Diamentowa Droga jest wewnętrznym czasopismem Związku Buddyjskiego Karma Kagyu

Buddyzm i gospodarka rynkowa


Autor: Sabine König
Tlumaczenie, opracowanie: Marcin Wrzesień

Kiedy studiujemy naukę tak światową, jak ekonomia i jednocześnie praktykujemy buddyzm, może się nam nasunąć pytanie w jaki sposób ma się ona do dharmy
Do tego dochodzą jeszcze słowa lamy, który mówi, że w miarę rozwoju nauka staje się coraz bardziej bliska buddyzmowi. Z ekonomią jest podobnie. Obok klasycznej odmiany tej dyscypliny, w ostatnich latach rozwinął się nowy kierunek zwany po angielsku „New Institutional Economics”. Bada on między innymi wpływ schematów myślowych społeczeństwa – zwanych „modelami mentalnymi” – na rozwój gospodarki danego kraju i tym samym na jego dobrobyt. Główna teza tej nauki brzmi: wspólne nawyki i koncepcje ludzi w danym kraju są decydującymi czynnikami, które określają, czy dany kraj jest biedny czy bogaty. Chcąc przeprowadzić taką analizę, trzeba rozgraniczyć dwa poziomy buddyjskiej filozofii. Jest to warunek konieczny do tego, żeby nie mieszać poziomu absolutnego z relatywnym, co łatwo prowadziłoby do generalnej krytyki kapitalizmu i nie zauważenia tego, co naprawdę zdumiewające: na poziomie relatywnym buddyzm i gospodarka rynkowa w ogóle sobie nie zaprzeczają. Jeśli chodzi o to, jak funkcjonuje ego i jak najproduktywniej je wykorzystać, dharma i ekonomia dochodzą do tych samych wniosków. W obu przypadkach obowiązuje zasada przyczyny i skutku: to nie Bóg, który daje i zabiera, decyduje o naszym przyszłym losie, lecz nasze własne działania. Buddyzm przestrzega tej zasady jeszcze bardziej konsekwentnie, wykraczając poza jeden żywot, ale oba światopoglądy przyjmują istnienie powiązań przyczynowych.
Buddyzm i „New Institutional Economics” dzielą pogląd, że wspólne działanie przez dłuższy czas prowadzi do dobrobytu całego społeczeństwa. Tłumaczone jest to niskimi „kosztami transakcji”, podczas gdy buddyzm wprowadza pojęcie karmy. Są to dwa całkiem różne sposoby uzasadnień, które się jednak nawzajem nie wykluczają. Sposób działania karmy wyjaśnia konsekwencje naszych działań, podczas gdy wraz z „kosztami transakcji” oblicza się, ile kosztują dane społeczeństwo złe nawyki ich obywateli, jak np. przemoc lub brak szacunku dla własności publicznej, co czyni je biednym. W ten sposób jedna teoria wyjaśnia to, o czym druga milczy i w końcu obie dochodzą do tych samych wniosków.
Nauka Buddy i ekonomia zgodne są co do tego, że ludzkie potrzeby są nieograniczone. Przy czym ekonomiści uważają ten stan za naturalny, a buddyści wręcz przeciwnie: tutaj im bardziej owocna jest praktyka, tym raczej rzadziej próbujemy osiągnąć szczęście poprzez gromadzenie dóbr materialnych, ponieważ rozwój wiąże się z odkrywaniem własnego duchowego bogactwa. W związku z tym staje się jasne, że jogin jest zupełnym przeciwieństwem homo economicus. Co wcale nie powinno dziwić – w końcu praktykujący próbuje uwolnić się od ograniczeń samsary! Prawdziwej różnicy między buddyzmem i ekonomią nie można odnaleźć ani na poziomie podstawowych schematów myślowych, ani w obserwacji sposobu funkcjonowania ludzi kierowanych własną korzyścią. Ta różnica odnosi się do celu obu ideologii, jak również do faktu, że buddyzm wychodzi z założenia, iż działanie dla pożytku wszystkich istot jest niezwykle istotne dla własnego rozwoju. Tak więc, jeżeli nawet ekonomia teoretycznie uznaje abstrakcyjną interpretację „użyteczności”, to próbuje w praktyce maksymalizować tylko materialne korzyści. Stąd jej celem jest, ogólnie pojmowany, wzrost gospodarczy. Cel buddyzmu jest za to niematerialny i definiuje się go jako najwyższy pożytek lub najwyższe szczęście. Oświecenie można osiągnąć dzięki przezwyciężeniu dualistycznego postrzegania zjawisk. Do tego potrzebna jest altruistyczna motywacja, co oznacza, że własna korzyść nie może być oddzielona od korzyści ogółu, tak jak to głosi „New Institutional Economics”. Wszelkie różnice w metodach dotyczących działania ekonomisty i buddysty wynikają z tego, że ten pierwszy przeżywa wszystkie zjawiska jako niezależnie istniejące i prawdziwe, podczas gdy buddysta postrzega taki pogląd jako przyczynę wszelkich problemów i stara się go przezwyciężyć. Ta różnica wpływa na zachowanie praktykującego buddysty. Dla gospodarki kraju z przewagą nie-buddystów taka postawa nie stanowi alternatywy dla gospodarki rynkowej. Dlatego właśnie buddyzm nie rozwinął żadnej własnej teorii gospodarczej. Jest to jego wielką przewagą, gdyż dzięki temu może się on dopasować do zmieniających się czynników zewnętrznych. Nauki Buddy zgodne są z każdym systemem gospodarczym, dążącym do maksymalnego dobrobytu i minimalnego ubóstwa poprzez działalność instytucji, które w swoim działaniu nie kierują się oportunizmem. Obecnie, w porównaniu do innych znanych systemów gospodarczych, gospodarka rynkowa najlepiej spełnia te kryteria. Między naukami Buddy a gospodarką rynkową istnieją wprawdzie różnice, ale na uwarunkowanym poziomie nie ma tu sprzeczności. W nowoczesnym społeczeństwie buddyzm nie chce i nie może być niczym innym, jak tylko propozycją. Aby zbliżyć się do rzeczywistości, sprzymierza się on z zachodnią demokracją. Nawet jeżeli nie jest ona jeszcze ostatecznym celem, a jest raczej drugorzędnym rozwiązaniem, to urzeczywistnienie natury umysłu i zjawisko wolnego rynku bezpośrednio sobie nie zaprzeczają. Próba zintegrowania się ze społeczeństwem i przyniesienia mu korzyści poprzez wykonywanie pożytecznych działań pozwala buddyście wywiązać się z obywatelskiego obowiązku. Jednak wśród przyjaciół z sangi możemy pozwolić całkowicie „wyżyć się” buddyjskiemu idealizmowi i tworzyć społeczności oparte na przyjaźni, zaufaniu, psychologicznym nadmiarze i współpracy. Nawet w pojęciu ekonomicznym jest to droga prowadząca do najwyższego bogactwa!