Deszcz, oldskulowe swetry w romby, whisky, wrzosowiska, stare zamki i faceci w „spódniczkach” to typowe uroki Szkocji, kraju potomków Williama Wallace’a i Wikingów, którzy, uganiając się za miejscowymi pięknościami,
nie zdążyli wrócić na statki.
A wśród tych uroków i potomków nasz gang: artystka, wykładowca, informatyk-fotograf, studentka, dwie idealistki z Lublina i odważny kitchen porter z Opola. Uparli się oni, że obłaskawią lokalne energie i stworzą alternatywę dla ludzi, którym miejscowe oferty mieszanki green peace’u z wegetarianizmem i medytacją relaksacyjną, względnie perspektywa spędzenia życia w szkockim pubie, nie wystarczają (tę drugą opcję oczywiście sprawdziliśmy i od czasu do czasu nadal sprawdzamy).
Parę lat temu Lama Ole odwiedził Szkocję i w Edynburgu powstała nawet grupa medytacyjna. Niestety jednak jej członkowie porozjeżdżali się po świecie i z dawnej załogi nikt się nie ostał. Nic jednak w przyrodzie nie ginie, zwłaszcza błogosławieństwo Lamy i wygląda na to, że znowu coś drgnęło w przestrzeni. Przed paroma miesiącami kilku uczniów Olego wylądowało, dzięki różnym tak zwanym „zbiegom okoliczności”, w Glasgow. Jest to miasto portowe, nieco monumentalne i zielone zarazem, otoczone wichrowymi wzgórzami, pełne przesympatycznych i walecznych Szkotów.
Chociaż w Wielkiej Brytanii nie brakuje przedstawicieli różnych szkół buddyjskich – Diamentowa Droga jest tu bardzo młodą organizacją. To, co się tutaj wydarza, można porównać do sytuacji w Polsce czy w Niemczech sprzed dwudziestu lat. Samo Glasgow jest trzynastym miastem na wyspie, w którym kolejni idealiści, zainspirowani naszym Lamą, próbują też coś „wyprodukować” dla pożytku wszystkich istot. To dopiero początki, nie brakuje nam jednak zapału. Do tej pory zorganizowaliśmy kilka publicznych wykładów podróżujących nauczycieli: Petera Malinowskiego, Anthonego Hopsona, Stevena Jamesa i naszego cudownego Karola Ślęczka. Ponadto regularne medytacje, plakaty, ulotki, informacje w internecie, ogłoszenia, to oczywiście niezbędne elementy, żeby zaistnieć dla lokalnej społeczności. Wszystko rozkręca się powolutku, ale grupa medytacyjna działa. Wspólnie praktykujemy, bawimy się i szlifujemy szkocki akcent. Zapraszamy do Glasgow!