DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 43 -> Historia Kagyupów w Ladakhu

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Historia Kagyupów w Ladakhu

Svenja Schmitt
_________

Część II

Latem 2006 roku miałam przyjemność przez trzy miesiące, jako wolontariuszka, uczyć angielskiego w klasztorze szkoły Karma Kagyu w pobliżu Leh, stolicy Ladakhu. Jako, że moi uczniowie pełnili różnorakie powinności klasztorne – odprawiali pudże, czytali Kandziur i medytowali – miałam trochę wolnego czasu i mogłam zwiedzić okoliczne buddyjskie miejsca mocy. Mnisi udzielili mi wielu dobrych rad, których nie doczytałabym się w żadnym zachodnim przewodniku. Niektóre z tych informacji pochodziły z tybetańskich lub ladhackich tekstów, a inne były przekazem ustnym.


Tybetańskie i bhutańskie wpływy

Początek XIII wieku był okresem upadku buddyzmu w Indiach. Kaszmir pogrążył się w politycznym chaosie, w Indiach hinduskie milicje niszczyły buddyjskie miejsca kultu, a z północnego zachodu docierać zaczęły pierwsze muzułmańskie hordy. Nic więc dziwnego, że od tego czasu ladhaccy buddyści źródeł inspiracji zaczęli szukać na wschodzie, w Tybecie. Tam udawali się nowicjusze, żeby ukończyć swą edukację. Wspierano tybetańskie projekty, a lokalni nauczyciele odwiedzali tybetańskich uczonych, których poznali na pielgrzymkach do pobłogosławionych przez dawnych mistrzów miejsc w Ladakhu.

Mahasiddha Gotsang Gonpo Dordże

W pierwszej połowie XIII wieku nauczał i medytował mistrz mahamudry Gjalła Gotsang Gonpo Dordże (1189–1258). Mieszkał w Gotsang, Matho, Igu i innych miejscach w Ladakhu i Zanskarze. W jego jaskini medytacyjnej położonej w odległości dwóch kilometrów od Hemis po trzęsieniu ziemi obsunął się sufit. Jogin podniósł go więc ręką do góry, do dziś można oglądać odciski jego palców na skale. Gotsangpa żył w czasach, kiedy rozkwitły cztery wielkie i osiem mniejszych linii Kagyu. Nie związał się jednak z żadną z nich, lecz pobierał nauki od nauczycieli ze wszystkich linii Kagyu i pisał liczne komentarze na temat buddyjskiej filozofii, medytacji i mahamudry. Był nauczycielem Drubtopa Urdzienpy, rdzennego lamy III Karmapy Rangdziung Dordże. Dzięki niemu nauki szkoły Kagyu obecne są w Ladakhu najpóźniej od 1230 roku. Nie mógł być tu jednak pierwszym inspirującym nauczycielem ze szkoły Kagyu, ponieważ jeszcze w 1215 roku król Ladakhu Lhaczen Ngorup sfinansował budowę klasztoru linii Drikung Kagyu na górze Kailasz.

Mahasiddha Thangtong Gjalpo

Według biografii Thangtonga Gjalpo (1361–1485) przybył on z dwudziestoma uczniami do Ladakhu, żeby skutecznie odeprzeć najazd Mongołów zachodnich na Tybet. Posłużył się na początku pokojowymi środkami (np. przekazał im mantrę om mani peme hung). Kiedy jednak te metody zawiodły sprawił, że plaga myszy splądrowała mongolskie zapasy zboża. Thangtong Gjalpo jest ważnym Mahasiddhą dla przekazu guru jogi Kochających Oczu, popularnej praktyki wywodzącej się od Atisi.

Król dharmy Dragpa Bumde

W XV wieku na tronie Ladakhu zasiadł Dragpa Bumde – król, któremu buddyzm był bardzo bliski. Za jego rządów wybudowano stupę Tisseru w Leh, pierwszy klasztor szkoły Gelug w Spituk, a mnisi z Gelug restaurowali, tudzież przejęli stare miejsca Kadampy w Alczi, Łania, Likierze i Tikse. Oprócz tego król pomagał Drungpie Dordże Palsangowi, uczonemu ze szkoły Sakja i wybudował mu klasztor w Matho. W XVI wieku królowie Ladakhu zaczęli znowu faworyzować naszą szkołę bez względu na praktykowany przekaz (Naropy, Marpy, Milarepy, Gampopy). Taszi Namgjal zaprosił lamę ze szkoły Drikung we wschodnim Tybecie i wybudował mu klasztor w Phiyang. Po 1588 roku, w czasie rządów jego następców np. Tsełanga Namgjala do Ladakhu przywędrował mistrz dharmy Muezin i wybudował m.in. klasztor Stakna. Od tamtej pory w Ladakhu, podobnie jak w Bhutanie, dominowała szkoła Drukpa Kagyu.

Mahasiddha Taktsang Repa

Na zaproszenie króla Dziamjanga Namgjala do Ladakhu przyjechał słynny Taktsang Repa Ngałang Gjamtso (1575–1651), uczeń V Gjalła Drukpy, Pagsama Łangpo. Uchodził za inkarnację indyjskiego mistrza Szawaripy oraz Milarepy. Został rdzennym lamą kolejnego króla, Senge Namgjala. Taktsang Repa pozostał w Ladakhu aż do śmierci i pomagał królowi zarządzać krajem w zgodzie z buddyjską etyką. Za jego rządów wybudowano klasztory w Hanle, Hemis i Czemre. Hemis do dziś znany jest z powodu dobrze rozreklamowanego festynu z tańcami lamów. Sam klasztor jest jednak piękny i tak przestronny, że trudno zwiedzić go w całości – nigdy nie wiadomo, co spotka nas za rogiem. Z pewnością warto zobaczyć Guru Lhakhang i Tsom Lhakhang na pierwszym piętrze oraz kuchnię z ogromnymi termosami, w których parzy się herbatę podczas szczególnego święta raz na dwanaście lat. Ostatnio odnowiono stare malowidła ścienne, na których zobaczyć można m.in. Szabdrunga Rinpocze z Karmapą. Inkarnację Szabdrunga Ngałang Namgjala (1594–1651), który wprowadził południowy styl Drukpa w Bhutanie odkryto w Zanskarze i został on rdzennym lamą następcy króla Senge Namgjala (tymczasem bhutańscy ministrowie ukrywali śmierć Szabdrunga przez 54 lata tłumacząc, że jest na odosobnieniu i rządzili w jego imieniu – przyp. tłum.). W XVII wieku Drukpa Kagyu zostało czymś na kształt religii państwowej Ladakhu, jednak nie w taki sposób, jak miało to miejsce w Tybecie za rządów V Dalajlamy popieranego przez Mongołów. Pod koniec XVII wieku wybuchła wojna lhadacko-tybetańska i po trzyletnim oblężeniu Basgo Ladakh został wasalem zdominowanego przez Gelugpów Tybetu i muzułmańskiego Kaszmiru.

Biała Wyzwolicielka, król i jego lama

Zwykle wjeżdżając do Basgo, dawnej stolicy Ladakhu, mija się malownicze ruiny fortów, gdzie podziwiać można piękne świątynie Majtrei. Najbardziej przypadła mi do gustu wielka Czamba Lhakhang – najstarsza ze wszystkich trzech, bo pochodząca z XV wieku. Jak ma to często miejsce w Ladakhu – klasztor jest wysoki na dwa piętra, a na ścianach podziwiać można wielusetletnie malowidła, m.in. Milarepę z wiosennymi kwiatami we włosach czy sceny wiejskie z czasów, gdy turbany były jeszcze w modzie. Chociaż ten Majtreja najprawdopodobniej zawiera buddyjskie relikwie, nie uchodzi jednak za najcenniejszy z posągów w Basgo. Jest nim Majtreja w świątyni Serzang. Nie wiem jednak, czy ludzie mówią tak z powodu bogatych, turkusowych ozdób czy też chodzi o fakt, że posąg wypełnił i pobłogosławił sam Taktsang Repa. Najmniejszy posąg znajduje się w świątyni Czamczung (czyli „Mały Majtreja”), która została wybudowana jako meczet. A było to tak: Dziamjang Namgjal, król Ladakhu z XVII wieku przegrał wojnę ze swoim zachodnim, muzułmańskim sąsiadem. Co ciekawe zwycięski Ali Mir osadził Dziamjanga Namgjala z powrotem na tronie z tym, że nakazał mu poślubić swoją córkę, wydziedziczyć wszystkie wcześniejsze dzieci i umożliwić królowej praktykę swojej religii czyli wybudować meczet. Tak więc to polityczne małżeństwo miało sprawić, że przyszli władcy Ladakhu będą muzułmanami. Przebiegły plan jednak się nie powiódł – ludność Ladakhu uznała po prostu Khatun za wypromieniowanie Tary, a jaka kobieta mogła by się oprzeć takiemu komplementowi? Dzięki małżeństwu, z bezsilnej politycznej marionetki Khatun awansowała na buddę! Wkrótce sama została buddystką, a meczet został przekształcony w świątynię Majtrei. Królową bardzo interesowały buddyjskie nauki, dlatego jej syn, późniejszy król Senge Namgjal od dziecka miał dobry kontakt z nauczycielem rodziny królewskiej, wielkim Taktsangiem Repą, którego ojciec zaprosił z Tybetu. W wyniku tego zawiązała się silna współpraca tego lamy z królem. Dzięki niej założono później wiele klasztorów i oparto prawodawstwo na naukach buddyjskich, jednak w taki sposób, że król nie musiał wyrzekać się swej ekspansywnej polityki.

Zręczne środki

Szej było stolicą króla Senge Namgjala (podobnie jak klasztor Hanle był główną siedzibą jego lamy Taktsanga Repy) i tutaj najwyraźniej zobaczyć można wpływy jego rządów. W Szej z pewnością jest więcej buddyjskich stup niż domów! Król zarządził, że przestępcy w ramach kary i zadośćuczynienia mają wybudować po stupie. W klasztorze znajduje się wielki posąg Buddy, który na życzenie króla postawili ściągnięci specjalnie na tę okazję nepalscy artyści. Podobny, dwunastometrowy Budda Śakjamuni siedzi w pałacowym lhakhangu. Ufundował go król Delden Namgjal w intencji lepszego odrodzenia swego ojca Senge Namgjala. Z tego samego powodu założył klasztor Czemre. Jest to szczególne miejsce. Kiedyś pewna kobieta z dzieckiem na plecach udała się na pielgrzymkę na górę Kailasz. Kiedy schyliła się, żeby napić się wody z sadzawki dziecko spadło jej z pleców i zniknęło w wodzie. Kobieta była zrozpaczona, przestała jeść i spać, okrążała jednak ciągle od nowa górę. Kiedy po dwunastym okrążeniu wycieńczona usiadła żeby odpocząć, w tej samej chwili osiągnęła oświecenie. W podobnie oczyszczający sposób działać ma trzynastokrotne okrążenie Buddy z Szej. Liczne stupy upiększające krajobraz wokół klasztoru i pałacu królewskiego są zadbane, niestety ząb czasu nie oszczędził wielu z nich. Nadal jest tu jednak żywa tradycja „zbierania punktów dobrej karmy”, również wśród przedstawicieli wyższych klas społecznych. Z tego powodu wszędzie powstają nowe płaskorzeźby z mantrami lub wielkie koła mani, które czasami nawet napędzane są energią elektryczną! Niemożliwe więc, żeby wszystko to było jedynie tanią przynętą na turystów. Nadal drukuje się tu buddyjskie teksty i zakłada nowe klasztory. Najmłodszym z nich jest klasztor szkoły Karma Kagyu (nie jest jednak jedyny, starsze klasztory Kagyu znaleźć można na chińskiej granicy w Mahe i w Lamajuru).

Klasztor Karma Drubgju Czoling

Klasztor położony jest w odległości około 9 kilometrów od Leh i jest to jedyny tybetański klasztor w okolicy. Tybetański w takim sensie, że mnisi mówią w tym języku, hołdują tybetańskim zwyczajom (ważne jest to zwłaszcza dla ludzi, których zapraszają na pudże) i jedzą tybetańskie potrawy. Klasztor nazywany jest również „czime” od imienia mieszkającego tam rinpocze. Obecny Czime Rinpocze urodził się w 2001 roku i dorastał w klasztorze. Jego poprzednia inkarnacja dożyła 85 lat, wypełnionych głównie medytacją. Po śmierci skremowano jego zwłoki, jednak oczy, język i serce się nie spaliły. Te symbole jego oświeconego ciała, mowy i umysłu przechowywane są w srebrnej stupie w nowej sali medytacyjnej. Kiedy XVI Karmapa odwiedził Ladakh, ówczesny Czime Rinpocze spieniężył swój cały dobytek i podarował go Karmapie. Ten podziękował i wrócił do Rumteku. Następnie napisał do niego list z przepowiednią: „Zbudujesz klasztor, który odegra ważną rolę w Ladakhu!”. Pozostało jednak pytanie: „Za co?”. Czime Rinpocze podarował przecież właśnie cały swój majątek Karmapie i zostało mu tylko 500 rupii (ok. 35 zł). A jednak się udało! W 1973 roku inicjowano klasztor, który wkrótce okazał się za mały. Z czasem dobudowano nowe, o wiele większe sale zgromadzeń, pokoje mieszkalne, kuchnie, pomieszczenia lekcyjne, jadalnie itd. W 1976 roku Lama Ole i Hannah otrzymali tam przekaz Sześciu Jog Naropy. W 1999 roku Kunzig Szamarpa inicjował nową salę medytacyjną. Jeśli jednak klasztor nadal będzie rozkwitał, potrzebna będzie jego dalsza rozbudowa. Już teraz na jednego dorosłego przypada czterech młodych mnichów, a tendencja ta wciąż się wzmaga. Z powodu tak dużego zainteresowania ze strony młodzieży, która powinna otrzymać w klasztorze pełne wykształcenie, mnisi zastanawiają się, w jaki sposób uzyskać środki na pokrycie kosztów związanych z zatrudnieniem obecnych i przyszłych nauczycieli. Poszukiwani są wolontariusze. Z takim pomysłem zwrócili się do ojca Czime Rinpocze. Ten obrócił się i… voilá – oto ja!

A mury runą…

Po wyjątkowo rzęsistych opadach 1 sierpnia 2006 roku zawaliła się stara sala medytacyjna, serce klasztoru. Zniszczeniu uległo kilka wielotonowych posągów, które wykonano na życzenie XVI Karmapy, by chroniły Ladakh. Na szczęście nikogo tam nie było z wyjątkiem „mistrza wadżry” siedzącego w swoim pokoju na górze. Najadł się jedynie trochę strachu i musiał przeprowadzić się z kilkoma innymi mnichami do sali lekcyjnej. Uzmysłowiłam sobie tam, jak ważne są różne formy Buddy, Guru Rinpocze, Marpy, Milarepy, Gampopy i Karmapy. Jeśli ich zadaniem było chronić Ladakh i Indie, to łatwo można sobie wyobrazić, co mogłoby się wydarzyć, gdyby owe formy nie przyjęły na siebie tych wszystkich negatywności! W każdym razie, gdy opadł kurz po katastrofie, klasztor wydał mi się o wiele bezpieczniejszym miejscem. Nawet krewni niektórych mnichów sprowadzili się tutaj, żeby przeczekać ulewę. Od początku sierpnia 2006 wszędzie w Ladakhu usłyszeć można było nauki o przemijalności. W końcu mnisi z pomocą ludzi świeckich zabrali się do ratowania tanek, tekstów i instrumentów muzycznych z gruzów. Ponieważ przez cały czas padał deszcz, mnisi codziennie odprawiali pudże Wyzwolicielki i Mahakali. I to ma być już wszystko? Niemożliwe! Czuję się tu jak u siebie w domu, mnisi są tak serdeczni i tylu miejsc jeszcze nie zdążyłam zobaczyć, że za rok na pewno spróbuję tu wrócić. Z pewnością będą potrzebowali jeszcze nauczycielki angielskiego! Więc, do zobaczenia... w Ladakhu!

Svenja Schmitt – z wykształcenia historyk. Schronienie przyjęła w 1995 roku, w latach 1996-2001 odwiedzała KIBI i, za radą Lamy Ole Nydahla, od 2002 roku mieszka w Kalimpongu. W zimie zwykle pełni funkcję łącznika z Azjatyckimi klasztorami i nauczycielami, a latem zarabia pieniądze w Niemczech. Latem 2005 roku była tłumaczką ojca Karmapy, Mipama Rinpocze. svenja.schmitt@diamondway-center.org

Opracowanie: Grzegorz Kuśnierz

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Cieszyć się bogactwem umysłu... - Lama Ole nydahl | Buddyzm na Wschodzie i na Zachodzie - Wywiad z XVII Gjalła Karmapą Taje Dordże | Czy spotkałaś kiedyś dakinie? - Wywiad z Hannah Nydahl | Cytat - Tilopa | Nie wolno wam stać się nudziarzami - Wywiad z Lamą Ole i Caty Hartung | Bodhisattwowie i bodhiczitta - Mipam Rinpocze | Jesteśmy joginami Kagyu - Lama Ole Nydahl | Tara żeńska energia oświecenia - Eduardo Herrera | Cytat - Lama Ole Nydahl | Miłość jak ocean, czyli cztery niezmierzonośći - Wojtek Tracewski | Życie jak kino - Dzongsar Czientse Rinpocze | Jest taki punkt na mapie - Wywiad z Lamą Ole, Caty i Tomkiem | Modlitwa życzeń o długie życie Lamy Ole - Lobpyn Tseczu Rinpocze | Zasady i kanony sztuki tybetańskiej - Ewa Preschern | Niezniszczalna moc dordże - Mira Starobrzańska | Historia Kagyupów w Ladakhu - Svenja Schmitt | W kręgu buddyjskich kultur Azji Południowo-Wschodniej - Rafał Kowalczyk | Doświadczenie to jest to! - Ralph Bohn | Cytat - Lama Ole Nydahl | Tam, gdzie są nasze marzenia | Powiew świeżości w New Delhi - Kerstin Seifert | Wiadomości | Silver Lake Story - Ania Leszyńska | Kraków o piętro wyżej - Karolina Czerwińska | Ośrodek w Zagórzanach - Załoga Zagórzan | Sydney. Tak blisko, choć tak daleko - Ifka Kloessing | Nasli jsme Trojak [Znaleźliśmy Trojak] - Jarek Orzeł & Trojak Team |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: