DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 43 -> Czy spotkałaś kiedyś dakinie?

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Czy spotkałaś kiedyś dakinie?

Wywiad z Hannah Nydahl
_________

Rozmawiały Angelika Prenzel i Kerstin Seifert, 1995 rok


Kto to jest dakini?

Hannah Nydahl: W czasie pierwszego okresu rozprzestrzeniania się buddyzmu w Indiach, słowo „dakini” nie było komplementem, miało bardzo negatywne znaczenie. Dakinie były odpowiednikami europejskich średniowiecznych czarownic – myślano, że są groźne i posiadają szczególne właściwości. W języku hinduskim, „dakini” to prosta, prymitywna kobieta – dzika istota, jedzącą mięso, wykluczona ze społeczeństwa. Sprawia wrażenie niebezpiecznej i raczej nie chcielibyśmy się znaleźć w jej towarzystwie (śmiech). Rdzenne znaczenie tego słowa zawiera w sobie destrukcyjną moc.

Nauki i medytacje Diamentowej Drogi stawały się w Indiach dostępne stopniowo dopiero od V wieku. Do tego momentu były praktykowane jedynie przez nielicznych – przez joginów, którzy nie brali udziału w życiu społecznym. Być może negatywna konotacja tego słowa związana jest z faktem, że w tamtych czasach było ono nieznane, czy też niezbyt popularne?

Hannah Nydahl: W języku tybetańskim słowo „dakini” jest tłumaczone na „khandro” i oznacza tantryczną przemianę. Dzika kobieta pochodząca z niskiej kasty, przemienia się w dzierżawczynię mądrości. Dosłownie „khandro” oznacza „przemierzająca niebiosa”. Słowo to opisuje żeńską zasadę odnosząc się do ostatecznej właściwości przestrzeni. „Kha” jest skrótem od „namkha” i oznacza przestrzeń lub niebo. „Dro” oznacza biec lub ruszać się, w potocznym tybetańskim można je również przetłumaczyć jako istoty. Słowo „khandro” jest skierowane na doświadczanie pustki. Natura przestrzeni przejawia się często w żenskiej formie. Jednocześnie zarówno męskie, jak też żeńskie właściwości umysłu, wyrażają jego niezmienną naturę. Wszyscy mamy w sobie zarówno mądrość dakiń, jak też męskie aktywności. Różne właściwości wyrażają różne aspekty umysłu, ale wszystkie mają tę samą, jednakową esencję. W Diamentowej Drodze medytujemy na formy buddów w zjednoczeniu, właśnie po to, by to w sobie odkryć. Koncentrując się na męskich i żeńskich buddach w zjednoczeniu wzmacniamy w sobie nierozdzielność różnych właściwości umysłu. Zazwyczaj nie jesteśmy w stanie doświadczyć tej nierozdzielności, ponieważ jesteśmy silnie warunkowani naszymi dualistycznymi koncepcjami. Ten rodzaj medytacji jest jednym z najzręczniejszych środków Buddy. Dakinie są energiami mądrości pozbawionymi fizycznej formy albo fizycznie istniejącymi kobietami. W przypadku naszej praktyki medytacyjnej aktywność dakini to przede wszystkim inspiracja i pomoc, które otrzymujemy.

Czy istnieją zewnętrzne znaki charakteryzujące dakinię?

Hannah Nydahl: W czasach indyjskich mówiono o różnych rodzajach kobiet, różniących się od siebie fizycznie. Właściwości duchowe dakiń odnoszą się do właściwości pięciu rodzin buddy. Nigdy nie sprawdzałam, czy istnieje podobieństwo lub zgodność między ogólnymi rodzajami kobiet i znakami urzeczywistnionej dakini. W naszej praktyce buddyjskiej fizyczne cechy dakini nie są takie istotne, znacznie ważniejsza jest jej aktywność, która nadaje wszystkiemu sens dla pożytku innych.

Na czym polega ta aktywność?

Hannah Nydahl: Aktywność dakini jest aktywnością ochraniającą. Dakinie dają nam energię do działania i w ten sposób na Diamentowej Drodze są naszym schronieniem. Ochraniająca moc dakiń podtrzymuje żywy przekaz nauk Diamentowej Drogi. Chroni przed niewłaściwym zastosowaniem te nauki, które można praktykować tylko w określonych okolicznościach.

Z historii życia Jeszie Tsogial dowiadujemy się, że wraz z Guru Rinpocze, zabezpieczyli wiele przekazów w formie tzw. skarbów dharmy (tyb. terma) – chowali teksty w różnych miejscach w Tybecie. Zostały one odnalezione wiele lat później i służyły kolejnym pokoleniom.

Hannah Nydahl: Termy występują głównie w tradycji ningma. Tych, którzy potrafili odnaleźć i zrozumieć ukryte nauki nazywamy „tertonami” (pol. ten, który znalazł skarb). Posiadają oni szczególne zdolności, są wypromieniowaniem (tyb. tulku, skt. nirmanakaja), świadomym odrodzeniem urzeczywistnionych praktykujących, którzy pojawiają się w wyniku swoich życzeń by pomagać istotom w rozpoznaniu natury umysłu.

Podobno teksty te zostały napisane w dialekcie pali, w języku z Udajany, rejonu w dzisiejszym Pakistanie. Ponieważ niektóre znaki i sylaby zostały pominięte powstał swego rodzaju kod, którego nie sposób rozszyfrować bez bezpośredniego przekazu nauczyciela.

Hannah Nydahl: Nie jest tak, że termy są nieczytelne, jeżeli nie znamy kodu (śmiech). Można je przeczytać, choć nie zawsze da się zrozumieć sens – to symboliczny język, który wymaga znajomości odpowiedniego klucza. Ale ten tzw. język dakiń, funkcjonuje jako całość, a nie tylko na poziomie pojęć.

Co to znaczy, że dakinie są schronieniem na Diamentowej Drodze.?

Hannah Nydahl: Lama jest źródłem błogosławieństwa, formy Buddów ze światła (tyb. jidam) są źródłem urzeczywistnienia, a strażnicy dharmy, dakowie i dakinie są źródłem mocy sprawczej. W ten sposób są częścią trzech korzeni schronienia.

Czy widzisz różnice pomiędzy męskimi i żeńskimi lamami, jeżeli chodzi o aktywność inspirującą i ochraniającą?

Hannah Nydahl: Aktywność żeńska jest szybka i skuteczna. Jeżeli mówimy o dakach i dakiniach jako pomocnikach dla praktykującego, rozstrzygające znaczenie ma nasza płeć. Dakinie wspierają praktykujących mężczyzn, a dakowie – kobiety. Na razie cały czas mówimy o poziomie ciała. Uważam, że na innych poziomach nie ma tak wyraźnych różnic między męskimi i żeńskimi lamami – na przykład na poziomie aktywności ochraniającej nauczyciela.

Skoro dakinie przejmują zadania lamów, na pewno istnieje medytacja na lamę (skt. guru joga), w której medytujemy na formę historycznej żeńskiej dakini?

Hannah Nydahl: Być może, na przykład na Jesze Tsogial (śmiech).

Dakinie są również nazywane „matkami wszystkich buddów”.

Hannah Nydahl: To twierdzenie odnosi się do symbolicznego porównania tego, co żeńskie do pustki. Wszystkie zjawiska pojawiają się z przestrzeni, tak jak matka rodzi dziecko. Tylko w takim znaczeniu możemy powiedzieć, że dakini jest „matką wszystkich buddów”

Podobno Budda Siakjamuni osiągnął oświecenie w zjednoczeniu z Sarła Budda Dakini?

Hannah Nydahl: Istnieją różne wyjaśnienia na temat oświecenia Buddy, tak samo jak istnieją też różne poziomy nauk. Sarła Dakini zjednoczyła się z Buddą w momencie jego oświecenia. To są nauki tantryczne. Według nich ostateczne urzeczywistnienie oświecenia odbywa się w zjednoczeniu.

Z historii życia żeńskich buddów wiemy, że niektóre z nich na drodze do oświecenia medytowały wspólnie ze swoimi mężczyznami. Czy prawdą jest, że oboje musieli być w równym stopniu urzeczywistnieni, żeby wspierać partnera?

Hannah Nydahl: Oboje musieli być na tyle dojrzali, żeby w ogóle otrzymać odpowiedni przekaz. Zwłaszcza w przypadku medytacji na zjednoczone formy buddów, czyli praktyki tantrycznej, obie strony muszą spełniać określone warunki, by otrzymać odpowiednie inicjacje i wyjaśnienia. W takim przypadku pewne doświadczenie w medytacji jest konieczne. Trzeba wiedzieć, jaki jest cel tej praktyki, trzeba ją wykonywać we właściwy sposób oraz należy dotrzymywać pewnych ślubowań, w przeciwnym razie nie będzie to praktyka buddyjska.

Niektóre znane kobiety w Diamentowej Drodze mają w imieniu dharmy wyraz „kandro”. Co to oznacza?

Hannah Nydahl: Słowa „kandro” i „lama”, będąc część imienia, są pewnego rodzaju tytułami. Oznaczają, że mamy już pewne doświadczenie medytacyjne i możemy udzielać nauk. Z drugiej strony wiele osób nosiło tytuł kandro nieoficjalnie. Lama Ole czasem mówi o tym, że mężczyźni i kobiety funkcjonują na różnych poziomach. Oficjalne zadania i tytuły są raczej przeznaczone dla mężczyzn, ponieważ mają dla nich większe znaczenie – pasują bardziej do męskiej energii. Tytuły i publiczne funkcje nie są podstawową aktywnością kobiet, często również udzielają one nauk w inny sposób. W medytacji na zjednoczone formy dakinie i dakowie mają różne zadania. W tym kontekście często słyszy się o ucztach ganczakry. Dakowie i dakinie spotykają się na cmentarzach i spożywają uroczysty posiłek. W Indiach istnieje osiem takich szczególnych miejsc. Dwa z nich znajdują się w pobliżu Bodgaja. Nie znam dokładnego położenia geograficznego pozostałych miejsc. Uczty ganczakry to rodzaj praktyki tantrycznej. Istnieją również inne praktyki, do których należy uczta. W śpiewanych medytacjach (tyb. pudża) Tybetańczycy korzystają z symbolicznej uczty (tyb. tsog). W tym przypadku podnosimy wszystkie zjawiska na poziom czystego przeżywania, a nieczyste substancje, takie jak mięso i alkohol są zamieniane w nektar mądrości i poświęcone przedmioty. Na tym poziomie wszystkie przeszkadzające uczucia są różnego rodzaju mądrościami, a wszelka aktywność przekształca się w czystą energię.

Czy te cmentarze są ciągle miejscami ganczakry?

Hannah Nydahl: Ludzie, którzy znają te miejsca, medytują tam. Miejsca te są też celami pielgrzymek.

Jakie znaczenie na głębokim poziomie mają takie ćwiczenia, jak symboliczne przekształcanie nieczystych z pozoru substancji, na przykład krwi w nektar? Dlaczego są to tajemne praktyki?

Hannah Nydahl: Wszystkie tantryczne praktyki, które są związane z darami, polegają na przekształcaniu światowych, nieczystych substancji. To jest podstawa, a stoi za tym konkretny cel: chodzi o rozpuszczenie koncepcji na temat tego, co czyste – nieczyste, smaczne – niesmaczne, jadalne i trujące. Z pewnością nie chcielibyśmy zjeść lub wypić tych substancji. Używając ich symbolicznie podczas praktyk, chcemy odkryć taki poziom, na którym nie ma już różnic. To nasza ocena sprawia, że rzeczy stają się czyste lub nie, a nie rzeczy same w sobie. W ten sposób można zmienić swoje postrzeganie. Tym, którzy ich nie rozumieją, metody tantryczne wydają się dziwaczne, a nawet odpychające. To jeden z powodów, dla których nie są one ogólnie dostępne. Można z nich korzystać w niewłaściwy sposób, jeżeli ograniczymy je do orgii, picia wina i uprawiania seksu. To nic nadzwyczajnego, możemy tego doświadczyć bez poziomów tantrycznych. Buddyjskie praktyki tantryczne są tajemne, ponieważ zawierają wiele symboli.

Czy pudże, w których spożywamy tsog, są sprawdzeniem naszego doświadczenia medytacyjnego. Czy gromadzimy dzięki nim dobre wrażenia, które umożliwiają nam zachowanie czystego poziomu, pozwalają widzieć we wszystkim możliwości i właściwości?

Hannah Nydahl: Pudża jest symbolicznym ćwiczeniem. Powstają dobre wrażenia w umyśle i staramy się medytować na możliwie najczystszych poziomach przeżywania. Jeżeli nie potrafimy skontrolować umysłu, będzie to po prostu impreza, ale nie tsog! W naszych czasach nie ma zbyt wielu praktykujących, którzy potrafią utrzymać to ostateczne doświadczenie, ale na zwyczajnym poziomie możemy gromadzić zasługę i ćwiczyć umysł.

Czy czyste krainy dakiń są rzeczywiście miejscami, czy raczej stanami medytacyjnymi?

Hannah Nydahl: Czyste krainy są polami mocy buddów. Czysta Kraina Najwyższej Radości (tyb. Dełaczen) jest nam najbardziej znana. Powstała ona dzięki mocy życzeń Buddy Nieograniczonego Światła (tyb. Opame). Wyrażał on życzenia, aby wszyscy jak najszybciej osiągnęli oświecenie. Jest to poziom świadomości, na którym dla praktykującego nie ma już żadnych przeszkód – stan pozbawiony iluzji „ja”. Jeżeli będziemy wyrażać silne życzenia, będziemy mogli odrodzić się w tej Czystej Krainie, nawet jeżeli nie będziemy jeszcze zbyt zaawansowani w praktyce medytacji. Dodatkowo z tego poziomu łatwo przedostać się do innych Czystych Krain, np. Kaczo – obszaru daków i dakin w Czystej Krainie Czerwonej Mądrości (skt. Wadżrawahari, tyb. Dordże Pamo). Doświadczenie czystych krain dakiń jest zazwyczaj możliwe tylko wtedy, jeśli już w tym życiu osiągnęliśmy dosyć głębokie zrozumienie natury umysłu. Wszystkie czyste krainy odpowiadają stanowi radości Buddy (skt. Sambogakaja). W ten sposób aktywność Buddy przejawia się urzeczywistnionym istotom – istotom, które są aktywnymi bodhisattwami i znajdują się co najmniej na pierwszym poziomie bodhisattwy. Istoty nie będące na takim poziomie rozwoju nie rozpoznają buddów w stanie radości. To, czego doświadczamy na co dzień, co wydaje nam się rzeczywiste, jest z ostatecznego punktu widzenie nietrwałe. Stany radości są z pewnością bardziej prawdziwe i lepiej pokazują, jakimi rzeczy są, niż te, których właśnie doświadczamy jako rzeczywistych (śmiech). Stany radości nie są niczym abstrakcyjnym. Na tym poziomie świadomości medytujemy i ćwiczymy.

Czy kiedykolwiek spotkałaś dakinię?

Hannah Nydahl: Razem z Ole spotkaliśmy Drikung Kandro w zachodnich Himalajach. Przez wiele lat żyła z Kunu Lamą i była wyjątkowa. Zrobiła na nas ogromne wrażenie. Jednak już wtedy chorowała. Cierpiała na gruźlicę i wkrótce zmarła. Wraz z Kunu Lamą odrodzili się jako rodzeństwo w Kopenhadze i zostali oficjalnie rozpoznani jako inkarnacje. Najważniejsze jest jednak znaczenie dakini na poziomie absolutnym. Znaczenie nauk o pustce jest decydujące. Jeżeli wyjdę z założenia, że wszyscy jesteśmy bodhisattwami, będę otoczona męskimi i żeńskimi buddami i dakiniami. Mogę spotkać dakinie w medytacji, ale również w nauczycielu i każdej kobiecie, którą spotykam – to kwestia mojego poglądu.

Opracowanie: Marta Szczęśniewicz

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Cieszyć się bogactwem umysłu... - Lama Ole nydahl | Buddyzm na Wschodzie i na Zachodzie - Wywiad z XVII Gjalła Karmapą Taje Dordże | Czy spotkałaś kiedyś dakinie? - Wywiad z Hannah Nydahl | Cytat - Tilopa | Nie wolno wam stać się nudziarzami - Wywiad z Lamą Ole i Caty Hartung | Bodhisattwowie i bodhiczitta - Mipam Rinpocze | Jesteśmy joginami Kagyu - Lama Ole Nydahl | Tara żeńska energia oświecenia - Eduardo Herrera | Cytat - Lama Ole Nydahl | Miłość jak ocean, czyli cztery niezmierzonośći - Wojtek Tracewski | Życie jak kino - Dzongsar Czientse Rinpocze | Jest taki punkt na mapie - Wywiad z Lamą Ole, Caty i Tomkiem | Modlitwa życzeń o długie życie Lamy Ole - Lobpyn Tseczu Rinpocze | Zasady i kanony sztuki tybetańskiej - Ewa Preschern | Niezniszczalna moc dordże - Mira Starobrzańska | Historia Kagyupów w Ladakhu - Svenja Schmitt | W kręgu buddyjskich kultur Azji Południowo-Wschodniej - Rafał Kowalczyk | Doświadczenie to jest to! - Ralph Bohn | Cytat - Lama Ole Nydahl | Tam, gdzie są nasze marzenia | Powiew świeżości w New Delhi - Kerstin Seifert | Wiadomości | Silver Lake Story - Ania Leszyńska | Kraków o piętro wyżej - Karolina Czerwińska | Ośrodek w Zagórzanach - Załoga Zagórzan | Sydney. Tak blisko, choć tak daleko - Ifka Kloessing | Nasli jsme Trojak [Znaleźliśmy Trojak] - Jarek Orzeł & Trojak Team |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: