DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 41 -> Cywilizacja buddyjska na Jedwabnym Szlaku i Wielkim Stepie

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Cywilizacja buddyjska na Jedwabnym Szlaku i Wielkim Stepie

Rafał Kowalczyk
_________

Część VI


Prolog

Trzynaste stulecie przyniosło Europie widmo nadciągającej ze stepów Azji apokalipsy. Do chrześcijańskiego świata zbliżała się armia dzikich Mongołów. Zagrożenie to do złudzenia przypominało koszmar najazdu koczowniczych plemion Hunów, których inwazja przyczyniła się do upadku Cesarstwa Rzymskiego na Zachodzie. Faktycznie, kawalerii najeźdźców i tym razem nie sposób było powstrzymać. Najpierw zmiotła koalicję kaukaskich państewek i książąt Rusi w bitwie nad rzeką Kałką (1223). Po kilkunastu latach przerwy nowa armia ponownie uderzyła. Tym razem celem ataku byli Węgrzy i sprzymierzona z nimi Polska. W 1241 r. doszło do zaciętej bitwy na Śląsku, pod Legnicą, podczas której rycerze polscy i krzyżowcy z Europy Zachodniej usiłowali zatrzymać pochód Azjatów. Po rozgromieniu łacinników mongolska armia, w której szeregach znajdowali się wówczas wyznawcy szamanizmu, muzułmanie, buddyści, a nawet chrześcijańscy nestorianie, wycofała się w kierunku Czech i Węgier. W przyszłości, jeszcze przez kilkaset lat miała powracać, nękając Wschodnią Europę.
Tymczasem zachodni świat odetchnął z ulgą. Z biegiem lat miejsce lęku zajęła ciekawość. Już od starożytności docierały tutaj mity o bajecznych bogactwach miast Wschodu. Wymiana handlowa o różnym nasileniu trwała od wieków i niejeden z kupców dorobił się fortuny lub marzył o dokonaniu intratnych transakcji z egzotycznymi kontrahentami. Żądni rozmaitych korzyści dyplomaci i kupcy wyruszyli, więc do Azji (wśród nich był również franciszkanin z Wrocławia Benedykt Polak, który uczestniczył w wyprawie na Wschód w 1252 r.). Najsławniejszym z tych podróżników był oczywiście Marco Polo. Jego dziennik z wyprawy do serca mongolskiego imperium, odbytej w II połowie XIII w., był przez całe wieki bestsellerem. Marco Polo w swych zapiskach przedstawił ponętny obraz tajemniczych krajów, gdzie kwitną bogate kultury, a tubylcy są tak uprzejmi dla wędrowców, iż oddają im własne żony na noc. Ponadto Wenecjanin spotkać miał przedstawicieli rozmaitych religii (pogan), w tym buddystów, o których to pisał, iż oddają cześć wielometrowym posągom – „bałwanom” oraz, że mają oni najbardziej na świecie skutecznych czarowników (zob. Marco Polo, Opisanie świata, Warszawa 1975). W XIX i XX wieku kolejne pokolenie wyprawiło się w głąb Eurazji, aby doświadczyć przygód dawnych pionierów i by samemu odkryć zaginione w piaskach pustyń i bezkresach stepów nieznane cywilizacje. Jednym z czołowych odkrywców tamtego okresu był Szwed – Sven Hedin. Podczas swoich wypraw na początku ubiegłego stulecia odkrył na pustyni Takla Makan pozostałości legendarnych miast, które były w swoim czasie ważnymi centrami buddyzmu. Opromieniony sławą powrócił do ojczyzny, by w czasie I wojny światowej związać się z militarystycznymi środowiskami Niemiec oraz stać się popularnym wojennym korespondentem. Kiedy do władzy w Niemczech doszli naziści, został ich sympatykiem i był jedną z postaci najbardziej podziwianych przez samego Adolfa Hitlera. Do końca życia ponoć nie przyjął do wiadomości faktu zbrodni totalitarnego reżimu, nie mogąc uwierzyć, że cywilizowani Niemcy mogli dopuścić się bezprecedensowych w dziejach ludzkości okrucieństw. Po słynnym Szwedzie i innych łowcach przygód (m. in.: P. Pelliot, L. Warner, A. Stein) do Azji Centralnej przybyli po II wojnie światowej naukowcy, przede wszystkim Rosjanie (m.in.: S.P. Tołstow, G.A. Pugaczenkowa, P. Kozłow, S. Kisielow, S. Rudenko i inni), którzy podczas wieloletnich badań archeologicznych odsłonili ruiny starożytnych miast, ujawniając obraz dawnej cywilizacji buddyjskiej na Jedwabnym Szlaku i Wielkim Stepie.

Geneza cywilizacji buddyjskiej w Azji Centralnej

10 tysięcy lat przed narodzinami Chrystusa pojawiła się na arenie dziejów kultura indoeuropejskich plemion, naszych dalekich przodków, którzy zdominowali tereny Europy Środkowej i objęli z czasem swoim oddziaływaniem Azję Centralną. Najbardziej znanymi spośród nich byli Indoeuropejczycy, nazywający samych siebie „Szlachetnymi” (Ariami). Aryjczycy stworzyli bogatą kulturę materialną. Udomowili konia, masowo wykorzystywali na wojnie rydwany bojowe i jako pierwsi zaczęli wytwarzać żelazną broń. Ich mitologia i duchowe osiągnięcia zostały spisane później w irańskiej Aweście i indyjskich Wedach. Ariowie w drugim tysiącleciu przed naszą erą dotarli na Bałkany i Bliski Wschód, a nawet do Mezopotamii, nie dając szans wojownikom, którzy ośmielili się stanąć im na drodze. Część z tych ludów w trakcie wielowiekowego procesu migracji skolonizowała tereny dzisiejszego Iranu, a także usadowiła się nad dolnym biegiem Amu-darii, tworząc jeszcze przed rokiem 4000 p.n.e. swoją praojczyznę (w Aweście jest nazywana: Arianem Wedża, zob. B. Składanek, Historia Persji, Warszawa 2004, tom I, s. 44-53 i nast. oraz A. Smirnow, Scytowie, Warszawa 1974). Stamtąd stopniowo przenikali w kierunku Indii. Do dziś historycy są podzieleni odnośnie kwestii, czy Indoeuropejczycy uczestniczyli w konstruowaniu czy też zniszczyli antyczną cywilizację uformowaną nad Indusem. Nie budzi natomiast wątpliwości to, że powstał dzięki tym narodom pomost pomiędzy Europą a subkontynentem indyjskim. W samym sercu Azji ich krewniacy mieli egzystować jako osadnicy i koczownicy jeszcze przez setki lat, aż do początków naszej ery. Z praojczyzny Ariów lub Iranu miał pochodzić również humanitarny reformator szamanizmu, założyciel bonu i dzierżawca pierwotnych nauk jogi mahaati (tyb.: dzogczen), Szenrab Miło, który jak twierdzą niektórzy (Namkai Norbu, R.A. Stein) urodzić się miał w 1856 r. p.n.e. W ikonografii tybetańskiej przedstawiany jest jako majestatyczna postać, siedząca w pozycji medytacyjnej z berłem ze swastykami, stanowiącym ekwiwalent buddyjskiej wadżry. Do najpóźniejszej migracji plemion aryjskich w Indiach zaliczał się ród Sakjów, z którego pochodził Budda. Kuzynami Ariów były ponadto koczownicze plemiona, które około I w. p.n.e. zostały zjednoczone przez dynastię Kuszanów. Najwybitniejszy jej przedstawiciel, cesarz Kaniszka – buddysta, po ugruntowaniu swej władzy w Indiach wypromował jedno z czołowych państw ówczesnego świata, a działo się to w czasie, kiedy na Zachodzie budowali fortuny pierwsi rzymscy cesarze.
Sam buddyzm dotarł do Azji Centralnej już w czasach cesarza Asioki (III w. p.n.e.), który wysyłał do ościennych krajów utalentowanych nauczycieli dharmy. Imperialne buddyjskie Indie Maurjów i Guptów stały się najistotniejszym z czynników cywilizacyjnych dawnej Azji. Należy zauważyć, że zgodnie z buddyjską tradycją Budda Siakjamuni oprócz przekazu metodyki osiągania stanu oświecenia i zasad prawości, nauczał o każdym aspekcie otaczającego istoty świata. Zbiory sutr zawierają poglądy Buddy potwierdzone współcześnie lub wciąż badane przez naukowców (budowa materii we wszechświecie, zjawiska energii). Mnisi i mistrzowie dharmy byli przez stulecia nośnikami uniwersalnej wiedzy, zaszczepiając poza Indiami hinduskie zwyczaje i wynalazki. To w Indiach starożytni Aryjczycy stworzyli podstawy medycyny (obejmującej m. in.: chirurgię plastyczną, dzięki której odtwarzano okaleczone po wykonaniu kar mutylacyjnych części ciała), matematykę (cyfra „0” oznacza „siunję” – „pustkę”, „nic”, i to dzięki niej możliwa jest dziś komputeryzacja), doskonałą metalurgię (słynna stal damasceńska z Damaszku była wytwarzana wg. indyjskiej receptury) oraz opracowali skomplikowane systemy irygacji i hydrotechniki. Wszystkie te zdobycze stały się stopniowo udziałem reszty Azjatów.
Kiedy w Azji Centralnej, po wyprawie Aleksandra Wielkiego, usadowił się na kilka pokoleń żywioł hellenistyczny, nauka Buddy właśnie pośród Greków zyskała wielu zwolenników. Synteza naukowego potencjału Greków i Hindusów odcisnęła swoje trwałe piętno w kulturach tej części świata (zob. Cywilizacja buddyjska w starożytnej Azji, Diamentowa Droga nr 38, oraz L. Russo, Zapomniana rewolucja. Grecka myśl naukowa a nauka nowoczesna, Kraków 2005). Wyraźne wzorce grecko-rzymskie w sztuce buddyjskiej, takie jak korynckie kolumny w świątyniach, czy sposoby przedstawiania postaci w ikonografii są widoczne do dziś, w zachowanych zabytkach stylu Gandhary i buddyzmu tybetańskiego. Grecy i Kuszanowie byli wielkimi mecenasami sangi, a cesarz Kaniszka zwoływał zgromadzenia naśladowców Buddy w Pendżabie i Kaszmirze. W ten sposób w pierwszych wiekach naszej ery głównym kierunkiem rozprzestrzeniania się nauk Buddy z macierzystego subkontynentu indyjskiego był tzw. przekaz północny. Dzięki niemu dharma dotarła właśnie do Azji Środkowej, Zachodniej i Południowej Syberii, Mongolii, Tybetu, Chin, Korei, Japonii itd. W ramach tego przekazu dominowały nauki mahajany. Konsekwencją znakomicie prosperującej wymiany handlowej wzdłuż Jedwabnego Szlaku był eksport indyjskiej kultury, który wykreował nowe oblicze cywilizacji. Taki stan rzeczy trwał aż do czasu muzułmańskiej inwazji w drugiej połowie VII w. W ósmym stuleciu opór przeciwko islamizacji został ostatecznie złamany przez Arabów. Oprócz okresowych wpływów tolerancyjnego i synkretycznego sufizmu, nadejście religii Mahometa oznaczało zmierzch pokojowej egzystencji i wymiany osiągnięć cywilizacyjnych prowadzonych pomiędzy krajami rozsianymi pośród pustyń i stepów.

Kultura buddyjska na Jedwabnym Szlaku

Początki transkontynentalnego handlu sięgają X wieku przed Chrystusem. Panująca na Bliskim Wschodzie i w Azji Mniejszej Asyria prowadziła wymianę towarową z Indoeuropejczykami zamieszkującymi Baktrię. Po kilkuset latach uformowały się dwie główne drogi handlowe (jedwabne szlaki) z Azji na Zachód. Kończyły one swój bieg w Europie Środkowej (północna) oraz w Rzymie (południowa, większa) (zob. H. Uhling, Jedwabny szlak, Warszawa 1996, L. Boulnois, Szlakiem jedwabiu, Warszawa 1968). Trasy te liczyły po ponad siedem tysięcy kilometrów. Pokojowy buddyzm i jego tolerancja sprzyjały wymianie idei i towarów na rozległych terenach. W okresie od II w. p.n.e. do VIII w. n.e. objuczone wszelkim dobrem karawany, wykorzystujące najczęściej siłę dwugarbnych wielbłądów azjatyckich (baktrianów) mogły bez większych przeszkód docierać do celu podróży. Dopiero wojujący islam i zmiany klimatyczne przyniosły ostateczny kres zarówno Jedwabnemu Szlakowi jak i buddyjskiej cywilizacji na tych terenach. Cofnięcie się strumieni lodowcowych z gór Kunlun w XV wieku sprawiło, że wyschły oazy na pustyni Takla Makan i w ten sposób całkowicie zanikła wymiana kupiecka i tak już wtedy tylko szczątkowa.
Jedwabny Szlak był pierwszą infostradą na świecie i przebiegał przez czwartą część obwodu Ziemi. Rozmiary wymiany dóbr i idei były kolosalne. Do Europy docierały jedwabne sukna, ceramika, przyprawy, futra, a w schyłkowym okresie papier i proch strzelniczy. Z Zachodu natomiast przywożono bawełnę, wino i szkło. Przedmiotem handlu były oliwa i zboża, broń, wyroby rzemieślnicze, złote i srebrne naczynia, biżuteria, perfumy, szminki i inne luksusowe artykuły. Znad Bałtyku przywożono bursztyn. Przy buddyjskich i chrześcijańskich klasztorach budowano manufaktury, w których przetwarzano efekty pracy jedwabników, produkując stylowe sukna. Te pochodzące z klasztorów buddyjskich poznać można po motywach koła nauki oraz swastyk. Sukna te docierały do Persji i do Chin na przeciwległym krańcu kontynentu. Kwitł handel egzotycznymi zwierzętami, którymi zapełniano zwierzyńce cesarzy Zachodu. Ponadto kupczono niewolnikami. Głównymi pośrednikami tej profesji byli Arabowie. Do Azji i Indii przywozili oni greckie kobiety, Grekom zaś dostarczali niewiasty i niewolników z Azji. Wiele kobiet dobrowolnie przystawało na ofertę handlowania nimi. W większości były to wykwalifikowane, urocze tancerki i muzykantki. Złotowłose piękności ze słowiańskich i germańskich krajów były towarem najdroższym i najbardziej pożądanym. Wymiana handlowa zaowocowała rozkwitem miast i państw. Do najważniejszych ośrodków zaliczyć należy Baktrię (Tocharystan), Sogdianę, Partię, Chorezm, Ferganę, Margianę i ziemię Saków (dzisiejszy Kazachstan, Kirgizja i góry Pamiru). Państwa te oprócz lokalnych aktywności uwikłane były w międzynarodową politykę. Do Nisy, stolicy Partii, cesarz Oktawian August przysłał w darze dla króla niewolnicę o niesłychanej urodzie i inteligencji. Nazywała się Muza. Zaczęła ona wkrótce, co nie może dziwić, faktycznie sprawować władzę. Została jednak obalona, co także jest logiczne, przez miejscowy przewrót pałacowy. Nieco wcześniej nie udała się wojenna wyprawa rzymskich legionów na te terytoria. W 53 r. p.n.e. Rzymianie ponieśli klęskę w bitwie pod Karrami, porównywalną w swych skutkach z porażką, jakiej doznali pół wieku później z rąk plemion germańskich w Lesie Teutoburskim. Również cesarze Chin od I w. p.n.e. wysyłali do miast w centrum Azji dyplomatów i ekspedycje wojskowe. Na dwory w Chorezmie czy w Sogdianie przybywali często wysłannicy dalekich mocarstw – Persji, a później Bizancjum. Poselstwa z Azji przybywały także na Zachód. Antyczni historycy Strabon, Dion Kasjusz i Florus dali świadectwa na temat wizyty wysłanników z Azji na dworze cesarza Augusta. Przekazali mu ponoć list w języku greckim i liczne podarunki. Był wśród nich także ekscentryczny filozof, który „podpalił stos drzewa, zrzucił z siebie odzież, posmarował się oliwą i skoczył w ogień” (L. Boulnois, Szlakiem jedwabiu, s.145-147).
Wśród oaz i państw Azji Centralnej kwitła buddyjska cywilizacja. Zgodnie z kosmologią buddyzmu, tereny te stanowią istotną część Dżambudwipy (naszego świata, krainy, gdzie praktykuje się nauki Buddy). Z okolic basenu jeziora Manasarowar (tyb.: Mapam) w północno-zachodnim Tybecie, biorą początek Indus, Ganges oraz znaczące dla centrum kontynentu Amu-daria i Śita. Tam też znajduje się święta góra Kailaś, będąca dla kolejnych pokoleń obiektem medytacji i celem pielgrzymek. Pomyślne losy polityczno-ekonomiczne doprowadziły do powstania i świetności licznych ośrodków buddyzmu. Kiedy w VI wieku plemiona tureckie utworzyły Kaganat, w stolicy, Loyangu, wzniesiono 1300 stup i pagód. W Longmenie wykuto w skałach liczne świątynie. Kluczowymi punktami międzynarodowego traktu we wschodniej jego części były miasta w oazach Mogao i Dunhuang. Około roku 360 n.e. buddyści zaczęli drążyć tam jaskinie. Wykuto sale do medytacji, świątynie, pomieszczenia mieszkalne i magazyny. Do dziś zachowało sie prawie 500 grot, gdzie odnaleziono blisko 2 tysiące glinianych posążków Buddy, zabytki literatury buddyjskiej, a także liczne malowidła. To właśnie te freski dokumentują codzienność zaginionej kultury, są źródłem wiedzy na temat handlu, rzemiosła, zwyczajów, mitologii i historii buddyzmu.
Słynny buddyjski podróżnik Fa-hien, który wyruszył z Chin pod koniec roku 399 n.e. do Indii (zob. Fa-hien, Zapiski z krajów buddyjskich, Warszawa 1997), w zachowanym dzienniku podróży przekazał wiele cennych informacji o cywilizacji buddyjskiej na Jedwabnym Szlaku. Pielgrzym był poddanym cesarza Jao-hinga, reprezentującego Późniejszą Dynastię Ts’in, założoną przez jedno z plemion tybetańskich w Chinach. Buddyzm kwitł wówczas na całej drodze z Chin do Indii. Fa-hien donosił, że w królestwie Szan-szanu, na północ od jeziora Łobnor, Himalajów i Tybetu, władca tego kraju jest gorliwym buddystą. Według podróżnika, zamieszkiwało tam ponad cztery tysiące mnichów, praktykujących szkoły Małego Wozu. Cała ludność tego państwa uważała się za naśladowców Buddy. Fa-hien informuje nas również, że na zachód od tego kraju, wszystkie królestwa, przez które podróżował, były zdominowane przez praktykujących buddyzm. Różnice polegały tylko na odmienności językowej, ale wszędzie mieszkały duże wspólnoty mnichów studiujących księgi indyjskie i język hinduski.
Taka relacja, uważana przez większość historyków za wiarygodną i potwierdzona zresztą przez wyniki współczesnych badań archeologicznych, może zaskakiwać współczesnego turystę. Dziś na tamtych terenach nie znajdziemy - oprócz nielicznych stanowisk badawczych - żadnego śladu kultury indyjskiej. Jednak na przełomie IV i V w. terytoria te, aż po Persję i Morze Kaspijskie oraz cały subkontynent indyjski, przeżywały czas świetności kultury buddyjskiej. W kolejnych państewkach położonych wzdłuż jedwabnych szlaków, aż do północno-zachodnich Indii, budowano w czasach Fa-hiena liczne świątynie i mieszczące do kilku tysięcy mnichów klasztory rozmaitych szkół buddyjskich obu filarów (hinajany i mahajany). Na zachód od Tybetu i Himalajów znajdowało się kwitnące królestwo Chotanu. „Kraj ten jest bogaty i szczęśliwy, a lud jego żyje w dostatku. Wszyscy tam bez wyjątku wyznają buddyzm i znajdują upodobanie w muzyce religijnej. Mnichów jest tu kilkadziesiąt tysięcy, a większość z nich wyznaje naukę Wielkiego Wozu i wspólnie spożywa posiłki.” (Fa-hien, Zapiski z krajów buddyjskich, s. 40)
Jak widać, Fa-hien był pod dużym wrażeniem dobrobytu panującego w Chotanie. Królestwo było ważnym miejscem odpoczynku i przeładunku dla karawan podążających Jedwabnym Szlakiem. Tam też według relacji Fa-hiena mnisi i inni podróżni mogli korzystać ze specjalnych szpitali i miejsc postoju, gdzie udzielano im wszelkiej potrzebnej pomocy. Władca państwa musiał utrzymywać czternaście wielkich i wiele mniejszych klasztorów. Królowie innych państw leżących w Azji Centralnej także ofiarowali wiele datków na utrzymanie świątyń i mnichów, a ilość tych bogactw zachwycała chińskiego pielgrzyma.
Ludność kraju zamieszkiwała zarówno w miastach, jak też w domostwach rozproszonych, co świadczy o poczuciu bezpieczeństwa wobec ewentualnych najazdów. Czternastego dnia każdego miesiąca odbywały się tam wielkie święta, procesje i uroczystości buddyjskie. Wyniki badań archeologicznych prowadzonych po 1945 r. dają nam pewne wyobrażenie o kondycji buddyjskiej kultury w Centralnej Azji. Powstanie pierwszych świątyń buddyjskich na tych terenach datuje się na III w. p.n.e. Dostrzegalne są w już wówczas wpływy greckie w Baktrii i Partii. Budowle wznoszono za pomocą ówczesnych technik kamieniarskich. Budowano też ceglane kompleksy pałacowo-administracyjne z belkowymi (drewnianymi) przekryciami. Wznoszono wysokie mury i cytadele, czasami na planie koła (np. grodzisko Koj-Kryłgan-Kała). Wiele zabytków posiada hinduskie znamiona. Oprócz spotykanych w kulturach stepowych wyobrażeń zdobniczych w formie smoków, znajdujemy charakterystyczne dla Indii rzędy swastyk. Buddyjskie stupy budowano, tak jak w całej Azji, z surowej cegły. Cylindryczne zwieńczenia były wysokie na kilkanaście metrów. Mistrzowie sztuki buddyjskiej przestrzegali indyjskiego kanonu. Na malowidłach i płaskorzeźbach przedstawiano sponsorów sangi czy arystokratów wraz ze świtą z portretową dokładnością i zgodnie ze społeczną hierarchią. Posągi i wyobrażenia władców bywały o połowę wyższe od poddanych. Prawdopodobnie też opracowano tam nowe wzorce ikonografii buddyjskiej. Najbardziej typowym jest wyobrażenie „płomienistego Buddy”, czyli otoczonego językami ognia. W tym ujęciu od pogrążonej w medytacji postaci Przebudzonego bije silne światło. Państewka na jedwabnych szlakach były też centrami tłumaczeń, gdzie przekładano dharmę na języki ludów stepu i Azji Wschodniej.
Odnośnie praw cywilnych i handlowych obowiązujących w miastach-oazach należy zauważyć, że panowały tam przyjęte wówczas w Indiach zasady. W buddyjskiej oazie Turfanu praktykowano kredyt, dzierżawę, handel jeńcami i ukaranymi w ten sposób za długi, jak też pogłówne i szarwark, lichwę oraz procent. Obowiązywały też tam pewne formy prawne przy zawieraniu transakcji i praktykowano uwierzytelnienie podpisu. Wyrosły tam dwa miasta: Jarchoto i Choczo. Okolice te, dzięki zastosowaniu systemu sztucznego nawadniania, studni i kanałów były największym obszarem upraw na terenie doliny Tarymu. Pośrednictwo w międzynarodowym handlu oraz obfite zasoby płodów rolnych przez wieki przyczyniały się do dobrobytu mieszkańców oaz. Miasta bogaciły się dzięki opłatom celnym nakładanym na handel luksusowymi towarami. Osady te składały się z budynków mieszkalnych, świątyń, kompleksów gospodarczo-administracyjnych, a także z fortyfikacji. Obronne mury twierdz wznosiły się na kilka metrów. W mieście był sąd i areszt. Wzdłuż ulic ciągnęły się rzędy sklepów i straganów. Na obrzeżach lokalizowano miejsca postojowe dla karawan, parki i ogrody. Tam wypoczywano w cieniu, organizowano pikniki czy spotkania towarzyskie. Przedstawiane na freskach sceny życia codziennego informują nas także o rozrywkach i sposobach spędzania wolnego czasu. Lubowano się więc w różnych grach i hazardzie. Mężczyźni grali muzykę, nie tylko religijną, używając harf, cymbałów, fletów i bębnów. Wieczorami zaś miejscowi i przyjezdni kupcy pragnęli towarzystwa niewiast. Popularna w karawanaserajach była powszechnie dostępna w kręgu indyjskiej kultury kamasutra, pouczająca jak uwodzić i jak dać się uwieść. Młodym niewiastom doradzała ona wygrywać swe wdzięki, udając skromność i nieśmiałość, co czyniło je jeszcze bardziej ponętnymi. Młodzieńców zaś ostrzegano w antycznym traktacie, że nigdy nie można poznać stopnia miłości kobiety, nawet jeśli się jest jej kochankiem. Popularnymi artykułami były dostępne na azjatyckich targowiskach ozdoby, szminki i pachnidła. Co oczywiste, od najdawniejszych czasów handlowano odurzającymi środkami i afrodyzjakami.
Dziś oaza Turfanu i wiele dawnych miast doliny Tarymu wchodzą w skład Chin. Współczesne miasto Jarchoto (Jiaohe) z pewnością znacznie odbiega od kondycji uzyskanej w pomyślnej erze. Można tam jednak podziwiać ruiny starożytnego kompleksu świątynnego. W jego centrum znajduje się stupa niszowa, zawierająca we wnękach figury Buddy. Cały kompleks sprawia wrażenie potężnej architektonicznej mandali opracowanej podobnie do stupy-piramidy Borobodur na wyspie Jawa.

W całej dolinie Tarymu miało funkcjonować w czasach świetności 36 państw. Jednym z najdawniej powstałych miast jeszcze przed naszą erą była Kucza „miasto tysiąca klasztorów i stup”. Spotkać tam można było w karawanaserajach Hindusów, Chińczyków, Persów, Syryjczyków, Żydów, Greków i Rzymian. Chińczycy za jedwab domagali się koni. Miasto to musiało płacić trybut ekspansywnemu cesarstwu. Jeden z wczesnych królów Kuczy poślubił chińską księżniczkę i usiłował sinizować swą domenę, co spotkało się z pogardą innych władców państw doliny Tarymu. Chińczycy byli niezłomni i wyprawiali wojskowe ekspedycje w celu podporządkowania sobie granicznych terenów. Jedna z większych wypraw była zorganizowana w 382 r. Generał Lü Guang, z pochodzenia Tybetańczyk, w czasie oblężenia Kuczy miał sen, że ponad miasto wzleciała złota postać. Po przebudzeniu miał rzec: „Oznacza to, że opuścił ich Budda. Barbarzyńcy poniosą klęskę”. Należy pamiętać, że w szeregach obu zwaśnionych armii stali buddyści. Jedną z przyczyn wojny była chęć przechwycenia i sprowadzenia na chiński dwór buddyjskiego mistrza Kumaradżiwy, który wówczas mieszkał w Kuczy. Słynny mędrzec i tłumacz sutr miał być synem nieznanego dziejografii Hindusa-buddysty i najmłodszej siostry króla Kuczy, księżniczki Dżiwy. Wykształcił się u buddyjskich joginów w Kaszmirze i prawdopodobnie był mahasiddhą albowiem mówiło się o nim, że prócz niezrównanej mądrości posiadał magiczne moce. Po triumfalnym wkroczeniu do twierdzy, zdobywcy stwierdzili, że mieszkańcy Kuczy żyli w wielkim dostatku. Pomieszczenia domów zdobiły szlachetne kamienie, złoto, nefryt i jedwab. Uprawiano tam obfite winnice i produkowano hektolitry znakomitego trunku. Wciąż zdarzało się w trakcie okupacji, że jakiś żołnierz utopił się w winnej piwnicy. Sam Kumaradżiwa był zmuszony wyjechać do cesarskich pałaców, gdzie poślubić miał jedną z zacnych dam dworu. Natomiast buddyzm był już wówczas wykorzystywany przez chińskich władców do prowadzenia nacisku politycznego, tak jak ma to miejsce i w naszych czasach. Jednemu z buddyjskich pielgrzymów, Xuanzangowi, który był lojalnym sługą cesarzy z dynastii Tang, udało się, np. nakłonić księżniczkę-buddystkę z Turfanu aby otruła swojego męża, nieprzychylnego Chińczykom.
Fa-hien pisał, że prawo w krajach położonych na kupieckim tranzycie nakazuje królom i ministrom żywić mnichów przez długie okresy w roku. Utrzymywanie tysięcy mnichów musiało z pewnością być bardzo uciążliwe. W kraju Kaszgar (północno-zachodni kraniec pustyni Takla Makan) istniały pewne problemy z regularnym zaopatrzeniem klasztorów dlatego też władcy namawiali mnichów do uprawy ziemi i pomocy w gospodarzeniu na roli. Tak czy owak bycie mnichem w kulturze buddyjskiej niewątpliwie się opłacało. Władcy cenili zawsze ludzi wykształconych i obdarzonych talentami, a za takich zakonnicy uchodzili. Musieli się oni zresztą posiadaną wiedzą wykazać, czyniąc różne usługi na rzecz ludności, w zakresie życiowych porad, medycyny czy astrologii. Mnisi bywali też mianowani na stanowiska rządowe. Nadawano im ziemie, majątki, służących i zwierzęta. Niektórzy nie przyjmowali bogactw, ale z czasem i tak wiele klasztorów władało niezliczonymi dobrami ziemskimi. Mnisi i jogini cieszyli się również rozmaitymi przywilejami, jak choćby prawem nietykalności osobistej i ochroną prawa, zgodnie z którym zadanie przemocy zakonnikowi było surowo karane. Wiele księżniczek i władców wstępowało do klasztorów lub z pasją praktykowało dharmę. Można sobie wyobrazić, jakie problemy z utrzymaniem mnichów mieli sponsorzy dziesiątek klasztorów. Doprowadzało to do takich sytuacji, kiedy jeden klasztor musiał być budowany przez trzy pokolenia władców, przez około 80 lat. Było tak w przypadku Nowej Świątyni Królewskiej, której budowę rozpoczął król Chotanu – Widżajawirja, panujący w połowie IV w. Budowę prowadzono dla uczczenia przybycia do Chotanu wielkiego mistrza buddyjskiego Buddhadhuty. Sama budowla zachwycać miała rozmiarami i przepychem. Wznoszono tam potężne stupy, wielkie pawilony świątynne, służące do obchodów świątecznych i medytacji. Mnisi posiadali oddzielne, pięknie przyozdobione cele. Framugi okienne, belkowania, kolumny i odrzwia w świątyni wyłożone miały być złotem. Buddyści posługiwali się już wtedy młynkami modlitewnymi z wyrytymi bądź wymalowanymi na nich mantrami.
W krajach Azji Centralnej, we wszystkich miastach i oazach znajdowały się liczne klasztory z tysiącami mnichów Wielkiego i Małego Wozu. Inni podróżnicy z Chin, odwiedzający kraje buddyjskie wzdłuż Jedwabnego Szlaku w 100 lat po Fa-hienie donosili, że nie zabijano tam zwierząt, jedząc mięso tylko tych, które padły. W uprawie zbóż pomagały rolnikom systemy irygacyjne. Ludność żyła albo w miastach albo tak jak Heftalici, plemiona turecko-mongolskie, jako koczownicy, w przenośnych obozach. W niektórych przełęczach górskich budowano już wówczas nad przepaściami mosty z żelaznych łańcuchów.
W kręgu cywilizacji buddyjskiej rozpatrywane były kwestie prowadzenia przez władców właściwej z punktu widzenia nauk Buddy polityki społecznej i prawnej. Problem dotyczący przestępczości i jej zapobiegania był jednym z najbardziej istotnych. Buddyści postanowili łagodzić kary i ograniczać ich surowość. Wraz z narastającym eksportem cywilizacji z Indii regulacje prawne panujące na subkontynencie znajdowały zastosowanie w indianizowanych krajach, w tym oazach i miastach jedwabnych szlaków. Włodarze stosować mogli dostępny w tradycji indyjskiej katalog sankcji prawnych, kodyfikowany w zbiorach: dharmasutrach i dharmasiastrach. W systemie hinduskim bardzo surową karą było zawsze zepchnięcie do najniższych kast, do stanu ludzi podległych osobistej zależności od postawionych wyżej w hierarchii społecznej czy rodowej. Degradacja ta w starożytności i we wczesnym średniowieczu oznaczała niewolę, a jej przyczynami mogły być długi, popełnienie przestępstwa lub zastaw ludzi wolnych. Ludzie zepchnięci (tzw. Dasa) nie byli traktowani jak osoby, będące podmiotem praw należnych pozostałym wolnym członkom społeczności. Byli traktowani jako istoty dwunożne (dwipada), gdy tymczasem zwierzęta były istotami czworonożnymi (czatuszpada). Ludzie ci byli podlegli swoim panom, a często ich położenie prawne Hindusi utożsamiali z sytuacją kobiety zamężnej. Nie musieli być jednak wykluczani z rodów, do jakich przynależeli. Zachowywali prawo do własnego mienia nabytego, bądź odziedziczonego. Wobec przestępców stosowano powszechnie kary grzywny oraz kary cielesne, w tym chłostę i kary mutylacyjne, polegające na odcinaniu różnych części ciała – palców u rąk i stóp, dłoni, rąk, uszu, nosa itp. Okaleczone ciało było znakiem uprzedniej karalności, stanowiącym ostrzeżenie przed niezasługującym na zaufanie człowiekiem np. dla straży pilnujących wejścia do miasta, które mogły w ten sposób izolować od miejsc publicznych kryminalistów. Często korzystano także z kar eliminujących ze społeczeństwa przestępców na jakiś czas (różne rodzaje zamknięcia sprawcy w odosobnieniu) lub na zawsze (kara śmierci i wygnania w odludne miejsca). Zazwyczaj miernikiem surowości zastosowanych represji była ocena krzywd, jakie przestępca wyrządził ofierze.

Buddyjscy władcy próbowali znaleźć skuteczne i zgodne z naukami metody zwalczania niepożądanych zjawisk społecznych. Zastany w indyjskiej przedbuddyjskiej cywilizacji obraz kultury wymagał innowacji także w obszarach życia związanych z prawem karnym. Jak donosili chińscy pielgrzymi w V i na początku VI wieku w krajach buddyjskich odchodzono od kary śmierci i najokrutniejszych kar mutylacyjnych. Na początku VII wieku, w czasach buddyjskiego cesarza Harszy, jak wynika z relacji Suan Canga, stosowano niektóre dawne rozwiązania. Do najsurowszych kar kryminalnych należały więc tortury i więzienie. Los więźniów był potworny albowiem przetrzymywani byli w straszliwych warunkach, gdzie poddawano ich torturom, głodzono i męczono. Więziono też często niewinnych członków rodzin przestępców, a wielu więźniów nie doczekiwało końca kary. Praktykowana przez buddystów, m.in. w północnoindyjskiej Uddijanie, zamiana kary śmierci na wygnanie w odludne miejsce niewątpliwie kasowała kwestię sprawienia nowego cierpienia, tym razem w majestacie prawa. Jednocześnie rodziła jednak inne komplikacje. Wygnani poza objęte władzą terytoria kryminaliści łączyli się bowiem w bandy, które czyhały na podróżników wzdłuż handlowych szlaków, czyniąc kolejne gwałty i zbrodnie. Był to zresztą problem wszystkich cywilizacji na świecie, który nie został rozwiązany do czasów nam współczesnych.
W VII wieku upadło pod naporem wojującego islamu imperium perskich Sasanidów. Do miast Azji Centralnej zaczęli napływać buddyjscy uciekinierzy. Wielka ich ilość została pięknie przyjęta w dolinie Tarymu, w Kuczy. W tym czasie również i chińscy władcy prowadzili ofensywę w kierunku zachodnim, pozbawiając niezawisłości kolejne miasta-oazy. Wraz z nastaniem władzy fundamentalistycznych zwolenników religii, pod surowym dyktatem zakazów, zmniejszył się obrót jedwabiem i konsumpcyjnymi dobrami. Chrześcijańscy cesarze Bizancjum i Rzymu wydawali edykty piętnujące i ograniczające luksus. Także Mahomet gromił modę na jedwabne ubrania.

Z dziejów państw i kultury buddyjskiejAzji Centralnej i Wielkiego Stepu

Od połowy V wieku Azja Centralna, od granic północnych Indii po Amu-darię i dalej na wschód, stała się świadkiem ukształtowania państewek Heftalitów, ludu prawdopodobnie spokrewnionego z Turkami i Mongołami, uważanego za krewnych Hunów lub Turków. Po pierwszych podbojach i osiedleniu się wzdłuż miast-oaz tamtej części Jedwabnego Szlaku, zaczęli oni przejmować stopniowo kulturę irańską i indyjską, a także buddyzm. Niektórzy zostali chrześcijanami (nestorianizm) i manichejczykami. Oczywiście koczownicy przez wieki kultywowali swoje uświęcone zwyczajem tradycje. Heftalici na przykład żyli w poligamii. Chińscy podróżnicy zwracali uwagę na niespotykane gdzie indziej nakrycia głowy u dam heftalickich. Przyozdobione one były rogami zwierząt. Ilość rogów wskazywała na liczbę posiadanych mężów. Być może stąd wzięło się dzisiejsze powiedzenie „przyprawić komuś rogi”.
Bardzo znanym ludem azjatyckich koczowników byli też praprzodkowie Węgrów – Hunowie. Ich pierwotne siedziby to tereny współczesnej Mongolii i południowej Syberii. Prowadzili, co najmniej od III w. p.n.e., walkę z Chinami. Gdy znaczna ich część pojawiła się w Europie w IV w.n.e., tak naprawdę stanęli na czele konglomeratu wielu plemion określanych przez Rzymian „barbarzyńskimi”. Współdziałali z nimi Ugrowie, Alanowie, Antowie i Germanie. Zdaniem części historyków (np. L. Gumilowa) Hunowie na wschodzie Azji prowadzili wojny obronne przeciw Chinom, a nie napastnicze. Przeprowadzona przez naukowców analiza wyników badań archeologicznych i porównanie informacji zawartych w źródłach historycznych, skłaniają do wniosku, że Hunom udało się stworzyć w stepie lżejsze warunki życia od tych, jakie panowały w starożytnych Chinach. Urzędnik chiński Hou Ing (I w. p.n.e.) twierdził, że mieszkańcy pogranicza, niewolnicy, przestępcy i emigranci polityczni uciskani przez Chińczyków, marzą o ucieczce w stepy. Hunowie mieli też żyć razem w przyjaźni, pomimo że ten plemienny związek składał się z różnorodnych klanów. Współpracowali zgodnie także w działalności gospodarczej i wojaczce. Należy porzucić pogląd, zgodnie z którym koczownicy (Turcy czy Hunowie) nie byli uczestnikami postępu technicznego. To właśnie koczownicze plemiona indoeuropejskie i ich następcy wymyślili spodnie, strzemiona, zakrzywione szable, udoskonalony łuk refleksyjny czy okrągłą, przenośną jurtę (namiot). Koczownicy stworzyli (zbliżone do mitologii w naszym rozumieniu) dwa przekazywane ustnie gatunki literackie – bajkę bohaterską i nowelę demonologiczną.
W latach 551-744 na terenie dzisiejszej Mongolii i w Ałtaju uformował się Kaganat turecki, silny organizm państwowy, mający wielki wpływ na historię niedalekiej od Ałtaju Azji Centralnej. Od połowy VI w. Turcy tworzą potężne imperium koczownicze od Korei po Morze Czarne i od Syberii po Sogdianę. Drżą przed nimi Chiny, Persja i Bizancjum. Na początku VII w. Kaganat rozpada się na zachodnioturecki (Azja Centralna) i wschodnioturecki. Panowanie Turków obaliła dopiero muzułmańska fala. Od wschodu zagrożeniem dla koczowników, miast i oaz byli Chińczycy, prowadzący ekspansywną politykę, której celem było ujarzmienie żyjących na stepach plemion oraz zagwarantowanie sobie monopolu kontroli nad Jedwabnym Szlakiem. W omawianym okresie, przed przybyciem Arabów, na terenach Azji Centralnej doszło do syntezy kultur indoeuropejskiej (irańskiej) i tureckiej. Polityka tureckich chanów skutkowała kupieckim prosperity. Turcy położyli kres wojnom wewnętrznym plemion i ukrócili grabieże na stepie. Na początku VIII w. Tocharystan (Baktria) odwiedził chiński buddysta Hoj Czao. Kraj wówczas walczył o niezawisłość z Arabami. Arystokracja i lud praktykowali buddyzm szkół hinajany. Wciąż było tam wiele klasztorów i mnichów. Władza Arabów ograniczała się wówczas jeszcze tylko do płaconej daniny. Jednak najazd muzułmanów oznaczał stopniowo postępującą dla wielu miast Azji Centralnej zagładę. Taki los spotkał kwitnące przed najazdem miasto Pendżykent (wzniesione w V w. n.e.). Zostało ono spalone i zniszczone przez muzułmanów około 722 roku. Wkrótce po odbudowie w latach siedemdziesiątych VIII w. ostatecznie zrównano je z ziemią.

Na terenach Tocharystanu, pod władzą Turków znajdował się wielki klasztor w Bałyk-tape, gdzie dokonano unikalnego odkrycia buddyjskiego rękopisu na korze brzozowej. Osada buddyjska znajdowała się również w Adżyna-tape. Trzeba mieć na uwadze to, że buddyzm oddziaływał na Turków od końca VI wieku. Wówczas niektórzy władcy zachodniotureccy zaczynają praktykować nauki Buddy i popierać ośrodki na południu Azji Środkowej, w Afganistanie i Indiach Północnych. W VII wieku w stolicy Tocharystanu - Bachu - istniało 100 klasztorów, w Termezie około 10, w Szumanie 2 i w Kabadianie 3. Buddyzm istniał jeszcze na początku VIII w. w Sogdianie. Sogdyjczycy byli kupcami, rzemieślnikami i wojownikami. Wielu praktykowało dharmę. Byli oni obecni w Azji Centralnej od Tybetu i Ladakhu po dzisiejszą Mongolię. To właśnie indoeuropejscy Sogdyjczycy wsparli dążenia Turków i poparli ich Kaganat.
Oprócz wspomnianego Kaganatu przez około 100 lat, od 745-840 r. istniało na terenie Mongolii potężne państwo Turków Ujgurskich. Zastąpili oni inne plemiona tureckie, Turków Orchońskich, którzy tworzyli na tamtych terenach swoje państwa plemienne pomiędzy VI a VIII w.n.e. Ujgurowie zostali w poł. IX w. wyparci przez lud tureckich Kirgizów, którzy przybyli znad górnego Jeniseju. Większość Ujgurów przeniosła się na tereny Turkiestanu wschodniego w okolice Turfanu, znanej oazy i miasta. Tam też oraz w Karaszarze i Kuczy przez wieki dominował buddyzm. Określenie „gmina religijna Ujgurów” jest zdaniem niektórych historyków tożsame z sangą. To nowe, wschodnioturkiestańskie państwo dotrwało do XIII w. czyli do czasów Czyngis-chana i zdominowane było przez kulturę buddyjską. W 874 r. doznali klęski od także buddyjskich Tangutów. Poprzez IX w. zajęli tereny chińskiego Kraju Zachodniego i tam tworzyli swoją cywilizację, dając równocześnie odpór chińskim i muzułmańskim armiom. Władca tego państwa z własnej inicjatywy zawarł sojusz z Mongołami, wchodząc w skład ich związku politycznego i dzięki temu osiągając w nim uprzywilejowaną pozycję. Pismo ujgurskie stało się pierwszym powszechnym pismem w państwie Mongołów.
Kolejnym istotnym ludem azjatyckim byli Tanguci. Emigrujący z Chin w końcu X w. buddyści znaleźli schronienie w jurtach tanguckich. Tanguci od VII w zamieszkiwali Ordos (pomiędzy Wielkim Murem a Żółtą Rzeką, Huang-ho) i Ałaszan. Początkowo przyjęli zależność Chin. Z biegiem czasu, także za sprawą buddyjskich uchodźców, przenikających tam od końca X w. postanowili się całkowicie uniezależnić. Rozpoczęli wojnę z Chinami w roku 982. Wkrótce przyłączyli się do nich Kitanowie. Obszary dzisiejszej prowincji Kantu, od jeziora Kuku-nor, w górnym i środkowym biegu Huang-ho należały w latach 1032-1227 do tanguckiego państwa Si-Sia. Zamieszkiwała je ludność pochodzenia tybetańskiego praktykująca buddyzm. Przejawiali oni kulturę częściowo pasterską, częściowo osiadłą, a ich największym bogactwem były liczne stada dwugarbnych wielbłądów. W 1226 r. Tanguci za karę spowodowaną ich odmową udziału w wojnie z Chorezmem zostali spacyfikowani przez wojska Czyngis-chana. Tym razem miecz mongolski został użyty przeciwko buddystom. Co ciekawe, podbój tego państwa stanowił ostatni wyczyn wojenny Czyngis-chana. Podczas kampanii został bowiem bądź to ciężko raniony przez księżniczkę tangucką (buddystkę), którą chciał włączyć do swego haremu, bądź (wg innych źródeł), spadł z konia i znacznie się poturbował. 18 sierpnia 1227 r., po miesiącach choroby cesarz zmarł.
Następną nacją, która związała swój los z buddyzmem, byli Dżurdżeni (Mandżurowie). Sama nazwa Mandżuria pochodzi od imienia Buddy Mądrości – Mandziuśriego. Na terenach, które znajdowały się pomiędzy Tangutami a Koreą z powodzeniem powstrzymywali ekspansję Chin. Z kolei na pograniczu Korei i Mandżurii żyły już przed IX wiekiem plemiona Kitanów. W połowie IX w. stanowili oni najbardziej zwarte państwo w Azji Wschodniej: królestwo Si-Liao. Znani byli z prawa przewodnictwa jednego wodza wybieranego przez wchodzących w skład państwa osiem plemion. Wódz miał się zmieniać co trzy lata. Na początku szczególnie energiczny okazał się hegemon Jelü Ampahan. Gdy miał zakończyć swoją kadencję wypełnioną sukcesami wojennymi, podczas zebrania na sejmiku ściął głowy pozostałych wodzów i ogłosił się cesarzem. Popierał buddyzm, albowiem nie był on religią stricte chińską i był wówczas w samych Chinach prześladowany. W końcu X w., w związku z represjonowaniem buddyzmu, praktykujący dharmę uciekali z Chin, znajdując schronienie w oazach Nanszanu i wzdłuż brzegów Liao-ho. W pierwszej połowie XII w. utworzyło się na rozległych obszarach ponownie władztwo plemion Kitanów. Praktykowali oni buddyzm i rządzili aż po Chorezm, pustynię Takla Makan, Transoskanię, Ujgurię i jeziora Łab-nor i Bałchasz oraz górny Jenisej. Ich państwo zamieszkiwali liczni muzułmanie, albowiem ludność tamtejsza została zislamizowana pomiędzy IX a XI w. Panowanie buddyjskich Kitanów oznaczało powrót nauk Buddy na te tereny Azji Centralnej. Kitanowie byli zwierzchnikami buddyjskich Ujgurów jednak Turcy uznali władzę Czyngis-chana, a państwo Kitanów zostało rozwiązane przez samych Mongołów. Wcześniej już Kitanowie utracili kontrolę nad Chorezmem, którego szach wywalczył swojemu ludowi niezależność. Państwo to na początku XIII w. odgradzało posiadłości Mongołów od świata muzułmańskiego, którego bramę stanowiło bogate państwo szacha Chorezmu, dawniej, przed VIII wiekiem, wielkiego centrum buddyjskiego, później zislamizowanego. Te tereny dzisiejszego Turkiestanu były więc granicą obcych sobie cywilizacji. W 1218 r. doszło w państwie Kitanów do buntów spowodowanych polityką dżihadu stosowanego przez muzułmańską ludność. Tamtejsi wyznawcy Mahometa inspirowani także byli przez szacha Chorezmu. Doszło do interwencji mongolskiej i pozostałości państwa Kitanów zostały zagarnięte przez Czyngis-chana, który w ten sposób stanął u wrót muzułmańskiego świata.
W tym miejscu nie wypada oczywiście nie wspomnieć o Mongołach. Jak wiadomo stworzyli oni jedno z najpotężniejszych imperiów w dziejach ludzkości. Stolicą cesarstwa do 1264 r. było Karakorum nad Orchonem, potem zaś Pekin. Przez lata tradycji uformowali specyficzną cywilizację, która miała ambicje stać się ponadnarodową i wielokulturową, rzec by można globalną. Od początku związku plemiennego Czyngis-chana wykazywali się też prawniczym instynktem. „Błękitna księga” była pierwszym pisanym zbiorem orzecznictwa sądów tworzącego się państwa mongolskiego. Stworzona została z polecenia Czyngis-chana w roku 1206. Pierwszym zbiorem prawa mongolskiego była „Wielka Jasa”.
Mongołowie w wyniku swych podbojów zetknęli się z osiadłymi cywilizacjami miejskimi, co wywołało zmiany w ich kulturze i zapoczątkowało zainteresowanie koczowników nauką i nowymi religiami. Pierwszymi ofiarami tatarskiej ekspansji były miasta rozrzucone wzdłuż jedwabnych szlaków. Tam Mongołowie poznali buddyzm, islam, manicheizm i nestorianizm. Także mandżurskie i północnochińskie nabytki wpływały na ewolucję kultury dzikich władców stepu. Znajdujące się na północ od Afganistanu państwo Sogdyjskie stanowiło wschodnią rubież świata islamskiego. To państwo zostało zniszczone przez Czyngis-chana, co zastopowało na co najmniej 150 lat postępy muzułmanów w Azji Centralnej. Mahometanie utracili monopol i dominację religijną na tamtych terenach.
Oprócz ujgurskiej odmiany języka aramejskiego Mongołowie od czasów Kubilaj-chana posługiwali się pismem stworzonym przez buddystę Pakba-lamę. W porównaniu do pisma ujgurskiego nowe pismo, wzorowane na tybetańskim, było pismem fonetycznym – oddawało dokładnie ówczesną mongolską wymowę. Wprowadzono je w życie dekretem z 1269 r., a obowiązywało do upadku dynastii Jüan, t.j. do 1368 r. Najpowszechniej znanymi językami pośród mieszkańców imperium była mowa dominujących trzech żywiołów narodowych: Turków, Mongołów i Persów.
W 1219 r. nastąpił atak na zislamizowany Chorezm. Muzułmańskie wojska nie były umiejętnie dowodzone, chociaż stawiały zaciekły opór. Kolejne miasta padały, a resztki armii islamskiej spacyfikowano nad Indusem. Tylko nielicznym niedobitkom udało się przeprawić na drugą stronę rzeki. Następnie wyznawcy Mahometa byli ścigani zarówno w kierunku Kaszmiru i zislamizowanych już wówczas północnych Indii, jak też w kierunku Morza Kaspijskiego. Trzydziestotysięczna armia mongolska dokonała rajdu wokół tego morza, siejąc grozę i zniszczenie. Mongołowie dotarli też na Kaukaz, do Gruzji, gdzie rozbili doszczętnie wojska gruzińskie. W 1223 roku kaukaska koalicja wspierana przez wielotysięczną armię ruskich książąt została doszczętnie zniszczona w bitwie pod Kałką, a klęska ta oznaczała początek uzależnienia Rusi od Mongołów.
Chorągiew Kubilaj-chana stanowił starożytny buddyjski symbol słońca i księżyca. Jak donosił Marco Polo większość Mongołów zamieszkujących Azję Centralną i Chiny została buddystami, natomiast ci, którzy osiedlili się na podbitych, a wcześniej muzułmańskich ziemiach, przeszli na islam [w oryginale: „przyjęli praktyki bałwochwalców (buddyzm) lub saracenów (islam)”]. Pierwszym z cesarzy, który został buddystą, był wnuk Czyngis-chana Kubilaj-chan. Był on uczniem panditów z tybetańskiej szkoły Siakja. Natomiast głównym jego guru został II Karmapa Karma Pakszi. Miał on również syna i wnuków o imionach Dharmapala (z indyjskiego: strażnik dharmy). Cesarz ten pod wpływem buddyzmu zaprzestał stosowanej od czasów Czyngis-chana eksterminacji pokonanej ludności, co przyniosło chwilowy pokój stepom, ale również, zdaniem historyków, upadek jego dynastii. Mongołowie najczęściej oszczędzali rzemieślników, kobiety i dzieci oraz tych, których chcieli wziąć w niewolę. Reszta była likwidowana. Czasami też nikomu życia nie darowano, a jeżeli już to tylko niewiastom i dzieciom. Mongołowie brali młode kobiety na kochanki i żony. Starsze wykorzystywali do prac przy jurcie i przy hodowli zwierząt. Najczęściej, oszczędzano przedstawicieli niektórych wyznań. W szczególności nie niszczono klasztorów buddyjskich, chociaż i tu spotykamy odstępstwa od reguły. W każdym razie Mongołowie w XIII wieku nie karali poddanych z powodu praktykowanej przez nich religii.

Zakończenie

Imperium Mongołów już w połowie XIV stulecia zaczęło rozpadać się na niezależne twory plemienno-państwowe. W Mongolii właściwej w XV i XVI wieku zatriumfowała szkoła Gelug. Nauka Buddy znajdowała jeszcze przez wieki w całej Azji miliony zwolenników. Jednak miasta-oazy wzdłuż jedwabnych szlaków popadły już wówczas w całkowitą ruinę lub zostały zislamizowane. Za sprawą mongolskich koczowników z Azji Centralnej, Kałmuków, dharma trafiła nawet do południowej Rosji, nad Wołgę. Stało się to w drugiej połowie XVII stulecia, kiedy tatarski chanat na Krymie chylił się ku upadkowi. W tym też czasie w okolicach Białegostoku i Suwałk osadzeni zostali Lipkowie, znani powszechnie z trylogii Henryka Sienkiewicza Tatarzy, wspierający niegdyś machinę wojenną Rzeczypospolitej. Buddyjscy Kałmucy nad Wołgą mogli natomiast ze zmiennym szczęściem egzystować aż do czasu rewolucji bolszewickiej. Komuniści bowiem przeprowadzili skuteczną eksterminację mniejszości etnicznych i wyznaniowych. Tysiące lamów w całym komunistycznym imperium spotkała śmierć. Właśnie te upiorności losu z pewnością skłoniły część europejskich Mongołów do powstania przeciwko Stalinowi, jakie rozpoczęło się wraz z wkroczeniem Wehrmachtu do Rosji w 1941 r. Niemcy doprowadzili nawet do zorganizowania kilku mniejszych związków taktycznych z Tatarów i Kałmuków. Były wśród nich Brygada Górskiej Waffen-SS (tatarska), Kałmucki Związek Bojowy czy XV Kozacki Korpus Kawalerii SS. Oczywiście tysiące Mongołów służyło w Armii Czerwonej, uczestnicząc w walkach na frontach II wojny światowej i kończąc w ten sposób dzieje tatarskiej wojowniczości. Współcześni zaś Kałmucy nad Wołgą, po nastaniu pierestrojki i rozwiązaniu ZSRR, rozpoczęli proces odbudowy swojej buddyjskiej kultury, w czym pomagali im Szamar Rinpocze (inicjator budowy stupy w Eliście), Lobpyn Tseczu Rinpocze (który w 1999 roku inaugurował stupę w Tsagan-Nur) oraz wciąż wspierający ich Lama Ole Nydahl (pod którego przewodnictwem działa ośrodek buddyjski w Eliście).

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Siedmiopunktowy trening umysłu - Szierab Gjaltsen Rinpocze | Cytat - Hannah Nydahl | Maniła - Wywiad z Szierabem Gjaltsenem Rinpocze | Nasza moc bierze się z prawdziwego przekazu - Lama Ole Nydahl | Cytat - Lama Ole Nydahl | Opanowanie i skuteczność to podstawa - Lama Dzigme Rinpocze | Odosobnienia - koncentracja na pracy z umysłem - Wywiad z Lamą Ole i Hannah Nydahl | Cytat - Hannah Nydahl | 22 przejawienia Oświeconej Postawy - Gampopa | Cytat - Hannah Nydahl | Sushi, dzikość, serca i naukowy umysł - Wywiad z Zsuzsą Koszegi | Naszym domem jest oświecenie - Wywiad z Karolem Ślęczkiem | Cytat - Hannah Nydahl | Postawa Wadżrajany czyli relacja nauczyciel-uczeń - Maggy Lehnert-Kossowski | Cytat - Hannah Nydahl | Medycyna tybetańska w Indiach i Nepalu dzisiaj - Mirja Bramsiepe | Jak powstały wyobrażenia buddy - Manfred Seegers | Dawa - malarz tanek - Wywiad z Dawą Ladipą | Cywilizacja buddyjska na Jedwabnym Szlaku i Wielkim Stepie - Rafał Kowalczyk | Nauka a Buddyzm - Matt Huddleston | Ołtarze - Caty Hartung, Axel Waltl | Ośrodek Europejski - Europe Center - Lama Ole Nydahl | 30 lat buddyzmu Buddyzmu Diamentowej Drogi w Polsce - Mędrek & team | Nowy ośrodek w Gdańsku - Michał Bobrowski i sanga gdańska | Sangha house w Opolu | Nagodzice, czyli 52 hektary czystej krainy - Przyjaciele Nagodzic | Śląsk od morza do Gór - Ślązacy |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: