DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 33 -> Medytacja na współczucie

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Medytacja na współczucie

Szamar Rinpocze
_________

Ogólnie rzecz biorąc, gdy praktykujemy dharmę i wykonujemy pozytywne działania, napotykamy przeszkody i trudności


Nasze umysły pełne są emocji. Duma jest jedną z głównych negatywnych emocji. Prowadzi nas ona do poczucia wzgardy wobec innych, które bierze się z tego, że przeceniamy siebie, że myślimy „jestem najlepszy, najsilniejszy itd”. Duma automatycznie prowadzi do powstania zazdrości, nienawiści czy gniewu. Gniew, biorący się głównie z dumy, wywołuje największe szkody, ponieważ skłania nas do podejmowania wszelkich zdecydowanie negatywnych działań, powodujących odrodzenia w niższych światach. W społeczeństwach zachodnich rozróżnienie między dumą a niewzruszonością umysłu często się zaciera. Brak dumy pojmuje się jako słabość. Jednakże duma jest skondensowaną, pochodną formą lgnięcia do ego i dlatego jest ona słabością. Można mieć wielką siłę charakteru i mocne postanowienie osiągnięcia na przykład oświecenia, a przy tym nigdy nie odczuwać dumy.
Musimy odróżnić dumę, czyli przekonanie o naszej wyższości wobec innych (co prowadzi do swego rodzaju zaślepienia), od niewzruszoności umysłu, która pozbawiona jest wszelkich negatywnych aspektów dumy. Podobnie często trzymamy się wypaczonego poglądu zrównującego pokorę ze słabością charakteru. Tym, czego naprawdę potrzebujemy, są odwaga i siła charakteru wolne od dumy.
Spokój i stabilność umysłu
Medytacja na miłość i współczucie idzie w parze z wypracowywaniem stabilności umysłu. Oczywiście w przypadku dumy i gniewu trudno jest początkującemu od razu uwolnić się od tych emocji. Dopóki nie będziemy w stanie tego zrobić, potrzebujemy praktyki uspokojenia umysłu w połączeniu z medytacją na miłość i współczucie. Jest to sama istota medytacji szine.
Dla przykładu zbadajmy gniew, jego mentalne wyobrażenie lub koncepcję. Pomyślcie o osobie, która nie zachowuje się wobec was przyjemnie, o kimś, kogo uznajecie za swojego wroga. Jeśli nie macie wrogów, spróbujcie pomyśleć o osobie, która może w was wzbudzić gniew. Kiedy rzeczywiście poczujecie gniew, nie pozwalajcie sobie na jego wyrażanie, bo może się to skończyć zranieniem kogoś. W zamian spróbujcie potraktować ów gniew jak swego rodzaju myśl - spróbujcie go obejrzeć i zobaczyć, skąd się bierze. Czy pochodzi od tej osoby czy bierze się z was? Jeśli uważacie, że pochodzi z umysłu, to skąd się wyłania, w jaki sposób się utrzymuje i dokąd zanikając odchodzi. W ten sposób gniew staje się przedmiotem medytacji i zastanowienia.
Od czasu do czasu można praktykować metodę zamiany ról. Kiedy rzeczywiście odczuwacie wobec kogoś gniew, możecie postawić się na miejscu tej osoby. Na przykład jestem Szamarem Rinpocze i gdy odczuję wobec kogoś z was gniew, będę sobie wtedy wyobrażał, że sam jestem tym kimś. W ten sposób przyjmuję jakiś inny punkt widzenia, wasz punkt widzenia. Tej samej zamiany można dokonać w przypadku takich emocji, jak zazdrość i duma. Jest to forma szine (uspokajania umysłu). Poprzez obserwację tak silnego stanu emocjonalnego, jak gniew, a następnie spokojnego stanu umysłu, przejdziecie do obserwacji natury samego umysłu. Jest to wyższa forma wglądu, którą nazywamy lagtong. Jeśli zdołacie tę metodę stosować do wszystkich przeszkadzających emocji, przyniesie wam ona niezwykły pożytek.
Jeśli w umyśle pojawia się wiele emocji i jesteście w stanie tą metodą je uspokoić, to wspaniale. Kiedy jednak emocje są tak silne, iż nie możemy ich kontrolować, powinniśmy ustabilizować umysł skupiając się na oddechu. Koncentracja na wdechu i wydechu jest w tym przypadku bardziej efektywna.
Wielu ludzi uznaje często tę medytację za ćwiczenie oddechowe, sądząc, że istotny jest fizyczny aspekt tej praktyki. Naprawdę jednak ważne jest tutaj nie oddychanie, lecz powściągnięcie umysłu poprzez bycie świadomym, bez rozproszenia, wdechów i wydechów . Główną rzeczą jest tu faktycznie sama ta koncentracja, owa stabilność umysłu. Zasadniczą rolę pełni nasze głębokie zaznajomienie się z tą praktyką. Powodzenie takich medytacji, jak szine i lagtong, nie zależy od obudowywania koncepcjami tych stanów medytacyjnych. Istotą tych praktyk jest raczej nasze przyzwyczajenie się do samego procesu medytacji. Musimy odróżniać gompa, co oznacza pojmowanie, od sgompa, co oznacza medytowanie, ćwiczenie się lub głębokie zaznajamianie się. Właściwe pojmowanie i zrozumienie wyłania się właśnie z medytacji i głębokiego zaznajomienia z praktyką. Dlatego też sama medytacja musi opierać się na bardzo konkretnych podstawach. Aby osiągnąć stan buddy, musimy zdecydowanie odwrócić się od stawania się, innymi słowy, od wszystkich form przyziemnego szczęścia, jakie mogą pojawić się w różnych światach. Można na przykład zmierzać do osiągnięcia względnego szczęścia w wyższych stanach egzystencji lub do uwolnienia od cierpienia w niższych światach. Można dążyć do osiągnięcia wyciszenia stanu śrawaków, w którym nie ma żadnej możliwości przynoszenia pożytku innym. Jednakże tylko ostateczny stan oświecenia może dać prawdziwą siłę i zdolność do działania dla pożytku innych.
Miłość i współczucie - poziom relatywny
Środkiem zaradczym na przywiązanie do szczęścia stawania się są cztery podstawowe rozmyślania, które odwracają umysł od samsary. Gdy nasze przywiązanie zaczyna słabnąć, umysł może doświadczać pewnego spokoju. Możliwe, że pojawi się wtedy lgnięcie do tego spokojnego stanu umysłu, chęć jego uchwycenia. Środkiem zaradczym na owo lgnięcie jest medytacja na altruistyczną miłość i współczucie. Powinniśmy w sobie rozwijać miłość i współczucie aż do chwili, gdy staną się one dla nas postawą całkowicie naturalną. Miłość i współczucie są właściwościami, które będą nam towarzyszyć w toku całego rozwoju duchowego: od momentu, gdy po raz pierwszy wzbudzimy w sobie oświeconą postawę, aż do osiągnięcia samego stanu buddy. Oświecenie to będzie się wtedy charakteryzować ciałem, mową i umysłem buddy oraz innymi jego właściwościami.
Dzięki mocy miłości i współczucia wszystkie niesprzyjające warunki, przeszkadzające emocje, samsara i jej przyczyny zostaną zniszczone i całkowicie wykorzenione. Bez miłości i współczucia po prostu nie starczy nam energii. Nawet jeśli pozostajemy w więzieniu samsary, ulegając wpływowi emocji i karmy, właściwości miłości i współczucia pozwolą nam udać się we właściwym kierunku.
Owa miłość i współczucie obejmują wszystkie istoty. Przez istoty rozumie się nie tylko ludzi. Wszystko, co posiada umysł, jest czującą istotą. Musimy tu poczynić rozróżnienie między tym, co żyje, a tym, co posiada umysł. To, co żyje, niekoniecznie musi mieć umysł. Tam jednak, gdzie jest umysł, jest i świadomość, jest też i czująca istota. Gdzie zaś są istoty, tam również jest cierpienie. Posiadamy umysł, w którym może pojawiać się doświadczenie cierpienia i tak samo jest też w przypadku wszelkich innych istot. Chodzi tu o wszystkie istoty, również tak małe, jak na przykład owady. Powszechnym błędem jest przypisywanie świadomości tylko istotom określonej wielkości. Często istnienie świadomości wiążemy po pierwsze, z pewnym poziomem inteligencji, a po drugie, z pewną wielkością. I tak naukowcy oraz pewne szkoły filozoficzne nie są skłonni przyznać, że mniejsze zwierzęta, drobna fauna morska czy owady posiadają świadomość podobną do naszej, nawet jeśli uznają, że więksi mieszkańcy mórz, tacy jak delfiny, rzeczywiście ją mają. A przecież nawet najmniejsze, najdrobniejsze owady poszukują przyjemności i boją się cierpienia. Jeśli spróbujemy dotknąć płetwy jakiejś małej ryby, natychmiast zareaguje ucieczką. Jeśli zaś się ją oswoi, będzie wtedy rozpoznawać rękę, która ją karmi, jako źródło przyjemności. Będzie wtedy podpływać do ręki, ponieważ tak jak ludzie poszukuje dobrych stanów i unika cierpienia.
Istoty mają różną wielkość, ale umysł nie pozostaje w jakiejś proporcji do fizycznej formy. Ilość cierpienia lub szczęścia zależy od indywidualnej karmy. Ten sam umysł może się inkarnować w małym, kruchym ciele lub w ciele wieloryba, lub też jako król o znacznie większych zdolnościach umysłowych niż zwierzęta. Rozmiar nie ma jednak żadnego wpływu na właściwości lub moc umysłu.
Dlatego też wszystkie bez wyjątku istoty powinny być przedmiotem naszej miłości i współczucia. Wobec wszystkich istot rozwijajcie tę samą postawę, jak wobec waszego ojca, matki lub tych, których najbardziej kochacie. W tradycyjnych kulturach, zwłaszcza na Wschodzie, więzy rodzinne są niezwykle silne. Ojciec i matka są ludźmi najbardziej szanowanymi i myśl o spotykającym ich cierpieniu jest nie do zniesienia. Gdy medytujemy na oświeconą postawę, wybieramy ten przykład, uznając wszystkie istoty za naszych rodziców. Na Zachodzie szacunek dla rodziców nie jest tak silny. Różnica ta nie ma jednak znaczenia dla medytacji. Po prostu wybierzcie kogoś, kogo najbardziej kochacie i traktujcie wszystkie istoty jak tę osobę.
Oczywiście rozwijanie takiej miłość i współczucia w stosunku do każdej istoty z osobna nie jest możliwe. Możemy jednak uznać wszystkie istoty za jedną całość i medytować nad faktem, że one pragną szczęścia nie mniej żarliwie niż my. Rozwijamy silne życzenie szczęścia dla nich, samemu stawiając się na ich miejscu. Uważajcie jednak, by życzenie to nie przerodziło się w fiksacje lub przywiązanie. Koncentrujcie się raczej na tym, przez co istoty muszą przechodzić. Musimy następnie utwierdzać umysł w tym życzeniu szczęścia dla nich i prowadzić jednocześnie same rozważania nad jego naturą, o jakich wspomniałem wcześniej w przypadku takich emocji, jak gniew, duma i zazdrość.
Miłość i współczucie - poziom ostateczny
Owa miłość do wszystkich istot jest na początku postawą sztuczną i wytworzoną. W rzeczywistości nie czujemy tego automatycznie. Gdy będziemy się w niej ćwiczyć, stopniowo się rozwinie i prędzej czy później bezstronna miłość wobec wszystkich istot stanie się odczuciem naturalnym. Teraz, gdy odczuwamy miłość do jednej lub kilku istot, jest to bardzo często miłość stronnicza, ponieważ jest wybiórcza i wyłania się z naszego przywiązania. Gdy mówimy o miłości duchowej, nie jest ona postawą wybiórczą i wykluczającą, lecz bierze się z natury umysłu, która jest pustością. To właśnie z pustości wszystko się wyłania.
Medytujemy na miłość; jej naturą jest pustość. Również przedmiot tej miłości (czyli istoty) jest - z ostatecznego punktu widzenia - pusty w swej naturze, nie istnieje jako rzecz. Istnieje jednak jego relatywna natura; wyłania się ona bez przeczenia jego istocie. W przeciwnym razie, jeśli wystarczałoby samo w sobie istnienie ostatecznej rzeczywistości, to pojawianie się relatywnych zjawisk nie byłoby możliwe. Jeśli sen byłby rzeczywisty, nie mógłby rozgrywać się w przestrzeni umysłu. Jeśli sama istota snu nie byłaby pusta i nie miałaby właściwości lustra, obrazy nie mogłyby się w niej odbijać. Toteż naturą pomieszania istot jest pustość. W przeciwnym razie jak mogłoby się ono w ogóle pojawić, jeśli miałoby trwały i materialny charakter?
Rozważając ostateczną naturę bodhiczitty, mówimy o czymś, co dopiero musi zostać urzeczywistnione, a to wymaga czasu. Na początku doradzałbym rozwijanie głównie relatywnego aspektu miłości i współczucia, aby później przejść do rozpoznania pustki lub bodhiczitty ostatecznej. Wraz z medytacją na bodhiczittę ostateczną rozwinie się głębokie zrozumienie. Jeśli medytuje się na miłość poprzez pustkę, staje się ona wyższą miłością. Nie koniec na tym, ponieważ wraz z medytacją na naturę miłości dochodzi się do stabilnego uspokojenia umysłu (szine), czemu towarzyszy wzrost naszego pozytywnego potencjału. Przypominając sobie wciąż o oświeconej postawie, będziemy w stanie przynosić znaczny pożytek innym. Poprzez samadhi miłości głęboko zrozumiemy, co jest ostatecznym i prawdziwym pożytkiem. Umysł nasz zjednoczy się z rzeczywistością niezmienną i ostateczną. Nigdy nie będzie od niej oddzielony. Nie pozostanie w nim już nic prócz miłości do wszystkich istot.
Dzięki sile naszej medytacji nasza miłość do wszystkich istot będzie przypominała matczyną miłość ptaka do piskląt. Proces ten postępować będzie sam z siebie, aż w stanie oświecenia obejmie wszystkie istoty. Stopniowo zdobywać będziemy zdolność przynoszenia pożytku rosnącej ilości istot. Nie ma to nic wspólnego z telepatią czy jakąkolwiek szczególną intencją - wysyłaniem jakichś fal energii, które miałyby pomagać tym, nad którymi górujemy. Pozytywne i przynoszące pożytek działania wyłonią się spontanicznie dzięki sile szlachetnej postawy. Moc tej medytacji jest tak duża, że może objąć innych. Miłość ta rozprzestrzenia się, promieniuje i rodzi się w umysłach innych istot, w szczególności zaś u tak małych zwierząt jak ptaki.

Opracowanie: Artur Przybysławski

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

 | PODOBNE ARTYKUŁY: