DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 34 -> Sześć wyzwalających działań

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Sześć wyzwalających działań

Lama Ole Nydahl
_________

Nauki o sześciu wyzwalających działaniach dotyczą naszej motywacji. Zawierają wskazówki, które można wykorzystać bezpośrednio w życiu. Jak wiecie, cel buddyzmu jest bardzo praktyczny, jego pogląd zaś niezwykle przejrzysty. Nikt nie osiąga oświecenia jedynie dzięki słuchaniu nauk. Trwałe rezultaty pochodzą z autentycznych doświadczeń, powodujących w nas rzeczywiste zmiany.


Dlatego Budda dał swoim uczniom sporo praktycznych wskazówek; nigdy nie traktując ich jako nakazów, lecz raczej jako przyjacielskie rady. Nie był on bogiem–stwórcą, ani sędzią, nie zależało mu na zwolennikach przypominających stado owiec. Zamiast tego wolał układy partnerskie; pragnął, by ludzie rozwijali się i dzielili z nim oświecenie oraz ogromną odpowiedzialność, jaka się z nim wiąże. Wskazówki Buddy dla tych, którzy myślą głównie o sobie, składają się na tak zwaną „szlachetną ośmioraką ścieżkę”. Jej początek stanowi pożyteczny tryb życia, a ukoronowaniem jest właściwa koncentracja. Dla tych natomiast, którzy osiągnęli poziom współczucia i wglądu, którzy chcą być pożyteczni dla innych, bardziej odpowiednie pozostają metody „sześciu paramit”, czyli „sześciu wyzwalających działań”. Druga część tego słowa: „ita”, oznacza: przeszedłszy, pierwsza zaś: „param” – poza. Paramity rozwijają w nas miłość, która umożliwia nam przejście poza to, co osobiste. Stanowią wyzwalający pogląd, głębokie zrozumienie, że postrzegający, rzecz postrzegana i sam akt postrzegania pozostają współzależne i stanowią jedność. Że przedmiot, podmiot i działanie są od siebie nieoddzielne. Paramity wyzwalają nie dzięki temu, że złe obrazy w lustrze naszej świadomości zastąpione zostają dobrymi. Piękne odbicia rozbudzają w nas zaufanie, które pozwala nam przekroczyć dualistyczne pojmowanie dobra i zła oraz rozpoznać samą naturę lustra – promienną, doskonałą i wspanialszą od wszystkiego, co może się w nim zamanifestować. Jeśli wypełnimy umysł dobrymi wrażeniami, przyniesie nam to szczęście. Jednak owa radość nie wyjdzie poza to, co uwarunkowane. Dopiero, gdy naszym pożytecznym czynom towarzyszyć będzie pogląd o jedności podmiotu, przedmiotu i działania, osiągniemy ponadczasowy pożytek.

Pierwsze wyzwalające działanie: Szczodrość

Szczodrość sprawia, że każda sytuacja staje przed nami otworem. Świat jest w naturalny sposób pełen spontanicznego bogactwa, jednak nawet przy najlepszej muzyce nie będzie imprezy, jeżeli nikt nie zatańczy. Jeśli się z nikim niczym nie podzielimy, w naszym życiu nie zdarzy się nic istotnego. Dlatego właśnie szczodrość jest tak ważna. W czasach Buddy szczodrość oznaczała pomaganie innym w przetrwaniu. Najważniejsze było wtedy zapewnienie wszystkim dostatecznej ilości jedzenia i innych, materialnych rzeczy. Dzisiaj, w naszej wolnej i nieprzeludnionej części świata, jest inaczej – częściej niż z głodu umieramy wskutek otłuszczenia serca. Ludzie pozbywszy się problemów zewnętrznych, zaczęli, niezdolni do przejrzystego myślenia, stwarzać sobie problemy wewnętrzne. W rezultacie w większości czują się samotni i zagrożeni. Uwolniwszy się od troski o codzienność, zaczęli komplikować sobie życie wewnętrzne; dlatego wielu nie posmakowało nawet radości, jaką może dać prawdziwa wolność. Dlatego na Zachodzie i w tych częściach Azji, gdzie nie brakuje dóbr materialnych, szczodrość w większej mierze dotyczy sfery emocjonalnej. Oznacza dzielenie się z innymi naszą siłą, radością i miłością – w sposób ponadosobisty, z poziomu, z którego nie ma już upadku. Jeśli dobrze medytujemy i staramy się uwolnić umysł od wszelkich uwarunkowań, dobro, które możemy przekazać innym, pozostaje nieograniczone. Dzielić się z ludźmi własnym potencjałem, obdarzać ich ciepłymi uczuciami to najwspanialszy dar, jaki można sobie wyobrazić. Poza tym, spośród wszystkich właściwości umysłu, żadna nie przenika tak bezpośrednio i w tak kompletny sposób w doświadczenia innych, jak pełna radości energia. Tak też pamiętajmy, że wyciskanie wszystkich soków z tego, co oferuje nam życie, a także kilka nadprogramowych mantr lub pokłonów, czy trochę więcej niż zwykle miłości dla naszego partnera. nie tylko da nam siłę tu i teraz, ale również zbliży nas do oświecenia. Jak już wspomniałem, najwspanialszym i jedynym trwałym bogactwem, które można ofiarować istotom, jest wgląd w ich nieuwarunkowaną esencję. Jak tego dokonać? Jak pokazać innym ich wrodzoną doskonałość? Najlepszym zwierciadłem, jakiego jesteśmy w stanie w tym celu użyć, są nauki Buddy. Dlatego żadne działanie nie przynosi większego pożytku niż budowa ośrodków medytacyjnych. Praktyczna mądrość, którą miejsca te rozprzestrzeniają, pozwala wielu rozpoznać przejrzyste światło świadomości, a zasiane w ten sposób nasiona kiełkować będą w ich umysłach przez wszystkie następne żywoty, aż do oświecenia. Wiele społecznie zorientowanych osób twierdzi, iż nauki takie są luksusem i najpierw powinno się dać ludziom jeść. W rzeczywistości jest inaczej – przestrzeni wystarcza dla obu tych form szczodrości. Im lepiej funkcjonują umysły osób, którym pomagamy, tym łatwiej jest im wykalkulować, ile dzieci będą w stanie wyżywić. W rezultacie biedy na świecie jest mniej, a zyski osiągamy podwójne. Ciało tak czy owak zniknie; umysł, dzięki nam bogatszy, będzie trwać dalej.

Druga paramita: Życie świadome, sensowne i pożyteczne dla innych.

Ponieważ takie pojęcia, jak „moralność” czy „etyka”, zawsze były nadużywane przez klasy rządzące, my staramy się ich unikać. W historii bardzo często trzymano ludzi w szachu właśnie dzięki nim, dając wyraźnie do zrozumienia, że jeśli państwo nie dopadnie ich w tym życiu, to kościół zrobi to po śmierci. Nawet wyjaśniając nauki Buddy, które mają na celu jedynie pełny rozwój istot, trzeba starannie dobierać słowa – tak, by przekazywały przejrzyście ich mądrość i jednocześnie nie wywierały żadnej presji. Dlatego najlepszą definicją drugiego wyzwalającego działania jest najprawdopodobniej „sensowne życie dla pożytku innych”. Co to jednak oznacza? Jak można nadać porządek niezliczonym działaniom, słowom i myślom podczas choćby jednego dnia? Budda patrząc na zjawiska z poziomu swojej ponadczasowej mądrości, zostawił pełen pakiet wyjątkowo skutecznych metod. Dotyczą one ciała, mowy i umysłu, a brzmią po prostu rozsądnie. Były i są przekonujące dla ludzi niezależnych, zdających sobie sprawę z tego, że Budda to nie żaden szef, lecz przyjaciel życzący im trwałego szczęścia. Dzięki dobrej karmie swoich uczniów Budda przekazywał nauki przez pełne 45 lat i umarł uśmiechając się. Kształcił wiele wyjątkowych osób – stawiały mu pytania, jakie mógłby zadać Sokrates, Platon czy Arystoteles. Najlepsze umysły tych czasów gromadziły się więc wokół niego i sprawdzały przekaz przy użyciu całego arsenału narzędzi filozoficznych. Uczniowie Buddy otrzymywali jednak nie tylko przekonujące wskazówki. Dzięki swej mocy i zręczności bezpośrednio zmieniał ich sposób doświadczania świata – nie tylko więc doskonalił ich zdolność logicznego myślenia, ale wpływał na cały ich umysł. Rozpraszał wątpliwości ukazując im jego esencję – samego przeżywającego. Nie trudno uświadomić sobie, czego warto unikać na poziomie ciała, mowy i umysłu. Gdy ludzie mają kłopoty z policją, zwykle powodem jest to, iż przyczyniali się do cielesnych szkód – chodzi tu głównie o zabijanie, kradzież i raniące działania seksualne. Gdy są samotni, zwykle oznacza to, że mieli nawyk mówienia innym nieprzyjemnych rzeczy, że kłamali chcąc ich zranić, że plotkowali lub swoimi słowami wprowadzali ludzi w pomieszanie. Jeśli ktoś jest nieszczęśliwy, prawdopodobnie nie przepadał za innymi, czuł zazdrość i pozwalał sobie na długotrwałe stany pomieszania. Przeciwieństwem tych szkodliwych aktywności jest dziesięć pozytywnych działań ciała, mowy i umysłu. Dzięki nim ludzie stają się silni i pożyteczni dla innych, a ich jedynym rezultatem pozostaje szczęście. Budda doradza, by używać ciała jako narzędzia ochraniania istot, dawania im miłości i wszystkiego, czego potrzebują. Jeśli komuś dobrze układają się związki z innymi, oznacza to, iż rozwinął już ten potencjał w poprzednich żywotach. Im szybciej zaczniemy, tym lepiej. Dzięki dzisiejszym środkom komunikacji to, co mówimy, dociera do bardzo dużej ilości istot. Jeśli mamy zwyczaj przemawiać w sposób łagodny i otrzymujemy także przejrzyste informacje od innych, to już w tym życiu dostrzeżemy pożytek płynący z prawdomówności (kiedy tylko jest to możliwe), z unikania kłamstw raniących innych, z wyjaśniania im jak funkcjonuje świat i z przynoszenia spokoju. Najlepszy sposób wykorzystania umysłu, to czynienie dobrych życzeń, radość z dobrych działań innych i przejrzyste myślenie. Dzięki tym działaniom osiągniemy spokój umysłu, a w przyszłości, kiedy staną się one nawykiem, dadzą nam wiele szczęścia na całej drodze do oświecenia. Umysł jest najważniejszy. Jeśli dziś o czymś pomyślimy, jutro to powiemy, a pojutrze zrobimy. Każda chwila, każde „tu i teraz” jest ważne. Jeśli nauczymy się obserwować umysł, nic nie będzie w stanie powstrzymać naszego rozwoju.

Trzecia paramita: Jak z powodu gniewu nie stracić przyszłego szczęścia

Kiedy dzięki szczodrości nagromadzimy duchowe bogactwo, kiedy świadomie potrafimy kierować naszymi myślami, słowami i działaniami, trzecią ważną rzeczą, jakiej potrzebujemy, jest cierpliwość. Chodzi o to, byśmy nie tracili dobrej energii, pracującej już na korzyść innych i naszą. Jak możemy ją utracić? Poprzez gniew. Jest on jedynym luksusem, na który nie powinniśmy sobie pozwalać. Dobre wrażenia z wielu żywotów – kapitał umysłu i jedyne źródło trwałego szczęścia – spłoną natychmiast w ataku zimnego lub gorącego gniewu. Budda powiedział, że unikanie go jest jak najpiękniejsza i najtrudniejsza do założenia szata. Podał także wiele sposobów na rozwijanie cierpliwości. Jedną z bardzo użytecznych metod jest doświadczanie trudnych sytuacji jako serii oddzielnych zdarzeń, na które reagujemy kolejno, nie oceniając ich. Owo „stroboskopowe postrzeganie” jest bardzo skuteczne w wypadku fizycznego zagrożenia. Pożyteczna jest również empatia wobec tego, kto tworzy negatywną karmę, wiedząc, że do niego wróci; świadomość nietrwałości i uwarunkowanej natury każdego doświadczenia; zrozumienie, jak pomieszani muszą być ludzie trudni i nieprzyjemni. Reagowanie bez gniewu na to, co się wydarza, uwolni całą ponadczasową mądrość naszego ciała, mowy i umysłu, a wówczas nasze postępowanie stanie się właściwe. Na najwyższym poziomie praktyki, zwanym Diamentową Drogą, pozwalamy niepożądanym emocjom ślizgać się po „dywanie” z mantr; dajemy im odejść, zanim wytworzą w umyśle jakiekolwiek złe nawyki. Możemy również „wpuszczać złodzieja do pustego domu”; pozostając świadomymi danego uczucia, nic z nim nie robić. Jeżeli nawiedzi nas ono kilkakrotnie, a my nie dostarczymy mu żadnej energii, zacznie przychodzić rzadziej, aż w końcu będzie się trzymać od nas z daleka. Ktokolwiek potrafi obserwować, jak gniew się pojawia, rozgrywa, a potem znika, odkryje promienny stan umysłu, ukazujący wszystkie zjawiska z przejrzystością zwierciadła. Mądrze jest unikać gniewu tak skutecznie, jak tylko potrafimy, a jeśli już nas dopadnie, pozwolić mu szybko odejść. Sama decyzja powstrzymania gniewu i usunięcia go, gdy tylko się pojawia, jest wsparciem dla naszego „wewnętrznego” ślubowania, czyli obietnicy bodhisattwy. Uczucie gniewu zawsze powoduje trudności i przyczynia się do większości cierpień na świecie, choć sama siła bywa przydatna do nauczania i ochrony. Działania buddyjskich strażników, usuwających niebezpieczeństwa, lub czyny Tilopy i Marpy, którzy doprowadzili swych uczniów do doskonałości w rekordowym czasie, należą właśnie do takich, pełnych mocy metod. Prawdopodobnie żaden nauczyciel nie jest w stanie prowadzić swych uczniów bez stosowania od czasu do czasu podobnych środków. W ośrodkach medytacyjnych powinniśmy postępować wobec tych, którzy je odwiedzają, w sposób wyważony. Jeśli przychodzą do nas ludzie pijani, będący pod wpływem narkotyków, niechlujni lub nieumiejący się zachować, powinniśmy ich szybko odprawić. Przeszkadzają innym, a następnego dnia zwykle nie pamiętają, czego się nauczyli. Funkcją ośrodka buddyjskiego, zwłaszcza w linii Karma Kagyu, jest zaproponowanie określonej duchowej ścieżki tym, którzy są zbyt krytyczni i niezależni, by zainteresować się czymkolwiek innym. Dla ludzi mających poważne trudności z umysłem i poszukujących pomocy pozostaje wystarczająco dużo kościołów i innych miejsc, w których mogą ją otrzymać. Do praktyki Diamentowej Drogi potrzeba pewnego niezbędnego minimum dobrego potencjału, przejawiającego się jako zdolność do normalnego zachowania, myślenia o innych oraz nie traktowania rzeczy zbyt osobiście.

Czwarta paramita: Radosna energia zapewniająca rozwój

Kolejne wyzwalające działanie łączy się z pełną radości energią. Bez niej naszemu życiu brakuje „dopalacza”, a wraz z upływem czasu będziemy jedynie coraz starsi, ale nie mądrzejsi. Powinniśmy być tego świadomi i karmić ciało, mowę i umysł wrażeniami, które rozbudzą apetyt na kolejne podboje i radości. Podczas, gdy większość ludzi ma silną tendencję do inercji, do zachowywania status quo, my zawsze wyróżniajmy się wewnętrznym ożywieniem i otwartością, co faktycznie najłatwiej jest osiągnąć dzięki czystemu poglądowi Diamentowej Drogi. Jeżeli wiemy, że wszystkie istoty są buddami i tylko czekają, by ktoś pokazał im całe ich bogactwo; jeśli zdajemy sobie sprawę z tego, iż świat jest swobodną grą oświeconej przestrzeni – cóż może być bardziej inspirującego niż możliwość wykorzystanie tej świadomości?! Prawdziwemu rozwojowi zawsze towarzyszy ogromne szczęście, nie ma tu miejsca na stagnację. Porzucamy tu przywiązanie do wewnętrznego komfortu i uczymy się stawiać małe wymagania innym i bardzo duże sobie.

Piąta paramita: Medytacja, która nadaje życiu znaczenie

Cztery poprzednie punkty powinny być dla każdego oczywiste. Ktokolwiek pragnie nadać swojemu życiu moc i znaczenie, musi skierować swoją uwagę i wysiłki ku innym. Najłatwiej tego dokonać dzięki szczodrości na poziomie ciała, mowy i umysłu. Tak powstałym potencjałem należy zręcznie kierować poprzez myśli, słowa i działania, unikając gniewu, niszczącego wszystkie, zasiane już przez nas, dobre nasiona. Pełna radości energia doda nam tu dodatkową moc, która otworzy przed nami nowe wymiary doświadczeń. Dlaczego potrzebujemy więc jeszcze medytacji? Jest ona niezbędna, ponieważ zwykle nie potrafimy utrzymać radosnych stanów umysłu, które czasami przeżywamy. Niechciane emocje często czają się w ciemnych zaułkach naszej świadomości i mogą spowodować, iż znowu pomyślimy, powiemy i zrobimy rzeczy, z których nikt nie będzie miał żadnego pożytku. Kojąca medytacja uspokojenia i powściągania nawykowych tendencji umysłu oferuje nam dystans konieczny, byśmy w komediach i tragediach życia sami wybierali dla siebie role.

Szósta paramita: Mądrość – rozpoznanie prawdziwej natury umysłu

Pięć dotąd wymienionych paramit wiązało się głównie z życzliwym stosunkiem do świata, który wypełnia umysł dobrymi wrażeniami, dającymi nam uwarunkowane szczęście. Same w sobie nauki te nie sięgają dalej. Tymczasem punkt szósty – mówiący o oświecającej mądrości buddy – czyni z nich działania wyzwalające, czyli „prowadzące na drugą stronę”. W swej pełni oznacza on zrozumienie szesnastu poziomów pustki lub współzależnego powstawania zjawisk wewnętrznych i zewnętrznych. Na ten temat powstało wiele opasłych ksiąg. Można jednak także ująć rzecz krótko: w szóstej paramicie chodzi o zrozumienie, że czynienie dobra jest sprawą naturalną. Skoro przedmiot, podmiot i działanie są częściami tej samej całości, cóż innego można czynić? Zjawiska warunkują się wzajemnie i dzielą ze sobą tę samą przestrzeń, przy czym ani w nich, ani nigdzie indziej nie można odnaleźć żadnego ego, „ja” czy też duszy. Rozumiemy więc, że wszystkie istoty pragną szczęścia, a to z kolei sprawia, że z mocą i wytrwałością działamy dla ich pożytku.

Opracowanie: Ar­tur Przy­by­sław­ski

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Budda w Silicon Valley - Lama Ole Nydahl | O medytacji - Lama Ole Nydahl | Guru joga - Dilgo Czientse Rinpocze | Pieśń oddania - Dziamgon Kongtrul Lodro Thaje | Bohater Marpa - Wywiad z Lamą Ole Nydahlem | Mar­pa | Siedem Rozkoszy - Gotzangpa | Sześć wyzwalających działań - Lama Ole Nydahl | Współczujące działanie - 16 Karmapa | Nie ma prywatnych stanów umysłu - Karol Ślęczek | Praca z emocjami - Gerd Boll | O Wojtku co tak pięknie pudże śpiewał co tak pieknie pudże spiewal - Z Wojtkiem Tracewskim rozmawia Rafał Żwirek | Benalmadena Story - impresje budowlańca, podróżnika - Żwirek - Rafael Horhe Mendoz | Gdańsk - Adam Jankiewicz | Ziemia w Malborku - Ka­sia Do­ma­lew­ska, Ja­rek Fal­kow­ski | W grodzie Kraka i Karola - Krakowska Sanga | Dharma w Beskidach - Wiadomości z dziedziny nieruchomości | The Stupa House Courier - Jaś Wój­cik | Cytat - Dziamgon Kongtrul Lodro Taje | Szine - Hannah Nydahl |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: