DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 41 -> Ołtarze

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Ołtarze

Caty Hartung, Axel Waltl
_________

W każdym buddyjskim ośrodku i w domach większości praktykujących znajduje się ołtarz.Większość osób niewiele jednak wie o jego znaczeniu, układzie, celu i wewnętrznym nastawieniu, które się z nim wiąże. Ten artykuł jest próbą zestawienia tradycyjnych nauk na ten temat ze współczesnym podejściem buddyzmu Diamentowej Drogi na Zachodzie.


Pojęcie ołtarza

W potocznym języku słowo ołtarz pierwotnie określało podobne do stołu podwyższenie, służące do oddawania czci jednemu lub większej ilości bóstw, jak również do składania ofiar. Kojarzymy je na ogół z chrześcijańskimi kościołami lub pogańskim obrzędem składania ofiar całopalnych. Nie pasuje to do buddyzmu i wprowadza w błąd. Samo słowo pochodzi z łaciny (altare; stół ofiarny, palenisko ofiarne, ołtarz całopalny) i zostało zapożyczone w VIII wieku w ramach chrystianizacji germańskiej północy (po niemiecku: der Altar, po angielsku: altar). W języku angielskim na określenie buddyjskiego ołtarza używa się pojęcia shrine (kaplica, świątynia), co nie prowadzi do aż tylu nieporozumień.

Ołtarz reprezentuje schronienie. Co to oznacza?

W buddyzmie nie oddajemy czci żadnemu różnemu od nas bogu czy stwórcy, którego można wprowadzić w łagodny i przyjazny nastrój składając mu ofiary i uzyskać w ten sposób zbawienie, lecz wychodzimy z założenia, że wszyscy posiadają potencjał oświecenia – naturę buddy – i że każdy jest w stanie uwolnić się od cierpienia i osiągnąć stan trwałej radości o własnych siłach. Umysł ludzki funkcjonuje jak oko, to znaczy dopiero wtedy może rozpoznać w pełni sam siebie, kiedy podsunie mu się lustro. Aby podążać drogą potrzebujemy celu, a także przyjaciół i pomocników, którzy przynajmniej większość tej drogi już znają. Te trzy rzeczy – cel, pełne urzeczywistnienie natury własnego umysłu (budda), droga (dharma, nauki) oraz przyjaciele i pomocnicy na drodze (urzeczywistniona sanga) – określane są mianem „Trzech Klejnotów” i stanowią wspólne wszystkim buddyjskim kierunkom zewnętrzne schronienie. Ponadto w pełnej mocy Diamentowej Drodze potrzebny jest urzeczywistniony nauczyciel. Lama jest naszym żywym dostępem do oświecenia – dzięki niemu możemy poznać smak celu i nabrać zaufania, że jest on osiągalny (otrzymać błogosławieństwo), to od niego otrzymujemy metody prowadzące do tego celu (jidam) i ochronę, która powoduje, że nasze życie układa się tak, byśmy mogli jak naszybciej się rozwijać na drodze do oświecenia. Te trzy rzeczy nazywane są „korzeniami” urzeczywistnienia i są wewnętrznym schronieniem. Lama jest nie tylko źródłem Trzech Korzeni, lecz również jednoczy w sobie Trzy Klejnoty, tak więc reprezentuje pełne schronienie. Dzięki urzeczywistnieniu lamy, Budda wkracza w nasze życie jako żywy przykład; jego mowa jest dharmą a ciało reprezentuje sangę. Ołtarz buddyjski nie jest więc miejscem, w którym manifestuje się coś boskiego, lecz lustrem naszego własnego umysłu. Ukazuje na zewnątrz najwyższe właściwości, które – być może jeszcze ukryte – już posiadamy. Przypomina nam o nich i o tym co chcemy osiągnąć.

Różne kultury

Każdy kto odbył już podróż do Azji przypomina sobie bardzo tradycyjne i przeładowane, ale też pełne mocy i robiące silne wrażenie ołtarze w tamtejszych klasztorach i wielki okazywany im szacunek wiążący się z surowymi regułami zachowania. Osobie postronnej trudno jest odgadnąć znaczenie symboli i sztywnych rytuałów, które mogą robić wrażenie bałwochwalstwa. Prości ludzie w buddyjskich krajach często przejmują rytuały praktycznie bez namysłu, co być może czasami pogłębia ich oddanie. Takie podejście nie działa jednak w przypadku niezależnie myślących, nowoczesnych ludzi, którzy nie chcą w nic wierzyć, tylko poprzez krytyczne stawianie pytań pragną zrozumieć sens i znaczenie tego co robią. Buddyzm zabiera ludzi w podróż do oświecenia z miejsca, w którym właśnie się znajdują – z poziomu dualistycznego postrzegania świata. Nie wolno tu mylić środków z celem i wierzyć, że Budda jest bogiem, którego należy czcić lub że oświecenie trzeba wybłagać od posążków i obrazów, składając im ofiary i robiąc przed nimi pokłony. Na skutecznej ścieżce niezbędne jest zrozumienie, że przedmioty te wskazują na właściwości, które możemy w sobie przebudzić. Tutaj często można rozpoznać, jak głęboko tkwi w nas jeszcze zabarwione chrześcijaństwem dualistyczne postrzeganie. Wprawdzie wszystkie bez wyjątku dwoiste metody w buddyzmie wykorzystują tę cechę odpowiednio do zdolności i możliwości uczniów, jednak nakierowane są one zawsze na oświecenie, które wykracza poza jakikolwiek podział na doświadczającego, doświadczenie i doświadczanie. Dotyczy to zarówno medytacji jak i ołtarzy, posążków i obrazów. Jeżeli okazuje się im szacunek, nie odnosi się on do materialnej czy zewnętrznej formy, lecz do oświecenia, które wyrażają. Tylko w tym kontekście można rozpatrywać ten temat.
Obecnie znajdujemy się w fascynującym okresie, w którym Diamentowa Droga wchodzi do innej kultury. Wydarzało się to już w historii buddyzmu wielokrotnie – np. kiedy nauki dotarły z Indii do Tybetu. Za każdym razem dharma dostosowywała się do stylu i form ekspresji ludzi i ich kultury, nie tracąc przy tym nic ze swej esencji. Na tym właśnie polega nasza wielka odpowiedzialność – ważne jest, żebyśmy nie przejęli obcych naszej kulturze tradycji bez zastanowienia, ale też w naszej pogoni za nowoczesnością nie odrzucili skutecznego wsparcia dla naszego rozwoju. Prawidłowo użyte, wyuczone czynności mogą wspierać nasz pogląd i znajdują szerokie zastosowanie w buddyzmie. Nawyki mają ogromną moc, a dobre nawyki mogą nas doprowadzić do oświecenia. Nawet jeżeli na Zachodzie trzy pokłony przed ołtarzem lub codzienne wymienianie wody w czarkach po prostu już nie pasują, dobrze jest znać podstawę i kontekst przekazanych tradycji, aby móc swobodnie rozstrzygać, czy nadają się one do naszej kultury lub czy istnieją inne, bardziej odpowiednie sposoby zachowania, które mogłyby wyrazić leżący u ich podstaw pogląd.

Najlepsze miejsce na ołtarz

W ośrodku, jako miejscu wspólnej praktyki, w każdym wypadku dobrze jest mieć ołtarz. W domu jest to sztuką możliwego. Ładne, zachęcające miejsce do medytacji na pewno motywuje nas do regularnej praktyki lepiej niż konieczność zrobienia za każdym razem wolnego miejsca, w którym moglibyśmy usiąść. W naszym współczesnym świecie stale mamy do czynienia z zalewem bodźców i wrażeń obiecujących szczęście, które nie może jednak trwać. Dlatego kilka przedmiotów stojących w widocznym miejscu i przypominających nam o celu i o drodze do prawdziwego szczęścia może nam bardzo pomóc. Mały ołtarz, posążek buddy czy zdjęcie lamy mogą spełnić tę funkcję. Jeśli ma się wybór i pasuje to do pokoju, dobrze jest mieć ołtarz na zachodzie i, o ile to możliwe, wejście na wschodzie, tak że wchodząc do pokoju i patrząc na zachód stoimy naprzeciw ołtarza. Ma to związek z oświeconymi polami mocy (mandalami), do których zawsze wkracza się od wschodu i w których centralny aspekt buddy patrzy z zachodu na wschód. Na ilustracjach wschodnia część zwrócona jest ku patrzącemu, a zachodnia odwrócona od niego lub przedstawiona na górze. W buddyzmie klasycznie przedstawia się w ten sposób również kierunki w przestrzeni, obrócone o 90 stopni zgodnie z ruchem wskazówek zegara w porównaniu z naszym sposobem przedstawiania. Prawdopodobnie ma to związek z ruchem słońca ze wschodu na zachód. W nowo budowanym ośrodku na pewno łatwiej jest się do tego zastosować niż przy urządzaniu miejsca do medytacji w przyciasnym mieszkaniu. Jak zawsze, wszystko zależy od sposobu postrzegania! Jeżeli nie można w łatwy sposób zastosować opisanych powyżej reguł, pozostajemy elastyczni i wyobrażamy sobie po prostu zachód tam, gdzie stoi ołtarz.

Urządzenie ołtarza

Przy urządzaniu ołtarza dobrze jest pamiętać, że chodzi tu przede wszystkim o przedstawienie buddów i aspektów buddy. Nauki często podkreślają, że ich wyobrażenia – zarówno posążki jak też obrazy – powinny być piękne. Przy urządzaniu ołtarza może się zdarzyć, że pogubimy się w szczegółach i zapomnimy o najważniejszym, oszczędzając nie tam gdzie trzeba. Sam ołtarz zasadniczo ma tylko jedno zadanie: powinien prezentować buddów tak dobrze, jak to tylko możliwe. Możemy sami kreować swój ołtarz, nie ma tutaj żadnych ograniczeń, ale pewien umiar jest na miejscu. W miarę możliwości posążki powinny stać dosyć wysoko – dobrze jest, jeśli ich podstawa znajduje się powyżej linii bioder, tzn. na wysokości około 90 cm. Z jednej strony kiedy spoglądamy na nie podczas medytacji spojrzenie kieruje się wtedy ku górze, co wzmacnia naszą przytomność i przejrzystość umysłu. Z drugiej strony posążki uformowane zostały tak, aby „najżywiej” wyglądały wtedy, gdy ogląda się je nieco od spodu. W Azji istnieje też dodatkowy powód, by nie stawiać posążków poniżej linii bioder. Stopy uważane są tam – niekiedy zupełnie słusznie – za coś nieczystego, a w przypadku mnichów i mniszek organy płciowe są czymś odwracającym umysł od medytacji. Jednocześnie na Zachodzie także dbamy o to, by cenny prezent czy zdjęcie naszego partnera nie walały się po podłodze. To co się ceni traktuje się z szacunkiem i umieszcza w wyżej położonym, czystym miejscu. Ponieważ ołtarz w całości reprezentuje schronienie, dobrze jest jeśli układem posążków i zdjęć przypomina Drzewo Schronienia. Jednocześnie Lama Ole podkreśla stale, że nie potrzebujemy żadnych standardowych ołtarzy i powinniśmy kształtować nasze ołtarze indywidualnie i nowocześnie. W wielu ośrodkach i tak wisi już duże Drzewo Schronienia, ponieważ sala medytacyjna wykorzystywana jest także do robienia czterech podstawowych praktyk. Najprostszy i w pełni wystarczający jest posążek lub ilustracja przedstawiająca buddę lub Karmapę, który przecież wszystko w sobie jednoczy. W dużych, publicznych miejscach bardzo odpowiedni jest posąg Buddy, ponieważ ta znana forma ułatwia nowym osobom kontakt z naukami. Przedstawiając wewnętrzne schronienie zazwyczaj ustawia się lamę, jidama i strażnika jednego nad drugim. Również oni zawierają już pełne schronienie, gdyż lama jest nie tylko źródłem Trzech Korzeni, lecz również jednoczy w sobie trzy Klejnoty. Poprzez jego urzeczywistnienie budda wkracza jako żywy przykład w nasze życie, jego mowa jest dharmą a jego ciało reprezentuje sangę. W Diamentowej Drodze praktycznie nie spotyka się ołtarzy, które przedstawiają wyłącznie zewnętrzne schronienie – buddę, dharmę i sangę.
Można też nadać ołtarzowi obszerniejszą formę i przedstawić wszystkie elementy schronienia z osobna. W tym przypadku pośrodku stawiamy albo buddę, który z kolei reprezentuje lamę, albo Karmapę. Tu w dalszym ciągu koncentrujemy się na XVI Karmapie – jest on potężnym silnikiem, który wszystko wprawił w ruch. Z tego powodu właściwie zawsze nad naszymi ołtarzami wisi obraz XVI Karmapy. Można też wykorzystać posążek jednego z poprzednich Karmapów. Na Drzewie Schronienia rdzennego lamę lub zasadę lamów reprezentuje budda Dzierżący Diament. Również on może znajdować się pośrodku ołtarza. Jeżeli ktoś otrzymał szczególny aspekt medytacyjny od nauczyciela, dobrze jest, gdy ten aspekt również znajduje się pośrodku ołtarza. Najlepiej postawić go przed lub pod centralnym posążkiem, tak żeby był dobrze widoczny. Jeżeli ktoś posiada jeszcze inne posążki, można je umieścić po prostu na prawo, na lewo lub poniżej Buddy (lub Karmapy). Kiedy lama znajduje się pośrodku, Budda powinien znajdować się na lewo od niego, patrząc od naszej strony.

Nauki buddyjskie może reprezentować tradycyjny tybetański tekst, książka a nawet nauki na CD lub w innej formie zapisu danych. Być może kiedyś wszystkie bezpośrednie nauki Buddy (Kandziur) i Tendziur (komentarze indyjskich mistrzów) zebrane zostaną na jednym USB. W formie książkowej zajmują one regał na całą ścianę i w zasadzie są nieodłączną częścią każdego tradycyjnego ołtarza, takiego jaki np. znajduje się w Karma Guen. Tutaj istnieje więc wystarczająco dużo twórczych możliwości. Na Drzewie Schronienia dharma znajduje się z tyłu za lamami I dobrze, jeżeli jest to także możliwe na ołtarzu. Jeśli nie, można umieścić ją po jednej ze stron lub powyżej – jednak zgodnie z tradycją nie poniżej. Także w tym przypadku najważniejszy jest pogląd. W mahajanie najistotniejsze są nauki, w Diamentowej Drodze natomiast wszystko pochodzi od lamy, który ucieleśnia to co najważniejsze. W formie posążka można przedstawić dharmę także jako czteroramienną żeńską formę zwaną „Pradżnia Paramita”, która reprezentuje zawartą w tekstach mądrość. W lewej zewnętrznej ręce trzyma ona książkę z naukami mądrości Buddy.
Wspólnotę praktykujących (sangę) zazwyczaj reprezentuje na ołtarzu stupa. Ogólnie stupy wyrażają umysł lub stan prawdy Buddy, a posążki jego ciało lub stan wypromieniowania, w tym przypadku jednak symbolizują również sangę. Może być to mała stupa lub obraz stupy. W Azji dostępne są niedrogie kryształowe stupy, które dobrze się do tego nadają. Na Drzewie Schronienia ucieleśnieniem sangi jest bodhisattwa Kochające Oczy, sam lub z innymi bodhisattwami takimi jak Budda Mądrości (Mandziuśri) lub też Diament w Ręce (Wadżrapani). Jeżeli ktoś buduje ołtarz w oparciu o Drzewo Schronienia, może wykorzystać posążki tych aspektów. Reprezentują one współczucie, mądrość i moc wszystkich buddów i symbolizują czyste aspekty ciała, mowy i umysłu. Jeśli ktoś posiada większą ilość posążków, może je po prostu umieścić po obu stronach ołtarza.
Strażników można ustawić na ołtarzu poniżej, pośrodku, albo nieco z boku pomieszczenia medytacyjnego; niektórzy budują w tym celu osobny, mały ołtarz. W pewnych miejscach, przede wszystkim w azjatyckich salach medytacyjnych, istnieją osobne pomieszczenia, tzw. „pokoje Mahakali” usytuowane z boku głównego ołtarza, w ktorych znajduje się ołtarz dla strażników. Wstęp do tych pomieszczeń jest często zabroniony osobom postronnym, gdyż pełne mocy ochronne formy strażników łatwo mogą być niewłaściwie zrozumiane. Z tego samego powodu tanki – przede wszystkim przedstawiające pełne mocy ochronne formy buddy i buddów w zjednoczeniu – wyposażone są w dodatkową zasłonę, która zazwyczaj jest uniesiona, w razie potrzeby jednak można nią zakryć obraz. W miejscu, do którego przychodzą głównie buddyści, tego typu środki nie są jednak konieczne.

Zastosowanie posążków i obrazów

Buddyjskie posążki i tanki służą w Diamentowej Drodze jako obiekty medytacji i wskazują praktykującym, poprzez swoje – na ile to możliwe – doskonałe piękno, właściwości, które drzemią w nich samych. Wyrażają sobą wszystkie trzy aspekty – ciało, mowę i umysł buddy. Zewnętrzna forma symbolizuje ciało, mantra i mantryczne sylaby wewnątrz posążka lub na odwrotnej stronie tanki – mowę, a błogosławieństwo, które niosą – umysł. Za pomocą tego błogosławieństwa pomagają zbudować trwałe pole mocy w miejscu, w którym regularnie wykorzystywane są do medytacji. Dlatego na ołtarzach w ośrodkach i o ile to możliwe w domach prywatnych nie powinny stać żadne nie wypełnione posążki. W wielu ośrodkach są specjaliści, którzy nauczyli się wypełniania posążków i od czasu do czasu organizowane są w nich kursy, na które można przynieść swoje posążki i nauczyć się samemu je poprawnie wypełniać. Po wypełnieniu „otwiera się” im (czyli maluje) jeszcze oczy, po czym posążek błogosławiony jest przez lamę. Ponieważ jednak nie zawsze mamy warunki, by zrobić to wszystko we właściwej kolejności, często wszystko jest sztuką tego, co możliwe. W międzyczasie można wyposażyć posążek w „wypełnienie podróżne” prowizorycznie napełniając go pobłogosławionymi przedmiotami – strażnikami, sznureczkami lub dostępnymi relikwiami. Nawet jeżeli trudno nam to sprawdzić, mówi się, że przeszkadzające energie szczególnie dobrze czują się w nie wypełnionych posążkach. Niekoniecznie trzeba zainwestować roczny dochód w posążki, aby móc zacząć medytować. Można podejść do rzeczy całkiem zwyczajnie. Istnieją ładne odlewy gipsowe posążków buddy; również zdjęcia spełniają tę samą rolę. Można je przy okazji najbliższego kursu dać lamie do pobłogosławienia. Dobrze jest w przypadku pierwszego posążka wybrać pojedynczy aspekt – historycznego Buddę Siakjamuniego lub Karmapę. Dobrze jest przy tym zwrócić uwagę na jakość posążka lub obrazu – mogą być one całkiem proste, lecz ikonografia (atrybuty) i ikonometria (wymiary i proporcje) muszą się zgadzać. W przeciwnym razie wyobrażenia te nie nadają się do medytacji.
Jeśli chodzi o fotografie na ołtarzu, należy wziąć pod uwagę kilka rzeczy. Nauczyciel jest w Diamentowej Drodze źródłem całego schronienia, dlatego oczywiście dobrze jest umieścić go na ołtarzu. Jak już wspominaliśmy, w dalszym ciągu koncentrujemy się głównie na XVI Karmapie i dlatego dobrze jest mieć jego zdjęcie na ołtarzu lub nad nim, w dobrze widocznym miejscu. XVII Karmapa nie chce jeszcze, żeby na niego medytować. Możemy na ołtarzu lub nad nim mieć jego zdjęcie, jednak trochę z boku. Zdjęcie Szamara Rinpocze i Lobpyna Tseczu Rinpocze zawsze można postawić – wielu z nas ma z nimi bliski związek. Oczywiście mieć na ołtarzu Lamę Ole to także dobry pomysł, ale tak jak w przypadku XVII Karmapy, raczej nie umieszczamy zdjęcia na głównym miejscu.
Jeśli chodzi o nauczycieli innych linii, takich jak np. Dalaj Lama lub Dilgo Czientse Rinpocze, to przede wszystkim w ośrodkach ołtarze powinny być urządzone prosto i związane w przejrzysty sposób z naszą linią przekazu, bez mieszania czegokolwiek. Należymy do szkoły Karma Kagyu i nasze ołtarze koncentrują się na naszej linii. Oczywiście to, jak ktoś urządza ołtarz u siebie w domu jest jego sprawą – wygląd prywatnego ołtarza zależy od związków jego właściciela i od tego, jak bardzo zależy mu na przejrzystości i konkretnych rezultatach praktyki. Niektórzy pytają w związku z tym, jak to jest z Guru Rinpocze: z jednej strony postrzegany jest jako założyciel szkoły Ningma, z drugiej to on właśnie jako pierwszy trwale zaszczepił Diamentową Drogę w kulturze Himalajów około 750 n. e. Tę energię możemy szczególnie dobrze wykorzystać teraz, kiedy jesteśmy w podobnej sytuacji na Zachodzie. Poza tym Padmasambhawa ma silny związek z linią Kagyu. Z tego powodu można go znaleźć na wielu tradycyjnych ołtarzach naszej linii (np. w szedrze Karmapy w Kalimpongu lub w nowej gompie w Karma Guen).
Hannah wyraźnie nie życzy sobie swojego zdjęcia na ołtarzach i w pomieszczeniach medytacyjnych. W większości ośrodków jej zdjęcie (często razem z Ole) znajduje się w pokoju, w którym wspólnie siedzi się przed i po medytacji. Jeżeli chodzi o zdjęcia innych osób, należy rozumieć, że na ołtarzu powinniśmy mieć tylko aspekty reprezentujące schronienie. Rzeczywistym schronieniem może być tylko ktoś, kto sam wolny jest od cierpienia, przezwyciężył iluzję ego i osiągnął przynajmniej wyzwolenie. Jeżeli ktoś nie osiągnął tego poziomu, ustawienie go na ołtarzu osłabia go. A więc na jakim poziomie byśmy nie postrzegali naszego ulubionego podróżującego nauczyciela, nie ma on czego szukać na ołtarzu. To samo dotyczy przyjaciół, członków rodziny czy zmarłych – bez względu na to czy mają poła czy nie: nie jesteśmy w stanie sprawdzić, na jakim stopniu rozwoju się obecnie znajdują. Jeżeli ktoś chce ustawić zdjęcie zmarłego obok Buddy Nieograniczonego Światła podczas medytacji poła w ośrodku, tak żeby wszyscy mogli je widzieć, jest to w porządku na czas tej praktyki, bo w ten sposób świadomość uzyskuje związek z tymi energiami. Ale tylko wtedy. W innych przypadkach lepiej jest ustawić Czerwonego Buddę gdzie indziej i postawić zdjęcie obok niego.

Czarki do podarowania

Czarki do podarowania nazywane są też mylnie czarkami ofiarnymi. Jest to błędne pojęcie, które wywodzi się albo od chrześcijańskich lub pogańskich ołtarzy ofiarnych, albo z nieprawidłowego przekładu z angielskiego (offering oznacza propozycję, zaoferowanie). Są one tradycyjnym elementem ołtarza, który niekoniecznie pasuje do naszych otwartych dla wszystkich ośrodków. Częściej spotyka się je w miejscach odosobnień. Jeżeli ktoś decyduje się ich używać, dobrze jest, gdy zna związane z nimi tradycyjne nauki. Również tutaj należy jeszcze raz podkreślić, że nie ofiarujemy niczego buddom, bodhisattwom, strażnikom czy komukolwiek innemu, aby ich przebłagać, ani też dlatego, że czegoś od nas potrzebują. To byłby dualistyczny pogląd, który nie ma nic wspólnego z buddyzmem. Buddyzm używa dualistycznych metod dlatego, że ciągle jeszcze tkwimy w tego rodzaju myśleniu i tego typu okrężna droga daje nam dostęp do naszych ponadczasowych właściwości. Ostatecznie środki te wyprowadzają nas jednak z dualizmu. Istnieje tutaj piękne porównanie z dwoma kawałkami drewna: jednym jest iluzja „ja” a drugim buddyjskie środki. Jeżeli wystarczająco długo trzemy jednym o drugi, powstaje iskra, oba spalają się i jesteśmy oświeceni.
Także podczas podarowania mandali to podarowanie jest środkiem pozwalającym nam nagromadzić pozytywne wrażenia we własnym umyśle oraz zasługę i ostatecznie rozpuścić wszelkiego rodzaju przywiązanie. Metody Diamentowej Drogi bardzo zręcznie pomagają nam gromadzić dobrą karmę, nawet jeżeli trudno nam to zrozumieć – wszystko co się dzieje i tak wydarza się po prostu w naszym umyśle. Szczodrość jako taka opisywana jest wyczerpująco w objaśnieniach dotyczących sześciu wyzwalających działań (paramit). Dzieli się ją na trzy rodzaje dawania:

  1. Dawanie potrzebującym – tutaj daje się pieniądze, coś do jedzenia, lekarstwo, odzież itp.
  2. Dawanie ochrony (głównie przed wszelkiego rodzaju zagrożeniami, ale też np. przed strachem), wiedzy i wykształcenia.
  3. Dawanie dharmy – chodzi tu o przekazywanie nauk, które pomagają innym ostatecznie rozpoznać naturę własnego umysłu i osiągnąć oświecenie. Do tej kategorii należy wszelkiego rodzaju praca dla dharmy.

Ponadto w przypadku ołtarzy wyraża się uznanie i wdzięczność wobec tych, którzy coś osiągnęli i mogą nam pomóc rozpoznać naturę umysłu. Z tym nastawieniem podarowuje się to, co się uważa za cenne. Dawanie odbywa się na trzech poziomach: są dary zewnętrzne, wewnętrzne, tajemne i ostateczne. Kiedy posiadamy ołtarz i stawiamy coś na nim, jest to poziom zewnętrzny. Ponadto istnieją tu też inne poziomy, wyrażane przede wszystkim podczas praktyki podarowania mandali: na poziomie wewnętrznym wyobrażamy sobie wszystko co piękne i dajemy to, na tajemnym poziomie wglądu podarowujemy radość zjednoczenia z partnerem, a na ostatecznym poziomie dajemy ostateczną naturę wszystkiego – pustość. Z tego powodu na tradycyjnych ołtarzach znajdują się specjalne czarki do podarowań. Jest ich osiem (lub siedem i świeca), ustawionych jedna obok drugiej pośrodku przed głównym posążkiem. Jeżeli komuś nie bardzo odpowiada tradycyjny styl, może równie dobrze postawić koło ołtarza kilka pięknych kwiatów lub świeczkę i trochę kadzidła. W większości ośrodków robi się to właśnie tak i jest to zupełnie w porządku. Jak zawsze chodzi tu przede wszystkim o wewnętrzne nastawienie – w umyśle wyobrażamy sobie wszystko co piękne i podarowujemy to oświeceniu. Bez tego kontekstu wszystko to nie ma sensu i lepiej dać sobie spokój. Nie chodzi przecież o to, żeby stosować się do jakichś reguł lub odprawiać rytuały.

Często mniej oznacza więcej

Nie chodzi też o to, żebyśmy się dali przytłoczyć przez tę wielorakość – gdy postawimy na ołtarzu wszystkie opisane przedmioty, będzie przeładowany. Pełny ołtarz niekoniecznie jest lepszym ołtarzem. Chodzi przede wszystkim o to, żeby się nam podobał i żebyśmy chętnie przed nim zasiadali do medytacji. Posążek buddy i zdjęcie XVI Karmapy, plus nasz obecny aspekt medytacyjny, a przed nimi świeczka i może jeszcze kwiaty koło ołtarza wystarczają w zupełności. Wszystko pozostałe kształtujemy tak, jak nam to odpowiada.

Inicjacja ołtarza i pomieszczenia do medytacji

Kiedy nasz mniej lub bardziej rozbudowany ołtarz jest już gotowy, wyłania się pytanie, czy nie należałoby zrobić jego inicjacji. Znamy to z nowych ośrodków, kiedy Lama Ole podczas pierwszej wizyty robi z grupą medytację, podczas której dokonuje się inicjacja gompy. Co się tak naprawdę wydarza? W istocie inicjacja dotyczy nie tyle ołtarza, co pomieszczenia do medytacji. Zaprasza się wtedy wszystkie przekazane przez Buddę formy z pięciu rodzin buddy. Razem wyrażają pełne urzeczywistnienie, przy czym przekształcenie pięciu przeszkadzających uczuć przedstawione jest w formie pięciu Djani buddów z partnerkami.
Na zachodzie jest Budda Nieograniczonego Światła (tyb.: Öpame, skt.: Amitaba): należy do Rodziny Lotosu, jest czerwony, trzyma czarę z nektarem najwyższej radości i przekształca przywiązanie i pożądanie w rozróżniającą mądrość. Jego rdzenna sylaba to „HRI”. Ręce trzyma na padołku w geście medytacaji.
Na wschodzie jest Niewzruszony (tyb.: Mikjopa, skt.: Akszobja): Należy do Rodziny Diamentu (Dordże), jest niebieski, siedzi w pozycji, w której dotyka ręką ziemi i przekształca gniew w mądrość podobną zwierciadłu. Jego rdzenna sylaba to „HUNG”.
Na południu jest Zrodzony z Klejnotu (tyb.: Rinczen Jungden, skt.: Ratnasambhawa): Należy do Rodziny Klejnotu, jest złoty, siedzi w geście dawania i przekształca dumę w mądrość równości. Jego rdzenną sylabą jest „TRAM”.
Na północy jest Budda Pełne Znaczenia Urzeczywistnienie (tyb.: Donjo Drubpa, skt.: Amogasidhi): Należy do Rodziny Aktywności (lub karmy) jest zielony, siedzi z gestem ochronnym, przekształca zazdrość i zawiść w mądrość doświadczenia. Jego rdzenna sylaba to „A”.
Pośrodku jest Nieustraszony (tyb.: Nampar Nangdze, skt.: Wajroczana): Należy do Rodziny Buddy, jest biały, trzyma koło darmy lub palce w formie ósemki w geście nauczania i przekształca niewiedzę we wszystko przenikającą mądrość. Jego rdzenna sylaba to „OM”.
Ołtarz czy pomieszczenie do medytacji nie wymagają inicjacji do tego, żeby można było je używać. Dobrze jest jednak zaprosić kilku przyjaciół z sangi do swojego nowego pomieszczenia medytacyjnego i pomedytować wspólnie, żeby stworzyć w tym miejscu pole mocy. My sami (czy też podróżujący nauczyciele) nie możemy jednak dokonać inicjacji w takiej formie, w jakiej robi to Lama Ole. Jeżeli powstanie taka możliwość, że Lama będzie w ośrodku, dobrze jest go o to poprosić.

Zachowanie

W Azji wchodząc do pomieszczenia medytacyjnego wykonuje się trzy pokłony przed ołtarzem (i trzy przed tronem jako gest w stronę lamy). U nas na Zachodzie jest to jednak zbyt egzotyczne i w żadnym wypadku nie życzymy sobie, aby mylono nas z religią, która uciska kobiety i prowadzi święte wojny. Kłanianie się przed ołtarzem ma jednak u podstawy wewnętrzne nastawienie, o którym zbyt łatwo zapominamy, kiedy nie mamy nawyku wykonywania tej czynności. Wchodząc do pomieszczenia ma się świadomość, że znajduje się w nim ołtarz i nawet jeżeli nie kłaniamy się fizycznie, przyjmujemy wewnętrznie schronienie i jesteśmy wdzięczni. Tak jak przy opisanym powyżej podarowaniu, można sobie wyobrazić w umyśle wszystko co dobre i podarować to buddom. I ponieważ ołtarz symbolizuje schronienie, pilnujemy, aby pomieszczenie do medytacji było tak czyste i ładne jak to tylko możliwe. Jak już wspominaliśmy, stopy są dla Azjatów czymś brudnym, wobec czego niechętnie widziane są stopy wyciągnięte w stronę lamy, ołtarza czy stupy. Z tego samego powodu nie wiesza się buddyjskich obrazów w nogach łóżka. Jako najlepszy przykład współczesnego podejścia opłaca się od czasu do czasu poobserwować Lamę Ole, który odnosi się do ołtarzy, posążków, stup i zdjęć swoich buddyjskich nauczycieli z szacunkiem, ale bez przesady, z oddaniem i wdzięcznością, ale nigdy teatralnie lub sztucznie. Wiele różnorodnych przykładów zarówno tradycyjnych ołtarzy jak również większość ołtarzy naszych ośrodków Diamentowej Drogi można znaleźć na www.diamondway-service.org/altars.

U ludzi świeckich w Azji wygląda to na ogół inaczej. Ołtarze – odpowiednio do warunków – są tam często bardzo skromne i proste i nie podlegają praktycznie żadnym regułom. Tu obowiązuje raczej sztuka tego, co możliwe.

Opracowanie: Ewa Zachara

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Siedmiopunktowy trening umysłu - Szierab Gjaltsen Rinpocze | Cytat - Hannah Nydahl | Maniła - Wywiad z Szierabem Gjaltsenem Rinpocze | Nasza moc bierze się z prawdziwego przekazu - Lama Ole Nydahl | Cytat - Lama Ole Nydahl | Opanowanie i skuteczność to podstawa - Lama Dzigme Rinpocze | Odosobnienia - koncentracja na pracy z umysłem - Wywiad z Lamą Ole i Hannah Nydahl | Cytat - Hannah Nydahl | 22 przejawienia Oświeconej Postawy - Gampopa | Cytat - Hannah Nydahl | Sushi, dzikość, serca i naukowy umysł - Wywiad z Zsuzsą Koszegi | Naszym domem jest oświecenie - Wywiad z Karolem Ślęczkiem | Cytat - Hannah Nydahl | Postawa Wadżrajany czyli relacja nauczyciel-uczeń - Maggy Lehnert-Kossowski | Cytat - Hannah Nydahl | Medycyna tybetańska w Indiach i Nepalu dzisiaj - Mirja Bramsiepe | Jak powstały wyobrażenia buddy - Manfred Seegers | Dawa - malarz tanek - Wywiad z Dawą Ladipą | Cywilizacja buddyjska na Jedwabnym Szlaku i Wielkim Stepie - Rafał Kowalczyk | Nauka a Buddyzm - Matt Huddleston | Ołtarze - Caty Hartung, Axel Waltl | Ośrodek Europejski - Europe Center - Lama Ole Nydahl | 30 lat buddyzmu Buddyzmu Diamentowej Drogi w Polsce - Mędrek & team | Nowy ośrodek w Gdańsku - Michał Bobrowski i sanga gdańska | Sangha house w Opolu | Nagodzice, czyli 52 hektary czystej krainy - Przyjaciele Nagodzic | Śląsk od morza do Gór - Ślązacy |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: