w reprezentacyjnej sali Polskiego Radia i Telewizji na ul. Karkonoskiej. Frekwencja coś około 900 uczestników, później wizyta Lamy w nowym ośrodku. Po wykładzie około 150 przyjaciół szczelnie zapełnia pomieszczenie nowej gompy. Medytujemy z Lamą w ośrodku, po raz pierwszy we Wrocławiu. Po medytacji Caty pyta się czy strop, który huśtał się podczas wchodzenia, nie zawali się aby. Gorąco zapewniamy, że nie, choć trzeba przyznać, że pytanie Caty nie było całkiem bezzasadne. A jednak strop przetrwał do roku 2003, a to nam wystarczyło.

Dach. 2003 do dziś.

Nie myśleliśmy, że rok później Europa wkroczy do Wrocławia z absurdalnym skokiem cen nieruchomości, choć było to już przesądzone, ale jakoś tak się złożyło, że spontanicznie nasililiśmy poszukiwania czegoś na własność. Udało się w ostatnim chyba momencie, w którym odpowiednia lokalizacja była w stanie spotkać się z naszym potencjałem gotówkowym. Brawurowe negocjacje poprowadził ekspert przybyły specjalnie na tę okoliczność z Krakowa – Karol Ślęczek, a ich efekt w postaci uzyskanej ceny zdumiał również jego samego. Powoli dociera do nas ranga zdarzenia: czterysta metrów kwadratowych pięć minut od ratusza i akt notarialny w rękach! W grudniu 2004 organizujemy wykład w hali koszykówki, pięćset metrów od nowego ośrodka. Frekwencja na poziomie tysiąca osób. Rano wspólne śniadanie dla 200. Lama pod wrażeniem miejsca, tym bardziej, że na pytanie: „A ile kredytu wzięliście?”, mogliśmy z ręką na sercu odpowiedzieć: „Nic, zapłaciliśmy gotówką!”. Tylko Hannah słusznie studzi euforię w jaką wpadliśmy, widząc, że niedoświetlone oraz pozbawione instalacji pomieszczenia jeszcze wielu prac i nakładów wymagają. Altruizmem i oddaniem góry można przenosić, a cóż dopiero parę rolek papy czy trochę płyt regipsowych. Zawsze możemy liczyć na przyjaciół dysponujących akurat czasem i niezbędnymi umiejętnościami, dla opłacanych fachowców zostawiając tylko najbardziej specjalistyczne czynności. Powoli wrastamy w pejzaż miasta, stając się poważnym partnerem organizowanych przez magistrat cyklicznych imprez kulturalnych, kształtujących wizerunek Wrocławia jako miejsca otwartego i tolerancyjnego. Tak się bowiem składa, że ośrodek mieści się w centrum Dzielnicy Wzajemnego Szacunku, a naszymi sąsiadami są świątynie czterech wyznań, z którymi przyjaźnie koegzystujemy, a od czasu do czasu współpracujemy. Szczęściem nie ma wśród nich tej wybuchowej, czerpiącej satysfakcję z przytraczania ładunków do ciała. W październiku tego roku po raz ósmy spodziewamy się przyjazdu Lamy Ole. Choć gwoli ścisłości, wliczając śniadanie w ośrodku w 2007, to po raz dziewiąty. Wykład Lamy, wykłady podróżujących nauczycieli, debaty z uczonymi, a w końcu wspólna zabawa to tylko niektóre z przygotowywanych przez nas wydarzeń. Wydarzeń, którymi wspólnie zapoczątkujemy drugi procent, drugie dwadzieścia pięć lat zachowania nauk Buddy w naszym mieście.

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

37 działań bodhisattwy - XVII Karmapa Trinej Taje Dordże | Mandale - pola mocy buddów - Lama Ole Nydahl | Żeby człowiek był naprawdę szczęśliwy - Lobpyn Tseczu Rinpocze | Cytat - Jeszie Tsogjal | Cztery jogi - Dilgo Czientse Rinpocze | Dwa oblicza umysłu - Dzigme Rinpocze | Cytat - Gampopa | Linia dharmy - Künzig Szamar Rinpocze | Dharma, ludzie, kultura - Wywiad z Lamą Ole Nydahlem | Cytat - IX Karmapa Łangczuk Dordże (1555-1603) | Umysł 24 godziny na dobę - Karol Ślęczek | Cytat - Naropa | Otwartość pełna mocy - O symbolice lotosu - Mira Starobrzańska | Stupy tybetańskie - Eva Preschern | Cywilizacja buddyjska w Tybecie - Rafał Kowalczyk | Cytat - Budda | Spotkanie z Hambo Lamą w Buriacji. - Lama Ole Nydahl | Cytat - Guru Rinpocze | Czy księżyc istnieje, gdy nikt na niego nie patrzy? - Jürgen Segerer i Guido Czeija | Splątania - Ralf Bohn | Wspomnienia z Europe Center - Roman Lauš i Klara Laušova-Kazellova | Karmapo witaj w domu - Przemówienie Lamy Ole Nydahla | Dziękuję wam wszystkim z głębi mojego serca - XVII Karmapa Taje Dordże, w Ośrodku Europejskim. | WIADOMOŚCI | New Year 2009 - Andrzej "Zielak" Iwulski | Jestem szczęściarzem - Rozmowa z Jakobem Sintchnigiem | 25 lat buddyzmu we Wrocławiu - Tadeusz Kaźmierski | Tam gdzie mieszkają tęcze - Paulina & Adam & Bartołty Team | Rośniemy na Śląsku | Miejsce wielkich osiągnięć | Gdańsk - Michał Bobrowski | Dharma w krainie Dolce Vita - Kasia Balicka |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: