DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 37 -> Wszystko jest wodą czyli Tales z Miletu a Budda

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Wszystko jest wodą czyli Tales z Miletu a Budda

Ralf Bohn
_________

Co zajmowało naszych przodków w czasie, gdy Budda nauczał w Indiach? Czy rozbijaliśmy sobie nawzajem głowy maczugami albo polowaliśmy na niedźwiedzie? Czy też raczej budowaliśmy świątynie bogom? A może w Europie ktoś również zastanawiał się nad naturą umysłu lub medytował?


Kiedy przyszły Budda miał czternaście lat, w Milecie zmarł właśnie pewien stary Grek imieniem Tales. W rezultacie swoich rozmyślań nad naturą świata doszedł do wniosku, że wszystko jest wodą. Dziś takie stwierdzenie nas raczej rozśmieszy, aniżeli sprawi, żebyśmy doszukiwali się w nim jakiejś głęboko ukrytej mądrości. Jednakże tej myśli warto przyjrzeć się bliżej, gdyż jej następstwa są niesłychane. Do dziś wywierają wpływ na naszą kulturę i sposób postrzegania rzeczywistości. Milet leży na zachodnim wybrzeżu Azji Mniejszej, w dzisiejszej Turcji. Wówczas należał jeszcze do obszaru osadnictwa greckiego – minęło dopiero dwieście lat od okresu wojen trojańskich, czasy były więc wciąż jeszcze niespokojne, wręcz burzliwe. Podczas gdy Budda swe dzieciństwo spędzić mógł w spokoju i w otoczeniu wysoko rozwiniętej kultury, w rejonie wschodniego Morza Śródziemnego, pośród szczęku broni i jarmarcznego zgiełku wykluwała się starożytna kultura grecka, która później stać się miała kolebką naszej cywilizacji. Lud powstawał przeciw królom, panowali stojący ponad prawem tyrani, a wśród arystokracji miały miejsce niewiarygodne zbrodnie, które szokują nas po dziś dzień. Wierzono wówczas, że świat został stworzony przez jakiegoś boga albo też przyczynę jego powstania upatrywano w narodzinach jakichś bogów. Siły natury, burze i zawieruchy, jak też wszelka indywidualna dola i niedola miałyby być, wedle tej logiki, wyrazem uczuć tychże bogów.

Grecja w VI i V wieku przed naszą erą nie posiadała takiego fundamentu dla nauk buddyjskich, jaki napotkał Budda w Indiach wśród uczonych wielkich akademii filozoficznych, którzy byli w stanie pojąć jego słowa i bez uszczerbku przekazać następnym pokoleniom. Na Zachodzie ten fundament należało dopiero stworzyć, oddzielając mądrość od zabobonu. Jednakże w owym czasie święcono już tak wielkie uroczystości, jak igrzyska olimpijskie, które sprawiały, że społeczeństwo się jednoczyło. Rozwinęła się wrażliwość na piękno. Historie wojen, mordów i nieprawości były być może pełne pychy, krwi i cierpienia, lecz jednak dały początek powszechnie cenionej, znakomitej literaturze. W Atenach rozwinął się zalążek demokracji, bez której funkcjonowanie dzisiejszego nowoczesnego państwa trudno sobie wyobrazić. Ludzie poddali się zasadom i prawu, które despotyzm i samowolę zastąpiły procesem sądowym. To okres wyzwolenia umysłu od mroku irracjonalności. Jednym z pierwszych ludzi, którzy podjęli to dzieło oświecenia, był Tales z Miletu. Jego rodzinne miasto było wówczas ważnym ośrodkiem handlu. W porcie roiło się od statków, magazyny zapełniały się towarem z całego obszaru śródziemnomorskiego. Tales był politycznym doradcą swego króla, dzięki mądrej analizie sytuacji politycznej ułatwiającym mu podejmowanie właściwych decyzji i zachowanie niezależności rodzinnego miasta. Tales zjechał cały ówczesny świat, co było wówczas przyjęte w Grecji. Był ciekaw zdobyczy wiedzy innych narodów i udało mu się rozwinąć wiele talentów. Po polityce zwrócił się ku naukom przyrodniczym, szczególnie matematyce i astronomii. Ponieważ posiadał również zmysł do interesów, potrafił wszystko ze sobą połączyć. Kiedyś na podstawie doskonałej znajomości astronomii i meteorologii przewidział wielki urodzaj oliwek i już w zimie wydzierżawił wszystkie maszyny do ich tłoczenia z całego Miletu i okolic. Następnego lata oliwki faktycznie obrodziły, więc na maszyny pojawił się niezły popyt, ale wszystkie były w rękach Talesa. Wynajął je zatem rolnikom, którzy, chcąc nie chcąc, musieli za nie zapłacić słoną cenę.

Pewne twierdzenie matematyczne, które większość z nas zna ze szkoły, jeszcze dziś określa się twierdzeniem Talesa. Dla Greków matematyka miała pierwszorzęde znaczenie. Dlaczego? Ponieważ matematyczne stwierdzenie jest powszechnie obowiązujące. Można zatem stwierdzić, że jest bliższe prawdy niż wypowiedź na temat pojedynczego, dowolnie wybranego zjawiska. Weźmy jako przykład twierdzenie Talesa: „Jeśli w okrąg wpisać trójkąt, którego najdłuższy bok jest średnicą okręgu, to kąt jemu przeciwległy będzie zawsze kątem prostym o wielkości 90 stopni”. To stwierdzenie zgadza się zawsze, obojętnie, jak wielki będą trójkąt i okrąg, i czy stwierdzamy to w Milecie, czy też w Atenach. Natomiast wypowiedź na temat pojedynczego zjawiska nie spełnia tego warunku. Stwierdzenie, iż „świeci słońce”, zgadza się być może dziś, ale jutro już nie. I na pewno poprawne jest częściej w Milecie niż w Warszawie. Inaczej mówiąc: jest ono uwarunkowane wieloma rzeczami, takimi jak czas, miejsce, temperatura i wilgotność powietrza, wiatr. Ale prawdziwość twierdzenia matematycznego nie jest uwarunkowana przypadkowymi zjawiskami, które dziś mogą być prawdziwe, a jutro fałszywe. Jego prawdziwość nie zależy w żadnym wypadku od pogody. Matematyczne spojrzenie Greków jest skierowane na bezwarunkowość, czyli na to, co nie ma żadnej wagi, żadnego rozmiaru, koloru, smaku, itd. Dla matematyków ważna jest jednak forma. W naszym przykładzie jest to okrąg, trójkąt, kąt. Starożytni Grecy byli tymi ludźmi, którzy to spojrzenie na istotę rzeczy wciąż wyostrzali. A Tales spróbował jako pierwszy porzucić wszystkie formy, i pojąć to, co jest bezwarunkowe. Postawił sobie pytanie: czy jest coś nieuwarunkowanego, co jednak warunkuje całą resztę? I odpowiedział: woda! Łapiemy się za głowę i patrzymy na nasz egzemplarz „Diamentowej Drogi”. Pismo składa się z zadrukowanego papieru i leży przed nami na stole. I gdzie tu woda? Jednak ktoś taki jak Tales, sprytny spekulant oliwek, aż tak naiwny przecież nie był i z pewnością nie rozumował w dosłowny sposób. Zatem co miał na myśli, twierdząc, że „wszystko jest wodą”?

Tales był pierwszym Europejczykiem, który poważnie zaczął się zastanawiać nad naturą rzeczy. Jako wynik swych przemyśleń pozostawił nam w spadku koncepcję, która wyjaśnia, z jakich cząstek elementarnych rzeczy się składają. Dzięki temu uruchomił w świecie wspaniały program nauk przyrodniczych, choć wydarzyło się to, co się wydarzyć musiało: nie wszyscy zgodzili się z jego teorią wody. Pojawili się ludzie, którzy uważali, iż składnikiem rzeczy jest powietrze, jeszcze inni mówili o atomach. Jednak również atomy można podzielić na bardziej elementarne cząsteczki. Dzisiejsi fizycy mówią o leptonach i bozonach jako podstawowych składnikach świata. Inni bronią teorii strun albo pętli. Dyskusja nad tym, z jakiego „materiału” jest złożony nasz świat, trwa po dziś dzień. Fizycy polują na „ostateczną cząsteczkę” i jej nie znajdują. Powoli zaczynają rozumieć, iż te wszystkie atomy, elektrony i kwanty są jedynie pojęciami umownymi. Jeden z twórców mechaniki kwantowej, Werner Heisenberg powiedział kiedyś: „Zdaje się, że obiektywna rzeczywistość (rzeczywistość przedmiotów będących poza nami) wyparowała wraz z pojawieniem się mechaniki kwantowej”. Zachodnia myśl w obrębie nauk ścisłych kieruje się nieodwołalnie ku zrozumieniu pustki.

Swą tezą, że „wszystko jest wodą”, Tales spowodował, iż w dziedzinie nauk przyrodniczych po dziś dzień nikomu nie brakuje zajęcia. Jednakże zapoczątkował on jeszcze jeden wielki program – filozofię. Coś w sam raz dla tych, którzy lubią myśleć abstrakcyjnie i niekoniecznie chcą parzyć sobie palce w laboratoriach pełnych dziwnych dźwięków i zapachów. Filozofowie uświadomili sobie, że świat nie może składać się wyłącznie z wody, czy też atomów lub powietrza – te rzeczy są w końcu także z czegoś złożone. Poszukajmy więc tego, co faktycznie nie jest uwarunkowane – tym tropem podążali uczniowie za swym nauczycielem. Skoro jakość mistrza da się rozpoznać po umiejętnościach jego podopiecznych, wystarczy przyjrzeć się uczniom Talesa, aby docenić jego dzieło. Anaksymander uogólnił teorię Talesa, stwierdzając, iż praprzyczyną i pramaterią wszystkich rzeczy jest to, co nieograniczone i nieokreślone. Pojęcie „materii” straciło więc tu już na materialności, gdyż tego, co nieograniczone i nieokreślone, nie da się dotknąć ani powąchać. Lecz i te pojęcia spotkał ten sam los, co wodę. Kolejni filozofowie podnieśli protest: „Nieprawda! Tą praprzyczyną nie jest nieograniczoność, lecz Bóg, lub Dobro, czy też Absolut albo...” Koncepcje te rozsypywały im się jak garść piasku przez palce. Zastanawiano się zatem dalej, co jest naturą wszystkich rzeczy. W końcu pojawił się Fryderyk Nietzsche, który rozpoznał, że „... po prostu śnimy wspólny sen”. Znów znalazł się więc ktoś, kto podważył sam sens pytania i wykazał, że ten problem jest pozorny. Zatem i filozofowie zwracają się ku rozpoznaniu pustki. Na początku tego procesu był Tales ze swym stwierdzeniem, że „wszystko jest wodą”. Stworzył on pierwszą rozsądną koncepcję wyjaśniającą świat, ideę przełomową o tyle, że w centrum uwagi po raz pierwszy stanęło zagadnienie przyczyny. Prócz tego, jego odpowiedź zwróciła naszą uwagę na to, co jest wspólne dla różnorodnych przeżyć i doświadczeń, niezależnie od tego, jakim pojęciem zastąpimy „wodę”. Nie chodzi tu o określenie, lecz o kierunek, który ono wskazuje. Jak to mówi nasz Lama Ole: „Palec wskazujący na księżyc nie jest księżycem”. Także Tales – niezdarnie i na chybił trafił – lecz jednak wskazał nam coś, na co opłaca się spojrzeć. Dzisiaj nazwalibyśmy to przestrzenią. Wyobrażam sobie Talesa, jak stojąc na plaży u wybrzeży Azji Mniejszej, spogląda na morze, i jestem przy tym pewien, że używając słowa „woda” wskazać zamierzał to, co nieuwarunkowane. Nie chciał jednak, abyśmy myśleli o czymś martwym, o nieruchomym Absolucie lub czarnej dziurze. Pokazał nam różnorodność, zarówno grę fal, jak i ocean pod ich powierzchnią.

Warto uwzględnić jeszcze jeden ważny aspekt. Woda jest bardzo dobrze nam znaną materią. Pijemy ją, myjemy się nią, nawet nasze ciało w dużym stopniu ją zawiera. Najwidoczniej woda jest czymś z tego świata, a nie z jakiejś niedostępnej sfery. Zatem przesłanie twierdzenia Talesa polega także na tym, aby przyczyny naszego świata szukać w nim samym. Miało to przynieść w przyszłości daleko idące konsekwencje, gdyż wchodzące na arenę dziejów religie wiary umieściły początek tego świata poza nim. Przenosząc tę przyczynę do całkiem innego obszaru, wyeliminowały tym samym możliwość bezpośredniego jej doświadczenia. Nazwały ją Bogiem i uczyniły kwestią wiary. Nasz świat nagle stracił swą niezależność i wartość oraz sprowadzony został do tego, co doczesne, ciemne i niewyjaśnialne. Tales wprowadził w Europie odmienny światopogląd, do którego mógł nawiązać każdy, kto stracił cierpliwość do wiary w coś „nie z tego świata”, kto zapragnął rzeczywistości stanowiącej o sobie, zrozumiałej dla żyjących w niej istot. Zuchwałe „wszystko jest wodą” Talesa nie oznacza w końcu nic innego jak to, iż można w zasadzie ten świat przejrzeć. Dziś powiedzielibyśmy, że jest on racjonalny. W uszach buddysty, który oczekuje logicznych wyjaśnień, nie zabrzmi to wcale obco. Jeśli wszystko jest grą przestrzeni, wie ona wszystko. Gdyby tak można było zapalić światło w każdym ciemnym kącie. Jednakże jeśli chcemy oświetlić wszystko jednocześnie, pojawiają się trudności. Dlaczego?

Ponieważ docieramy tu do granicy koncepcji myślowych. Nie wyjaśnimy wszystkiego przy pomocy słów, lecz tylko dzięki medytacji. Ale przecież zauważyliśmy, iż osobliwe przekonanie Talesa co do istoty świata po dwóch tysiącach lat doprowadziło do przedziwnej konsekwencji: jego koncepcja zmierza w kierunku samounicestwienia. Bez znajomości nauk Buddy i bez żadnego bagażu wybrał się Tales w swą drogę piechotą, aby dokonać odkrycia idei, która ostatecznie rozsadza jakąkolwiek formę koncepcji. Dał początek zachodnim naukom ścisłym i filozofii, którym zawdzięczamy zarówno pralkę czy suszarkę, jak i wyrafinowane koncepcje. O wiele bardziej istotny jest jednak cel, do którego Budda i Tales wspólnie zmierzają, a definitywnie rozpoznany przez tego pierwszego: „Forma jest pustką, pustka jest formą, forma i pustka są od siebie nieoddzielne”.Budda wybrał drogę do wewnątrz i dlatego był w stanie przekazać nam metody medytacji. Tales, dzięki okolicznościom, w których się znalazł, ze swym z początku naiwnie i obco brzmiącym pomysłem, wybrał kierunek na zewnątrz. I w ten sposób stał się jednym ze źródeł wielkiego prądu umysłowego, który przyniósł nam wolność, demokrację, prawa człowieka, równouprawnienie płci oraz mnóstwo urządzeń technicznych, które ułatwiają nam życie. Ten stary Grek rozpoczął tworzenie otwartej przestrzeni, w której znalazło się miejsce dla nauk Buddy.

Opracowanie: Mariusz Pręgowski

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Umysł jako ostateczne schronienie - Lama Ole Nydahl | Lama jako źródło błogosławieństwa - Dziamgon Kongtrul Rinpocze | Identyfikacja z nauczycielem - Wywiad z Lamą Ole | Trucizny umysłu - Gendyn Rinpocze | Cytat - Lama Ole Nydahl | Największa przeszkoda na ścieżce - Gjatrul Rinpocze | Potrzebujemy przyjaciół - Manfred Seegers | Cytat - Szantidewa | Dzierżawcy linii przekazu Kagyu - Patricia Schaffrick | Medytacja w życiu codziennym - Marcin Barański | Pieśń dla młodej kobiety - Milarepa | Lama jest mądrzejszy od nas - Wojtek Tracewski | Uzdrawiająca tradycja Buddy Medycyny - Robert Sachs | Wyspy idealizmu - Żwirek rozmawia z Piotrkiem Kaczmarkiem | Cytat - Gampopa i Milarepa | Byliśmy Khampami - Michał Bobrowski | Wszystko jest wodą czyli Tales z Miletu a Budda - Ralf Bohn | Triangle News - Grzegorz Kuśnierz | Surfing Budda - Phil Carlise, Mick Gabriel, Bart Lipowski | Ośrodek Diamentowej Drogi w Connecticut, USA - Kasia Sikora-Kowolik | Władywostok - Igor Popkow | Budujemy kolejną fabrykę wyzwolonych - Adam Jankiewicz | Umysł bez granic - Ula Wasilewska, Bartek Kozłowski | "Kruszynka" nauczycielem! |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: