DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 36 -> Partnerstwo i miłość w buddyzmie cz. II

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Partnerstwo i miłość w buddyzmie cz. II

Klaudia Żerebiec
_________


Kiedyś Lama Ole powiedział, że jeśli chodzi o jego związki, to możemy mieć różne nieprawdziwe wyobrażenia dotyczące tego, w jaki sposób funkcjonują. Jeśli myślimy, że jest w nich nie wiadomo jak dużo romantyzmu, mylimy się. W gruncie rzeczy działają inaczej - są w bardzo dużym stopniu oparte na wspólnej pracy. To jest to, co jest istotą i esencją związków Lamy. Jest to dla nas pewien przykład - możemy dzięki niemu zobaczyć, co potrzebne jest również w naszych relacjach partnerskich. Na wykładach Lama Ole mówi wprost, że wspólna praca jest dla niego wykładnikiem dobrze działającego związku. Nie oznacza to, że cały czas musi być różowo, ponieważ jeśli jesteśmy razem i razem praktykujemy, musimy wziąć pod uwagę, że możemy mieć również trudne okresy. Jest to po prostu wliczone w nasz związek. To z kolei nie musi oznaczać, że nasz związek jest pomyłką, że jest nieudany i należy go zakończyć. W czasie początkowych lat wspólnej praktyki, kiedy zaczynamy robić nyndro, jedziemy na pierwszy kurs poła i stopniowo „wchodzimy” w Dharmę, może się wydarzyć wiele trudnych sytuacji - im „dalej w las”, tym większej liczby oczyszczeń doświadczamy. Oczywiste jest, że to się bezpośrednio przekłada na nasze samopoczucie, na naszą formę, a to z kolei odbija się na naszym związku, na osobie, która jest z nami najbliżej. Kiedyś pamiętam, że gdy się rozstałam ze swoim narzeczonym, to Tadzio, który przyjechał do Elbląga, powiedział: „Dziewczyno, dlaczego się dziwisz, przecież razem robicie nyndro”. Ta historia pokazuje, że robienie razem nyndro i mimo tego pozostanie razem jest dowodem na siłę związku - mnie się to nie udało (śmiech). Jeśli zastanawiamy się, czy warto kontynuować jakiś związek, czy też nie, możemy użyć jako barometru tego, ile potrafimy zrobić razem dla innych. Druga bardzo istotna zasada to nauka, która może nam się bardzo przydać we wszystkich relacjach z innymi ludźmi - nie odnosi się ona tylko do naszego partnerstwa. Lama Ole nazywa ją „dynamiczną prawdą”. To taka zręczna sztuczka, która pozwala nam z jednej strony widzieć wszystko na coraz czystszym poziomie, z drugiej zaś ów świat, który przez cały czas informujemy o tym, że widzimy go na czystym poziomie, zaczyna nam wierzyć, że naprawdę jest taki wspaniały. Dzięki takiemu poglądowi wszystko zaczyna rosnąć i w przyszłości będą się nam przydarzały tylko dobre rzeczy - nawet oczyszczenia, których doświadczymy, będą w rzeczywistości miały swój wkład w poprawę naszej sytuacji, pomogą nam się rozwijać.
Dynamiczna prawda oznacza, że chwalimy istoty za te cechy, które chcielibyśmy u nich zobaczyć. Jeśli robimy to wystarczająco długo i wystarczająco skutecznie, ludzie rozwiną w sobie te właściwości. To jest coś przeciwnego do nadmiernego krytycyzmu, który często psuje nasze związki. W pewnym momencie zauważymy, że bycie wobec siebie nawzajem zbyt krytycznym, prowadzi donikąd. Często mówimy, że jesteśmy krytyczni wobec partnera, ponieważ chcemy, by pozbył się swych wad i zamienił je na dobre właściwości. Ale to tak nie działa, nasz partner tego nie zrobi. Na dodatek ludzie, którzy byli kiedyś razem z kimś, kto był bardzo krytyczny, wędrują przez całe życie z tym, co zasiał w ich umysłach, mimo że była to nieprawda. Jeśli mocno uwierzą, że są pełni słabości, miotają się we wszystkich kolejnych związkach. Jeśli przyjrzymy się ludziom, to stwierdzimy, że nie topnieją im serca wtedy, kiedy przez cały czas wsadzamy im jakąś „szpilę”, mówiąc np.: „Słuchaj jeszcze to i to musisz w sobie zmienić”. Zaczynają się otwierać dopiero wtedy, kiedy słyszą miłe rzeczy: że są wspaniali, cudowni, wyjątkowi, że tak bardzo ich kochamy itd. Wtedy rozkwitają jak roślinki na wiosnę. To dotyczy wszystkich - nie tylko tych, po których rzeczywiście widać, że lubią słuchać komplementów, ale również tak zwanych „twardych facetów”. Wszystkim bez wyjątków jest miło, jeśli słyszą pod swoim adresem różne przyjemne uwagi. Ważne jest, aby o tym pamiętać, bo w codziennych sytuacjach zatracamy tę uważność i gdy widzimy coś niewłaściwego w partnerze, chcemy to zmienić stosując nieprzyjemne i nieodpowiednie narzędzie. Dlatego dobrze jest pamiętać, co jest właściwym narzędziem. To jest również doskonała metoda na budowanie dobrych relacji w pracy, w rodzinie, wśród przyjaciół, itd. Jeśli mamy bardzo przyjemne kontakty z ludźmi, jeśli przez cały czas wszystkich postrzegamy jako przyjaciół, to naprawdę w pewnym momencie zobaczymy bardzo łatwo, że żyjemy w Czystej Krainie, że wszyscy są wspaniali. To jest punkt wyjścia, coś co warto stosować przez cały czas. Kolejna nauka jest, wydawałoby się, bardzo prozaiczna i słysząc ją każdy powie, że nie ma nic bardziej oczywistego. Jednocześnie, w wirze codziennych sytuacji, często o tym zapominamy. Pamiętam, że jak rozpadł się mój któryś z kolei związek, to postanowiłam znaleźć przyczynę braku sukcesów na tym polu. Wzięłam artykuł Lamy Ole na temat partnerstwa i czytałam go wiele razy. Oczywiście czasami wydaje nam się, że Lama Ole ciągle mówi o tym samym, że podróżujący Nauczyciele też wałkują ciągle to samo, ale tak naprawdę, nim jakieś informacje dharmiczne opadną nam na poziom serca, to czasami musimy je usłyszeć 100 razy, albo jeszcze więcej. Pamiętam, że czytałam o partnerstwie raz po raz, podkreślałam sobie nawet zdania, które moim zdaniem bezpośrednio mnie dotyczyły. Jedną z nauk, które w ten sposób zapamiętałam była informacja, że warto być dla siebie nawzajem dobrym na wszystkich możliwych poziomach. I często w codziennym życiu brakuje nam tej zdolności. Jesteśmy tak zajęci różnymi drobnymi sytuacjami, że zapominamy o tym, że to właśnie dobre działania na rzecz drugiej osoby przez cały czas budują nasz związek. Nie wzmacniają go natomiast sytuacje, kiedy mamy możliwość zrobienia choćby drobnej rzeczy dla partnera, ale nam się nie chce, jesteśmy zbyt zmęczeni czy nie mamy nadmiaru. Pamiętam, że to zdanie zaczęło mi automatycznie stawać przed oczami. Pamiętanie takich słów-kluczy, kiedy nadchodzi jakaś sytuacja, pomaga nam znaleźć siły, aby je zastosować. To jest coś, co stoi u podstaw naszego związku. Często ludzie zapominają (zwłaszcza jak są ze sobą przez wiele lat), że związek istnieje po to, aby partnerzy byli ze sobą szczęśliwi - inaczej nie ma on sensu. Często jednak, z powodu braku uważności, zapominamy o tym.
Wszystkie rzeczy, które robimy teraz, budujemy też na przyszłość. Owoce naszych dzisiejszych zachowań zbierzemy w przyszłości. Buddyzm jest po prostu zdrowym rozsądkiem i jeśli będziemy rozsądni, nie będziemy myśleć tylko o tym, co się wydarzy w tym życiu, ale również spróbujemy budować dobry potencjał na daleką przyszłość. Jeśli chodzi o udany związek, jest jeszcze jedna ważna rzecz, jeśli nie najważniejsza - powinniśmy naprawdę zrozumieć różnicę pomiędzy płciami. Im lepiej uda nam się spojrzeć na świat oczami naszego partnera, tym łatwiej nam będzie osiągnąć sukces, ponieważ ludzie oceniają świat przede wszystkim według siebie, bo to jest najprostsze, przychodzi nam wręcz spontanicznie. I wydaje nam się, że jeśli my jesteśmy tacy, i ta konkretna rzecz daje nam szczęście, to po prostu tak funkcjonuje również nasz partner. W rezultacie wszyscy, w całkiem dobrej wierze chcemy dla niego tych rzeczy, których chcielibyśmy dla siebie, z góry ustalając, że właśnie to go uszczęśliwi. Często się mylimy, ponieważ różnice między płciami są naprawdę duże. Im lepiej uda nam się zrozumieć na czym polegają, tym łatwiej będzie nam z nimi pracować. Zdając sobie sprawę z tego, co rzeczywiście daje radość naszemu partnerowi, stworzymy z nim - szczęśliwy związek. Będziemy rozumieć, że nasz partner zachowuje się w określony sposób nie dlatego, że nas nie lubi, nie kocha lub że chce nas zranić, ale dlatego, że to jest jego natura, że tak funkcjonuje jego umysł na najgłębszym poziomie.
Najwyraźniej widać to wtedy, kiedy się ze sobą kłócimy. Okazuje się nagle, że mamy całkowicie różne potrzeby i całkowicie inne pomysły na rozwiązanie tego konfliktu. Na ogół jest tak, że kobieta będzie chciała cały temat dogłębnie omówić, podczas kiedy mężczyzna będzie jak najszybciej chciał się do całej historii zdystansować. Czyli najchętniej wyszedłby i trzasnął drzwiami, podczas gdy ona najchętniej posadziłaby go przed sobą i wałkowała dalej ten temat. Potrzeby obu płci są tak przeciwne, że jeśli naprawdę patrzymy na świat tylko żeńskimi oczami, albo tylko męskimi, to nie osiągniemy żadnego kompromisu, nic nie zbudujemy. Podstawą do sklejenia szczeliny, która pojawiła się między nami jest kompromis. Dobrze jest pamiętać, że kobieta na głębokim, tajemnym poziomie przypomina lotos - pragnie istnieć dla kogoś, ma więcej przywiązania i często jest najszczęśliwsza, funkcjonując w gronie rodziny, to jest jej głęboką naturą. Lotos lubi obejmować, być dla kogoś innego, dobrze się również czuje, gdy może się na kimś wesprzeć. Natomiast mężczyźni na poziomie tajemnym są jak diament, który jest zadowolony, promieniując sam z siebie, nie potrzebuje do szczęścia żadnej podpory. Można to również wytłumaczyć tak, że mężczyzna jest jak promień słońca, promieniujący sam z siebie, a kobieta jest jak księżyc, który to światło słoneczne odbija. Choćbyśmy nie wiem jak się starali, to jeśli będziemy patrzeć na świat tylko oczami własnej płci, po prostu zawsze będziemy nieszczęśliwi i nigdy nie zrozumiemy, jakie potrzeby ma ten drugi, bliski nam człowiek. Powinniśmy pamiętać, że jego potrzeby nie wynikają ze złej woli, lecz z tego, że po prostu taki jest, i nie da się tego zmienić. Oczywiście w procesie rozwoju ulega to pewnej przemianie, ale generalnie ta tendencja pozostaje żywa. Istnieje zdanie, które Ole często powtarza: „ Za każdym mężczyzną, który odniósł sukces, stoi zmęczona kobieta”. Pokazuje ono istotę pewnych relacji pomiędzy nim a nią - mężczyzna w naturalny sposób prze do przodu, a kobieta wspiera go w tym. Co jeszcze warto pamiętać o podstawowych różnicach między płciami? Na przykład to, że kobiety kochają uszami, a mężczyźni oczami. Ponadto kobiety bardzo długo wszystko pamiętają, a mężczyźni szybko o wszystkim zapominają. To ma wiele różnych konsekwencji w naszych związkach - chociażby taką, że jeśli kobiety są źle traktowane w ciągu dnia, to po prostu zabierają tę sytuację ze sobą do łóżka i niewiele się w nim w nocy dzieje. Podobnie jest w przypadku wszystkich innych życiowych sytuacji. Fakt, że kobiety mają bardzo dobrą pamięć, czyni je - jak mówi Ole - lepszymi ludzkimi istotami, ponieważ dzięki temu są wrażliwsze i rozumieją lepiej to, co się dookoła nich dzieje itd. Natomiast mężczyźni są za to bardziej szczęśliwi - jest to logiczne, bo jeśli łatwo możemy coś odciąć, nie dźwigamy ze sobą niepotrzebnego bagażu i nie utrudnia on nam życia. Są to właściwości z którymi się rodzimy i które są nieoddzielne od naszej płci. Jeśli mężczyzna ma partnerkę, która dużo mówi, powinien pamiętać, że kobiety mają dwa ośrodki mowy w mózgu, podczas kiedy on ma tylko jeden. Kobiety często muszą się po prostu wygadać. Kiedy partnerzy siadają do rozmowy, to właśnie kobieta jest mądrością, to ona zna wiele sposobów na rozwiązanie różnych problemów. Dlatego nie oczekuje od partnera wielkich życiowych rad, potrzebna jest jej raczej po prostu rozmowa, to żeby mężczyzna jej wysłuchał.
Następna bardzo istotna rzecz, to unikanie konkurowania ze sobą nawzajem w związku. Świat jest oparty na rywalizacji - jest tak w szkole, na studiach, w pracy itd. Często utrzymujemy w umyśle nawyki tego typu i przenosimy je na nasz związek. Tymczasem to właśnie może go bardzo szybko i skutecznie zniszczyć. Jeśli mamy takie skłonności, jeśli zauważamy je w partnerze, to warto coś z tym zrobić. Nie jest to wcale takie trudne. Lama Ole mówi, że wystarczy, że od samego początku związku, będziemy myśleć o sobie „my”. Wtedy okazuje się, że sukcesy naszego partnera stają się częścią naszego życia i powodzenia, i na odwrót - kiedy nam się coś uda, to partner z tego powodu też jest szczęśliwy bo czuje, że całkowicie uczestniczy w naszym osiągnięciu. W takiej sytuacji nie będzie miejsca na żadną rywalizację.
Dobrze jest również unikać w związku dużej ilości oczekiwań, ponieważ one także go zatruwają. Dzieje się tak głownie dlatego, że mając je jesteśmy przez cały czas umysłem „nie tu” i „nie teraz” - myślimy o mglistej przyszłości, o rzeczach, które się dopiero wydarzą, albo nie wydarzą itd. To nam nie pozwala cieszyć się teraźniejszym momentem, korzystać w pełni z tych, w końcu tak krótkich, chwil, gdy jesteśmy razem, z tych wszystkich radości, które możemy sobie nawzajem dać. Być może nad urzędami stanu cywilnego rzeczywiście powinien powiewać wielki transparent z pewną buddyjską nauka, która brzmi: „Obietnice są przyczyną złamanych obietnic”. Wymaganie od ludzi, aby nam obiecywali coś, co się wydarzy za rok, 5 czy10 lat nie ma sensu. Przecież nawet nie wiemy, czy jutro będziemy jeszcze żyć. Z czystym sercem nie możemy nikomu nic obiecać, gdyż nawet jeśli nasze intencje w chwili składania obietnicy są całkowicie dobre i czyste i jesteśmy wewnętrznie przekonani, że ją spełnimy, tak naprawdę fakt czy tak się stanie nie zależy tylko od nas, lecz również od bardzo wielu warunków, na które nie mamy wpływu. Oczekiwania powodują również pewne szkodliwe tendencje w umyśle - coraz więcej myślimy o tym, co możemy dostać. Jeśli ten nawyk stanie się w naszym umyśle bardzo silny, wówczas nawet wtedy, gdy będziemy mieć bardzo szczodrego i kochającego partnera, i tak będziemy się koncentrować na tym, czego nie mamy. Będziemy zawsze niezaspokojeni, ponieważ nasze pożądanie ma właśnie taką naturę - zawsze będzie się koncentrowało na tym, czego nam jeszcze brakuje, a nie na tym, co już mamy. Ludzie mający roszczeniowe podejście do związku są zwykle bardzo nieszczęśliwi, przez cały czas czują się biedni. Jeżeli natomiast ktoś ma naturalną skłonność do dawania, to nawet jeśli nic nie dostaje w zamian, albo otrzymuje tylko niewiele, przez cały czas czuje się zrelaksowany i szczęśliwy, a przecież właśnie o to chodzi. Warto dobierać się w taki sposób, byśmy na podstawowym poziomie wzajemnie się akceptowali. Najłatwiejsze jest to wtedy, kiedy mamy partnera z sangi, ponieważ wówczas łączy nas coś naprawdę głębokiego i wszystko jest dosyć proste.
Dobierajmy się w taki sposób, żebyśmy na podstawowym poziomie akceptowali swoje różne potrzeby czy właściwości. Weźmy za przykład taką hipotetyczną sytuację: ona bardzo nie chce mieć dziecka, a on bardzo chce. Tacy ludzie nigdy nie dojdą do porozumienia, ta rzecz zawsze będzie ich dzieliła. Podobnie dzieje się, gdy np. dziewczyna jest mądra, silna, ma mocny temperament i potrzebuje jakiegoś innego źródła inspiracji poza swoim narzeczonym, a narzeczony uważa, że wierność jest czymś bardzo istotnym. Więc powinniśmy dobierać się tak, by móc się dogadać i znaleźć jakąś płaszczyznę porozumienia, jakiś kompromis. W przeciwnym razie w obu powyższych przykładach partnerzy prędzej zamęczą się nawzajem na śmierć, niż zmienią podejście drugiej strony.
I może teraz kilka słów na temat tego, w jaki sposób wydarza się w związku rozwój. W zasadzie dzieje się to automatycznie, pod warunkiem, że jesteśmy w stanie widzieć siebie nawzajem na najwyższym poziomie - jako buddów. Oznacza to, że jeżeli mamy do siebie bardzo dużo zaufania, jeśli istnieje między nami bardzo dużo otwartości, wówczas różne cechy i właściwości przepływają pomiędzy nami automatycznie. Czy chcemy, czy nie chcemy, otrzymujemy wszystkie właściwości płci przeciwnej. Nawet jeśli mamy partnera, u którego przeważa jakaś jedna męska aktywność albo partnerkę, która w widoczny sposób dysponuje przede wszystkim jakąś jedną mądrością, to i tak, ponieważ otwieramy się na siebie nawzajem i jesteśmy w stanie widzieć partnera jako męskiego lub żeńskiego buddę, otrzymujemy wszystkie męskie właściwości, albo wszystkie żeńskie - ten przepływ odbywa się bardzo naturalnie. Mężczyźni urzeczywistniają wtedy wewnętrznie cechy żeńskie, a kobiety wewnętrznie cechy męskie. Przytoczę przykład, który podaje czasem Lama Ole - istnieją kobiety, które, chociaż wcale nie wyglądają na silne, mają pod sobą 20, 30 mężczyzn, którymi dyrygują. Jest taka nauka, odnośnie mężczyzn, że nic nie jest tak silne jak prawdziwa łagodność i tak łagodne jak prawdziwa siła - to stwierdzenie też trochę pokazuje, na czym polega wymiana właściwości pomiędzy płciami. Istnieje też bardziej „zwykły” mechanizm - jeśli będziemy dużo myśleć o naszym partnerze, jeżeli będziemy przez cały czas rzeczywiście skoncentrowani na nim - na tym, co możemy mu dać, co możemy dla niego zrobić - wówczas przestaniemy zwracać uwagę na siebie, na to, czego my chcemy i nasze ego zmaleje. Zawsze, kiedy praktykujemy buddyzm i uda nam się stworzyć sytuację, w której nie myślimy o sobie, jest to dobre i prowadzi do rozwoju.
I jeszcze kilka słów na temat podstawowych błędów, które popełniamy w związkach. Lama Ole mówi, że kobiety stają się z wiekiem coraz bardziej przywiązane, a mężczyźni coraz bardziej gniewni. Nie dotyczy to ludzi, którzy praktykują, ponieważ jeśli medytujemy, to te neurozy przekształcają się - miejmy nadzieję - na bieżąco w mądrość i rozwój. To wyjaśnienie pokazuje pewne skłonności, które wszyscy mamy w umyśle. Kobiety często mają o wiele większą skłonność do przyjmowania schronienia w partnerze, niż mężczyźni. Kiedy rozmawia się z ludźmi, którzy przechodzą ciężkie momenty w związku, to mężczyźni często narzekają, że partnerka na nich „wisi”, że ich ogranicza, daje im za mało wolności, itd. Kobiety rzeczywiście mają taką skłonność, wynika to z tego, jakie są na głębokim poziomie, ale warto wiedzieć, że jest to błędem, zwłaszcza jeśli prowadzi do uzależnienia i braku samodzielności. Najgorsze co kobieta może zrobić, to uzależnić się od mężczyzny i stracić swą samodzielność. Takie kobiety jeśli zostają same, są bardzo nieszczęśliwe, ponieważ związek stanowi sens ich życia. Jest dla nich całkowitym schronieniem i tracąc go, tracą wszystko - całe życie wali im się w gruzy. Kobiety samodzielne mają swoją pracę, swoje aktywności, i kiedy rozstają sie z partnerem, to oczywiście nie są szczęśliwe, zwłaszcza jeśli to był silny związek, ale o wiele szybciej stają na nogi, ponieważ mają jeszcze dużo innych dziedzin w życiu, w których mogą się zrealizować, w które mogą włożyć energię. Również kobiety samodzielne są atrakcyjniejszymi partnerkami, w naturalny sposób mają mniejszą ilość oczekiwań. Jeśli kobieta jest niezależna, to nie boi się, że wszystko straci, ma własne pieniądze, własne życie, własny samochód. Jeśli mieszkamy w cudzym mieszkaniu, korzystamy z cudzych pieniędzy i samochodu, to gdy ktoś odchodzi wszystko tracimy - wtedy oczekiwania są silniejsze. Jeśli chodzi o mężczyzn, ich gniew objawia się w życiowych sytuacjach jako brak cierpliwości, a on z kolei przyjmuje formę oschłości wobec partnerki. Zbyt mało jest wtedy w związku zwykłej ludzkiej życzliwości, uprzejmości, miłego traktowania. Kobiety to wszystko pamiętają, gromadzą w umyśle i staje się to przyczyną ich braku otwartości, a jeśli nie ma otwartości to na czym chcemy budować związek? Dochodzi do tego, że wieczorem spotykają się dwie osoby, z których każda jest całkowicie zamknięta. Wtedy nie ma wspólnego pola do jakiegokolwiek porozumienia, aktywności, czy wzajemnej wymiany. Warto być bardziej uważnym, budować te rzeczy rozumniej, ze świadomością różnych konsekwencji naszych zachowań.
Często w związkach wydarza się też coś, czego mężczyźni nie są do końca świadomi - kobiety, w o wiele większym stopniu, są zależne od stanów wewnętrznych partnera, od jego tzw. „humorów”, niż ma to miejsce w odwrotnej relacji. Jeśli kobieta ma zły humor, to mężczyzna łatwiej to zignoruje, natomiast kobieta, której partner ma zły humor, natychmiast bierze to osobiście, myśli, że to przez nią, że to ona popełniła jakiś błąd itd. Kobiety projektują na siebie nastroje partnera, dlatego warto pamiętać, że, nie ma prywatnych stanów umysłu - byłoby miło gdyby panowie też o tym pamiętali. Jeśli chodzi o różne trudne i konfliktowe sytuacje, to oczywiście najlepiej jest w ogóle do nich nie dopuszczać, traktować je jako oczyszczenia, po prostu pozwalać im przemijać, a samemu iść dalej do przodu. Oczywiście czasami jest to niemożliwe. Co możemy więc zrobić wtedy, kiedy rzeczywiście pojawi się jakiś poważny konflikt? Przede wszystkim, zanim zrobimy cokolwiek, musimy poczekać na ten moment, kiedy już opadną emocje. Działanie pod wpływem przeszkadzających uczuć, takich jak zazdrość, gniew, przywiązanie itd., jest całkowicie bez sensu, gdyż nigdy nie będziemy wtedy dla nikogo przekonujący. Na dodatek nasz partner niczego się nie nauczy - ogólnie wyniknie z tego mnóstwo nieporozumień i kłopotów na przyszłość. Jeśli mamy więc trudności i myślimy: „No, na tej imprezie mój najdroższy naprawdę zachował się fatalnie”, to przede wszystkim odczekajmy, aż nasze przeszkadzające emocje opadną, aż poczujemy się rozluźnieni. Sprawdźmy na zimno, czy ciągle jeszcze myślimy, że nasz partner na prywatce zachował się strasznie. Jeśli nadal jesteśmy o tym przekonani, wtedy być może mamy rację, ale jeśli wraz z opadającymi uczuciami opadnie wrażenie, że nasz partner zachował się niewłaściwie, to być może w całym dramacie chodziło tylko o nasze neurozy. Jeżeli więc, po rozpuszczeniu się emocji dalej czujemy, że to nie było w porządku, możemy porozmawiać szczerze z partnerem - w takiej sytuacji może to przynieść dobre rezultaty, ponieważ w grę nie wchodzą już przeszkadzające uczucia, lecz dobra motywacja z naszej strony - pragniemy żeby partner się czegoś nauczył dla dobra naszego związku. Możemy na to spojrzeć również w ten sposób: „OK, zrób coś z tym problemem, nawet jeśli nie będziemy dalej razem, ponieważ będzie ci to przeszkadzać w następnym związku”.
Czasami zdarza się tak, że warto jest się rozstać, że to właśnie rozstanie przynosi najwięcej rozwoju. Dobrze jest przeciąć związek, który jest toksyczny, niszczący, nieszczęśliwy i do niczego nie prowadzi. Jeśli nie jesteśmy pewni, jaki jest nasz związek, to jedyną osobą, która może nam na ten temat udzielić sensownej odpowiedzi, jest prawdopodobnie Lama Ole. Oczywiście, jeśli przeżywamy jakieś bardziej typowe sytuacje, to możemy zapytać przyjaciół, poczytać nauki, czy posłuchać wykładów Olego. Ale jeśli chcemy uzyskać informację, czy zostać razem, czy też rozstać się, najlepiej jest zasięgnąć opinii Lamy. Z naszego poziomu trudno ocenić i zobaczyć związek dwojga ludzi - może to zrobić jedynie ktoś, kto widzi jak funkcjonują nasze umysły, jaki rodzaj karmy nas łączy i na ile jest one silna. Najważniejsze jest to, abyśmy nie mieli żadnych oczekiwań odnośnie odpowiedzi, lecz byśmy uświadomili sobie, że najważniejszy jest rozwój, i dlatego każda rada jaką otrzymamy od nauczyciela jest warta zastosowania - ma nam ona pomóc w rozwoju, uczynić go szybszym i skuteczniejszym. Bądźmy więc otwarci na jego wskazówki, bez zastanawiania się, czy miał rację, czy nie. Zresztą jeśli nauczyciel czuje, że jesteśmy bardzo mocno przywiązani do jakiejś sytuacji, to często nie powie nam, co tak naprawdę o tym myśli, ponieważ byłoby to dla nas zbyt trudne. Dobrze jest zbudować w umyśle pewność, że jesteśmy gotowi natychmiast wprowadzić w życie radę Lamy. Wtedy mamy stuprocentową gwarancję, że sytuacja jest rozwojowa i nie tracimy czasu - ani swojego, ani nauczyciela.
Jeszcze parę słów na temat czegoś, co zdarza się często w związkach partnerskich - nie wiem czy szczególnie w naszym środowisku, czy też w ogóle. Mam na myśli sytuację, kiedy łączy nas z kimś rzeczywiście silny związek i nagle nasz partner wiąże się równolegle z trzecią osobą. Trudno jest z tym pracować, ponieważ pojawia się wtedy dużo bardzo silnych uczuć. Podstawą sukcesu w takiej sytuacji, jest to, by nie stracić głowy, nie podążać za emocjami. Jedyny sposób jaki na to znam, to buddyjskie metody. Możemy więcej medytować, wyjechać na odosobnienie, a jeśli sytuacja staje się dla nas naprawdę trudna, to powinniśmy chociażby powtarzać mantry - po prostu „okopać się w dharmie” na tyle, na ile jest to tylko możliwe. Np. jeśli nie możemy sobie wtedy wziąć urlopu i wyjechać żeby ochłonąć, to jadąc do pracy słuchajmy w samochodzie zamiast radia buddyjskich nauk, czytajmy buddyjskie książki, powtarzajmy mantry. Zależność od silnych przeszkadzających uczuć jest czymś całkowicie sprzecznym z utrzymywaniem najwyższego poglądu. Dobrze jest więc starać się w takiej sytuacji doprowadzić umysł do poziomu równowagi. Najskuteczniejszym sposobem na to jest widzenie ludzi na czystym poziomie, postrzeganie tego, przez kogo cierpimy jako żeńskiego lub męskiego buddy. To zawsze najszybciej „rozbraja” całą sytuacje. Ponieważ doświadczamy wtedy silnej zazdrości, będącej w gruncie rzeczy złymi życzeniami, najlepszym antidotum jest wysyłanie dobrych życzeń. To działa bardzo skutecznie. Oczywiście, na początku - szczególnie jeśli jesteśmy młodzi - czujemy że jest to nienaturalne, ponieważ w gruncie rzeczy nie życzymy w danym momencie naszemu partnerowi niczego dobrego, ale nie powinniśmy się tym przejmować. Nasze życzenia nigdy nie staną się szczere w jednej chwili, ale jeśli w jakimś momencie nie zaczniemy wysyłać tej dobrej energii, nigdy nie nauczymy się szczerze życzyć innym wszelkiego szczęścia i powodzenia. Jeżeli jednak zaczniemy podejmować takie próby, wówczas z chwili na chwilę, małymi krokami dojdziemy do tego, że nasze życzenia staną się całkiem szczere i nasze problemy z zazdrością przejdą do historii.
Pierwsza rzecz, którą musimy zrobić, kiedy zauważymy, że nasz partner zaczyna „odjeżdżać” (Rosjanie mówią o tym: „Jemu snosit kryszu” - dosłownie: „Odlatuje mu dach”) i kierować silne uczucia w stosunku do innej osoby, to nie stracić głowy, jak najszybciej ochłonąć i zobaczyć, czy ta nowa sytuacja to bardzo silny związek karmiczny, czy jedynie chwilowa fascynacja. Jeśli chodzi o to drugie, to idealną reakcją z naszej strony jest utrzymywanie słynnej „sztywnej górnej wargi” i nie robienie z tego dramatu. Powinniśmy widzieć nasze pojawiające się uczucia jako kroki na ścieżce. Przy takiej okazji wyraźnie widać, czy mamy zaufanie do nauk dharmy. Jeśli naprawdę je posiadamy, wówczas każde życiowe doświadczenie stanie się dla nas naprawdę krokiem na ścieżce. Od momentu przyjęcia Schronienia, buddowie (czyli przestrzeń) będą nam „podrzucali” takie sytuacje, jakie będą nam potrzebne do rozwoju. Jeśli mamy głębokie zaufanie do nauk dharmy, to będziemy o tym pamiętać w danej sytuacji i będziemy to traktować jak chorobę, którą musimy przejść. Jak nagle zachorujemy na grypę, a być może pokrzyżuje nam to tysiąc planów, bo mieliśmy właśnie jechać na piękny urlop, albo zrobić tysiące miłych rzeczy, to również nie walimy głową w mur, tylko leżymy w łóżku, bierzemy tabletki i w rozsądny sposób robimy wszystko, aby z tej grypy wyjść. Taki stan cierpienia z powodu przeszkadzających uczuć najlepiej potraktować jako chorobę, ponieważ w gruncie rzeczy przeszkadzające uczucia są swego rodzaju chorobą. Jeśli czas mija, a my obserwując nasz związek widzimy, że nasz partner cały czas zwrócony jest w tą drugą stronę, że jednak coraz mocniej go tam ciągnie, czujemy intuicyjnie, że nasz związek zaczyna się rozłazić, coraz mniej w nim porozumienia i miłych chwil, to czasami jesteśmy zdecydowani i wiemy, co mamy zrobić. Sytuacja jest oczywista, decydujemy się na rozstanie, ponieważ nie chcemy w takiej sytuacji być. Wtedy nie ma sensu iść do lamy. Ale jeśli sami nie wiemy, co mamy zrobić i miotamy się w tej sytuacji dłuższy czas, widzimy, że jest ona mało przejrzysta i wszyscy zaczynają w niej cierpieć, to dobrze jest zapytać lamy co zrobić. Pytamy i znów mamy jasną sytuację. Jesteśmy szczęściarzami, że mamy lamę i możemy się do niego zwrócić. Ta sytuacja, o której wspomniałam to nic innego jak karma dwojga ludzi, która przecina się z karmą kogoś trzeciego. I jeśli te karmy przecinają się w taki bolesny sposób to musimy zrozumieć, że tutaj nic nie tracimy. A tak naprawdę nasze karmy cały czas się przecinają, tylko w sposób łagodny i bezbolesny.
Im mniej uda nam się traktować to osobiście, tym mniej będzie nam przykro. Jeśli sami decydujemy się na rozstanie lub jeśli masz Lama nam to doradza, bardzo ważne jest, abyśmy rozstawali się jako przyjaciele. Oczywiście jest to bardzo trudne - jeśli byliśmy parą, to prawie niemożliwe jest, abyśmy rozstawszy się natychmiast przeszli na etap przyjaźni. To po prostu się nie zdarza. Zwykle gdy się rozstajemy, nie potrafimy ze sobą nawet normalnie, poprawnie rozmawiać, tylko od razu emocje zaczynają brać górę. Dlatego dobrze jest dać sobie pewną przestrzeń i przez jakiś czas nawet unikać spotkań z naszym byłym partnerem, jeśli są dla nas zbyt trudne - jest to lepsze niż udawanie przyjaźni na pokaz, a w środku zgrzytanie zębami - wszystkie metody, które tutaj zastosujemy są dozwolone. Jeśli czujemy się lepiej, bardziej stabilnie, kiedy z tą osobą nie rozmawiamy, to jest to całkowicie naturalne i mamy do tego prawo. Rzeczą, której nie mamy prawa zrobić jako buddyści jest myślenie o tej osobie w negatywny sposób, pielęgnowanie złych uczuć w umyśle, myślenie o tym, jaką on czy ona zrobili nam krzywdę, jak źle nas potraktowali. Ludzie zachowują się w bolesny dla nas sposób nie dlatego, że są źli. Czynią tak - myśląc, że muszą - z głupoty, albo z powodu innych przeszkadzających uczuć.
Często odchodzą nie dlatego, że chcą nam zrobić przykrość, tylko dlatego, że sami weszli w jakąś sytuację z której nie bardzo widzą wyjście. A więc dobrze jest zachować na poziomie umysłu, wobec tych wszystkich osób, z którymi się rozstajemy, dużą ilość dobrych życzeń i ciepłych uczuć. Jeśli będziemy naszemu partnerowi życzyć dużo dobrych rzeczy, szczęścia, itd. to bardzo szybko całą sytuację rozbroimy, stanie się niegroźna.
Jakie są korzyści z sytuacji, przez którą uda nam się w taki sposób przebrnąć? Po pierwsze cała nauka, doświadczenia, które nabyliśmy w związku, który się skończył, pozostają z nami - w taki sposób stają się częścią naszego umysłu, naszego doświadczenia i w nowym związku zaczynamy z wyższej półki, z nową ilością doświadczeń, z większą ilością mądrości, które sprawią, że nasza kolejna relacja będzie znacznie lepiej funkcjonowała. Jeśli nie myślimy o sobie nawzajem źle, nie odcinamy byłego związku i nie palimy za sobą mostów, to później jest nam znów łatwo się do siebie nawzajem zbliżyć. W kolejnym życiu spotkamy się być może ponownie i znów przejdziemy ze sobą pewien kawałek drogi rozwoju. Spotkamy się łatwo - będzie to dobry, przyjemny czas dla wszystkich.
Na koniec parę słów o tym, jak pracować z samotnością. Tak jak mówiłam wcześniej, niektórzy cierpią z powodu nadmiaru, ale jest całe mnóstwo ludzi, którzy cierpią z powodu małej ilości kontaktów z innymi. Dzieje się tak dlatego, że nie stworzyli tych związków w poprzednich żywotach. Teraz nie mają ich zbyt dużo, lub być może relacje te nie są takie głębokie, jakby sobie tego życzyli. Co w takiej sytuacji można zrobić? Przede wszystkim dobrze jest rozumieć przyczynę takiej sytuacji, a następnie pracować nad tym, aby to zmienić, to znaczy świadomie budować związki z innymi ludźmi, głównie poprzez bycie szczodrym. Szczodrość jest tu podstawą sukcesu. Jeśli jesteśmy szczodrzy dla innych i zawsze mamy coś do dania, to z pewnością znajdzie się ktoś, kto to będzie chciał od nas wziąć. Natomiast, jeśli tak nie jest, to rzeczywiście możemy mieć kłopot. Właściwie w sandze, w ogóle nie powinniśmy mieć problemu z samotnością, ponieważ nawet jeśli akurat nie pojawiają się w naszym życiu żadne związki partnerskie, to jeśli naprawdę jesteśmy szczodrzy, nie ma takiej możliwości, żebyśmy nie mieli przyjaciół. Jeśli zaś są wokół nas, to zawsze wszystko jest proste, wszystko funkcjonuje i nie ma mowy o samotności.
Druga bardzo ważna rzecz to to, żebyśmy nie byli przesadnie krytyczni i nie mieli z góry ustalonego poglądu, jaki nasz partner powinien być - jak powinien wyglądać, jakie mieć wykształcenie, właściwości itd. Taka ocena sprawia, że całkowicie zamykamy się na inne możliwości. Tak jak już powiedziałam, czasami ludzie dobierają się na bardzo dziwnych zasadach i jeśli jesteśmy bardzo zafiksowani na to, że nasz partner musi mieć jakieś konkretne cechy, to wtedy zamykamy się na innych ludzi i sytuacje, jakie się pojawiają. Jeśli mamy trudności ze związkami z innymi, to tak naprawdę powinniśmy korzystać ze wszystkich możliwości, które przychodzą, ponieważ dzięki temu w końcu nauczymy się budować relacje z innymi ludźmi. Im mniej w nas krytycyzmu, tym więcej otwartości na to, co dzieje się dokoła.
I na koniec jeszcze jedna rada, dla tych, którzy są samotni - dobrze jest szukać partnera wśród przyjaciół, którzy nie są akurat związani z nikim innym, ponieważ tak jak we wszystkim, tak i tutaj działa prawo przyczyny i skutku. Ta świadomość to podstawa naszego funkcjonowania w dharmie i w świecie. Ogólnie dobrze jest nie wywoływać w ludziach negatywnych emocji, przeszkadzających uczuć, nie sprawiać im przykrości. Jeśli rzeczywiście bardzo chcemy z kimś być, to jeśli rozejrzymy się naprawdę uważnie dookoła, zauważymy wielu ludzi, którzy są wolni, którzy chętnie będą się cieszyć naszym towarzystwem. Nawet jeśli czujemy związek z kimś, kto ma już partnera, to raczej powinniśmy pomyśleć sobie: „W porządku, niech to się wydarzy kiedyś, w przyszłości, bez przeszkód w postaci tego stałego partnera”. Oczywiście czasami jest tak, że związek już nie funkcjonuje, czy jest w fazie rozpadu i wtedy nie ma żadnych przeciwwskazań. Natomiast, jeśli widzimy, że jakieś partnerstwo dobrze funkcjonuje, to powinniśmy wiedzieć, że jednym z naszych zadań jest wspieranie takich relacji i chronienie ich, a nie niszczenie. Z drugiej strony, również jeżeli chodzi o nas samych, ciężko będzie nam zbudować swoje szczęście na cierpieniu innej osoby. Jeśli więc możemy się spotkać oboje w zrelaksowanej sytuacji, kiedy wszyscy są wolni i kiedy nikt trzeci nie płacze po nocach w poduszkę, to jest to o wiele bardziej przejrzysta sytuacja i łatwiej jest nam w niej zbudować nasze szczęście.
I jeszcze cytat o miłości z punktu widzenia nauk Buddy. Nauka ta pokazuje jak bardzo miłość jest związana z urzeczywistnieniem i z tym, jakimi rzeczy są - że jest w gruncie rzeczy czymś absolutnym, a nie osobistym. Lama Ole odpowiedział kiedyś na pytanie, jak to jest być oświeconym, w następujący sposób:

Być oświeconym to tak,
jakbyś Ty zakochał się
w całym świecie, a cały świat
zakochał się w Tobie.

Opracowanie: Andżelika Drużyńska

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Krótka Wskazówka - XVI Karmapa Rangdziung Rigpe Dordże | Musicie praktykować naprawdę intensywnie | Oświecona postawa - Lobpyn Tseczu Rinpocze | Sanga - Lama Ole Nydahl | Medytacja Wielkiej Pieczęci - Szamar Rinpocze | Strażnicy Dharmy | Cytat - Szamar Rinpocze | Moc życzeń | Dziewięć nauk | Natura Buddy - Gerd Boll | 13 Symboli Tilopy | Produkowanie buddyzmu - Lama Ole Nydahl | Partnerstwo i miłość w buddyzmie cz. II - Klaudia Żerebiec | To była miłość od pierwszego wejrzenia - Żwirek | Cywilizacja buddyjska w starożytnych Indiach Część II - Rafał Kowalczyk | Byliśmy Khampami - Michał Bobrowski | Kontrowersja 12 lat później - Tomek Lehnert | Ośrodek w Braunschweig | Elbląg w elitarnym towarzystwie - Andrzej Gołębiewski | Londyn wzięty - Paulina Czaja i Dominik Szweda | Karelia |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: