DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 35 -> Dharma na Zachodzie

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Dharma na Zachodzie

Dzigme Rinpocze
_________

O poglądzie XVI Karmapy na rozwój Dharmy na Zachodzie, Hamburg, 1989 rok

Karmapa jest wielkim bodhisatwą. Swoje wysokie urzeczywistnienie osiągnął na przestrzeni wieków, rozwijając się tak jak Budda. Na początku był zwykłą istotą pragnącą osiągnąć oświecenie. Praktykował, robił postępy i działał jak bodhisattwowie. My również staramy się czynić podobnie. Po pierwsze, przyjmujemy ślubowanie bodhisattwy i ćwiczymy się w oświeconej postawie (bodhiczicie). Po drugie, próbujemy działać pozytywnie i pomagać wszystkim na wszelkie możliwe sposoby.


Karmapa wiele tysięcy lat temu zadecydował, że zostanie bodhisattwą. Otworzył swój umysł na oświecenie i odradzał się niezliczoną ilość razy w formach zwyczajnych i nadzwyczajnych, jako istota w niższych sferach egzystencji i jako bodhisattwa albo nauczyciel. Historia Karmapy rozpoczyna się zanim pojawił się ten świat. W swych poprzednich żywotach manifestował się w wielu różnych postaciach, pod wieloma różnymi imionami. Aby pomagać wszystkim istotom, utrzymywał postawę bodhisattwy przez niewiarygodnie długi czas.

Wysocy bodhisattwowie podczas medytacji widzą jasno w swoich umysłach bardzo wiele rzeczy. Wiedzą na przykład, jakiego rodzaju działań podejmą się w przyszłości. W kontekście dharmy zawsze oznacza to przynoszenie pożytku innym. Kiedyś Karmapa medytował na górze Meru, a jego medytacja trwała 10 milionów lat. Wówczas inni bodhisattwowie rozpoznali w nim kogoś, kto będzie mógł rzeczywiście pomóc bardzo wielu istotom i nazwali go Karmapą, co oznacza „aktywność wszystkich buddów”. W tym samym czasie pojawiło się 100 000 dakiń, które ofiarowały Karmapie szczególny znak zwycięstwa. Uplotły koronę ze swych włosów i podarowały mu ją. Nie jest to korona materialna. Przejawia ona raczej ponadczasowe właściwości Karmapy. Właśnie od tego momentu nosi on swoje imię, a Czarna Korona jest jego symbolem.

Z przekazów wiadomo, że aktywność Karmapy będzie kontynuowana przez szóstego historycznego Buddę. Siakjamuni był czwartym historycznym Buddą, kolejnym będzie Maitreja, szósty zaś będzie nazywał się Singhe, co oznacza lew. A więc, w przyszłości Karmapa przejawi się jako Singhe. Będzie wówczas nauczał w ten sam sposób, jak Budda Siakjamuni i kontynuował swą pracę bodhisattwy. Kiedy Siakjamuni przekazywał nauki wielu tysiącom swoich uczniów, osiągali oni oświecenie w bardzo krótkim czasie. Tak samo, jak się mówi, będzie z Karmapą jako szóstym Buddą. Ci, którzy do tego czasu nie zrealizują swojej szansy na urzeczywistnienie oświeconej natury, mogą czynić życzenia, aby odrodzić się wówczas jako jego bliscy uczniowie. Takie życzenia wyraża także Karmapa. To dzięki nim jego aktywność manifestuje się przez cały czas, nie tylko w tym świecie – przejawiała się również w wielu poprzednich światach oraz będzie kontynuowana w przyszłych.

Buddyzm pojawił się w Tybecie w VII wieku n.e. i rozwijał się raczej powoli. Karmapa po raz pierwszy odrodził się tam w XII wieku i to odrodzenie jest uważane za jego pierwszą historyczną inkarnację. Wiemy, że wcześniej żył w Indiach jako jogin, siddha czy naukowiec. Niektóre z tych wcieleń znamy, jak na przykład Sarahę, podczas kiedy inne pozostały nierozpoznane. Zanim Karmapa przybył do Tybetu, wielu Tybetańczyków wyruszyło do Indii, by studiować buddyzm i sprowadzić dharmę do swego kraju. Wszyscy pamiętamy Marpę tłumacza. Miał on bardzo silną osobowość. Przełożył na tybetański wszystkie nauki, które sam praktykował i urzeczywistnił w Indiach. Wielokrotnie wchodził tam w kontakt z aktywnością Karmapy. Spotkał się między innymi właśnie z Sarahą.

Był to najważniejszy dzierżawca Mahamudry i przekazał ją Marpie w całości. Na wiedzę Marpy złożyły się także przekazy wielu mahasiddhów, w tym Tilopy, który posiadał wszystkie praktyki jogi. Nazywamy je „sześcioma jogami Naropy”, ale były nauczane także przez Sarahę, Szawaripę i właśnie Tilopę. To dzięki nim stały się możliwe późniejsze urzeczywistnienia. Mahamudra była przekazywana więc przez wszystkich wielkich mahasidhów aż do Marpy.

W Tybecie nauki te od wielkiego tłumacza otrzymał jego główny uczeń, Milarepa. Potem przeszły one do Gampopy, od którego dostał je pierwszy historyczny Karmapa. Nauczyciel ten inkarnował się ciągle od nowa w Tybecie, tym samym zapewniając swemu przekazowi świeżość. Powód, dla którego udał się akurat do Tybetu, był jasny. W owym czasie buddyzm w Indiach ulegał rozpadowi z powodu wielu różnych przeszkód, podczas gdy w Tybecie właśnie zaczynał się jego rozkwit. Wiemy, że nasi Szamarpowie, Dziamgonowie, Situpowie i Gjaltsabowie Rinpocze oraz Pało Rinpocze niegdyś posiadali swoje indyjskie reinkarnacje. Uczniowie, którzy otaczali Sarahę i Tilopę, oraz ci, którzy żyli, kiedy nauczał Naropa, jeden po drugim odradzali się w Tybecie. Tybetańczycy dali im nowe imiona, ale jako bodhisattwowie mieli oni swe korzenie w Indiach. Odradzali się tam, gdzie więcej osób było zainteresowanych medytacją i właśnie im przekazywali dharmę. Ludzie zaś praktykowali ją i osiągali oświecenie.

Odkąd w Tybecie pojawiły się trudności, kiedy buddyzm został narażony na zniszczenie ze strony komunistycznych Chin, Jego Świątobliwość XVI Karmapa poprosił lamów, takich jak Trungpa Rinpocze i Kalu Rinpocze, aby pojechali na Zachód i odtąd przynosili pożytek ludziom tam żyjącym. Teraz istnieje już podstawa, dzięki której można rozprzestrzeniać Mahamudrę, a ludzie na Zachodzie posiedli umiejętność rozwijania umysłu i osiągania oświecenia. Pamiętać też trzeba, że nigdy nie wiadomo, czy po raz pierwszy spotykamy się tu z buddyzmem, czy też ten obecny kontakt jest kontynuacją dawnego związku z naukami. Wielu z nas prawdopodobnie było od zawsze związanych z dharmą, ale nie osiągnęło całkowitego wyzwolenia. Praktykując niegdyś, czyniliśmy silne życzenia, aby znowu spotkać nauki. Nasza karma zawsze nadaje nam pewien kierunek i to umożliwia nam ponowne gromadzenie się w tych samych miejscach i kontynuowanie pożytecznych nawyków z przeszłości.

Kiedy mamy już możliwość medytacji, powinniśmy ją dobrze wykorzystać i wybrać właściwą ścieżkę. Jeśli nie wybierzemy stosownej drogi, życie to okaże się dla nas tylko kolejną zwłoką w rozwoju, a szansa na osiągnięcie wyzwolenia przeminie. Wyboru właściwej ścieżki życzymy sobie mocno nie tylko my, ale życzą nam tego także bodhisattwowie. Na to, jak użyjemy dostępnych środków, wpływa przede wszystkim nasza pilność albo lenistwo. Lenistwo właśnie prowadzi do kolejnych opóźnień. Nigdy nie stracimy związku karmicznego z buddami, jaki już wypracowaliśmy, ale jeśli nie będziemy się rozwijać, nigdy również nie osiągniemy pełnej realizacji. Życzenia bodhisattwów i ich błogosławieństwo nie pozostają od nas daleko. Błędy związane z samsarą zawsze jednak odciągają nas od praktyki, jeśli nie czynimy żadnych, świadomych wysiłków, żeby temu zapobiec. Zaniechujemy praktyki, potem kręcimy się przez jakiś czas wokół własnej osi, aż w końcu spotykamy się znowu. Czas jednak mija.

Musimy uświadomić sobie, że właśnie teraz mamy szansę, której nie powinniśmy przegapić. Możemy iść taką samą drogą jak bodhisattwowie. Możemy osiągnąć oświecenie. Problemy, z jakimi będziemy się borykać, leżą w okolicznościach i warunkach naszej obecnej egzystencji i powiązane są z naszymi emocjami. Na to, że w końcu tracimy ową szansę, może złożyć się wiele przyczyn. Ponieważ nasz umysł ciągle się zmienia, w pewnym momencie wykazujemy bardzo duże zainteresowanie dharmą i jest to bardzo dobre. Innym razem przeżywamy sytuacje, które sprawiają, że tracimy to zainteresowanie. Zachowanie to nie zależy od naszej podstawowej karmy, ale pozostaje pewną formą karmy szczegółowej. Odpływamy uwagą zbyt daleko od medytacji, a następnie znowu wracamy, aby trochę popraktykować. W ten sposób nigdy nie kończąc naszej praktyki, tracimy wiele cennych możliwości. Podobnie czasami mamy silne zaufanie, a czasami jest ono słabsze. Bywa na przykład, że widzimy tylko zewnętrzne okoliczności naszych działań i mówimy sobie: „To mogę zrobić, a tego już nie mogę”.

W każdym z nas zachodzi ciągle wiele zmian i jest to normalne. Istnieje jednak kilka ważnych spraw, które warto sobie uświadomić. Na przykład, jeżeli zgłębimy drogę sześciu paramit, jeżeli będziemy pilnie, cierpliwie praktykować, nie będziemy rozdarci wobec pojawiających się trudności. Bardzo ważne jest, żebyśmy zawsze zdawali sobie sprawę, że praktykujemy i rozwijamy oświeconą postawę. Na początku nie będziemy dokonywać wielkich czynów, ale nawet najmniejsza nasza myśl może pomóc czującym istotom. Nasza praktyka postępuje naprzód krok po kroku, a my stopniowo urzeczywistniamy naturę umysłu. W ten sam sposób postępowali w przeszłości wielcy bodhisattwowie. Najpierw więc bardzo ważne jest zaangażowanie, a potem przychodzi aktywność.

Teraz opowiem wam trochę o poglądzie Karmapy na rozwój dharmy na Zachodzie. Jego Świątobliwość odwiedził Zachód po raz pierwszy w 1974 roku. Zobaczył, że mógłby przynieść korzyść istotom zarówno w Ameryce, jak i w Europie. Pewnym miejscom nadał miano „Miejsc Karmapy”, co niekoniecznie oznaczało sam budynek czy posiadłość, lecz raczej fakt, iż przekazał tam nauki. Miejsca te nie pozostaną przydatne tylko przez okres kilku żywotów. W Tybecie początkowo kilka osób stworzyło warunki, aby przekaz mógł zaistnieć w jego kulturze i języku, a potem stopniowo zaczęli się tam odradzać bodhisattwowie. Tak działo się w Azji, kiedy buddyzm przenosił się z Indii do Tybetu i tak samo będzie obecnie w Europie i Ameryce, gdzie okoliczności dla rozwoju dharmy stały się bardziej sprzyjające niż na Wschodzie. Jego Świątobliwość nie powiedział wyraźnie, że odrodzi się tu czy tam, ale jeśli nadaje jakiemuś miejscu imię „Miejsca Karmapy”, jego uczniowie na pewno się tam pojawią i będą pracować ciężko, aby stworzyć konieczne warunki dla rozwoju wszystkich.

Jego Świątobliwość bardzo uważnie wybierał miejsca w Ameryce i Europie, nie chcąc wymuszać rozwoju, ale dążąc do tego, by wszystko wydarzało się naturalnie. Pracujemy teraz z tym, co pozostawił, nie tylko ze względu na to jedno życie, ale dla kolejnych wieków, bo my także pragniemy przynosić ludziom pożytek. Karmapa nie próbuje nawracać na buddyzm, nie próbuje przyciągnąć wyznawców innych religii, ani przejąć czyichś dóbr. Dzięki wybranym miejscom po prostu oferuje nam pewne nowe możliwości. Pozwala ludziom kontynuować swój rozwój, podejmować własne decyzje, wykonywać praktykę zgodnie z własnymi życzeniami. Nie jesteśmy do niczego przez lamów zmuszani. Zamiast tego różni ludzie, o różnych zdolnościach otrzymują pomoc, która pozwala im dojrzewać w dharmie. Związek z Karmapą mają bardzo odmienni ludzie. Pracują, by pomagać sobie i aby stwarzać możliwości dla tych, którzy w przyszłości będą podążali ścieżką. Wszystko to odbywa się zgodnie z życzeniami i karmą różnych osób. Karma nie oznacza tu ani czegoś dobrego, ani złego. Pozostaje rezultatem tego, co robiliśmy i kim byliśmy w przeszłości. Wielu z nas miało wcześniej kontakt z dharmą, niektórzy jednak odradzali się jedynie wciąż od nowa w samsarze z powodu niewiedzy. Inni czynili bardzo silne życzenia, postanawiając rozwijać oświeconą postawę. Są oni bodhisattwami nie na wysokim, ale na zwyczajnym poziomie. Odradzają się z powodu ślubowań, ich życie pozostaje bardzo aktywne i pomagają wielu istotom. Niektórzy z nich posiadają też większe urzeczywistnienie, ale bycie bodhisattwą niekoniecznie musi oznaczać, że ktoś jest wysoko rozwinięty. Niektórzy z kolei pojawiają się w zwyczajnej formie, chociaż są już na wysokim szczeblu. Zależy to od tego, gdzie potrzebna jest pomoc. Tak czy inaczej, każdy bodhisattwa podejmuje działania zgodnie z własnymi życzeniami i stosownie do nich stara się przynosić pożytek czującym istotom. Dlatego powinniśmy akceptować wszystkie inne szkoły buddyjskie; wszystkie są dobre.

Wraz z przekazem dharmy na Zachodzie powracają także dawne związki pomiędzy ludźmi. Osoby działające w ośrodkach buddyjskich nie są po prostu przypadkową grupą, która się spotkała, aby kontynuować pewną tradycję. To osoby, które spotkały się z powodu karmy. Ci, którzy wcześniej już posiadali więzi z buddyzmem i odrodzili się, powinni kontynuować swój rozwój, zwłaszcza ze względu na nauki, które otrzymali w poprzednich żywotach. Takie postępowanie przynosi znacznie głębsze efekty w duchowym rozwoju, niż w wypadku tych, dla których kontakt z naukami jest nowy.

Karmapa pragnął nadać swojemu przekazowi jednolitą formę. Sugeruje to nazwa naszej szkoły, Karma Kagyu. „Karma” oznacza „aktywność”; w tym wypadku chodzi o aktywność wszystkich buddów, a „Kagyu” znaczy „przekaz” nauk z przeszłości aż do czasów obecnych. Jego Świątobliwość chciał kontynuować go tak, aby ludzie mający ze sobą związki w przeszłości mogli się znowu spotkać. XVI Karmapa powiedział Lamie Olemu i Hannah, aby nie robili odosobnień. Chcieli oni w pewnym momencie udać się na trzyletnie odosobnienie w Plaige we Francji, pod przewodnictwem Kalu Rinpocze. Zamiast tego Jego Świątobliwość poprosił ich, aby całą swoją energię zaangażowali w Północną Europę oraz Amerykę i czynili wszelkie wysiłki, by pomagać ludziom w rozwoju oraz by podążali tą ścieżką razem z nimi. Oznacza to, że Karmapa chciał, aby w bardzo energiczny sposób stworzyli trwałą podstawę do pracy dla nas wszystkich i żeby działali razem z ludźmi. Dlatego właśnie Ole często podkreśla wyraźnie, że wszystkie ośrodki powinny pracować wspólnie.

W naszym rozwoju istnieje kilka ważnych etapów. Najpierw następuje indywidualne zaangażowanie w praktykę. Potem naszym zadaniem staje się rozwijanie oświeconego poglądu, które tutaj jest najważniejsze. W końcu ćwiczymy zdolność przyjmowania przekazu zgodnie z naszymi możliwościami. Kiedy potrafimy przyjąć nauki, stajemy się pożyteczni dla innych. Bardzo ważne jest przy tym studiowanie nauk Buddy. Uczymy się coraz więcej i tłumaczymy teksty istniejące w Tybecie na języki naszych krajów, a w tym samym czasie wykonujemy naszą praktykę. Weźmy tu na przykład medytację Karmapy. Dzięki Guru Jodze w każdym działaniu, w każdej praktyce, we wszystkim, co robimy, pozostajemy nieoddzielni od błogosławieństwa Karmapy i od natury naszego umysłu, która jest taka sama jak umysł Buddy. Oznacza to, że otrzymujemy błogosławieństwo Karmapy i przejmujemy jego właściwości. Kiedy wykonujemy tę medytację, w każdej aktywności, jaką podejmujemy, otrzymamy dużo błogosławieństwa i pomocy od Karmapy w bardzo naturalny sposób. Za każdym razem, kiedy praktykujemy, kiedy manifestuje się pewne doświadczenie, możemy wejść w nie coraz głębiej. Na początku nie jesteśmy w stanie przenikać głęboko tych przeżyć – korzystamy z nauk tak, jak nam na to pozwalają nasze zdolności. Kiedy jednak uczymy się praktykować i stosujemy odpowiednie metody, za każdym razem pojawia się pewne doświadczenie, które daje nam coraz głębsze zrozumienie dharmy.

Jest tak ze wszystkimi naukami. Na początku pojmujemy tylko pewną ich część, potem, wraz z praktyką, możemy przyjąć w siebie coraz więcej. Stopniowo studiujemy nauki, potem zaczynamy coraz więcej rozumieć, ale nadal musimy kontynuować praktykę, to dzięki niej bowiem osiągamy głębsze zrozumienie i rozwijamy się coraz bardziej. Tak postępował Marpa i wielu innych tłumaczy w Tybecie. Stopniowo realizowali swój rozwój, aż w końcu urzeczywistniali pełne znaczenie przekazu. Dlatego właśnie mogli dokonać przekładu dharmy na język tybetański, mimo tego, że Indie i Tybet bardzo różniły się od siebie. Budda nauczał w języku Indii, na hinduski sposób. Tybetańczycy przybyli do Indii i uczyli się wszystkiego praktykując, aby móc przetłumaczyć wszystko na tybetański. Życzeniem Karmapy było, żeby nauki zaadoptowane zostały na Zachodzie w taki sam sposób, żeby zachodni buddyści mogli nauczać buddyzmu w zachodniej kulturze.

I tak ludzie Zachodu będą z kolei praktykować, uczyć się, tłumaczyć i rozwijać głębokie zrozumienie dharmy. Dzięki swym życzeniom niektórzy z nich zostaną tłumaczami, tak jak Marpa, i będą w stanie nieść dalej autentyczny przekaz. Zanim jednak to nastąpi, rozwijajmy się zgodnie z naszymi zdolnościami. Podstawowym dążeniem Karmapy było przełożenie wszystkich nauk na zachodnie języki, wyjaśnienie ich w kontekście zachodniej kultury i poglądów. Niewątpliwie przyniesie to wielki pożytek, tak jak miało to miejsce w Tybecie.

Opracowanie: Kasia Biała

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Relacje z innymi - XVII Karmapa Taje Dordże | Szczęście - Lama Ole Nydahl | Cytat - Tilopa | Lagtong - Hannah Nydahl | Dzięki mocy dakiń - Lama Ole Nydahl | Dharma na Zachodzie - Dzigme Rinpocze | Esencja nauk Wielkiej Pieczęci - Maitripa | Natura Buddy - Gerd Boll | Przyszedłem, przyjąłem, rozpocząłem - Wywiad z Karolem Ślęczkiem | Cytat - Dilgo Czientse Rinpocze | Partnerstwo I miłość w buddyzmie - Klaudia Żerebiec | Stupa Kalaczakry, Grecja - Wywiad z Patrycją Schaffrick i Alexem Press | Cytat - Lama Ole Nydahl | Cywilizacja buddyjska w starożytnych Indiach - Rafał Kowalczyk | Wywiad z Pedro Gomezem założycielem ośrodka w Karma Guen | Triangle project w akcji - Triangle Team PL | Dziesięć niemożliwych minut - Dirk Zimmer i Artur Przybysławski | Madryt - Joanna Ilczyk | Olsztyn - Piotr Wierchowicz | The Stupa House Courier - Jaś Wójcik |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: