DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 40 -> Zrozumieć emocje

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Zrozumieć emocje

Dzigme Rinpocze
_________

Nasze nawyki, wychowanie i kultura, w której dorastaliśmy, w nieunikniony sposób tworzą warunki, które kierują naszymi stanami umysłu. Przez praktykę przyglądamy się tym uwarunkowaniom i próbujemy nabrać do nich dystansu. Gdy rozwiniemy zrozumienie własnych emocji oraz uczuć innych ludzi, wszystko stanie się łatwiejsze – nasz stosunek do innych, do naszych nauczycieli, do nauk. Nie chodzi tu o to, by emocje odcinać lub też rozbudowywać, ale żeby je rozumieć. Bez tego wglądu wszystko jest trudne, ponieważ stale oceniamy siebie i innych.


Z tego powodu Budda raz po raz podkreśla, jak ważne jest przyglądanie się własnemu umysłowi. Wszystkie instrukcje medytacyjne nieustannie wracają do tego punktu. Kiedy rzeczywiście rozumiemy nasz umysł, widzimy rzeczy takimi, jakimi naprawdę są. Na przykład w tej chwili ból zęba jest dla nas bardzo prawdziwy. Gdy jednak widzimy naturę umysłu, rozpoznajemy ból jako iluzję. To ważna rzecz. O emocjach można z łatwością mówić, ale z powodu koncepcji, które rozwinęliśmy na ich temat, przeżywanie ich jest dla nas zwykle trudne. Przez cały czas próbujemy zatrzymać dobre uczucia i pozbyć się złych. Jest to normalne i nie ma w tym nic niewłaściwego. Problem polega tylko na tym, że nie sposób przegonić negatywnych myśli, gdyż one także są naszym umysłem. Co możemy więc zrobić? Każdy z nas ma doświadczenia związane z gniewem, zazdrością i tak dalej. Myślimy zawsze, że bylibyśmy szczęśliwi, gdyby udało nam się ich pozbyć, ale to się nie uda. Musimy przyjrzeć się przyczynie wszystkich tych negatywnych emocji. Co jest powodem gniewu, zazdrości, przywiązania, dumy, wszystkich oczekiwań? Emocje są naszym własnym umysłem i dlatego jedynym rozwiązaniem jest rozpoznanie ich prawdziwej natury. Wtedy widzimy, jak bezcelowe są przeszkadzające uczucia, i że rozpuszczają się one samoistnie. Oczywiście ten wgląd przychodzi stopniowo, proces ten nie jest łatwy i trwa przez pewien czas. Nie powinno nas to jednak zniechęcać. Nauki mówią, że powinniśmy być świadomi każdej sytuacji wraz ze związanymi z nią warunkami. Z tego powodu przyglądamy się raz po raz umysłowi i temu, w jaką stronę się kieruje. Zobaczymy, że zawsze wtedy, gdy nasze pożądania i oczekiwania nie zostają spełnione, pojawiają się przeszkadzające uczucia. Dzieje się tak przez cały czas – to podstawowe uwarunkowanie możemy obserwować u nas samych i u innych. Ważne jest, aby jedynie się przyglądać i nie próbować niczego zwalczać. To jest pierwszy krok na drodze pracy z emocjami.

Skąd biorą się emocje?

Podstawą powstawania uczuć jest niespokojny, niezrównoważony umysł. Jesteśmy przywiązani do procesów z nimi związanych do tego stopnia, że trudno nam się od nich uwolnić i jedynie je obserwować. Tak naprawdę nasz umysł jest dobrym materiałem do praktyki właśnie wtedy, gdy nie czuje się dobrze na skutek gniewu, smutku czy lekkiej depresji. Zamiast wikłać się w słowa i koncepcje, powinniśmy spróbować spontanicznie doświadczyć ich prawdziwej esencji. Na początku łatwiej nam będzie pracować ze słabymi przeszkadzającymi uczuciami. Kiedy na przykład jesteśmy nieco nieszczęśliwi, możemy spróbować zobaczyć, w jaki sposób nasz umysł związany jest z tą emocją. Sprawdźmy wówczas, co jest powodem naszego niezadowolenia – czy to duma, przywiązanie, niewiedza czy nienawiść? Jeśli tego nie zrobimy, na skutek naszych nawykowych tendencji zawsze będziemy szukać wybiegów. Tu jednak ważne jest, byśmy byli całkowicie uczciwi wobec siebie, a nie szli po linii najmniejszego oporu i zadowalali się usprawiedliwieniem: „Jestem nieszczęśliwy z takiego to, a takiego powodu”. Jeśli jesteśmy w pełni uczciwi i rzeczywiście staramy się zobaczyć prawdę, osiągniemy wgląd. Chodzi o pewność bez żadnych wybiegów i kompromisów. Nieoświecony umysł ma tendencję do schodzenia prawdzie z drogi, dlatego nie jest nam łatwo w każdej sytuacji być całkowicie prostolinijnym i przyglądać się jej bezpośrednio, bez prób dodawania albo ujmowania czegokolwiek. Mamy skłonność do ciągłego rozglądania się za czymś ważnym, nieustannie czujemy pragnienie osiągnięcia czegoś. Najpierw musimy się więc nauczyć, w jaki sposób można przyglądać się umysłowi i emocjom, nie chcąc niczego wypierać ani osiągać, bez oczekiwań, nie próbując niczego poprawić.

Obserwacja umysłu

Weźmy taki przykład: idziemy na spacer i przewracamy się. Sprawdzamy, dlaczego upadliśmy – czy przyczyną są buty, ulica czy sposób w jaki szliśmy? Obserwujemy to bez jakiegokolwiek nastawienia czy uprzedzeń, patrzymy i na tym poprzestajemy. W podobny sposób postępujemy z problemami w naszym umyśle. Nie chodzi tu o to, by szukać rozwiązania tylko po to, by zobaczyć, jakie warunki w naszym umyśle w ogóle doprowadziły do jego powstania, ponieważ odpowiedź i tak sama się pojawi. Na początku może to być dla nas dosyć trudne, ale jeżeli będziemy dalej próbowali patrzeć tak, jak to opisałem, w końcu wszystko stanie się dla nas bardziej jasne. Krok po kroku będziemy rozwijali pewność – jasne zrozumienie, pozwalające pracować z umysłem. Brzmi to dość prosto, ale jeśli się tego rzeczywiście próbuje, może wprawiać w pomieszanie. W świecie ludzkich doświadczeń, gdzie jesteśmy podporządkowani naszym stanom emocjonalnym oraz warunkom, musimy z nimi pracować, medytując i podążając za wskazówkami Buddy. Nauki mówią o prawdziwej naturze umysłu i wszystkich rzeczy. Można to zrozumieć intelektualnie, jednak prawdy naszego umysłu i esencji wszystkich zjawisk musimy doświadczyć. Powinniśmy ją sami zobaczyć i rozpoznać – ale nie dlatego, że nam to ktoś mówi, bo to byłoby naiwne. Jako przykład weźmy naszą sytuację w uwarunkowanym świecie, gdzie istnieje szczęście i cierpienie. Na różne sposoby szukamy szczęścia i równocześnie rezerwujemy trochę czasu na medytację, która pomaga nam rozwijać spokojny i jasny umysł. Kiedy będziemy wyraźnie widzieć, co robimy, staniemy się całkowicie świadomi. W ten sposób powinniśmy siebie samych obserwować, kiedy praktykujemy, pracujemy, w trudnych i w radosnych chwilach – przez cały czas. Próbujemy w ten sposób uwolnić umysł od nawyków, tak, żebyśmy w chwilach najwyższej radości i najgłębszego smutku byli w stanie patrzeć na to, co się w nim wydarza tak, jakbyśmy oglądali film. Wtedy być może zobaczymy, że nie trzeba brać sytuacji tak serio. Brzmi to może dziwnie, ale to ważne. W tej chwili może trudno to zrozumieć, ale tak czy owak powinniśmy zachować to jako ważną informację na przyszłość. Próbując zbadać prawdziwą naturę jakiegoś zjawiska, możemy czasem wpaść w pomieszanie, szukamy więc wyjaśnienia. Kiedy na przykład złamiemy rękę, jest to dla nas bardzo bolesne, ponieważ utożsamiamy się z ciałem. Zazwyczaj trudno nam jest zrozumieć, w jaki sposób funkcjonuje coś, co jest od nas odrębne. Gdybyśmy mogli jednak postrzegać rękę jako coś oddzielnego od nas, ból stałby się iluzją, nie musielibyśmy pragnąć niczego zmieniać i w ten sposób uzyskalibyśmy pełen wgląd w sytuację. A więc chodzi o to, żeby „rozdzielić” naszą świadomość i rękę, stwarzając między nimi dystans. Kiedy umysł nieco mniej identyfikuje się z ręką, mniej jest cierpienia. Wiemy wtedy, że ręka jest złamana, znamy przyczynę i wszystkie okoliczności. Nasza świadomość jest bardziej przejrzysta i ból odczuwamy inaczej. Także nasze zrozumienie umysłu jest wówczas inne. Bez tego zrozumienia umysł i ból są ze sobą ściśle związane; powstaje wówczas wiele cierpienia i pomieszania.

Wnioski

Istnieją zatem dwa sposoby postrzegania tego samego zdarzenia. Złamana ręka jest tylko przykładem, chodzi tu jednak o wszystkie zewnętrzne zjawiska i nasze wewnętrzne reakcje, uczucia, itd. Powinniśmy próbować uzyskać dystans między tym, kto przeżywa, a tym, co jest przeżywane. Nie chodzi przy tym o nastawienie „wszystko jedno”, ponieważ tak długo, jak jesteśmy w samsarze musimy być bardzo ostrożni ze wszystkim, co robimy. Równocześnie próbujemy widzieć, gdzie jesteśmy, w co jesteśmy uwikłani, jakie mamy uczucia, jakie są ich przyczyny. Powoli będziemy docierali do odpowiednich nauk i nasze zrozumienie będzie wzrastać. Wydawać by się mogło, że przywiązujemy dużą wagę do tego, by podejmowane przez nas decyzje były właściwe. Ale nie wszystko z tego, co robimy, ma sens i gdybyśmy byli w stanie to rozróżniać, marnowalibyśmy o wiele mniej czasu. Nasze nawyki, wychowanie i kultura, z jakiej pochodzimy w nieunikniony sposób tworzą warunki, które kierują naszymi stanami umysłu. Poprzez praktykę przyglądamy się tym uwarunkowaniom i próbujemy stworzyć dystans w stosunku do nich. Wiemy, że są częścią nas, ale nie muszą z tego powodu nas rozpraszać; nie ma w nich nic do osiągnięcia i nic, czego chcielibyśmy uniknąć. Nasze życie jak zwykle toczy się dalej, przyjmujemy naszą sytuację i próbujemy być świadomi umysłu, który jej doświadcza. Tak też zaczynamy medytować. Medytacja oznacza, że nasze myśli nie rozpraszają nas. Obecnie mają nad nami wielką władzę, dlatego powinniśmy być świadomi, kiedy to tylko możliwe i starać postrzegać wszystko trochę inaczej, niż zazwyczaj. Ten uważny stan umysłu możemy bez nacisku i przymusu kultywować we wszystkich sytuacjach życiowych: podczas praktyki, słuchania nauk, w codziennym życiu. Sama obserwacja tego, co się wydarza, bez jakichkolwiek sztywnych koncepcji umożliwia jaśniejszy wgląd. Jeśli nawet nie będzie to możliwe przez cały czas, to przynajmniej sporadycznie się nam to uda. Stopniowo będzie coraz łatwiej. Bardzo ważnym przygotowaniem do ćwiczenia medytacji, w której rozwijamy ten jasny wgląd są Praktyki Podstawowe, nyndro. Chodzi o to, aby rzeczywiście doświadczać tego sposobu widzenia zjawisk.

Dzigme Rinpocze jest urzeczywistnionym mistrzem linii Karma Kagyu i siostrzeńcem XVI Karmapy, który uczynił go swoim przedstawicielem w Europie. Dzigme Rinpocze urodził się w 1949 roku we wschodnim Tybecie. W 1955 roku przeniósł się do Tsurpu, głównego ośrodka Karma Kagyu w Tybecie. W 1959 roku wraz z XVI Karmapą zbiegł z Tybetu przed inwazją chińskich komunistów. Przez wiele lat mieszkał w Rumteku w Sikkimie. Od 1975 roku prowadzi ośrodek Dagpo Kagyu Ling w południowej Francji.

Opracowanie: Ewa Zachara

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

O jeden krok dalej - Wywiad z XVII Karmapą Trinlej Taje Dordże | Fragmenty Przewodnika na ścieżce bodhisattwy - Szantidewa | Uspokoić umysł - Szamar Rinpocze | Nauki Buddy zawsze będą potrzebne - Wywiad z Lamą Ole Nydahlem | Beztroska - Maczig Labdron | Mój umysł jest szczęśliwy - Wywiad z Mipamem Rinpocze | Ogłoszenie Rady J.Ś. Gjalwa Karmapy | Przywołanie Lamy - Gendyn Rinpocze | Zrozumieć emocje - Dzigme Rinpocze | Bardo śmierci i odrodzenia - Lama Ole Nydahl | Pięć pożytecznych nauk - David. Perth, Australia | Odosobnienia - Na podstawie wykładu Maxi Kukuvec | Cytat - Lobpyn Tseczu Rinpocze - Mahasiddha (1918–2003) | Karmapa był niesamowitym człowiekiem - Tulku Urgjen Rinpocze | Cytat - Dudziom Rinpocze | Budda i miłość - Lama Ole Nydahl | Czysta kraina Wielkiej Błogości - Manfred Seegers | Mały palec Buddy czyli o mądrości i współczuciu - Manfred Kessler | Symbole w podarowaniu mandali - Pit Waigelt | Cywilizacja buddyjska w Indiach - Rafał Kowalczyk | Jak rzeczywista jest rzeczywistaość? - Wolfgang Poier | Budda a Sokrates - Profesor Pemberton | Chicago - Sanga z Chicago | Welcome to Bartołty | Stupkalnis - Wzgórze stupy - Danas Kazlauskas i Mira Starobrzańska | Ropki - warto jest medytować wspólnie | Rosnąca fala - Hala Team |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: