DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 42 -> Medytacja 16 Karmapy

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Medytacja 16 Karmapy

Wywiad z Lamą Ole
_________


Dlaczego właśnie medytacja XVI Karmapy jest główną praktyką we wszystkich naszych ośrodkach? Co jest w niej szczególnego?

Lama Ole: Od 1970 roku, podczas naszych ostatnich trzech lat w Himalajach i później, Karmapa sam wielokrotnie obdarowywał nas tą medytacją. Podczas dwunastu lat, które spędziliśmy u jego boku, na każde prawie pożegnanie wręczał nam kawałek grubego, ciemnego i solidnego bhutańskiego papieru ryżowego, na którym tłustą czcionką wydrukowana była ta praktyka. Mówił przy tym najczęściej, że jest ona bardzo pożyteczna dla naszych przyjaciół, a ja powinienem ją przez lata przekazywać tak, żeby zawsze była funkcjonalna i zrozumiała dla ludzi Zachodu. Powtarzał też często, że medytacja na nauczyciela jest najszybszą ścieżką ze wszystkich. Od 1972 nie robiłem nic innego, tylko zakładałem ośrodki buddyzmu Diamentowej Drogi dla ludzi świeckich (śmiech). Z tego powodu oboje z Hannah jesteśmy z całą pewnością przekonani, że tam, gdzie używa się tej medytacji, panuje odpowiednia atmosfera, a ludzie pozostają przyjaciółmi. Odczuwalne są świeżość, zaufanie i błogosławieństwo, które szybko przynosi wielką dojrzałość. Na Zachodzie istnieje wiele tybetańskich klasztorów. Medytuje się w nich głównie na formy buddów z energii i światła oraz wykonuje śpiewane przywołania tych form po tybetańsku. Jest to niezwykle wysublimowana dziedzina duchowej nauki na temat tego, jak forma, kolor czy wibracja wpływają na umysł, jednak doświadczenie pokazuje, że trudniej jest w tych miejscach utrzymać jedność, jest więcej dyskusji i mniej poczucia wspólnoty z grupą. Udostępniając nam swoje pełne radości pole mocy, XVI Karmapa świadomie zasiał w przestrzeni nasiona silnych życzeń. A ponieważ był on tak wielki i posiadał tak niesamowite zdolności, są one tak skuteczne. Poza tym, jeśli się tej praktyce dokładnie przyjrzymy, okaże się, że jej kompozycja bardziej przypomina spontaniczną inicjację niż guru jogę i z tego powodu jest tak bezpośrednia.

Jak i kiedy powstała ta medytacja?

Lama Ole: Powstała po ucieczce Tybetańczyków przed Chińczykami w 1959 roku. Pewien lama z Bir w zachodnich Himalajach wielokrotnie prosił XVI Karmapę o coś, co byłoby przydatne w życiu w nowym świecie i jednocześnie byłoby pełne znaczenia, skuteczne i krótkie. Udało się nam to! To dziś najczęściej używana medytacja w tradycji buddyzmu tybetańskiego.

Czy można przy jej pomocy osiągnąć oświecenie?

Lama Ole: Gdy lama jednoczy we wszystkich aspektach to, co męskie i żeńskie, medytacja na niego jest anuttarajogatantrą, a więc najwyższą inicjacją, jaka istnieje. Identyfikacja z nauczycielem sama w sobie przynosi najwyższy poziom urzeczywistnienia. Ponieważ nie wszyscy Karmapowie byli mnichami, jego przekaz w pełni obejmuje przestrzeń i radość. Stan ten nazywamy po tybetańsku detong. To najważniejszy punkt w Diamentowej Drodze i moja codzienna praktyka. Po porannym przyjęciu Schronienia, stopienie się z formą nauczyciela jest najskuteczniejszą metodą rozwoju mocy, umożliwiającą nam także doświadczenie momentów wglądu w ciągu dnia.

Dlaczego potrzebujemy dodatkowo innych medytacji, np. Praktyk Podstawowych?

Lama Ole: Jeśli praktykujemy nyndro we właściwy sposób, może nas ono doprowadzić do całkowitej realizacji. Metody te są jednak najskuteczniejsze jako przygotowanie, co widać także po ich nazwie. Mając taki fundament, łatwiej jest nam stapiać się z lamą i przejmować jego właściwości. Guru joga jest u nas najważniejsza. Wiadomo to od 950 lat, od drugich odwiedzin Marpy u Naropy. Wówczas przed Marpą zamanifestowała się forma buddy, z którą miał on szczególny związek, zwana Czie Dordże, czyli „O! Diament” w zjednoczeniu ze swoją partnerką Dagmemą, „Brak Ego” – ogromna i promieniująca. Marpa wziął tę formę za ważniejszą od lamy, na co Naropa roześmiał się, rozpuścił ją w tęczowe światło, stopił ze swoim ośrodkiem serca i powiedział:„U nas nauczyciel jest najważniejszy”. I tak właśnie jest – temu, komu udaje się zobaczyć ludzką postać na poziomie czystości, w porównaniu do kogoś, kto pracuje z formami z energii i światła, łatwiej jest rozwinąć zdolność przeżywania w ten sposób wszystkiego. Liczy się bliskość życia, codzienności i to, co nieprzemijające.

Na czym polega różnica między tą praktyką a innymi medytacjami na lamę, np. Medytacją VIII Karmapy?

Lama Ole: Na sposobie ich użycia, chociaż błogosławieństwo linii przekazu i doświadczenie natury umysłu jest w nich wszystkich takie samo. Medytacja XVI Karmapy jest prosta, poręczna, szybka i skuteczna. Hannah i ja przenosimy energię XVI Karmapy, który jednocześnie sam podarował nam praktykę VIII Karmapy jako kontynuację po Praktykach Podstawowych i naszego wspólnego jidama, także dla kolejnych pokoleń. Jest tak dlatego, że ta medytacja aktywizuje różnorodne przyciski w naszej świadomości magazynującej. Wszystkie przywołania lamy są dobre i ukazują umysł, mają przy tym jednak różne specjalności. Na przykład II Karmapa powołuje do życia ogromne, ochronne pole mocy, III Karmapa otwiera nas dzięki życzeniom i wglądowi, XV daje przynoszące błogość medytacje na formy zjednoczone. XVI Karmapa jest dla nas odpowiedni dlatego, że jest nam tak bliski, a jego nadzwyczajna siła, wyczucie przestrzeni i wyzwalające poczucie humoru jest elementem stylu, jaki kontynuujemy w naszych grupach. Pozostaje on naszym „szefem” właśnie dlatego, że wysadza w powietrze ograniczające normy, które obowiązują dziś w naszych społeczeństwach.

Czy po Praktykach Podstawowych jest sens, oprócz Medytacji VIII Karmapy praktykować również na XVI Karmapę?

Lama Ole: Nie zawsze udaje się nam zjeść solidny posiłek – czasem bywa też, że kupujemy hot-doga. W ten sposób należy rozumieć fakt, że raz praktykujemy jedną z tych form guru jogi, a raz drugą. Nawet jeśli Medytację VIII Karmapy traktujemy jako wielką ucztę, XVI Karmapa świetnie nadaje się do tego, żeby wykorzystać czas pomiędzy poszczególnymi sesjami głównej praktyki.

Jak często powinno się medytować na XVI Karmapę?

Lama Ole: Nie mamy na to reguł, ale raczej rady. Przynajmniej tak często, żebyśmy zawsze czuli wiatr w żaglach, przeżywali piękno wszystkich sytuacji, a także świeżość każdej chwili i znaczenie życia. Ta praktyka za każdym razem działa jak zastrzyk witamin.

Czy radzisz nam tę medytację i jednoczesne praktykowanie nyndro?

Lama Ole: Robienie nyndro nie zawsze jest możliwe, ponieważ musimy mieć do tego odpowiednie, także zewnętrzne warunki i czas. Medytacja na XVI Karmapę, jako nieoddzielnego od własnego nauczyciela, jest szybka i łatwa. Jeśli przeżywamy spadek nastroju, albo jesteśmy znużeni i wówczas przyjmiemy światła, większość tych nieprzyjemnych wrażeń ulegnie rozpuszczeniu. Nie musimy przy tym przyjmować Schronienia, itd. Jeśli zrobiliśmy to rano, jednocześnie życząc wszystkim wszystkiego dobrego, wówczas pozwalamy, żeby forma Lamy powstała przed nami „z marszu” i używamy świateł i mantry tak długo, jak chcemy.

Czasem mówisz, że można to robić podczas przerw w pracy. Czy wykonujemy wówczas fazę rozpuszczenia?

Lama Ole: Fazę, w której forma Lamy stapia się w światło, a my sami stajemy się z nim jednością, radziłbym wykonywać zawsze. Jest ona naprawdę ważna. Natomiast Schronienie można przyjmować raz dziennie. Jeżeli jednak siadamy do dłuższej sesji, stanowi ono część tekstu i fakt, że przyjmujemy je wówczas ponownie, na pewno przyniesie nam pożytek.

Czy w medytacji XVI Karmapy można popełnić jakiś błąd?

Lama Ole: Tylko jaki?!... Ta praktyka jest przecież tak całościowa i sprowadza się do samoistnego przenoszenia się z jednego błogosławieństwa w drugie! Jeśli umiemy czytać i nie jesteśmy zbytnio pomyleni, nie możemy popełnić żadnego błędu.

Czy istnieją osoby, którym odradziłbyś medytowanie na XVI Karmapę?

Lama Ole: Na pewno takim, które źle się w niej czują. Są ludzie, często bardzo zazdrośni, dla których związek z nauczycielem jest zbyt bliski. Nie podoba się im całe to ciepło. W zamian za to można dać im radę: „Nie rób tej medytacji, spróbuj raczej robić szine - lagtong”. Jeśli ktoś nie potrafi rozwinąć zaufania do urzeczywistnienia żyjącego człowieka, albo nie sprawia mu to radości, powinien korzystać z innych praktyk.

Co należy sobie wyobrażać podczas powtarzania mantry? Czy światła nadal do nas wpływają?

Lama Ole: Jeśli ktoś tak medytuje, napewno jest to w porządku. Przyczyną, dla której wstawiłem do nowej wersji tekstu tej praktyki spację pomiędzy miejscem, gdzie przyjmujemy trzy światła jednocześnie, a fazą mantry jest fakt, że ludzie często zaczynali powtarzać mantrę, zapominając o pełnej koncentracji na trzech światłach w trzech ośrodkach energii. Mnie też się to zdarzało i z tego powodu zwróciłem na to uwagę. Moment równoczesnego przyjmowania trzech świateł to nieograniczony przekaz Wielkiej Pieczęci. Dopiero potem przechodzimy do fazy mantry. Tak więc wstawiliśmy w tym miejscu tekstu pustą linijkę i wpisaliśmy „przerwa”. W ten sposób nie można już tego momentu tak łatwo pominąć.

W fazie rozpuszczenia wszystko znika. Jeżeli jednak mamy otwarte oczy, to świat nadal istnieje. Jak to pogodzić?

Lama Ole: To niczemu nie przeszkadza. Nawykowy strumień doświadczeń zmysłowych nie stanowi problemu, jest nim raczej ich ocenianie. To ono stanowi ograniczenie w medytacji, a wgląd, jaki powstaje w fazie rozpuszczenia choć trochę pomaga nam je pokonać. Napewno jednak ciągle odczuwamy ciało, jego pozycję, oddech i inne bodźce. Mogą nadal być odczuwalne, ale nie powinny nas rozpraszać, nie powinniśmy też przypisywać im jakiejś szczególnej roli w medytacji. Często porównuję tę sytuację do oglądania serwisu BBC albo CNN. Widzimy główny obraz i to on jest najważniejszą rzeczą, jaka jest w tej chwili postrzegana. Na dole przebiega pasek z dodatkowymi wiadomościami, które nie są czymś, co nas rozprasza – mogą być nawet przydatne. Powtarzam to głównie kobietom, bo to one najczęściej czują się niepokojone przez własne myśli. Mam dla nich przykład którego, miejmy nadzieję, łatwo nie zapomną: medytuj tak, jakbyś przez cały dzień wykonywała satysfakcjonującą pracę. Bądź rozluźniona, słysząc w oddali zabawę dzieci i reaguj tylko wtedy, gdy usłyszysz, że planują wsadzić młodszą siostrę w maszynkę do mięsa.

Na czym polega różnica pomiędzy momentem jednoczesnego przyjmowania trzech świateł („doświadczamy Wielkiej Pieczęci i spoczywamy w stanie Karmapy”) a fazą rozpuszczenia („teraz jest już tylko świadomość, bez centrum i granic”)? Czy obie te fazy nie są Wielką Pieczęcią?

Lama Ole: Tak właśnie jest. Niemniej jednak Wielką Pieczęć dzielimy na mahamudrę podstawy, ścieżki i celu. Jest też podział na „przygotowawczą” mahamudrę, w której pracujemy z formą i mahamudrę urzeczywistnienia, gdzie wychodzimy poza formę. Wielka Pieczęć w swojej esencji leży poza wszelkim ograniczeniem. Jej podstawą jest przestrzeń, natura buddy wszystkich istot, przejrzystość i nieograniczoność umysłu. Ścieżką jest wykorzystanie oddania, świadomości oraz mocy tkwiących w ciele, mowie i umyśle, celem zaś bezczasowa przestrzeń nieoddzielna od świadomości, sama w sobie nieustraszona, radosna i współczująca. Na tym poziomie przeżywający, akt przeżywania i to, co jest przeżywane są jednością, a to co się wydarza, bądź nie, jest swobodną grą umysłu. Dlatego jednoczesne przyjmowanie trzech świateł także otwiera nas na ostateczny stan niedualności.

Czy mógłbyś wyjaśnić poszczególne fazy w tej medytacji?

Lama Ole: Początek i poszczególne fazy są wspólne dla wszystkich medytacji buddyjskich. Obserwujemy oddech, koncentrujemy się na czterech podstawowych rozmyślaniach, aż zrozumiemy, że one w jakiś sposób nas dotyczą. Pełni wdzięczności przyjmujemy Schronienie, rozwijamy Oświeconą Postawę dla dobra wszystkich istot i przechodzimy do fazy budowania. Oznacza to, że koncentrujemy się na tym, co chcemy osiągnąć. Wówczas powstaje przed nami nasz nauczyciel nieoddzielny od Karmapy tak „tybetański”, jak tylko chcemy, co oznacza, że wokół niego możemy wyobrażać sobie mniej lub więcej wyrazów kultury tybetańskiej. Jednak zawsze z Czarną Koroną, która odsłania głębokie poziomy świadomości i wywołuje szybkie zmiany nawyków umysłu. Z tym nastawieniem powinniśmy na nią medytować. Inicjację ciała, mowy i umysłu otrzymujemy dzięki pojedynczemu przyjmowaniu trzech świateł, zaś najwyższą inicjację Wielkiej Pieczęci dzięki przyjmowaniu ich jednocześnie. Całość zostaje wzmocniona przez połączenie, jakie powstaje dzięki wibracji w postaci sylab mantry. Później rozpuszczamy formę Karmapy przed nami w światło, ta stapia się z naszym własnym, nawykowym ciałem i sprawia, że wszystko, co wewnętrzne i zewnętrzne powraca do przestrzeni. W tej chwili nie ma nic innego, jak świetlista przestrzeń umysłu. Z tego stanu przestrzeni-świadomości rozpoznana zostaje nierozdzielność przestrzeni i wszystkich zjawisk, a umysł staje się nieograniczony. Zanim przeżywający znowu stanie się nieprzejrzysty albo da się złapać w sidła swoich nawyków, powstaje czysty świat. Jest świeży, nowy i fascynujący tylko z tego powodu, że niezniszczalna przestrzeń ukazuje swoje bogactwo poprzez każde zjawisko. Wszystkie istoty mają naturę buddy i choć na ostatecznym poziomie wszystko jest prawdą – tylko dlatego, że się wydarza, albo nie wydarza – na uwarunkowanym poziomie możemy jednocześnie tak kształtować warunki, jak sobie tego życzymy. Ta wolność odsłania naturę buddy obecną w medytującym, a znakiem tego, że wszystko wydarza się na ostatecznym poziomie Diamentowej Drogi pozostaje niezmiennie poczucie, że nie opuszczamy już Czystej Krainy, lecz w zależności od własnych możliwości wzmacniamy to doświadczenie czystości przeżyć aż do czasu kolejnej medytacji. Jest ona dla nas kolejną okazją do intensyfikacji tego poziomu przeżycia. Otwartość praktykujących na ten tekst zmieniała się przez lata. Kiedyś wszystko, co „tybetańskie” miało spore znaczenie – złote ozdoby na koronie i wszystkie inne szczegóły dookoła. Potem położyliśmy nacisk na poszczególne światła, które, nawiasem mówiąc, w oryginalnej medytacji były przyjmowane jedynie jednocześnie. Następnie istotna stała się dla nas faza mantry oraz jej znaczenie i tak dalej, aż do dzisiaj, kiedy to naga świadomość, jakiej doświadczamy w fazie rozpuszczenia inspiruje ludzi, ukazując im możliwości wykonywania aktywności buddy. Kontynuacja czystego poglądu w życiu jest niezwykle satysfakcjonującą czynnością. Praca z ludźmi ma tu wielkie znaczenie. Wszyscy są buddami, którzy jednak tego nie rozpoznali, a wszystko wydarza się tak, jak powinno. Myślę, że powrót do świata z wielką mocą i czynne branie udziału w tym, co się dzieje, inspiruje w tej chwili wielką ilość ludzi. Jest także możliwe – jeśli XVII Karmapa Taje Dordże otrzyma z powrotem swoją koronę, która będzie nienaruszona – że początkowe fazy medytacji znowu staną się ważne. Od 1980 rokubowiem Karmapa prawie nie pokazywał korony, a rok później zmarł.

Co oznacza „utrzymywanie świadomości mantry”?

Lama Ole: Oznacza to spoczywanie w samym dźwięku, a więc w doświadczeniu dźwięku nieoddzielnym od pustości, wibracji nieodłącznej od przestrzeni, poza oczekiwaniami i obawami. Zatracamy się w tym przeżyciu, wibracja nie ma wówczas centrum ani granic, jest nieskończona. Szczególnie znana jest mantra OM MANI PEME HUNG, której sześć sylab usuwa sześć przeszkadzających uczuć, lub też mantra Diamentowego Umysłu, której sto sylab przywołuje 100 oczyszczających rodzin buddów. Gdy wiele osób powtarza mantrę, wszystko wibruje i pulsuje, a dzisiejszy człowiek, który szuka wewnętrznego spokoju, znajdzie go w naszych ośrodkach. Poza tym w tym samym czasie w naszej podświadomości zostaje wciśniętych wiele ponadosobistych przycisków.

Czy za 50 lat także będziemy medytować na XVI Karmapę?

Lama Ole: Na pewno, ale być może będziemy dodatkowo używać innych, szybko działających metod. Nie wiem, jakie XVII Karmapa ma plany związane z naszą pracą na Zachodzie. Pytałem go już o to, czy da praktykę na swoją formę, wyjaśniając, że jest wielu ludzi, którzy chętnie by na niego medytowali. Spojrzał na mnie zdumiony – tak, jak by nie było jeszcze takiej potrzeby i spytał: „Czy koniecznie chcecie ją już teraz? ” Odpowiedziałem mu: „Nie, na pewno masz jeszcze czas”. To go uspokoiło, ponieważ z jednej strony wszyscy Karmapowie są tym samym strumieniem świadomości, ale z drugiej niektórzy mistrzowie tracą moc, kiedy praktykuje się, używając bezpośrednio ich formy. Oprócz medytacji XVI Karmapy istnieją także praktyki na inne jego inkarnacje, a wszystkie one prowadzą do podobnych doświadczeń. Chciałbym jeszcze raz zaznaczyć, jak wspaniała i cenna jest możliwość przeżycia w tak bezpośredni sposób związku z własną naturą buddy dzięki błogosławieństwu nieprzerwanej linii przekazu. Tych z was, którzy słabo znają Karmapę chcę zapewnić, że Karmapa jest co prawda tytułem w pierwszej linii przekazu świadomie odradzających się mistrzów Tybetu, ale jej błogosławieństwo obejmuje każdego, kto ma Schronienie. Nawet jeśli nie poznaliśmy XVI Karmapy albo przeszkadza nam egzotyka kultury tybetańskiej, jesteśmy w pełni nim objęci dzięki chęci doprowadzenia wszystkich istot do oświecenia.

Czy masz dla nas jakąś radę na życie codzienne?

Lama Ole: Utrzymujcie czysty pogląd i przeżywajcie wszystko na jak najwyższym poziomie. Medytujcie kiedy to możliwe, nawet przez kilka minut, często powtarzajcie mantry, oraz świadomie cieszcie się otwartością na szczególne właściwości ludzi. Wszystko to, co przyjemne odbierajcie jako błogosławieństwo i coś dobrego, czym należy się podzielić z innymi, a to, co trudne jako sposób na nagromadzenie doświadczenia życiowego oraz jako oczyszczenie, które później będzie pomocne innym. Nie oceniajcie swojej medytacji i cieszcie się świadomą przestrzenią poza i pomiędzy przeżyciami. Podczas powtórzeń pokłonów czy mantr umysł może być nieco rozproszony, lecz nigdy podczas stopienia się z buddami na poziomie wglądu. Wspomnienia, myśli i uczucia mogą być obecne, ale nie powinny krępować umysłu. Traktujcie je jak złodzieja, który przychodzi do pustego domu – pozostańcie uważni i nie pozwólcie, żeby coś znalazł.

Życzę wam wszystkiego, co najlepsze. Cieszcie się swoim potencjałem!

Opracowanie: Stefan Watzlawek, Melanie Zaremba, Maria Przyjemska

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Cytat - Karol Ślęczek | Obietnica bodhisattwy - XVII Karmapa Trinlej Taje Dordże | Medytacja 16 Karmapy - Wywiad z Lamą Ole | Uczył nas w bardzo zręczny sposób - Hannah Nydahl | Umysł i śmierć - Lama Dzigme Rinpocze | Cztery przyczyny odrodzenia w Dełaczien - Szamar Rinpocze | Wszystko jest snem, dlatego wszystko jest możliwe - Lama Ole Nydahl | Twierdza oświecenia - Milarepa | Oddanie dla nauczyciela - Szangpa Rinpocze | Jak kot z zapalonym ogonem - Porucznik Adam Jankiewicz | Zasady i kanony sztuki tybetańskiej - Ewa Preschern | Historia Kagyupów w Ladakhu - Svenja Schmitt | Cywilizacja w kręgu buddyjskich kultur Azji Południowo-Wschodniej - Rafał Kowalczyk | Czym jest Pustka? - Dorothea Deeg i Matthias Ostermann | Cytat - Hannah Nydahl | Doświadczenie to jest to - Ralph Bohn | Więcej, lepiej, bardziej - Wojtek Tracewski | Ośrodek Europejski - Wywiad z Romanem Lausem | Karma Guen - Peter Gomez | Bartołty - Adam Jankiewicz & team | Vyhlidky - czeska kraina łagodności - Mira Starobrzańska i Kveta Svedova | Jogini pod dachami Paryża - Marta Cichocka | Słupsk - wszystko jest możliwe! | Głogów | Triangle Project - Triangle Project Team |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: