DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 37 -> Identyfikacja z nauczycielem

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Identyfikacja z nauczycielem

Wywiad z Lamą Ole
_________

Przeprowadzony przez Kasię Białą w autobusie na trasie Warszawa – Wrocław, 9 grudnia 2004 roku.


Czym jest identyfikacja z Lamą?

Lama Ole: Jest to świadomość, że oświecenie na zewnątrz zobaczyć możemy tylko dlatego, że potencjalnie mamy je w sobie. Poza tym powinniśmy rozwinąć zaufanie, że jesteśmy w stanie urzeczywistnić właściwości, które ukazuje nam nauczyciel. Wtedy pozostaje jeszcze przeniesienie tego zrozumienia na poziom praktyczny tak, aby stało się ono częścią naszego życia.

Czy istnieje możliwość popełnienia jakichkolwiek błędów na tej ścieżce?

Lama Ole: Tak, błędy zawsze są możliwe. Może na przykład, zapragniemy stać się kopią lamy, co nie ma sensu, ponieważ każdy z nas ma swój własny styl i indywidualny sposób działania. Najlepsze, co możemy zrobić, aby faktycznie urzeczywistnić właściwości nauczyciela, to zaufać jemu lub jej i otworzyć się na nasz własny wewnętrzny potencjał. Wtedy wraz z błogosławieństwem pojawią się wszystkie oświecone właściwości. Miejscem, gdzie spotykają się nauczyciel i uczeń, jest tak naprawdę otwarta przestrzeń ich umysłów. Jeśli więc tylko naśladujemy mistrza, będzie to powierzchowne i ludzie wokół nas nie staną się z tego powodu szczęśliwi. Jeśli natomiast otworzymy się na przestrzeń, która powstaje w nas na skutek rozwijania zaufania do lamy i na przykład, jaki on nam daje, wtedy stopniowo przejmiemy jego właściwości.

Czym jest pełne spotkanie lub pełny kontakt między nauczycielem i uczniem?

Lama Ole: Jest nim doświadczenie tej samej promieniującej przestrzeni i tego, że świadomość jednego i drugiego jest tą samą, radosną grą. Polega też na zajmowaniu się podobnymi, pełnymi znaczenia rzeczami. Widziałem w swoim życiu największych lamów - Karmapę i innych wielkich mistrzów - zawsze byli oni nieskomplikowani i rozluźnieni. Rozmawiali na bardzo zwyczajne tematy, żartowali i śmiali się z tego do łez. Nikt z nich nie musiał niczego udowadniać, czy z czegokolwiek się tłumaczyć. W miarę rozwoju wszystko staje się coraz prostsze, swobodniejsze i w związku z tym coraz bardziej się odprężamy...

Jak można poradzić sobie z sytuacją, kiedy jest trudno spotkać lamę fizycznie? Czy to sprawia, że praktyka staje się trudniejsza?

Lama Ole: Oczywiście, że tak. Myślę jednak, że tak naprawdę mamy teraz lepszą sytuację niż kiedykolwiek przedtem. Z jednej strony, każdy uczeń jest gotowy oddać wszystko, aby być blisko nauczyciela, gdyż czuje w tym bogactwo i wie, jakie jest to cenne. Z drugiej jednak, historia pokazuje, że spotkania ucznia z mistrzem nigdy nie były zbyt częste. Nasz rozwój przebiega najlepiej, gdy przemieszczamy się pomiędzy „ciepłą strefą” wokół lamy a „zimną strefą” świata, w którym żyjemy. Następnie powinniśmy starać się zastosować w praktyce to, czego się nauczyliśmy. Kiedy słyszymy, że w całej historii szkoły Kagyu było tylko kilka przypadków tego, że lama miał dużo czasu na dawanie nauk i udzielanie wskazówek swoim uczniom, dochodzimy do wniosku, że dziś mamy więcej możliwości. Spotykamy się za pośrednictwem internetu, książek, rozmawiamy przez telefon, widujemy się na wykładach, trafiamy na ludzi, którzy mieli kontakt z nauczycielem lub z jego uczniami. Przez cały czas ma miejsce nieustanny przepływ informacji. W związku z tym powiedziałbym, że dzisiaj lama jest o wiele bliżej, niż kiedykolwiek przedtem.

Jak nawiązać i utrzymywać osobisty związek z lamą?

Lama Ole: Aby utrzymać osobisty związek z lamą należy być przede wszystkim uczciwym, w przeciwnym wypadku nie wie on, w którym punkcie się znajdujemy. Bardzo trudno jest pracować z ludźmi, którzy nie mówią, o co im w danej sytuacji chodzi, ale pragną uzyskać jej rozwiązania. Przy nawiązywaniu kontaktu z lamą należy wykazać życzliwe zainteresowanie, czyli naprawdę dać mu poczucie, że chcemy osiągnąć niektóre z jego właściwości, że jesteśmy zadowoleni z jego aktywności, chcielibyśmy ją przekazywać innym i w ten sposób wnieść jego nauki w świat.

Czy na ścieżce identyfikacji z lamą rozwijamy tylko jego nieosobiste właściwości, czy także te osobiste?

Lama Ole: Obawiam się, że i jedno i drugie. Myślę, że trudno jest uniknąć przejęcia indywidualnych cech nauczyciela. Ten element naśladownictwa wydarza się jednak na poziomie ponadosobistym. Na przykład XVI Karmapa i ja różniliśmy się fizycznie. On był niewiarygodnie silny, ale miał duże biodra i okrągłe ciało, ja natomiast jestem typem bardziej muskularnym, wyciętym w kształcie litery „Y”. Pomimo tej różnicy w wyglądzie zewnętrznym zauważyłem, że automatycznie przejąłem niektóre z jego manier. To naprawdę zabawne: na przykład kiedy wołam dzieci, używam tego samego gestu. Ponieważ jest to zupełnie wbrew mojej naturze, wiem, że mam to od niego, a ostatnio oglądałem go na filmie i zaobserwowałem u niego dokładnie te same ruchy rąk. Jeśli chodzi o udzielanie błogosławieństwa, jest to także u mnie bardzo wyraźne. Lobpyn Tseczu Rinpocze, Kalu Rinpocze i inni nauczyciele robili to w ten sposób, że kładli ręce po obu stronach głowy ucznia i przesuwali je w górę. Karmapa natomiast po prostu kładł rękę na czubku czyjejś głowy. Sam robię to najczęściej tak, jak Karmapa, bo jest to dla mnie najbardziej naturalne. Czuję wtedy, że energia płynie z mojego serca do góry aż po czubki palców i przepływa z powrotem. Faktem jest, że niektórzy z moich uczniów zaczęli wykonywać skoki spadochronowe, ponieważ powiedziałem im, że kształtuje to charakter. Steven, Caty i Gergö mają nawet licencję skoczka i jest to mój wpływ - w przeciwnym razie pewnie nie zrobiliby tego. Kiedy pokazuję, czego warto spróbować, chcę jednocześnie, aby ludzie poczuli to na własnej skórze i mieli własne doświadczenia, żeby nie myśleli, że jest to coś, co czuje i czego doświadcza tylko Ole. Nie chcę, żeby unikali doświadczeń, ale cieszyli się z bycia tu i teraz. Często mówię o tym, abyśmy się kochali i wspominam o swoim nocnym życiu. Nie robię tego po to, by udowodnić, że taki starszy pan jak ja ciągle jeszcze przeżywać może szczęśliwe noce, ale dlatego, że rzeczywiście myślę, iż ludzie nie kochają się wystarczająco często. Uważam, że większość z nas nie wykorzystuje swego potencjału, choć często mamy tak wiele możliwości ku temu, aby dać innym szczęście. Nie mówię o sobie po to, aby się przechwalać i podkreślać szczególną krzepę moich rodziców. Uważam za to, że powinniśmy być świadomi tego, że mamy możliwość dawania sobie nawzajem szczęścia i okazywania dobroci. Rola nauczyciela polega właśnie na tym, żeby stymulować ludzi do rozwijania świadomości na temat tego, co się wydarza i co za tym idzie, do działania. Cały proces nauczania polega na wywieraniu wpływu na innych. Mogę wam powiedzieć, że punktem nr 1 w moim pedagogicznym repertuarze jest wychwalanie ludzi za właściwości, które powinni rozwinąć. Kiedy widzę i czuję, że coś potrafią i będzie to przydatne, chwalę ich tak często i przy tak wielu okolicznościach, że w końcu muszą zacząć to robić.
Tomek: To tak jak z moją książką, do której nie mogłem się zabrać...
Lama Ole: To prawda. Ciągle powtarzałem: „Tomek, jesteś fantastyczny. Jesteś jedynym, który może tę książkę napisać”... I tak powstali „Oszuści w szatach”. Słyszałem też, że Steven jest dobrym lekarzem i pytałem go, czy ostatnio przeprowadził jakąś interesującą operację. W ten sposób można spowodować, że ludzie identyfikują się z tym, co nauczyciel uważa za wartościowe. W rzeczywistości jednak prawdziwa bliskość między nauczycielem i uczniem wydarza się wtedy, gdy czują oni, że są kontynuacją siebie nawzajem. To jest najpiękniejsze i wydarza się na przykład pomiędzy mną a Wojtkiem i kilkoma innymi bliskimi przyjaciółmi. Nie ma między nami oddzielenia, istnieje po prostu swobodny przepływ.

W jaki sposób możemy się dowiedzieć, kto jest naszym rdzennym lamą?

Lama Ole: Powinnaś przyjrzeć się snom, są bardzo ważne. Jeśli śnisz o kimś, to znaczy, że masz z nim bliski związek lub chciałabyś go mieć. Powinnaś również pomyśleć o sytuacjach skrajnych, ponieważ pokazują one wiele. Jeśli masz kłopoty, to zastanów się, kto naprawdę mógłby ci pomóc, na kim mogłabyś się oprzeć – od niego właśnie mogłabyś się najwięcej nauczyć. Poza tym naszym rdzennym lamą mógłby być ktoś, na kogo jesteśmy najbardziej otwarci i do kogo mamy najwięcej zaufania. Jeśli myślisz, że jakaś pani lub pan są niewzruszeni, że mówią i robią to samo, to właśnie ta osoba mogłaby być dla ciebie bardzo pożytecznym głównym nauczycielem. Bywa oczywiście też, że mamy z jakimś lamą związek z poprzedniego życia. Wtedy będziemy mieć sny, przeżycia na jawie i doświadczać spontanicznego zaufania, co jest wspaniałe.

Co może osłabić związek z nauczycielem?

Lama Ole: Może do tego doprowadzić duma, która jest czymś bardzo niebezpiecznym. Jeśli uważasz, że wiesz lepiej niż nauczyciel, powinnaś to sprawdzić i zapytać go, czy możesz być jego mistrzem, gdyż w przeciwnym razie wystąpi konflikt interesów. Wtedy lama będzie mógł zdecydować, czy chce zostać twoim uczniem. Z jednej strony ambicja jest w pewnym sensie czymś naturalnym, ale z drugiej, równie normalne jest to, że z czasem będzie w nas coraz więcej wdzięczności, ponieważ zaczniemy być coraz bardziej przekonani o tym, że wszystkie te wyjątkowe właściwości należą także i do nas. Taka głęboka wdzięczność jest znakiem, że naprawdę się rozwijamy. Spotkałem w życiu różnych guru, także niebuddyjskich, pomieszanych, czy innych. Niektórzy z nich twierdzili, że ich nauczyciel nie był ich w stanie niczego więcej nauczyć. Ponieważ sam jestem lamą, słysząc to, myślałem o tych, którym nie byłem w stanie przynieść żadnego pożytku – duma niszczy wszystkie nauki, jakie możemy otrzymać. Sprawia, że stajemy się sztywni, a w końcu jesteśmy jak dinozaur: biegniemy na oślep, niszczymy wszystko i nic dobrego z tego nie wynika. Widziałem kilka takich przypadków i wiem, że jest to coś, na co rzeczywiście powinno się uważać. Istnieje jednak też duma włączająca, która pokazuje nam, co możemy razem zrobić. Poza tym dobrze jest być dumnym z linii przekazu i mieć poczucie, że praca, jaką wykonujemy, jest ważna.

Co niszczy związek z nauczycielem?

Lama Ole: Jeśli naprawdę chcesz mu zaszkodzić, stwarza to dystans. Jeżeli nauczyciel o tym wie, będzie się starał utrzymać ten związek, ale zejdzie z nim o poziom niżej. Dlatego jeśli ktoś nie jest w stanie zobaczyć, że to, co robi i myśli nauczyciel, jest rozsądne i zgodne z najwyższym poglądem, nawet gdy prowokuje ucznia pod względem politycznym lub razi jego dumę, lama powinien zaproponować mu związek na poziomie mahajany, gdzie dzielimy pozytywne działania, dobre życzenia i jest nam razem miło. Nasz związek schodzi wtedy o stopień niżej, lecz ciągle funkcjonuje, co nadal jest trudne, lecz możliwe. Jeśli natomiast duma, gniew, czy arogancja pogłębia się, wtedy schodzimy na ścieżkę hinajany: żywimy dla siebie szacunek za to, czego nie robimy i za to, że jesteśmy dobrym przykładem. Staramy się to utrzymać tak długo, jak możemy. Kiedy zaś problemy są poważne myślę, że pochodzą z poprzednich żywotów. Jeśli w tej sytuacji uczeń chce zaszkodzić lamie, a ten widzi, że uczeń doświadcza przeszkód na ścieżce rozwoju, to nadszedł czas, aby się rozstać, zanim powstanie więcej negatywności. Jest to ważne, ponieważ dzielimy wiele bardzo cennych, ważnych rzeczy i głębokich uczuć. Powiedziałbym więc, że jeśli powstaje dystans, powinniśmy tak jak w meczu bokserskim zrobić sobie przerwę, oddalić się od siebie i przerwać mecz.

Czy jest możliwe odbudowanie zniszczonego związku?

Lama Ole: Zazwyczaj tak. Zależy to od tego, jak silne jest ego i jaki był powód rozstania. Jeśli na przykład myślisz, że to, co mówi nauczyciel jest bezużyteczne lub szkodliwe, wtedy nie musisz starać się odbudowywać swojego związku. Powinnaś ostrzec innych i trzymać się z daleka. Z drugiej jednak strony, jeśli widzisz, że nauczyciel odniósł sukces i że przynosi pożytek wielu ludziom, lecz ze względu na własne ego nie czujesz się dobrze w jego grupie i niepokoi cię to, wtedy powinnaś życzyć im wszystkim wiele szczęścia i jeśli się złoży ku temu okazja, próbowałbym o tym z lamą porozmawiać. Znam to z własnego doświadczenia, bo były przypadki ludzi, którzy odeszli ode mnie i od Hannah. Stało się tak dlatego, ponieważ byliśmy wówczas właściwie jedynymi w środkowej Europie, którzy zapoczątkowali całą aktywność dharmy. W tym czasie próbowaliśmy reprezentować całość buddyzmu, wszystkie jego aspekty – nawet te, które tak naprawdę nie były w naszym stylu i dlatego czasem przyciągaliśmy ludzi, którzy do nas nie pasowali. Zdarzało się również, że po pewnym czasie czuli oni, iż nie mają z nami związku i dlatego później nas nie lubili. Myślę, że w tym przypadku popełniliśmy błąd – parę razy w życiu udzieliliśmy nauk, którymi sami nie byliśmy zainteresowani. Muszę powiedzieć, że jest mi z tego powodu przykro. Nie powinno się tego robić, gdyż źle się to kończy. Kiedy nauczyciel jednak daje z siebie wszystko, nie potrzebuje się usprawiedliwiać. Może wówczas próbować zbudować możliwie jak najlepszy związek ze swoimi uczniami.

Czy rady lub wskazówki otrzymane od nauczyciela podczas snu lub wizji można traktować poważnie?

Lama Ole: Tak, jeśli nie jest to tuczące, nieprzyzwoite albo niezgodne z prawem – kiedy na przykład we śnie lama mówi ci, żebyś wstała i opróżniła całą lodówkę, a ty już masz problemy z nadwagą. Gdy natomiast dobrze się z tym czujemy i jego rada ma sens, jest całkowita, wówczas oznacza to, że podczas snu możemy rzeczywiście być w kontakcie z polem mocy nauczyciela i jego mądrością, która nas porusza i dla nas pracuje. To naprawdę może się wydarzyć.

Czy istnieją metody, które pozwalają lamie na obudzenie w uczniach różnych rodzajów właściwości?

Lama Ole: Najlepsza jest praktyka medytacji. Na początku nauczyciel inspiruje ucznia i jak w zwierciadle ukazuje mu jego własne możliwości, ale najważniejsze jest to, by mistrz pozwolił uczniowi czerpać energię z przestrzeni. Tak naprawdę jednak powinniśmy wykorzystać wszystkie możliwości codziennej praktyki. Jeśli na przykład będziemy w stanie przekonać ludzi do tego, żeby robili praktykę tak ważną, jak medytacja XVI Karmapy przez chociażby pół godziny dziennie, to w ten sposób damy im klucz do ich własnego bogactwa, ofiarujemy im coś wspaniałego. Następnie musimy ich wspierać i pomagać im przechodzić w czasie medytacji oczyszczających przez doświadczenia, których nie rozumieją. Na podstawowym poziomie regularna, półgodzinna medytacja Karmapy, czy powiedzenie kilku mantr wtedy, kiedy to możliwe, jest bardzo dobrym sposobem na rozwinięcie oświeconych właściwości. Dzieje się tak, ponieważ Karmapa jest jak olbrzymia lokomotywa, która nas holuje, a pole mocy pojawiające się dzięki medytacji Trzech Świateł jest naprawdę potężne.

Jakie znaczenie w procesie identyfikacji ma płeć nauczyciela i ucznia?

Lama Ole: Jeżeli mamy sytuację, w której uczeń i nauczyciel są przeciwnej płci, to oczywiście wspaniale jest zakochać się w sobie. Daje to dużo energii, otwieramy się i czujemy się bardzo dobrze. Myślę, że jestem chyba na różne sposoby zakochany w każdej z moich uczennic. Lubię z nimi przebywać, dotykać ich, jeśli mogę – oczywiście nie w miejscach intymnych – próbuję po prostu być z nimi blisko i doświadczać ich obecności. Kiedy je obejmuję, to medytuję, że na mojej prawej dłoni jest słońce, a na lewej księżyc i wyobrażam sobie, że słońce spotyka się z księżycem w ich sercach, co daje zdrowie. Kiedy dotykam ich głów swoją głową, myślę, że z mojego serca poprzez głowę wypływają formy buddów i wnikają do ich serc. Jeśli lama się z kimś kocha, to spoczywa na nim większa odpowiedzialność. Czasem dobrze jest spotkać się raz lub kilka razy, aby doświadczyć błogosławieństwa i wzbudzić zaufanie, jeżeli natomiast chodzi o długi związek, to powinien on być oparty na wspólnej pracy i na wydobywaniu z niego całego bogactwa, jakie potencjalnie zawiera. Miłość fizyczna nie powinna być wtedy najważniejsza.

Dlaczego drogę identyfikacji uważa się za najszybszą?

Lama Ole: Ponieważ wyposażona jest w więcej psychologicznych „przycisków” niż jakakolwiek inna metoda. To, z czym się utożsamiasz, wpływa na to, co zrobisz, co poczujesz i czego będziesz doświadczać. Jeśli czujesz, że jesteś taka, a nie inna, będziesz się odpowiednio do tego zachowywać i myśleć, że taka właśnie jesteś... Można tutaj podać przykład małego psa, który odstrasza o wiele większego od siebie, ponieważ ten mały myśli o sobie, że jest olbrzymem. W życiu obserwujemy mnóstwo sytuacji, w których jeden człowiek wiele mógł zdziałać. Teraz, na przykład, wielka maszyna w Brukseli i wszyscy jej politycy zdecydowali, że chcą mieć Turcję w Europie, lecz być może kilku zdolnych ludzi będzie w stanie wywrzeć nacisk w odpowiednich miejscach, dzięki czemu jednak do tego nie dojdzie.

Co się dzieje, jeśli uczeń nie słucha rad nauczyciela? Czy to może osłabić ich związek?

Lama Ole: Jeśli ktoś pyta o radę i nie wykorzystuje jej, to tak jakby płynął pod prąd. Gdy pytasz nauczyciela o coś, to w tym samym momencie on już wkłada w to energię. A to znaczy, że jeśli zrobisz to co ci proponuje, wówczas jego błogosławieństwo będzie cię wspierać. Lama nie tylko udziela ci odpowiedzi, ale jeśli uważa, że coś jest dla ciebie dobre, to kieruje na to pewnego rodzaju pozytywną energię. Oznacza to, że jeśli nie działasz zgodnie z jego wskazówkami, to albo płyniesz pod prąd, albo blokujesz błogosławieństwo. Jeśli nie słuchasz rad nauczyciela odnośnie własnej sytuacji, gromadzisz dużą ilość bezużytecznej energii i twoje doświadczenie staje się coraz bardziej powierzchowne. Dzieje się tak, ponieważ tym, co tworzy związek mistrza i ucznia jest przeświadczenie, że błogosławieństwo działa. Jeśli więc gromadzisz wskazówki, z których nie masz żadnego pożytku, ponieważ nie stosujesz ich we właściwy sposób, nic się nie wydarzy. Oczywiście nauczyciel nie powinien utrudniać uczniowi życia i co najważniejsze, nie powinien wprost prosić o pieniądze. Jest to najszybszy sposób na utratę zaufania i jednocześnie coś, na co ludzie są bardzo wrażliwi. Uczeń powinien sam decydować o swojej szczodrości i w żadnym wypadku nie może być do tego zmuszany. Następną ważną rzeczą jest to, aby nauczyciel nigdy nie stracił twarzy. W różnych kulturach jest to różnie rozumiane, ale na przykład dla Duńczyka utrata twarzy może oznaczać wojnę. Pewnego razu wysłaliśmy całą flotę do Maroka i zbombardowaliśmy kilka ich miast, równając wszystko z ziemią, ponieważ jeden z marokańskich królów uderzył duńskiego ambasadora. Po prostu nie tolerujemy żenujących sytuacji. Ogólnie rzecz biorąc myślę, że jeśli nauczyciel coś sobą reprezentuje i między nim a uczniem jest dużo zaufania, to powinien on naprawdę uważać na to, co robi, myśli i mówi: nie powinien nigdy okazywać słabości, wyglądać na przygnębionego, czy zachowywać się egoistycznie. Słabość oznaczałaby, że tak naprawdę nie można mu zaufać, bo nie rozpoznał umysłu jako przestrzeni i nie urzeczywistnił jego esencji; przygnębienie jest znakiem tego, że nie jest on w stanie dostrzec nieustannej, wolnej gry możliwości; brak współczucia natomiast pokazuje, że nie jest on świadomy tego, jak wielu jest innych i jak bardzo pragną oni szczęścia. Nauczyciel nie może pozwolić sobie na to, by wyglądać głupio – jeśli, na przykład, spadnie ze schodów, to powinien być pierwszym, który zacznie się z tego śmiać. Nie powinien być sztywny. Oczywiście, jesteśmy ludźmi i z tego powodu mogą pojawić się pewnego rodzaju niedyspozycje, ponieważ ciało ma swoje potrzeby. Na przykład kiedy jesteśmy zmęczeni, może się nam zdarzyć, że powiemy coś niemądrego. Cokolwiek się jednak wydarza, powinno odbywać się w jak najlepszym stylu. Jeśli nauczyciel straci klasę, to rozczaruje tym swoich uczniów i wszystkich innych wokół. Nie może sobie na to pozwolić, ponieważ jest przykładem.

Czy istnieją jakieś znaki urzeczywistnienia na ścieżce identyfikacji?

Lama Ole: Rozwój wydarza się tu całościowo, ponieważ identyfikacja nie należy do drogi sutr, ale tantr. Na poziomie sutr uczymy się jednej rzeczy, następnie drugiej i tak stopniowo poruszamy się do przodu, tantra jest zaś doświadczeniem całościowym. Nagle odkrywamy, że znika problem, który mieliśmy wcześniej, albo widzimy, że przestajemy się bać, i jesteśmy w stanie dokonać czegoś, do czego dawniej nie byliśmy zdolni. Nie jest to więc ścieżka stopniowa, którą przemierzamy krok po kroku, ale raczej system wykorzystujący cały nasz wewnętrzny potencjał, który czeka tylko, aby sięgnąć po bogactwo przestrzeni. Wtedy w zależności od zewnętrznych i wewnętrznych możliwości przechodzimy przez różne doświadczenia - nie można jednak w przejrzysty i jednoznaczny sposób określić, jak przebiega nasz rozwój na tej ścieżce. Ogólnie rzecz biorąc, zauważyć można jedynie, że przeszkadzające emocje się zmniejszają, a pełne znaczenia uczucia wzrastają. Tak naprawdę nie mamy przejrzystego spojrzenia na nasze życie. Wiemy, że jesteśmy nieszczęśliwi, ponieważ wcześniej byliśmy szczęśliwi, a to oznacza, że znamy te stany z powodu kontrastu – znamy wzloty poprzez fakt, że istnieją upadki. Na początku skuteczne metody przede wszystkim zatrzymują negatywności i rzeczywiście zaczyna nam się coraz lepiej powodzić. Nie czujemy tego jednak, ponieważ wszystkie wzloty i upadki zostały „wyrównane” i zanim się zorientujemy, że tak naprawdę powodzi nam się znacznie lepiej niż przedtem, upłynie trochę czasu. W ten sposób stopniowo zaczynamy poznawać umysł i wiemy, że poruszamy się w odpowiednim kierunku. Przypomina to jazdę pod górę – schodzimy z piątego biegu na drugi myśląc, że samochód się zepsuł, lecz kiedy spojrzymy za siebie, okazuje się, że jesteśmy na stromym wzniesieniu. Nie powinniśmy sami oceniać swojego rozwoju, bo nie mamy do tego żadnych metod. Ludzie wokół nas mogą spróbować przyjrzeć się nam i stwierdzić, czy staliśmy się mniej samolubni albo na przykład bardziej interesujący. W takich przypadkach często podejrzewać będą, że jesteśmy zakochani... Nawiasem mówiąc, kiedy się rzeczywiście zakochujecie, nie ma znaczenia, czy w poprzednim życiu razem z partnerem zrobiliście coś dobrego czy złego – w obu przypadkach istnieje karmiczne spoiwo, które działa na zasadzie siły przyciągania i sprawia, że jesteście sobą zainteresowani. W związku z tym powinniśmy obserwować nasze otoczenie – jeśli nasi przyjaciele cieszą się, widząc nas razem, to prawdopodobnie tym, co nas łączy, jest dobra energia. Jeśli natomiast reagują na nas z niechęcią, być może czują, że nasz związek jest co prawda mocny, lecz niezbyt pozytywny.

Opracowanie: Rose Matthews, Artur Grzeliński

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Umysł jako ostateczne schronienie - Lama Ole Nydahl | Lama jako źródło błogosławieństwa - Dziamgon Kongtrul Rinpocze | Identyfikacja z nauczycielem - Wywiad z Lamą Ole | Trucizny umysłu - Gendyn Rinpocze | Cytat - Lama Ole Nydahl | Największa przeszkoda na ścieżce - Gjatrul Rinpocze | Potrzebujemy przyjaciół - Manfred Seegers | Cytat - Szantidewa | Dzierżawcy linii przekazu Kagyu - Patricia Schaffrick | Medytacja w życiu codziennym - Marcin Barański | Pieśń dla młodej kobiety - Milarepa | Lama jest mądrzejszy od nas - Wojtek Tracewski | Uzdrawiająca tradycja Buddy Medycyny - Robert Sachs | Wyspy idealizmu - Żwirek rozmawia z Piotrkiem Kaczmarkiem | Cytat - Gampopa i Milarepa | Byliśmy Khampami - Michał Bobrowski | Wszystko jest wodą czyli Tales z Miletu a Budda - Ralf Bohn | Triangle News - Grzegorz Kuśnierz | Surfing Budda - Phil Carlise, Mick Gabriel, Bart Lipowski | Ośrodek Diamentowej Drogi w Connecticut, USA - Kasia Sikora-Kowolik | Władywostok - Igor Popkow | Budujemy kolejną fabrykę wyzwolonych - Adam Jankiewicz | Umysł bez granic - Ula Wasilewska, Bartek Kozłowski | "Kruszynka" nauczycielem! |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: