Diamentowa Droga jest wewnętrznym czasopismem Związku Buddyjskiego Karma Kagyu

Ziemia w Malborku


Autor: Ka­sia Do­ma­lew­ska, Ja­rek Fal­kow­ski

Na po­cząt­ku nie by­ło waż­ne gdzie, po­trze­bo­wa­li­śmy tyl­ko skraw­ka pod­ło­gi żeby moż­na było swo­bod­nie usiąść i ra­zem po­me­dy­to­wać. Resz­ta nie mia­ła zna­cze­nia. Było nas niewiele, grupa przyjaciół. Ale na­sze sze­re­gi roz­ra­sta­ły się. Po­trze­bo­wa­li­śmy sta­łe­go miej­sca i usta­lo­nych go­dzin. Sym­pa­tycz­ny po­ko­ik 17 m2 to był szczyt na­szych ma­rzeń. Tak był, ale trzy la­ta te­mu. Po któ­rymś z wy­kła­dów po­dró­żu­ją­cych na­uczy­cie­li, kie­dy na­sze skrom­ne lo­kum pra­wie pę­kło w przy­sło­wio­wych szwach, stwier­dzi­li­śmy, że nad­szedł czas na zmia­ny.
Roz­po­czę­ło się wer­to­wa­nie ogło­szeń w lo­kal­nych ga­ze­tach. Na po­cząt­ku oglą­da­li­śmy wszyst­ko: sta­rą pral­nię woj­sko­wą, ma­ga­zy­ny, miesz­ka­nia w blo­kach i ka­mie­ni­cach, dział­ki bu­dow­la­ne, do­my wol­no­sto­ją­ce, bliź­nia­ki itd. Dzię­ki kil­ku wi­zy­tom na­sze­go spe­cja­li­sty do spraw nie­ru­cho­mo­ści, Ka­ro­la Ślęcz­ka, po­wo­li za­czę­ła kry­sta­li­zo­wać się wi­zja, co bę­dzie naj­od­po­wied­niej­sze dla na­szych po­trzeb. Od­rzu­ci­li­śmy po­mysł za­ku­pu miesz­ka­nia w blo­ku, gdzie spon­ta­nicz­ność na­szej san­gi mo­gła­by sku­tecz­nie fru­stro­wać są­sia­dów, co w re­zul­ta­cie do­pro­wa­dzi­ło­by pew­nie do oczysz­cza­ją­cych sy­tu­acji. Sku­pi­li­śmy się na do­mach. Niektóre z nich, na pew­no po­wsta­ły w pierw­szej po­ło­wie ubie­głe­go stu­le­cia, a nie­któ­re wy­glą­da­ły tak, jak­by omi­nął je pro­gram po­wszech­nej od­bu­do­wy po za­koń­cze­niu woj­ny. Pro­wa­dzi­li­śmy nie­ustan­ne kon­sul­ta­cje ze zna­jo­my­mi fa­chow­ca­mi z bran­ży bu­dow­la­nej, ana­li­zo­wa­li­śmy do­świad­cze­nia przy­ja­ciół z in­nych ośrod­ków w Pol­sce, któ­rzy za fun­du­sze za­in­we­sto­wa­ne w re­mon­ty sta­ro­żyt­nych bu­dow­li mo­gli­by wznieść wie­le oka­za­łych gma­chów. Uda­ło nam się zna­leźć kil­ka bar­dzo cie­ka­wych ofert, jed­nak prze­kra­cza­ły one znacz­nie na­sze moż­li­wo­ści fi­nan­so­we. Tak na­praw­dę to wszyst­ko prze­kra­cza­ło na­sze moż­li­wo­ści fi­nan­so­we, ale pa­trząc przez pry­zmat roz­sąd­ku przy­świe­ca­ła nam za­sa­da: „chcieć to móc”.
Zo­stał utwo­rzo­ny sztab kry­zy­so­wy, któ­ry roz­dzie­lał za­da­nia i zbie­rał po­my­sły od resz­ty san­go­wi­czów. Spraw­dza­li­śmy każ­dą po­ja­wia­ją­cą się moż­li­wość, da­li­śmy ogło­sze­nia do ga­zet, za­glą­da­li­śmy pod każ­dy ka­mień. W trak­cie bu­rzy mó­zgów po­ja­wił się po­mysł za­pre­zen­to­wa­nia się na­szym wła­dzom mia­sta. Umó­wiliśmy się na spo­tka­nie z Bur­mi­strzem mia­sta Mal­bork. W wy­zna­czo­ny dzień re­pre­zen­tan­ci mal­bor­skie­go związ­ku w ga­lo­wych stro­jach poszła przed­sta­wiać na­szą fir­mę i jej dzia­łal­ność. Spo­tka­nie za­owo­co­wa­ło no­wy­mi po­my­sła­mi. Do­wie­dzie­li­śmy się, że urząd mia­sta dys­po­nu­je dział­ka­mi bu­dow­la­ny­mi na sprze­daż: 10 mi­nut od cen­trum, na te­re­nie no­wo­pow­sta­ją­ce­go osie­dla dom­ków jed­no­ro­dzin­nych. Po­je­cha­li­śmy obej­rzeć miej­sce, zdo­by­li­śmy pla­ny za­go­spo­da­ro­wa­nia i wy­ce­nę dzia­łek po prze­tar­gach. Szyb­kie kon­sul­ta­cje te­le­fo­nicz­ne z mą­dry­mi gło­wa­mi na­szej pol­skiej san­gi i ko­lej­na burz­li­wa na­ra­da w gom­pie. Tym ra­zem jed­nak roz­mo­wy nie opie­ra­ły się już na ide­ali­stycz­nej wi­zji przy­szło­ści. Mie­li­śmy kon­kret­ne miej­sce, ce­nę i ak­cep­ta­cję ze stro­ny za­rzą­du. Nad­szedł czas de­kla­ra­cji fi­nan­so­wych. Skoń­czy­ła się za­ba­wa w bud­dyzm, nad­szedł mo­ment usta­le­nia prio­ry­te­tów. Usta­li­li­śmy w koń­cu kwo­tę ja­ką dys­po­nu­je­my: 8 ty­się­cy zło­tych. Wy­bra­li­śmy naj­od­po­wied­niej­szą dział­kę: skraj­na o po­wierzch­ni 0.0907 ha, w ce­nie 16.400 zł. Po­wierzch­nia i kształt dział­ki nas sa­tys­fak­cjo­no­wał, ale nie jej ce­na. Do­szli­śmy do wnio­sku, że sko­ro tak do­brze roz­ma­wia­ło nam się z Bur­mi­strzem, to cze­mu by nie spró­bo­wać jesz­cze raz. Zło­ży­li­śmy w urzę­dzie sta­tut związ­ku oraz po­da­nie z proś­bą o zmniej­sze­nie ce­ny. Po pa­ru dniach otrzy­ma­li­śmy od­po­wiedź, osta­tecz­na wy­ce­na na­szej dział­ki: 15.419 zł. Po­ży­czy­li­śmy od przy­ja­ciół bra­ku­ją­cą cześć pie­nię­dzy i usta­li­li­śmy wa­run­ki spła­ty po­życz­ki. Uchwa­łą za­rzą­du Klau­dia Że­re­biec i Wło­dek Wisz­ka dzia­ła­ją­cy w imie­niu i na rzecz Związ­ku Bud­dyj­skie­go Kar­ma Ka­gyu, pod­pi­sali akt no­ta­rial­ny i oto 4 grudnia 2003 roku sta­li­śmy się szczę­śli­wy­mi po­sia­da­cza­mi własnej zie­mi.
Wień­ców lau­ro­wych jesz­cze nie za­czę­li­śmy pleść, sku­pi­li­śmy się na spła­cie po­życz­ki i pod­sy­ca­my ogień w na­szej kuź­ni po­my­słów na zdo­by­cie ko­lej­nych fi­nan­sów na bu­do­wę ośrod­ka. Po­mi­mo wie­lu burz, na­dal ide­ali­stycz­nie spo­glą­da­my w przy­szłość, bo prze­cież bud­do­wie chcą mieć ośrodek w Mal­bor­ku, a my mu­si­my im tyl­ko tro­chę po­móc.