DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 43 -> Życie jak kino

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Życie jak kino

Dzongsar Czientse Rinpocze
_________

Zarówno samsara, jak i nirwana są pozbawione esencji, są nieprawdziwe jak film. Zanim to dostrzeżemy, dharma z trudem będzie przenikać do naszego umysłu.


Wyobraźmy sobie, że urodziliśmy się w kinie i nie zdajemy sobie sprawy z tego, że wszystkie nasze przeżycia są tylko projekcją. Nie rozumiemy, że jest to tylko film, kolejny odcinek serialu, a historie mające w nim miejsce nie są rzeczywiste i nie istnieją. Wszystko, co widzimy na ekranie – miłość, nienawiść, przemoc, napięcie, wzruszenie – jest tylko wynikiem przepuszczenia światła przez celuloid. Jednak nikt nigdy nam tego nie powiedział, więc siedzimy i wpatrujemy się w film, tak jak w kinie. Jeżeli ktoś zwraca na to naszą uwagę, uciszamy go. Jesteśmy całkowicie zaabsorbowani filmem i ślepi na fakt, że nadmierne angażowanie się w projektowane historie jest bezcelowe. Załóżmy teraz, że osoba na siedzeniu obok mówi: „Słuchaj, to tylko film. Nie jest rzeczywisty. To się nie dzieje naprawdę. To tylko projekcja.” Wtedy także my możemy zrozumieć, że to, co widzimy, jest tylko filmem, nierzeczywistym i niemającym własnej esencji. Nie oznacza to jednak, że od razu wstaniemy i wyjdziemy z kina. Nie musimy tego robić. Możemy się po prostu zrelaksować i w spokoju patrzeć na romans, thriller lub cokolwiek innego. Nadal możemy doświadczać jego intensywności i, jeżeli mamy zaufanie do tego, iż jest to tylko projekcja, możemy również przewijać do przodu, do tyłu, przyspieszać, spowalniać i puszczać film tak, jak nam się podoba. Możemy też wyjść i wrócić, kiedy mamy na to ochotę. Czasami jakaś scena w filmie może nas bardzo poruszyć, dotknąć naszego czułego miejsca. Jednak rozumiemy, że to wszystko nie jest prawdziwe i w rzeczywistości nie ma żadnego problemu. Właśnie to musi zrozumieć praktykujący dharmę – że zarówno samsara, jak i nirwana są pozbawione esencji, są nieprawdziwe jak film. Zanim to dostrzeżemy, dharma z trudem będzie przenikać do naszego umysłu. Będziemy przeżywać osobiście wszelkie sukcesy i niepowodzenia. Jednakże, jeśli tylko raz, nawet przez ułamek sekundy, dostrzeżemy, że wszystkie te zjawiska nie są rzeczywiste, sytuacja zmieni się. Nie oznacza to, że musimy natychmiast wyruszyć do Nepalu lub Indii i zostać mnichem bądź mniszką. Możemy nadal prowadzić normalne życie, nosić garnitur i krawat, chodzić codziennie do pracy, zakochiwać się, obdarowywać ukochaną kwiatami, cieszyć się życiem. Coś wewnątrz jednak będzie nam przypominać, że to wszystko jest pozbawione esencji. Dobrze jest mieć taki przebłysk. Nawet jeżeli zdarzy nam się raz w życiu, możemy być zawsze szczęśliwi, zachowując zaledwie jego wspomnienie. Teraz, kiedy ktoś stara się nam powiedzieć: „Hej, to tylko film”, nie słyszymy go, ponieważ jesteśmy rozproszeni. Być może właśnie teraz w filmie ma miejsce duży wypadek samochodowy lub gra głośna muzyka, więc po prostu nie słyszymy tej ważnej informacji. A może słyszymy, lecz nasze ego źle ją interpretuje i pozostajemy pomieszani wierząc, że jednak film musi być prawdziwy. Dlaczego tak jest? Po prostu brakuje nam zasługi. Jest ona niezwykle ważna, podobnie jak inteligencja, mądrość, współczucie i miłująca dobroć. Zasługa jest jednak najważniejsza. Bez niej jesteśmy jak żebrak-analfabeta, który wygrywa milion dolarów na loterii, lecz nie wie, co zrobić z pieniędzmi, i traci je natychmiast.

Załóżmy jednak, że posiadamy trochę zasługi i ktoś właśnie przekazał nam tę cenną informację na temat filmu. Wówczas, jako buddyści, mamy różne możliwości. Z punktu widzenia buddyzmu therawady wstajemy i opuszczamy kino lub zamykamy oczy i nie bierzemy już udziału w filmie. Tym sposobem kładziemy kres cierpieniom. Na poziomie mahajany pozbywamy się cierpienia, pogłębiając zrozumienie, że film nie jest rzeczywisty, że to tylko projekcja, pusta sama w sobie. Nie przestajemy oglądać filmu, lecz rozumiemy, że nie istnieje on niezależnie. Zaczynamy także myśleć o innych, którzy znajdują się z nami w kinie i niekoniecznie rozumieją naturę filmu. Wreszcie z poziomu wadżrajany – Diamentowej Drogi – wiemy, że jest to tylko film i cieszymy się tym. Im więcej emocji film w nas wywołuje, tym bardziej doceniamy kunszt produkcji. Dzielimy się tym wglądem z innymi, ufając, że oni także są w stanie pojąć i docenić tę prawdę. Jednak żeby wprowadzić to w życie, potrzebujemy zasługi. W buddyzmie therawady gromadzimy ją poprzez unikanie pewnych sytuacji. Rozumiemy, że cierpimy z powodu filmu, przestajemy więc go oglądać. W mahajanie gromadzimy zasługę dzięki współczuciu. Posiadamy otwarty umysł, który jest bardziej przejęty cierpieniem innych niż własnym. Z drugiej jednak strony taka przemiana – od lgnięcia do wydarzeń rozgrywających się w filmie do zrozumienia ich pustości i pracy dla pożytku innych – może zachodzić bardzo długo. Dlatego wadżrajana jest bardzo szybką drogą, na której gromadzimy zasługę poprzez oddanie. Ufamy osobie, która mówi nam o naturze filmu i która ją rozumie, co daje jej wolność. Nie tylko przyswajamy sobie te informacje, lecz także doceniamy wolność i głębię umysłu tej osoby. Rozumiemy, że sami także posiadamy potencjał takiego wyzwolenia. Nawet krótka chwila takiego oddania może być przyczyną ogromnej zasługi. Jeżeli nadajemy na tych samych falach, możemy nie tylko stać się sympatykami kina, ale także zobaczyć, jak cała widownia jest pochłonięta wydarzeniami rozgrywającymi się w filmie. Nie tkwimy już w swoim pomieszanym zrozumieniu tego, co dzieje się na ścieżce. Nauczyciel, osoba pokazująca nam naturę filmu, przybliża nas do zrozumienia tego, czym są oglądane przez nas obrazy. Możemy się zrelaksować i cieszyć wydarzeniami. I być może my też powiemy kiedyś komuś siedzącemu obok o naszym odkryciu.

Dzongsar Dziamjang Czientse Rinpocze urodził się w 1961 roku. Znany również pod imieniem Czientse Norbu, jest bhutańskim lamą oraz filmowcem. Jego dwa najbardziej znane filmy to Puchar Himalajów (The Cup) oraz Podróżnicy i Magowie (Travellers and Magicians). Rinpocze jest także tulku związanym z klasztorem Dzongsar w Derge we wschodnim Tybecie. Dzongsar Czientse Rinpocze umiejętnie łączy nowoczesny zachodni styl z tradycyjnymi tybetańskimi naukami. Założył wiele ośrodków na Zachodzie, które działają w ramach organizacji Siddhartha’s Intent.

Opracowanie: Tomasz Pardus

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Cieszyć się bogactwem umysłu... - Lama Ole nydahl | Buddyzm na Wschodzie i na Zachodzie - Wywiad z XVII Gjalła Karmapą Taje Dordże | Czy spotkałaś kiedyś dakinie? - Wywiad z Hannah Nydahl | Cytat - Tilopa | Nie wolno wam stać się nudziarzami - Wywiad z Lamą Ole i Caty Hartung | Bodhisattwowie i bodhiczitta - Mipam Rinpocze | Jesteśmy joginami Kagyu - Lama Ole Nydahl | Tara żeńska energia oświecenia - Eduardo Herrera | Cytat - Lama Ole Nydahl | Miłość jak ocean, czyli cztery niezmierzonośći - Wojtek Tracewski | Życie jak kino - Dzongsar Czientse Rinpocze | Jest taki punkt na mapie - Wywiad z Lamą Ole, Caty i Tomkiem | Modlitwa życzeń o długie życie Lamy Ole - Lobpyn Tseczu Rinpocze | Zasady i kanony sztuki tybetańskiej - Ewa Preschern | Niezniszczalna moc dordże - Mira Starobrzańska | Historia Kagyupów w Ladakhu - Svenja Schmitt | W kręgu buddyjskich kultur Azji Południowo-Wschodniej - Rafał Kowalczyk | Doświadczenie to jest to! - Ralph Bohn | Cytat - Lama Ole Nydahl | Tam, gdzie są nasze marzenia | Powiew świeżości w New Delhi - Kerstin Seifert | Wiadomości | Silver Lake Story - Ania Leszyńska | Kraków o piętro wyżej - Karolina Czerwińska | Ośrodek w Zagórzanach - Załoga Zagórzan | Sydney. Tak blisko, choć tak daleko - Ifka Kloessing | Nasli jsme Trojak [Znaleźliśmy Trojak] - Jarek Orzeł & Trojak Team |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: