DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 44 -> Express Stupa

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Express Stupa

Wywiad z Viktorem Dévényi, koordynatorem budowy stupy w Becske
_________


Jak zaczęła się historia ze stupą?

Viktor Dévény: Pewnego dnia wszedłem do biura ośrodka w Budapeszcie. Zauważyłem, że trwa jakieś zebranie, w którym bierze udział Gergő Porkoláb. Wszedłem żeby się z nim tylko przywitać, ale Gergő poprosił, żebym został, bo zaraz będzie mowa o czymś, co może mnie zainteresować. To wtedy po raz pierwszy usłyszałem, że być może uda nam się wybudować stupę w Becske. Wieczorem tego samego dnia Gergő zadzwonił do Lamy Ole, żeby ostatecznie potwierdzić informację o tym, że stupa, która miała stanąć w Hamburgu, będzie wybudowana u nas. Stało się tak dlatego, że samorząd Hamburga nie podpisał ostatecznego pozwolenia na budowę. Wszystko wydarzyło się na początku lipca tego roku. Kolejne półtora tygodnia zbieraliśmy informacje i zastanawialiśmy się, czy w ogóle możliwe jest wybudowanie stupy w ciągu dwóch miesięcy. Czekaliśmy też≈ na zielone światło od Szieraba Rinpocze. Nie było to łatwe, ponieważ Rinpocze przebywał na odosobnieniu. Pierwszym krokiem było stworzenie drogi na „Wzgórze Ślimaka”, jak nazywają je miejscowi, gdzie miała stanąć stupa. Był 9 lipca. Musieliśmy utwardzić drogę tak, żeby mogły z niej korzystać samochody, ciężarówki i sprzęt budowlany.

Dlaczego akurat stupa oświecenia?

Viktor: W Hamburgu miała powstać taka stupa. O ile dobrze pamiętam, przed laty Lama Ole wspominał, że byłoby miło mieć na Węgrzech stupę Kalaczakry, ale dodał, że stupa oświecenia też byłaby OK. No i ostatecznie mamy tu stupę oświecenia.

Podobno miejsce, na którym stoi stupa zostało nam podarowane przez miejscową panią sołtys? Czy to prawda?

Viktor: Początkowo nie byliśmy właścicielami ziemi, na której wznosi się Wzgórze Ślimaka. Dotychczas posiadaliśmy jedynie ten teren, na którym odbywają się kursy. Jednak już wcześniej pojawiały się pytania o to, czy będziemy budować stupę, czy nie. Kiedyś nawet zapytaliśmy o to Lamę Ole, który odpowiedział, że stupa mogłaby stanąć na małym wzgórzu za polem namiotowym. Później jednak kupiliśmy Wzgórze Ślimaka i wpadliśmy na pomysł, żeby tam właśnie postawić stupę. Tuż po zakupie tej góry Rinpocze i Ole jasno powiedzieli, że stupa powinna stanąć właśnie tam. Wszystko to wydarzyło się dwa lata temu. Kiedy zapytaliśmy Rinpocze i Lamy Ole co zrobić, aby nasze życzenia o stupie się spełniły, Rinpocze doradził, żebyśmy jak najczęściej chodzili na szczyt góry i śpiewali tam spełniającą życzenia inwokację Tary oraz przywołanie Mahakali. Ponadto mamy dobre układy z przedstawicielami lokalnych władz, a pani sołtys Becske niezwykle nam pomogła.

Ludzie nazywają tę stupę „ekspresową” ze względu na błyskawiczny czas budowy. Jak wam się to udało?

Viktor: Zauważyłem, że jest to najbardziej interesująca rzecz dotycząca tego projektu. Wszystko zależy od taktyki budowy. Jeśli tylko masz dość czasu, budowa zewnętrznej formy stupy nie jest aż tak trudna. Muszę tu zaznaczyć, że ośrodek w Hamburgu odwalił kawał dobrej roboty w początkowym stadium projektu. Ronald Knaack, architekt, bardzo zręcznie to koordynował. Niemcy nawiązali wpółpracę z jedną firmą, która wykonała iglicę koronującą stupę (13 pierścieni, słońce, księżyc itp.), oraz z inną – specjalizującą się w zbrojonym betonie – odpowiedzialną za fundament i podstawę stupy. Wszystkie te rzeczy były gotowe jeszcze zanim zaczęliśmy budowę w Becske. Ronald przyjechał do Budapesztu, żeby dopracować projekt. We dwóch zastanawialiśmy się co zrobić, żeby przyspieszyć proces budowy. I tu pojawiła się przeszkoda. Oryginalny, pierwotny plan przewidywał, że firma z Niemiec stworzy wszystkie formy odlewnicze, przewiezie je na Węgry, a dwóch niemieckich specjalistów będzie towarzyszyło Węgrom podczas budowy. Niestety nasze analizy wykazały, że ten proces będzie zbyt powolny. Postanowiliśmy więc zlecić część prac lokalnej firmie. Ostatecznie Niemcy zrobili podstawę i bumpę, a my środkową część stupy. Rinpocze zaczął pracę od wypełnienia dolnej części – pięciu komnat – w połowie sierpnia. Potem zaczęliśmy czterostopniowy etap budowy. Mieliśmy prawdziwe szczęście, znaleźliśmy starego przyjaciela, który brał udział w pracach budowlanych przy stupie w pobliskim Tar (stupa tam wzniesiona, z pomocą rządu Węgier, upamiętnia Alexandra Csomę de Kőrösa, który żył na przełomie XVII i XIX wieku i podróżował do Ladakhu i Indii. Csoma zwany jest „węgierskim bodhisattwą” i uznawany jest za pioniera tybetologii). Chociaż był bardzo zajęty, udało nam się skończyć śodkową część stupy pierwszego września. W tzw. międzyczasie Niemcy wrócili do nas z bumpą i rozpoczęli jej montaż. Rinpocze dokończył swoją pracę 8 września, a Lama Ole przyjechał 10 września, żeby umieścić w stupie drzewo życia. Warto też wspomnieć o tym, że podstawa stupy jest podwyższona o dwa metry, ponieważ Lama Ole chciał, żeby stupa była widoczna z daleka.

Jaki był najtrudniejszy etap budowy? Czy wydarzyło się coś nieplanowanego?

Viktor: Oczywiście! Któregoś dnia na przykład mieliśmy tak wyjątkowo straszną pogodę, że samochód z pompą do betonu nie mógł podjechać pod górę. Wyobraź sobie dwunastometrowy pojazd z dwudziestoma tonami betonu. Kierowcy bardzo się starali, ale nie udało się, po drugim podejściu zaczęli się wycofywać i trzeba było ich przekonywać przez pół godziny, żeby spróbowali jeszcze raz. Nasza ekipa radośnie i całym sercem weszła w sytuację i prawdopodobnie z powodu tego entuzjazmu kierowca ciężarówki zdecydował się zostać. Ulewne deszcze przez cały czas utrudniały nam dostarczanie materiałów budowlanych na wzgórze. Okoliczni mieszkańcy doradzili nam użycie furmanki. Ich tok rozumowania był prosty: stwierdzili, że jeśli człowiek jest w stanie wejść na górę, to koń też sobie poradzi, ale ostatecznie stanęło na tym, że wykorzystaliśmy traktor.

Czy chociaż raz przeszło ci przez myśl, że nie uda się skończyć na czas?

Viktor: To uczucie towarzyszyło mi przez cały czas. W związku z tym, że zajmuję się budownictwem, wiem mniej więcej, co powinno być zrobione, ile czasu zajmują kolejne etapy budowy i znam ich kolejność. Kiedy kończyliśmy jakiś etap i stwierdzaliśmy, że zostaną nam trzy, cztery dni zapasu, zawsze coś się wydarzało. Z drugiej strony w naprawdę krytycznych momentach, w których wszystko wskazywało na to, że raczej nie uda się skończyć na czas, spinaliśmy się i udawało się. Taka sytuacja wydarzyła się z bumpą. Był poniedziałek 8 września, znów lało jak z cebra, a my mieliśmy na ten dzień zaplanowane umocowanie bumpy na stupie za pomocą dźwigu. Poprzedniego wieczoru była straszna ulewa, a w poniedziałek rano po prostu stało się jasne, że dźwig nie da rady podjechać na miejsce. Dźwig zamiast przyjechać o 9 rano, pojawił się w południe i chociaż przestało padać, droga pod górę była wciąż błotnista. Szanse powodzenia były nikłe. W końcu operatorzy dźwigu chcieli go zostawić u podnórza góry i wrócić nazajutrz. Tak też się stało, ale jeden z operatorów zapomniał torby i cała ekipa wróciła po nią. Wtedy Rinpocze zasugerował, że powinniśmy zapytać ich, czy nie chcieliby spróbować jeszcze raz. Podjęliśmy wyzwanie; musieliśmy się trochę poprzymilać, żeby ich przekonać. Za trzecim podejściem udało im się wjechać. Ale to nie koniec. Bumpa waży kilka ton, więc operatorzy żurawia chcieli użyć do tej operacji dodatkowych zabezpieczeń. Nie mieli jednak ze sobą zbrojeń i lin. Zdecydowali więc, że wrócą po nie do Budapesztu i przyjadą znów następnego ranka. Dowiedzieliśmy się jednak, że w pobliskiej wsi mieszka operator dzwigu, który mogłby nam pożyczyć liny. Ostatecznie dzięki jego pomocy byliśmy w stanie umieścić bumpę na miejscu tego samego dnia wieczorem.

Pamiętasz jeszcze coś szczególnego?

Viktor: Przychodzi mi do głowy pewna historia. Była burza, padał deszcz, wokół stupy było rozstawione rusztowanie, na którym pracował Andreas i niemieccy spece. Andreas był za nich odpowiedzialny i w pewnym momencie polecił wszystkim zejść na ziemię. Jak tylko ostatnia osoba zeszła, piorun uderzył pięć metrów od stupy. Druga ciekawa historia wydarzyła się podczas kopania dołu pod fundament. Był to nasz pierwszy zbiorowy wysiłek. Zabrało nam to prawie cały dzień, skończyliśmy o 21.30. Chociaż po południu pojawiły się chmury, a deszcz padał w całej okolicy, jakimś cudem nad kopanym dołem nie spadła ani jedna kropla do chwili wyrzucenia ostatniej szufli piachu. Gdy tylko skończyliśmy, rozpoczęła się nieprawdopodobna ulewa, a następnego ranka na niebie pojawiła się tęcza.

Jak wiele osób było zaangażowanych w ten projekt? Jakie role odegrali?

Viktor: Mogę szczerze powiedzieć, że pod tym względem projekt był wielkim sukcesem. Zaangażowali się w niego ludzie z całych Węgier. Odnośnie prac ściśle budowlanych, mieliśmy szczęście gościć Viktora Molnára i Jozsefa Csontáka, którzy odegrali kluczowe role. Obaj spędzili w Becske tyle czasu, ile było potrzeba, ponieważ w tym czasie nie pracowali nigdzie indziej. Ci dwaj mają naprawdę dużo praktycznego doświadczenia, które było niezastąpione w naszej sytuacji. Często, kiedy nie mogłem być w Becske, Viktor i Jozsef przejmowali dowodzenie nad koordynacją projektu i podziałem prac. Myślę, że powinienem tu wspomnieć również o Kamilli Mojzes, która zajęła się przepływem informacji. Andreas i Zsuzsa von Hagen też odegrali ważną rolę w kontaktach z niemieckim zespołem budowlanym oraz w koordynacji pracy. Wielu innych przyjaciół poświęcało wolne weekendy na pomoc przy budowę lub przygotowanie ulotek, gotowanie itp. Działało też kilka grup odpowiedzialnych za przygotowanie i gromadzenie wszystkich rzeczy, które znajdują się w stupie. Na tę pracę poświęcono naprawdę mnóstwo czasu i energii, a całością kierowała Anna Horvath. Muszę też wspomnieć, że znaczną rolę odegrali tu przyjaciele z Hamburga. Przygotowali na przykład osiem tysięcy tsa tsa. W stupie umieściliśmy kilka rodzajów tsa tsa: Siakjamuni, Karmapa, Diamentowy Umysł, Budda Medycyny, Akszobja, Amitajus, Amitaba, Korlo Demczok, Kaszjapa, Pięć Rodzin Buddów, Tara, 21 Tar i Milarepa. Podsumowując, w budowie wzięło udział kilkaset osób. Był to projekt międzynarodowy w pełnym tego słowa znaczeniu. Wiele osób z różnych krajów przyjeżdżało, żeby nam pomóc, najwięcej z Europy Środkowej, ale pojawili się też ludzie z Ameryki Południowej i Rosji. Podczas kursów i na kilku forach prosiliśmy przyjaciół z Węgier i innych krajów o wsparcie biżuterią i kamieniami półszlachetnymi, które wykorzystaliśmy do wypełnienia stupy. Otrzymaliśmy dotacje z zagranicy; dzięki temu bardzo wiele osób mogło włączyć się w nasz projekt.

Budowa już się zakończyła, ale wciąż zostało do wykonania sporo pracy. Co jeszcze trzeba zrobić?

Viktor: W przyszłości zaprzyjaźniony inżynier pomoże nam w pracach adaptacji terenu wokół stupy. Potem zajmiemy się doprowadzeniem tam prądu i wody. Ole poprosił o stworzenie małej kawiarni i sklepiku w pobliżu, żeby ludzie zainteresowani buddyzmem poczuli się tam dobrze. Lama powiedział też, że dobrze by było gdyby ktoś mógł tam zamieszkać na stałe lub pomieszkiwać przez dłuższy czas. Teren jest otwarty, więc ludzie, którzy nie są buddystami, będą mogli nawiązać związki.

Jakie były reakcje miejscowej społeczności? W jaki sposób współpracowaliście z lokalnymi władzami?

Viktor: Zareagowali na nas całkiem pozytywnie. Początkowo, co jest zrozumiałe, odbierali nasz plan z mieszanymi uczuciami. Jednakże większa część wioski wspierała nas. Zwłaszcza pani sołtys Becske pomogła nam niezwykle, zajęła się oficjalną stroną projektu i wsparła nas w zdobywaniu niezbędnych pozwoleń.

Jaki był budżet stupy?

Viktor:Jak dotąd zapłaciliśmy 38 milionów forintów czyli 150 tysięcy euro, ale jeszcze nie wszystkie rachunki dotarły, więc trochę wydatków jeszcze przed nami. Szacujemy, że całkowity koszt wyniesie około 200 tysięcy euro. Koszty są tak wysokie ponieważ musieliśmy wybudować stupę w tak krótkim czasie. Mieliśmy tak napięte terminy, że nie było czasu na targowanie się. Przyjaciele z Hamburga przywieźli nam materiały, które sami wcześniej zgromadzili, ale musieliśmy zapłacić za to niemieckie ceny. Gdybyśmy mieli więcej czasu i możliwość zorganizowania prac w inny sposób, nasze wydatki byłyby prawdopodobnie mniejsze. Dotychczas na nasze konto wpłynęło 130 tysięcy euro, w większości od Węgrów i z międzynarodowych źródeł. Wciąż mamy jeszcze trochę do zebrania.

Ile osób uczestniczyło w inauguracji stupy?

Viktor: Na inaugurację, która odbyła się 14 września 2008, przyjechało około dwa tysiące buddystów, a na oficjalną popołudniową uroczystość otwarcia – kilkaset osób z okolicznych miejscowości, polityków i reprezentantów mediów.

Więcej szczegółów z placu budowy oraz zdjęcia z inauguracji znajdziecie na blogu: www.becske.buddhizmusma.hu

Budowa stupy w czasie:
2 lipca 2008: potwierdzenie informacji, że stupa będzie zbudowana w Becske
9 lipca 2008: budowa drogi
14 września 2008: inauguracja stupy

Opracowanie: Gábor Kővári, Miklós Kiskovács, Mira Starobrzańska, Jozach Miller, Xenia Chudy

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Otwartość i oddanie - Lama Ole Nydahl | Faza budowania i faza spełniająca w medytacji - Szierab Gjaltsen Rinpocze | Cytat - Hannah Nydahl | Cztery ścieżki mądrego człowieka - Szamar Rinpocze | Cytat - Tantra Hewadżry | Po prostu praktykujmy - Lama Dzigme Rinpocze | Tworzyć buddyzm - Wywiad z Lamą Ole Nydahlem | Cytat - Lama Ole Nydahl | Ołtarz w Kopenhadze - Fragment wywiadu z Hannah Nydahl | Czerwona Mądrość - Lama Ole Nydahl | Przeszkody na ścieżce - Michaela Fritzges | Cytat - Lama Ole Nydahl | Znaczenie sangi - Wolfgang Poier | Cytat - Lama Ole Nydahl | Na karuzeli życia - Joachim Feseck | Buddyjska pielgrzymka - Detlev Göbel | Powrót do korzeni - Maria Przyjemska, Ewelina Warner | Cywilizacja buddyjska w Tybecie | Brzmienie pustki - Mira Starobrzańska | Doświadczenie to jest to - Ralph Bohn | Express Stupa - Wywiad z Viktorem Dévényi, koordynatorem budowy stupy w Becske | Impresja węgierska - Mira Starobrzańska | WIADOMOŚCI | Jak to sie robi w Izraelu - Detlev Goebel | Buddyjska Ziemia Święta - Aya Winawer | W krainie kiwi - Artur Grzeliński | Dakini gompa Cieszyn - nowy ośrodek | Poczuliśmy że jesteśmy we właściwym miejscu - Agata Kotuniak i Sławek Biały | Nagodzice, co nowego? | Białystok | Bytom | Konkurs dla architektów |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: