DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 42 -> Bartołty

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Bartołty

Adam Jankiewicz & team
_________

Podbój Mazur rozpoczęty!

23 czerwca, tak jak zaplanowaliśmy, kawalkada samochodów ruszyła z pod gdańskiego ośrodka na Mazury. Przy dźwiękach muzyki i w doborowym towarzystwie dojechaliśmy do Olsztyna. Dalej, już na drodze do Bartołt Wielkich, w samochodach rozdzwoniły się telefony. Wszyscy naraz podekscytowanymi głosami mówili o tęczach, które pojawiały się raz z lewej, raz z prawej strony drogi.


Kiedy dojechaliśmy na miejsce, czekali już na nas przyjaciele z Warszawy, Olsztyna i Poznania. Szybka inwentaryzacja gospodarstwa sąsiadującego z naszym, które wynajęliśmy na czas robót, uświadomiła nam „surwiwalowe” warunki, rodem z polskiej wsi lat 60., w których przyjdzie nam spędzić najbliższe tygodnie. Szybko i sprawnie przystosowaliśmy je do naszych potrzeb, w pierwszej kolejności wybierając miejsce na gompę. Kolejna piękna tęcza okalająca nasze wzgórze odczytana została jako niewątpliwie dobry znak. Byliśmy gotowi do inauguracyjnej imprezy. Wszystko wydawało się łatwe i oczywiste, podobnie jak proste wydaje się osiągnięcie oświecenia, kiedy wychodzi się z wykładu Lamy Ole. Parę dni wytężonej pracy, następnie duma i chwała. Ruszyliśmy więc następnego dnia zwartym szeregiem z siekierami i szpadlami na wzgórze. Parę dni później dołączyła koparka, kilka wywrotek i… zaczęło padać. Nagle nasza nowa droga, wyżłobiona w dziewiczej ziemi oraz miejsce, w którym mieliśmy zrobić wykop pod budynek, zaczęły przypominać ring do walk w błocie. Ciężki sprzęt, w którym pokładaliśmy tyle nadziei, ugrzązł w mokrej ziemi na dobre. I tak minęły trzy dni. Kiedy wreszcie przestało padać i łyżka koparki zawisła nad ziemią gotowa do ataku… zgasł silnik. Kolejny dzień minął na wymianie rozrusznika, później jakiejś pompy, a następnie akumulatora. Nasza „nowa droga” rozmyła się przez ten czas w strugach deszczu, podobnie jak nasze oczekiwania szybkiego podboju. Nagle zrozumieliśmy, że ta budowa będzie raczej przypominać pracę z umysłę, kiedy nie wiadomo, co jeszcze może się wydarzyć. Po jakimś czasie na każdą kolejną „niespodziankę” reagowaliśmy rosyjskim powiedzonkiem: „Miało być tak pięknie, a wszyszło jak zwykle…” Minął kolejny tydzień. Mimo ciągłego taplania się w błocie, powstał jednak wykop w ziemi.

Teraz akcja toczyła się na kilku płaszczyznach równocześnie. Trwały prace geodezyjne w wykopie, podkopy rur kanalizacyjnych i nieustające próby utrzymania przejezdnej drogi. Wydawało się, że wszystkie prace idą we właściwym kierunku, aż do przyjazdu architekta. Podczas jego wizyty pojawiły się wątpliwości tak głębokie, że zaczęliśmy się zastanawiać, czy w miejscu naszego wykopu powstanie ośrodek, czy raczej nadaje się on bardziej na otwarty basen. Przed oczami stanęła nam historia Milarepy… Pojawił się też niepokój, jak przetrwamy tu zimę, gdyby prace miały się przedłużać… Jak zawsze okazało się, że błogosławieństwo przychodzi w odpowiednim (choć często ostatnim) momencie i wszystko wyszło na prostą. Weekendowe wsparcie przyjaciół stało się nieocenione. Przerzucając łopatami tony ziemi, w końcu udało nam się przygotować wykop pod prace zbrojeniowe. Strugi deszczu zastąpił lejący się z nieba żar. Spędzając długie godziny w bezwietrznym wykopie, po rosnącej abstrakcyjności dowcipów, ocenialiśmy, że czas na przerwę. Popołudniowe sjesta i wizyty nad jeziorem weszły na stałe do planu dnia. Wreszcie wszystko zostało przygotowane do wylania fundamentów. Obawy dotyczące naszego rozwoju w Bartołtach, zastąpiła radość z osiągania coraz to nowych małych sukcesów. Utrzymania takiej sytuacji sobie i wszystkim serdecznie życzymy.

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Cytat - Karol Ślęczek | Obietnica bodhisattwy - XVII Karmapa Trinlej Taje Dordże | Medytacja 16 Karmapy - Wywiad z Lamą Ole | Uczył nas w bardzo zręczny sposób - Hannah Nydahl | Umysł i śmierć - Lama Dzigme Rinpocze | Cztery przyczyny odrodzenia w Dełaczien - Szamar Rinpocze | Wszystko jest snem, dlatego wszystko jest możliwe - Lama Ole Nydahl | Twierdza oświecenia - Milarepa | Oddanie dla nauczyciela - Szangpa Rinpocze | Jak kot z zapalonym ogonem - Porucznik Adam Jankiewicz | Zasady i kanony sztuki tybetańskiej - Ewa Preschern | Historia Kagyupów w Ladakhu - Svenja Schmitt | Cywilizacja w kręgu buddyjskich kultur Azji Południowo-Wschodniej - Rafał Kowalczyk | Czym jest Pustka? - Dorothea Deeg i Matthias Ostermann | Cytat - Hannah Nydahl | Doświadczenie to jest to - Ralph Bohn | Więcej, lepiej, bardziej - Wojtek Tracewski | Ośrodek Europejski - Wywiad z Romanem Lausem | Karma Guen - Peter Gomez | Bartołty - Adam Jankiewicz & team | Vyhlidky - czeska kraina łagodności - Mira Starobrzańska i Kveta Svedova | Jogini pod dachami Paryża - Marta Cichocka | Słupsk - wszystko jest możliwe! | Głogów | Triangle Project - Triangle Project Team |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: