DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 34 -> Mar­pa

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Mar­pa

Część II

„Przyszli uczniowie Kagyu będą jak synowie lwów i ptaków garuda”
Marpa


Powrót z trzeciej podróży

W drodze z Indii do Tybetu, podczas przeprawy przez Ganges, rozbójnicy próbowali złupić łódź Marpy. Gardząc śmiercią rzucili się w nurt rzeki i podpłynęli do niego niebezpiecznie blisko. Marpa nie mógł nic w owej chwili zrobić, więc po prostu medytował na Naropę siedzącego nad jego głową. Zbójcy popatrzyli w jego kierunku, po czym zerknęli jeszcze raz i zawrócili. Niewątpliwie zobaczyli coś, co wybiło im z głowy napad na łódź. Marpa, kierując się ku domowi, najpierw udał się do Nepalu, do mistrzów Cziterpy i Paindapy, którzy żyli w dolinie Katmandu, w dzisiejszym Parping. Cziterpa zmarł na krótko przedtem i przybyło tam wielu współpraktykujących. Tak, jak później w innych miejscach w Nepalu, poproszono Marpę, by opowiedział o swoich przeżyciach i udzielił nauk. Tym razem Marpa został zaproszony do wzięcia udziału w rytuale Diamentowej Drogi, który odbywał się nocą na miejscu palenia zwłok – dało się słyszeć wycie szakali i inne niesamowite dźwięki. Zebrani zrobili się nerwowi i chcieli szybko zakończyć rytuał. Wówczas wielki tłumacz jeszcze raz uświadomił sobie doskonałość swoich nauczycieli i ich całkowitą nieustraszoność. Żałował, że opuścił Indie i postanowił tam powrócić. Tej nocy ukazała mu się jednak dakini i nakazała mu, by kontynuował swoją podróż, gdyż w Tybecie będzie mógł przynieść istotom większy pożytek. Odkąd Marpa opuścił Tybet minęły trzy lata. Rodzina i uczniowie z niepokojem wyglądali wiadomości o nim. Jeden z nich, Marpa Golek, wyruszył nawet do Nepalu, mając nadzieję czegoś tam się o nim dowiedzieć i spotkał go po drodze. Wracając do Lhodrag zatrzymali się, by wypocząć w klasztorze innego ucznia Marpy, Metona. Tutaj mistrz znowu udzielił inicjacji i nauk. Wprawdzie zadawano mu pytania o szczególne instrukcje, które otrzymał tym razem od Naropy, ale zgodnie z jego zaleceniem nie ujawnił ich treści. Marpa Golek wyruszył przodem do Lhodrag i przygotował wielką uroczystość powitalną, na której Marpa opowiedział o swoich przeżyciach. Mówi się, że historie te tak wzmocniły oddanie Marpy Goleka, że odtąd nie odstąpił Marpy ani na jeden dzień i służył mu do końca życia.

Szczególny rodzaj poła

Pewnego dnia Marpa postanowił dać uczniom wyobrażenie o szczególnej formie przenoszenia świadomości, której się nauczył: mały gołąb zmarł właśnie z wyczerpania i nauczyciel przeniósł swoją świadomość do jego ciała. Ciało Marpy wyglądało jak martwe, a gołąbek był raźny jak przedtem. Uczniowie przerazili się i zaczęli błagać Marpę, aby powrócił. Dopiero jednak wtedy, gdy jeden z nich skłonił się z tą prośbą przed gołębiem, ten padł bez życia, a Marpa ponownie powstał. W wielu ludziach to wydarzenie obudziło wiele zaufania do jego zdolności. Ale tak, jak to przepowiedział Naropa, byli też tacy, którzy mówili o nim źle. Czowo, starszy brat Marpy, nabrał zaufania do lamy dopiero wtedy, gdy na własne oczy zobaczył podobny pokaz przekazywania świadomości, tym razem z jagnięciem. Także inny krewny, Cza-se, z uporem rozsiewał na jego temat nieprzyjemne plotki – aż do dnia, kiedy był świadkiem, jak Marpa sprawił, że jeleń, który na krótko przedtem utonął, wstał i zaczął biegać. Cza-se poprosił wtedy o wyjaśnienie, o co chodzi w nauce, która głosi, iż należy cieszyć się mięsem, alkoholem i seksem, że wyrzeczenie się ich nie przynosi pożytku. Chodziło o główną naukę Diamentowej Drogi, że celem nie jest pozbycie się przeszkadzających uczuć, takich jak na przykład przywiązanie, ale o to, żeby stały się one częścią drogi. Cza-se stwierdził, że nie pojmuje, czym miałoby się to różnić od zachowania zwykłych ludzi. „Nic nie zrozumiałeś – odpowiedział Marpa. Pewnie patrząc na obrazy buddów w zjednoczeniu, również dostrzegasz zwykły stosunek płciowy. Różnica zaś polega na tym, że buddowie nie są już niczym związani. Ta wiedza jest podstawą dla wykorzystania przyjemności zmysłowych w Diamentowej Drodze”. Później, zgodnie z zaleceniem Naropy, Marpa wraz z uczniami rozpoczął trzyletnie odosobnienie w swoim domu. W tym czasie jego uczniowie, a przede wszystkim Dharma Dode, mieli otrzymać od niego wszystkie przekazy. Jednak już po roku doszło do tego, co Naropa przewidział. Dharma Dode zmarł w wypadku.

Śmierć Dharma Dode

W pobliżu domu Marpy miała odbyć się doroczna uroczystość. Ponieważ jego rodzina była bardzo poważana w tej okolicy, przybył posłaniec z prośbą, by świętu przewodził osobiście Marpa lub też Dharma Dode. Dagmema wyjaśniała, że jest to niemożliwe, gdyż obaj przebywają na ścisłym odosobnieniu. Jednak Dharma Dode usłyszał tę rozmowę, bo była prowadzona pod oknem jego pokoju. Idea, że powinien wziąć udział w uroczystości jako przedstawiciel rodziny, na dobre zagościła w jego głowie. Zdawał sobie sprawę, że rodzice mu na to nie pozwolą, toteż postanowił wymknąć się ukradkiem. Równocześnie miał przeczucie, że wpadnie w pułapkę. Przez jego umysł raz po raz przewijało się powiedzenie: „Im wyższa góra, tym głębsza przepaść. Im wyższa wygrana, tym większe ryzyko. Im głębsza dharma, tym większe przeszkody”. Wahając się, nagle usłyszał rozmowę trzech starych kobiet. Były manifestacjami Mary, uosabiającymi niewiedzę. Stojąc przed domem, rozprawiały o święcie. Dharma Dode odczuł wielki żal, że nawet staruszki mogą wziąć udział w uroczystości, a on nie. To sprawiło, że zdecydował się jednak pójść. Kiedy potajemnie wykradał się z domu, wpadł prosto w ramiona matki, Dagmemy. Wprawdzie nie udało jej się odwieść go od zamiaru wzięcia udziału w święcie, ale dała mu na drogę czterech towarzyszy, między innymi Milarepę i Marpę Goleka. Przede wszystkim jednak wzięła od niego siedem ślubowań. Musiał obiecać, że nie będzie przewodniczył w uroczystości, nie przyjmie prezentów jako honorowy gość, nie wygłosi mowy powitalnej, nie będzie udzielać nauk, pić piwa, że nie pojedzie konno i jeszcze przed północą wróci do domu. Jednak okoliczności ułożyły się tak niepomyślnie, że ostatecznie Dharma Dode złamał wszystkie siedem ślubowań. Z początku wykręcił się jakoś od przewodniczenia – wraz ze swoimi towarzyszami usadowił się między lamami i świeckimi. Wkrótce jednak rozpoznano go. Lamowie nie chcieli siedzieć wyżej niż syn Marpy i tak szybko uprzątnęli swoje poduszki, że naraz Dharma Dode siedział najwyżej, a co za tym idzie, objął przewodniczenie. Tak też nie mógł wybronić się przed przyjęciem prezentów, wygłoszeniem mowy, udzieleniem odpowiedzi na pytania o dharmę. Milarepa na próżno próbował interweniować, aż w końcu nie pozostało mu nic innego, jak naglić do powrotu. W drodze powrotnej koń spłoszył się, a Dharma Dode spadł z niego. Ponieważ jego noga utknęła w strzemieniu, uderzył o ziemię głową i rozbił sobie czaszkę na osiem części.

Kiedy Milarepa, który pospieszył przodem, przekazał Marpie złą wiadomość, ten, dzięki przeczuciom, wiedział już, że syna nie można uratować. Kiedy przywiązanego do konia przywieziono go do domu, Marpa zobaczył, w jakim stanie jest jego głowa i upewnił się, że Dharma Dode długo nie pożyje. Kiedy syn leżał nieprzytomny, Marpa recytował mu nauki poła. Przypomniał mu, że jest nie tylko jego ojcem, ale także guru i mandalą buddów i wezwał go, by wysłał swoją świadomość do jego ośrodka serca. Ponieważ Dharma Dode nie przyszedł do siebie i nie podążył za wskazówkami Marpy, Dagmema spróbowała tego samego i wezwała go, by przeniósł swoją świadomość do jej ośrodka serca. Kiedy jedna z jej łez skapnęła na ucho syna, przyszedł do siebie i nawet jeszcze raz wstał. Zaczęto więc poszukiwania nienaruszonych zwłok kogoś niedawno zmarłego, w które Dharma Dode mógłby przenieść swoją świadomość. Jednak poza ciałem bardzo starej kobiety i gołębia nie można było odszukać żadnego zdatnego ciała w całej okolicy. Obie możliwości Dharma Dode odrzucił jako bezsensowne. Kiedy jednak pozostali uczniowie zaczęli nabierać wątpliwości, co do skuteczności przenoszenia świadomości, a żadna inna alternatywa nie pojawiała się, Dharma Dode przeniósł swoją świadomość do ciała gołębia. Wszyscy obecni zobaczyli wtedy buddę Hewadżrę z orszakiem. Dharma Dode był obecny przy spaleniu własnych zwłok i w ciele gołębia krążył nad miejscem kremacji. Jakiś czas przedtem zmarł syn pewnej pary staruszków. Marpa wtedy próbował ich pocieszyć, radząc im, by postrzegali wszystko jako sen i iluzję i nie rozpaczali. Kiedy teraz Dagmema wybuchnęła płaczem, a po Marpie widać było głęboki żal, starzy ludzie przypomnieli mu jego własne nauki, mówiąc, że powinien teraz widzieć wszystko jak sen. Marpa odparł bez owijania w bawełnę, że są tu pewne różnice: on nie cierpi z powodu przywiązania do kogoś, kto tylko wydaje się realny, lecz dlatego, że Dharma Dode nie przyniesie już istotom takiego pożytku, jaki by mógł. Ich syn dałby światu tylko cierpienie, natomiast jego własny, gdyby nie ten wypadek, przyniósłby niezliczonym istotom wielki pożytek.

Tiphupa

Dzięki zdolności jasnowidzenia Marpa dostrzegł, że w Indiach pojawiła się możliwość, by Dharma Dode kontynuował swoją działalność. Dał więc gołębiowi odpowiednie wskazówki, opisał mu drogę do miejsca, gdzie znajdowało się ciało trzynastolatka z rodziny braminów. Za pierwszym razem gołąb zgubił drogę i wieczorem strudzony powrócił. Następnego dnia znów wyruszył, kierując się dokładniejszymi teraz wskazówkami. Tym razem znalazł drogę i jego świadomość wstąpiła w ciało zmarłego chłopca dokładnie wtedy, gdy miała się zacząć uroczystość kremacji jego zwłok. Ku przerażeniu obecnych zmarły powstał i oświadczył, że wcale nie umarł. Dharma Dode nauczył się trochę hinduskiego od Marpy, więc wszyscy mu uwierzyli. Oszołomieni radością rodzice zabrali go do domu. Z biegiem czasu zauważyli u niego mnóstwo dobrych właściwości i zainteresowanie dharmą, czego przedtem nie dało się dostrzec. W końcu Dharma Dode opowiedział im całą historię. Ponieważ „tiphu” oznacza w tej części Indii „gołąb”, nazwano chłopca Tiphupą, a rodzice postrzegali go nie jak syna, ale jak guru. Tiphupa studiował, medytował i stał się – tak jak to przewidział Marpa – wielkim mistrzem, przynoszącym pożytek wielu istotom. Reczungpa, który obok Gampopy był głównym uczniem Milarepy, spotkał później Tiphupę podczas podróży do Indii. Dzięki temu poznano dalszy ciąg jego historii w Tybecie. Poprzez Tiphupę i Reczungpę powróciła też do Tybetu pewna ważna nauka. Nazywała się „bezforemne nauki dakini” i składała się z dziewięciu części. Otrzymał je od dakiń Tilopa, przekazał je Naropie, a ten Marpie, ale z bardzo ścisłymi instrukcjami, co do ich przekazywania. Marpa dał pierwsze cztery z nich Milarepie i przepowiedział, że on, lub inny dzierżawca linii, przyniesie później z Indii pozostałe pięć. Za sprawą Reczungpy przepowiednia ta się spełniła. Otrzymał on je od Tiphupy, który, tak jak jego ojciec Marpa, dostał je bezpośrednio od Naropy. Podczas uroczystości ku pamięci Dharma Dode uczniowie spytali Marpę o przyszłość linii Karma Kagyu. Poprosił ich, by uważali na swoje sny w najbliższym czasie. Milarepa jako jedyny miał proroczy sen o wielkiej górze śniegu, ponad którą było słońce i księżyc. Na zboczach góry stały cztery wysokie kolumny, a na nich: lew, tygrys, garuda (mityczny ptak) i sęp. Sęp, uchodzący w Tybecie za szczególnego ptaka, jako że nie zabija innych zwierząt, miał wiele młodych, które z czasem wypełniły całe niebo. Marpa obszernie ten sen zinterpretował. Odpowiednio do szczególnych właściwości, przypisywanych poszczególnym zwierzętom, stworzenia ze snu miały symbolizować jego głównych uczniów. Byli to Łangne, Ngokton Czedor, Meton Tsonpo i Milarepa; przy czym sęp oznaczał Milarepę. Górą był Marpa, a cztery kolumny obrazowały przyszłość linii.

Praktyka z uczniami

Śmierć Dharma Dode jeszcze dobitniej uświadomiła wszystkim uczniom Marpy przemijalność i wzmocniła ich zapał do praktyki. Marpa udzielał nauk bardzo intensywnie: w dzień wykładał dharmę, a w nocy pozwalał uczniom praktykować. Uważnie badał też pomyślne znaki, dowiadując się, jacy uczniowie powinni otrzymać poszczególne części przekazu. Na przykład w pewnym proroczym momencie sprawdził, czym zajmują się jego uczniowie. Tsurton Łangne praktykował właśnie poła, Ngokton Czedor studiował komentarze do tantry Hewadżry, Meton Tsonpo ćwiczył „przejrzyste światło”, a Milarepa „wewnętrzny żar” (tyb. tumo). Odpowiednio do tego Marpa dał wszystkim czterem rozległe przekazy wraz z relikwiami Naropy. Jednak szczególnych „szeptanych nauk dakini” udzielił wyłącznie Milarepie. Natomiast specjalną formę przekazywania świadomości otrzymał od Marpy tylko Dharma Dode i nikt inny, więc ta praktyka w Tybecie się nie zachowała. Coraz częściej Marpa pokazywał też wszelkiego rodzaju cuda. Uczniowie widzieli go jako Hewadżrę, Demczoga, Gujasamadżę lub Dordże Pamo. Pytali mistrza, jak to możliwe, a on odpowiadał jedynie: „Tak to właśnie jest”. Dopiero przyparty do muru wytłumaczył, że dzieje się tak wskutek połączenia siły jego realizacji aspektów buddy z ich, uczniów, czystym widzeniem. Inni widzieli go w formie żywiołów, takich jak ogień, woda, tęcza, a on wyjaśniał to jako efekt spotykania się ich czystego postrzegania i tego, że elementy w jego wewnętrznym systemie energetycznym zostały w pełni oczyszczone. Przy jednej z takich okazji Marpa opowiedział, że przypomina sobie, iż w jednym z wcześniejszych żywotów jechał przez dżunglę wierzchem na tygrysie. Być może oznaczało to, że jest wypromieniowaniem mahasiddhy Dombi Heruki, którego przedstawia się właśnie na grzbiecie tygrysa. Objaśnił też, że przy jego możliwościach przenoszenia świadomości śmierć nie jest koniecznością, ale mimo to uda się do czystych krain, ponieważ tak zalecił mu Naropa. W owym czasie Marpa przechodził przez ściany swego domu i w ogóle nie korzystał z drzwi. Jego synowie żartowali, że te umiejętności bardzo by się przydały złodziejowi.

Śmierć Marpy

W wieku 88 lat Marpa zmarł. Przy jego śmierci było kilku uczniów. Jego żona Dagmema i inne jego partnerki rozpuściły się w światło i wpłynęły w ośrodek jego serca. Marpa i Dagmema uważani są za główne aspekty mandali jidama Hewadżry, a pozostałe kobiety za dalsze aspekty pola mocy buddy O! Diament (tyb. Kje Dordże, skt. Hewadżra). Ciało Marpy nie zostało spalone, lecz zabalsamowane. Przechowywano je spowite w jedwab. Wielu ludzi przybywało wówczas i ofiarowywało dary, aby otrzymać część ciała Marpy jako relikwię. Pal O i inni synowie Marpy byli rzeczywiście szczodrzy w rozdawaniu ich. Kiedy rozniosło się, że nawet skóra z jego twarzy przekazana została pewnemu klasztorowi, Ngokpa nie wytrzymał. Zaoferował synom Marpy hojne dary za pozostałości ciała, aby przechowywać je nietknięte. Zażądali od niego przede wszystkim rubinowej mali Naropy, którą podarował mu Marpa. W zamian za malę i pokaźną sumę Ngokpa otrzymał ciało mistrza. Zabrał je w okolicę Shung i zbudował wokół niego stupę. Nauki, które Marpa przyniósł z Indii, po dziś dzień zachowały się w czystej postaci. Poprzez Milarepę, Gampopę, Karmapów, Szamarpów i innych dzierżawców linii zostały, wraz ze związanym z nimi doświadczeniem, przeniesione do naszych czasów. W ostatnim stuleciu przekazy dwudziestu dziewięciu najważniejszych aspektów buddy zostały zebrane przez Dziamgona Kontrula Lodro Taje w „Kagyu Ngagdzo” – „Skarbie Mantr Kagyu”. Zawiera on także niektóre z nauk Reczungpy. Od czasu do czasu te transmisje mocy udzielane są jako seria inicjacji – w Europie po raz pierwszy miało to miejsce w Danii w 1989 roku. Wzięło w nich udział około pięciuset osób. Inicjacji udzielił zmarły w 1992 roku Dziamgon Kontrul Rinpocze. Dzięki temu, że od czasów Marpy linia Kagyu utrzymywana jest przez nieprzerwany łańcuch urzeczywistnionych mistrzów – przede wszystkim przez siedemnaście inkarnacji buddy Karmapy – metody Diamentowej Drogi mają tę samą moc umożliwiającą osiągnięcie wyzwolenia i oświecenia w bardzo krótkim czasie, co niegdyś. Od nas samych zależy, czy z nich skorzystamy. Wydawałoby się, że w porównaniu z tym, przez co przeszedł Marpa, otrzymać dharmę możemy stosunkowo łatwo. Jednak należy pamiętać, że choć obecnie jesteśmy w bardzo szczęśliwym położeniu, to nie będzie ono trwać zawsze, jeżeli teraz go nie wykorzystamy. Tylko niewielu ludzi ma tę możliwość, zaś jeszcze mniej z niej korzysta. Tak jak powiedział Marpa w jednej z zachowanych pieśni: „Myślcie o tym, jak trudno jest otrzymać dharmę i nie bądźcie leniwi, tylko praktykujcie”.

Poniżej przegląd kilku najważniejszych tantr, które Marpa otrzymał w Indiach. Wymienione tantry należą do najwyższych nauk diamentowej drogi, tak zwanej Annutara-tantry. Aspekty buddy zawsze pojawiają się tu w zjednoczeniu. Metody te dzieli się na tantry ojca, matki i na niedualne, w zależności od tego, nad którym z przeszkadzających uczuć pracujemy: nad gniewem, przywiązaniem czy niewiedzą.

Sanskryt: Hewadżra,
Tybetański: Kje Dordże,
Polski: O! diament

Osobista forma medytacyjna Marpy, którego postrzega się jako jej ucieleśnienie. Hewadżra to tantra matczyna. W Karma Kagyu uchodzi za jeden z najważniejszych tekstów dotyczących zrozumienia diamentowej drogi. W szkole Szakja Kje Dordże to główny jidam. Pojawia się w różnych formach: z dwoma, czterema, sześcioma, dwunastoma lub szesnastoma ramionami, zawsze w tanecznym zjednoczeniu ze swoją partnerką Dagmemą (skt. Nairatmya, pol. Bez Ego).

Sanskryt: Gujasamadża
Tybetański: Sangła Dupa
Polski: Tajemny nektar

Gujasamadża należy do tantry ojca. Zazwyczaj przedstawiany jest w pozycji siedzącej, w zjednoczeniu, z sześcioma ramionami i czterema twarzami.

Sanskryt: Mahamaja
Tybetański: Gjuma Czienmo
Polski: Wielkie złudzenie

Mahamaja to tantra matczyna. Jidam ten manifestuje się najczęściej w niebieskiej, czteroramiennej formie. Siedzi w zjednoczeniu z dakinią buddy.

Sanskryt: Wadżra Cathupita
Tybetański: Dordże Den Szi
Polski: Cztery siedzenia

Cathupita należy do tantry matki. Jest w kolorze niebieskim, z trzema twarzami, siedzi w zjednoczeniu ze swoją partnerką Jeszie Łangczukmą.

Sanskryt: Czakrasamwara
Tybetański: Korlo Demczog
Polski: Najwyższa radość

Czakrasamwara zaliczany jest do tantr matczynych. Medytacje na Demczoga i jego partnerkę Dordże Pamo są głównymi praktykami w linii Kagyu.

Marpa otrzymał przekaz mahamudry (tyb. czak czien, pol. wielka pieczęć) zarówno od Naropy, jak i Maitripy. Najczęściej jednak wspomina się o Maitripie jako o jego głównym, w tym wypadku, nauczycielu. Oba przekazy pochodzą od buddy Dordże Czang i były przekazywane przez różnych mistrzów w starożytnych Indiach, aż zespolił je Marpa. Tak zwana „krótka” linia mahamudry prowadzi przez Tilopę i Naropę, „długa” przez Lodro Rincziena, Sarahę, Nagardżunę, Szawaripę i Maitripę.

Opracowanie: Ewa Za­cha­ra

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Budda w Silicon Valley - Lama Ole Nydahl | O medytacji - Lama Ole Nydahl | Guru joga - Dilgo Czientse Rinpocze | Pieśń oddania - Dziamgon Kongtrul Lodro Thaje | Bohater Marpa - Wywiad z Lamą Ole Nydahlem | Mar­pa | Siedem Rozkoszy - Gotzangpa | Sześć wyzwalających działań - Lama Ole Nydahl | Współczujące działanie - 16 Karmapa | Nie ma prywatnych stanów umysłu - Karol Ślęczek | Praca z emocjami - Gerd Boll | O Wojtku co tak pięknie pudże śpiewał co tak pieknie pudże spiewal - Z Wojtkiem Tracewskim rozmawia Rafał Żwirek | Benalmadena Story - impresje budowlańca, podróżnika - Żwirek - Rafael Horhe Mendoz | Gdańsk - Adam Jankiewicz | Ziemia w Malborku - Ka­sia Do­ma­lew­ska, Ja­rek Fal­kow­ski | W grodzie Kraka i Karola - Krakowska Sanga | Dharma w Beskidach - Wiadomości z dziedziny nieruchomości | The Stupa House Courier - Jaś Wój­cik | Cytat - Dziamgon Kongtrul Lodro Taje | Szine - Hannah Nydahl |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: