DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 40 -> Przywołanie Lamy

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Przywołanie Lamy

Gendyn Rinpocze
_________

Lama jest tym, który otrzymał przekaz urzeczywistnienia dharmakaji – Dordże Czang – płynący nieprzerwaną linią, bez najdrobniejszego uszkodzenia i najmniejszej przerwy. Oznacza to, że kiedy zwracamy się do lamy, zwracamy się do oświeconego umysłu. Lama jest oświeconym współczuciem pełnym błogosławieństwa i dlatego jest naprawdę zdolny do przekazania błogosławieństwa, współczucia i dharmakaji. Posiada on zdolność przekazywania swoich właściwości uczniom, ale to, czy jesteśmy w stanie je rozwinąć, zależy już od naszego zaufania i próśb, jakie do niego kierujemy.


Kiedy zwracamy się do umysłu lamy, nie odnosimy się do umysłu zwykłej istoty. Lama nie jest tym, czym wydaje się być, jest wszechogarniającym umysłem, współczuciem, dharmakają, formą Dordże Czang i to właśnie tu kierujemy nasze prośby. Ponieważ lama jest dzierżawcą błogosławieństwa dharmakaji, stanowi on punkt dostępu, którego nie sposób pominąć i dlatego właśnie możemy mówić o lamie jako o „drzwiach” – jako tym, który umożliwia nam dostęp do towarzyszącego mu przekazu i błogosławieństwa. Zwracając się do lamy, otwieramy te drzwi. Zrozumienie lamy w taki sposób oznacza, że nie postrzegamy go jako zwykłej osoby. Zwracanie się do zwykłego umysłu należącego do człowieka z krwi i kości może jedynie przynieść urzeczywistnienie tego zwykłego stanu, a nie to jest naszym celem. Wprost przeciwnie – zwracając się do lamy powinniśmy myśleć o nim jako o ucieleśnieniu współczucia i mądrości wszystkich buddów. Kierując się do lamy na tym poziomie, dzięki jego błogosławieństwu, to właśnie otrzymamy. Podobnie jest z posążkiem buddy czy książką o dharmie, które posiadamy. Są one swego rodzaju podporą. Jeśli w obliczu tego wsparcia myślimy, że naprawdę znajdujemy się w obecności ciała lub mowy buddy, to wówczas poprzez naszą pełną szacunku postawę faktycznie otrzymujemy błogosławieństwo buddy i jego nauk. Jeśli postrzegamy to wsparcie jako obecnego przed nami buddę – otrzymujemy błogosławieństwo buddy. To wszystko zależy od stanu naszego umysłu. Tak samo jest z lamą – reprezentuje on wsparcie, które może przynieść błogosławieństwo. Kiedy zwracamy się do nauczyciela, oczywiste jest, że adresatem nie jest osoba jako taka, ale oświecony umysł, który przez niego przepływa. Jeśli zwracamy się do osoby, będą w tym ograniczenia, będziemy widzieć przed sobą ludzką postać z jej możliwościami, ale i brakami. W relacji pomiędzy nauczycielem a uczniem używamy obecności osoby, aby nawiązać kontakt z oświeconym umysłem. To właśnie poprzez takie wsparcie otrzymujemy błogosławieństwo, które umożliwia nam pozbycie się zasłon umysłu. Z tego powodu można powiedzieć, że zdolność ucznia do dostrzeżenia tego, co jest obecne poza zewnętrzną formą nauczyciela jest prawdopodobnie ważniejsza niż jakakolwiek właściwość, którą nauczyciel może posiadać. Ilustruje to dobrze opowieść o Tybetance, której syn wybrał się na wyprawę kupiecką do Indii. Matka poprosiła go o przywiezienie jakiś relikwii – czegokolwiek, co miało bezpośredni lub pośredni związek z buddą. Syn wyruszył w podróż, ale jak wszyscy kupcy był tak zajęty, że dopiero gdy zbliżał się do domu matki, zorientował się, że zapomniał jej przywieźć tego, o co prosiła. Zastanawiał się, co mógłby zrobić, gdy kilka metrów od domu zauważył wysuszoną czaszkę psa. Wyrwał więc jeden z psich zębów, owinął go w kawałek kosztownego jedwabiu i podarował matce, jako ząb Buddy. Matka nie miała najmniejszych wątpliwości i umieściła ząb na swoim ołtarzyku. Ostatnie lata swojego życia spędziła używając „zęba Buddy” jako wsparcia dla swojego oddania, praktykując i składając mu ofiary. Mimo że był to tylko psi ząb, otrzymała ona błogosławieństwo oświeconego umysłu i w momencie śmierci zamanifestowała wszystkie oznaki urzeczywistnienia, a po jej kremacji pozostały relikwie.

Kiedy zwracamy się do lamy, powinniśmy być przekonani, że w tym momencie jest on uosobieniem wszystkich lamów. Nie kierujemy umysłu najpierw ku jednemu lamie, a potem ku drugiemu, którego lubimy bardziej – takie podejście jest błędne. Musimy po prostu rozwinąć oddanie i solidną pewność, że wszyscy lamowie są jednością. Ukazują oni tylko różne aspekty tej samej esencji. Powinniśmy być świadomi tego, że nasze odczucie obecności lamy zawiera w sobie wszystkich lamów, których kiedykolwiek znaliśmy, ze wszystkich linii. ie możemy ugrzęznąć w podejściu, które sprawi, że będziemy myśleć: „Będę zwracać się do tego lamy, ale w żadnym wypadku do tamtego, ponieważ on nie jest moim lamą”. Wszelkie tego typu postawy „rozszczepiają” rzeczywistość samą w sobie i są błędne. Zwracając się do lamy nie robimy tego za pomocą intelektu, w koncepcyjny sposób, w którym przywołujemy jednego lamę, jednocześnie informując innych, żeby najlepiej zostali tam, gdzie są. Musi być w tym wymierna mądrość: lama sam w sobie reprezentuje podstawową świadomość, która jest wszechobecna i dlatego właśnie znajduje się we wszystkich lamach. Wszystko emanuje od rdzennego lamy, wszystko jest w nim zawarte – wszystkie jidamy są jego wypromieniowaniem, wszyscy buddowie są w nim zawarci. Zwracając się do samego źródła, zwracamy się do tego wszystkiego naraz. Jeśli odrzucamy jednego lamę, odrzucamy tym samym wszystkich buddów, ponieważ nie istnieje ani jeden budda, który nie potrzebowałby nauczyciela, aby osiągnąć oświecenie. Ponieważ możliwość urzeczywistnienia stanu buddy opiera się wyłącznie na lamie, odrzucenie lamy jest równe odrzuceniu wszystkich buddów. Dlatego właśnie aż do momentu, w którym nasz umysł stanie się całkowicie nieoddzielny od umysłu lamy, powinniśmy zwracać się do niego ze świadomością, że jest on całkowicie nieoddzielny od wszystkich buddów, wszystkich nauczycieli. Zwracając się do lamy, nie odnosimy się do fizycznej osoby jako takiej, równie dobrze możemy zwracać się do lamy bez nadawania mu jakiejkolwiek formy, jakiegokolwiek wyglądu, bez posiadania jakiegokolwiek punktu odniesienia. W takim przypadku uważamy lamę za wyraz błogosławieństwa i współczucia wszystkich buddów. W tym stanie umysłu otwieramy się na błogosławieństwo i pozwalamy, by nas przeniknęło. Powinniśmy rozwinąć głębokie zaufanie, że naprawdę możliwe jest otrzymanie tego błogosławieństwa wraz ze wszystkimi właściwościami lamy, które jednocześnie są właściwościami wszystkich buddów. W ten sposób jeśli rozwiniemy wystarczającą pewność, nie musimy nadawać lamie jakiegoś oficjalnego wyglądu, nie musimy myśleć o niczym innym, nie będziemy odczuwać nawet potrzeby, aby zwracać się do lamy jako do osoby: poprzez lamę zwracamy się bezpośrednio do przekazu, do tego aspektu współczucia i błogosławieństwa, które jest oświeceniem buddów. Nie jest więc konieczne, abyśmy widzieli lamę na własne oczy, albo komunikowali się z nim słownie. Najważniejsze jest, żebyśmy zwracali się do niego z zaufaniem i pewnością. Recytacja formułek bez zaufania jest bezużyteczna. Jeśli wykonujemy medytację na lamę bez zaufania, wówczas może pojawić się w umyśle przyjemne i przejrzyste wyobrażenie lamy, ale to nie wystarczy. Możemy również myśleć o lamie w jego fizycznej formie i zwracać się do niego w taki właśnie sposób, ale przypominać to będzie relację z kimś zwyczajnym. Jeśli lama jest stary i brzydki będziemy odczuwać niechęć, a jeśli jest młody i przystojny, będzie nas pociągał, jednak również wtedy nasza praktyka będzie błędna.

Prawidłowa postawa wobec lamy opiera się na zaufaniu do tego, co reprezentuje, jak i błogosławieństwach, które niesie. Siła pewności i oddania, które rozwijamy wobec lamy sprawiają, że rozpuszcza się on w światło, jakikolwiek by nie był jego wizerunek, jakkolwiek go sobie przedstawialiśmy. To światło łączy się z nami i wiemy, że otrzymujemy prawdziwe błogosławieństwo lamy oraz wszystkiego, co on reprezentuje. W przeciwnym razie nasze podejście do lamy oparte jest na pragnieniach, dążeniach, ambicjach, które projektujemy na lamę z nadzieją, że na nie zareaguje. Wszystko, co w tym momencie pojawia się w nas, wszystkie nasze dążenia, nie są niczym innym jak pożądaniem i życzeniem, by zostało ono zaakceptowane przez lamę. Efektem końcowym takiej praktyki, tego rodzaju życzeń, jest rozwinięcie jeszcze większego pożądania, od którego będziemy się coraz bardziej uzależniać. Jeśli wykonujemy Guru Jogę prawidłowo, poprzez zwracanie się do lamy, nasz umysł będzie mieszał się z jego umysłem, aż złączą się i staną się jednym. Spoczniemy w stanie jedności, który stanowi prawdziwy sens medytacji. Taka właśnie medytacja oczyści nasze początkowe pożądanie z jego niedoskonałego aspektu i zrozumiemy, że umysł lamy i nasz są nierozdzielne. Przez to poznamy dharmatę, esencję zjawisk, która również jest tą samą jednością. W przeciwnym razie będziemy tkwić w zwykłym pożądaniu, które jeśli pojawi się w kontekście naszej praktyki, sprawi że rozwiniemy zwyczajne, niedoskonałe wyobrażenie o lamie i nasz związek z nim na tym ucierpi. Taka praktyka będzie rozwijać w nas coraz więcej silnego pożądania, tego emocjonalnego, niedoskonałego stanu umysłu, prowadząc w końcu do wzrostu naszych przeszkadzających uczuć. Jeśli praktykujemy w prawidłowy sposób, jednocząc nasz umysł z umysłem lamy, z powodu tej właśnie jedności wszystkie nasze emocje, które mogłyby się pojawić, będą całkowicie oczyszczone. Nasz umysł uwolni się od nich i jakkolwiek intensywne by one nie były, będą wyzwolone w zjednoczeniu naszego umysłu z lamą – w dharmacie.

„Modlić się” w języku tybetańskim oznacza dosłownie „wyrażać prośbę, życzenie”. Prosimy o większe zaufanie, większą pewność, o to, byśmy mogli z jeszcze większym oddaniem zwracać się do lamy. Owo wyrażanie życzeń jest bardzo łatwe, po prostu jednoczymy nasz umysł z umysłem lamy, z przekonaniem, że umysł lamy, nasz umysł oraz dharmakaja są nierozdzielne, są niczym innym jak prawdziwą naturą umysłu. Wystarczy wiedzieć, że lama, do którego się zwracamy jest ucieleśnieniem wszystkich lamów, jidamów, strażników i dakiń. W ten sposób wszystko to, bez wyjątku, jest przejawianiem się lamy. Kiedy wreszcie nasz umysł zjednoczy się z jego umysłem, połączy się w ten sposób z jego wszystkimi aspektami. Jest to najprostszy, a jednocześnie najwyższy sposób zwracania się do lamy. Istnieją praktyki dla bardziej i mniej zaawansowanych, jednak utrzymywanie umysłu w całkowitej prostocie, bez żadnych utrudnień i skomplikowanych myślowych konstrukcji oraz naturalne zwracanie się do lamy jest właśnie najwyższą praktyką.

Opracowanie: Ewelina Hebda

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

O jeden krok dalej - Wywiad z XVII Karmapą Trinlej Taje Dordże | Fragmenty Przewodnika na ścieżce bodhisattwy - Szantidewa | Uspokoić umysł - Szamar Rinpocze | Nauki Buddy zawsze będą potrzebne - Wywiad z Lamą Ole Nydahlem | Beztroska - Maczig Labdron | Mój umysł jest szczęśliwy - Wywiad z Mipamem Rinpocze | Ogłoszenie Rady J.Ś. Gjalwa Karmapy | Przywołanie Lamy - Gendyn Rinpocze | Zrozumieć emocje - Dzigme Rinpocze | Bardo śmierci i odrodzenia - Lama Ole Nydahl | Pięć pożytecznych nauk - David. Perth, Australia | Odosobnienia - Na podstawie wykładu Maxi Kukuvec | Cytat - Lobpyn Tseczu Rinpocze - Mahasiddha (1918–2003) | Karmapa był niesamowitym człowiekiem - Tulku Urgjen Rinpocze | Cytat - Dudziom Rinpocze | Budda i miłość - Lama Ole Nydahl | Czysta kraina Wielkiej Błogości - Manfred Seegers | Mały palec Buddy czyli o mądrości i współczuciu - Manfred Kessler | Symbole w podarowaniu mandali - Pit Waigelt | Cywilizacja buddyjska w Indiach - Rafał Kowalczyk | Jak rzeczywista jest rzeczywistaość? - Wolfgang Poier | Budda a Sokrates - Profesor Pemberton | Chicago - Sanga z Chicago | Welcome to Bartołty | Stupkalnis - Wzgórze stupy - Danas Kazlauskas i Mira Starobrzańska | Ropki - warto jest medytować wspólnie | Rosnąca fala - Hala Team |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: