Diamentowa Droga jest wewnêtrznym czasopismem Zwi±zku Buddyjskiego Karma Kagyu

Bia³ystok



„Bia³e nied¼wiedzie i Kononowicz!”, to najczê¶ciej s³yszymy, gdy mówimy, ¿e jeste¶my z Bia³egostoku. Choæ raczej pewna swojsko¶æ, spokój i zieleñ sprawi³y, ¿e Longina i Gery przeprowadzili siê tu z po³udniowej Polski w 2001 roku. Jaka swojsko¶æ? Do¶æ powiedzieæ, ¿e pisz±c te s³owa za oknem widzê krowy pas±ce siê obok salonu mercedesa. Dla joginów to nieca³e dwie godziny drogi z Warszawy. Ludzie mówi±, ¿e czuæ tu u nas wschodem. „Wiêc mili go¶ci, ludzi kochani. Siadajta, jedzta, pijta, siê bawta i czytajta. Chlieba sie dokroi”.

Poprosi³em Loniê i Gerego o wspomnienia z pocz±tków o¶rodka. – Wszystko wydarza³o siê szybko – mówi Gery. – Na jednym z letnich kursów w Kucharach Asia z Ropek zapyta³a: „A co wy w³a¶ciwie robicie w tym Bia³ymstoku? Mo¿e zróbcie jaki¶ wyk³ad buddyjski?!”. Wtedy pojawi³a siê te¿ Ela i Ewa z Micha³em i po powrocie z kursu zaczêli¶my wspólnie medytowaæ w naszym mieszkaniu. Na pierwszy publiczny wyk³ad Karola przysz³o – mimo obaw, czy w ogóle siê kto¶ pojawi – siedemdziesi±t osób. To by³ szok!
Nied³ugo potem przychodzi³o ju¿ na regularne medytacje XVI Karmapy ponad dziesiêæ osób i w lipcu 2004 roku zarejestrowali¶my o¶rodek. Dalej posz³o jak z p³atka. Regularne kursy i wyk³ady publiczne, wspólne imprezy i wyjazdy. Zacie¶nia³y siê przyja¼nie i… w mieszkaniu te¿ robi³o siê coraz cia¶niej.
Zainspirowani, po spotkaniu o¶rodków w Kucharach w 2006 roku, wrócili¶my na wschód i rozpoczêli¶my szukanie niezale¿nego miejsca na o¶rodek. Z b³ogos³awieñstwem Lamy i glejtem Prezydenta miasta to by³a tylko kwestia czasu i wkrótce patrzyli¶my na centrum miasta z XI piêtra. Wokó³ ¶ciany i okna do odnowienia, i 28 m2 powierzchni w dwóch pomieszczeniach – trzykrotnie wiêcej ni¿ mieli¶my do tej pory. Tylko jaskrawy kolor ¶cian przywo³ywa³ ró¿ne skojarzenia. Na pytanie, co by³o w tym lokalu wcze¶niej, Pani Dyrektor Zarz±du Mienia Komunalnego ¶ciszy³a g³os: – Nie chcia³abym o tym mówiæ, mo¿e siê pan domy¶laæ...
Miejsce doskona³e, ale nie by³o za ³atwo. Przed nami przetarg, wadium i kolejka oczekuj±cych. Chyba nie muszê opisywaæ min sekretarek oraz petentów w kolejce do Pani Dyrektor, podczas gdy wbiegali¶my tam co parê godzin z kolejnymi pismami. W koñcu lokal by³ nasz.
Od razu zaczêli¶my tam regularnie medytowaæ, a w weekendy pokrywali¶my ¶ciany kolejnymi warstwami bia³ej farby. Po kolejnych publicznych wyk³adach i kursach w nowym miejscu, przysz³a pora na wiêksz± imprezê. W maju 2008 zorganizowali¶my razem ze studenckimi ko³ami naukowymi Tydzieñ Kultury Tybetañskiej. Wyk³ady, dyskusja na Uniwersytecie, wystawa pos±¿ków i tanek, opolskie tablice o buddyzmie. Wszystko dziêki pracy ca³ej naszej sangi, wielkiej pomocy i zaanga¿owaniu przyjació³ z ca³ej Polski. Wielkie dziêki! Wystawa pos±¿ków otwarta by³a w noc muzeów i obejrza³o j± ponad tysi±c osób!
Nied³ugo min± ju¿ dwa lata jak jeste¶my w nowym o¶rodku i có¿ powiedzieæ… znowu coraz cia¶niej. Zajrzyjcie czasem na bia³ostockie wydarzenia, serdecznie zapraszamy!
Jak us³yszycie w sklepie:
– Sliedzi so?
– Jest.
– Da dwóch.
To znaczy, ¿e dojechali¶cie.
£ukasz Mazurek & Sanga Bia³ystok