DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 33 -> Doświadczenia medytacyjne

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Doświadczenia medytacyjne

Manfred Seegers
_________


Buddyzm w całej swej okazałości i złożoności dotarł do nas niedawno, dlatego też różnice między zachodnim i azjatyckim stylem myślenia oraz życia są bardzo zauważalne. Na Zachodzie myślimy głównie w sposób linearny, to znaczy od pewnego punktu wyjścia do ściśle określonego punktu końcowego. Najczęściej kierujemy naszą uwagę na konkretny cel. Sposób myślenia na Wschodzie jest raczej cykliczny. Rozmaite cykle, takie jak dzień i noc, życie, stan pośredni i ponowne narodziny oraz całe koło egzystencji, warunkują ogólną wyobraźnię. Ma to duży wpływ na medytację. Na Zachodzie chcemy jak najszybciej osiągnąć wytyczony cel, na Wschodzie myśli się raczej długofalowo. Jeżeli cel nie zostanie osiągnięty w tym życiu, to pewnie w następnym.
Dlatego na Zachodzie musimy sobie ciągle uświadamiać, że medytacja jest pewnym odprężeniem, a nie dodatkowym powodem do stresu, którego dość mamy już każdego dnia. W medytacji chodzi o utrzymywanie naturalnego stanu i otwarcie na wszystkie fantastyczne właściwości naszego umysłu. Gdy umysł jest napięty, podczas medytacji często doświadczamy problemów. Gdy jednak umysł jest odprężony i otwarty, nigdy nie doświadczamy trudności czy przeszkadzających uczuć. Mistrz Kalu Rinpocze udzielił następującej wskazówki: „Nie medytujcie jak mysz w pułapce, lecz jak jastrząb w powietrzu”.
Mimo wyjątkowej skuteczności metod Diamentowej Drogi musimy być świadomi, że w ciągu jednego dnia lub krótkiego czasu nie zmienimy nawyków nagromadzonych przez kolejne żywoty. Potrzebujemy zatem dużo cierpliwości. Musimy znaleźć odpowiednią dla siebie miarę i odpowiednio ze sobą postępować. Wiara w siebie pozbawiona dumy jest w tym przypadku kluczem do sukcesu. Tu również mamy stosowny przykład. Budda zapytał muzyka: „W jaki sposób stroisz struny swojej lutni, by wydobyć czysty dźwięk?”. Muzyk odpowiedział: „Struny muszą mieć odpowiednie napięcie, nie mogą być ani za mocno naciągnięte, ani za luźne”. „W taki sam sposób powinieneś też medytować”, odrzekł na to Budda.
Praktykując, powinniśmy w miarę możliwości stosować tę medytację, którą lubimy. Będziemy wtedy cieszyć się praktyką, co zapobiegnie powstawaniu trudności. Radość z medytacji powoduje spontaniczne pojawienie się pilności. Gdy jednak pojawią się przeszkody, najczęściej pomaga pomyślenie o nauczycielu albo krótka medytacja na nauczyciela. Jeżeli mamy trwałe problemy, powinniśmy się z nauczycielem spotkać. Jego błogosławieństwo oraz moc jego dobrych życzeń pozwolą, by na drodze do oświecenia wszystko rozwijało się w sposób najbardziej dla nas korzystny.
Ważne jest zrozumienie różnicy pomiędzy doświadczeniem a urzeczywistnieniem, ponieważ łatwo o pomylenie tych dwóch pojęć. Z rozwojem stałego spokoju umysłu wiążą się takie zjawiska jak elastyczność ciała i umysłu. Ciało jest giętkie, a umysł doświadcza głębokiego stanu błogości. Gdy uznamy, że to przyjemne cielesne i umysłowe doświadczenie jest urzeczywistnieniem, szybko utkwimy w martwym punkcie. Medytowanie ma nam dać głębszy wgląd. To samo dotyczy uzyskiwania takich mocy jak doświadczanie pozazmysłowe itd. Jeżeli ich uzyskanie staje się naszym celem, mylimy doświadczenie z urzeczywistnieniem. Stanowi to przeszkodę w uzyskiwaniu takich ostatecznych właściwości jak nieustraszoność, radość i współczucie. Gampopa wyraźnie pokazuje tę różnicę w związku z praktyką Wielkiej Pieczęci. Tłumaczy on, że doświadczenia podczas medytacji są pewnym stanem umysłu, nie są jednak rozpoznaniem natury umysłu. Doświadczenie radości, siły i braku koncepcji nie jest jeszcze stabilne. Doświadczenia te wyraźnie się pojawiają, lecz równie szybko znikają. Gdy jednak medytujemy bez przywiązania do nich, zasłony w umyśle rozpuszczają się i doznajemy urzeczywistnienia. Urzeczywistnienie takie to nieustanny strumień przejrzystego światła umysłu bez podziału na myśli i to, o czym się myśli, na medytującego i medytację. Taki stan to równoczesne urzeczywistnienie i spełnienie.
W swoim tekście „Ocean Prawdziwego Znaczenia” IX Karmapa tłumaczy różnicę pomiędzy doświadczeniem i urzeczywistnieniem na wszystkich czterech poziomach Wielkiej Pieczęci. Następujący fragment podaję we własnym tłumaczeniu z tybetańskiego:
„Jak wyjaśniają pierwsi mistrzowie Kagyu, niestety łatwo pomylić doświadczenie z urzeczywistnieniem. Po pierwsze, chodzi o doświadczenia związane z jednoupunktowieniem. Czystość i przejrzystość świadomości są jego esencją. Jeżeli pojawiają się wahania, mamy wtedy do czynienia z doświadczeniem. Gdy wahania stają się mniejsze, jest to pewien postęp. Ogólnie jednak poziom jednoupunktowienia jest jeszcze doświadczeniem a nie urzeczywistnieniem.
Jeżeli na poziomie prostoty zaczynamy rozumieć, czym jest niezrodzona natura i chcąc oswoić z nią nasz umysł, pomyślimy ‘o tym mówił nauczyciel’, to jest to doświadczenie. Jeżeli natomiast świadomość sama rozpozna, że jest pozbawiona własnej natury, jest to urzeczywistnienie.
Jeżeli na poziomie jednego smaku myślimy, że ‘nasze ciało, nasz umysł i zjawiska zewnętrzne pozbawione są prawdziwej natury’, wtedy mamy do czynienia z doświadczeniem. Bezpośrednie rozpoznanie, że wszystkie zjawiska zewnętrzne posiadają tę samą naturę, mimo iż wydają się jedynie odbiciem w lustrze, jest urzeczywistnieniem.
Jeżeli na poziomie niemedytacji myślimy, że ‘nie ma obiektu medytacji ani medytacji’, jest to doświadczenie. Gdy jednak świadomość rozpozna, że ona sama pozbawiona jest podmiotu medytacji jak i medytacji, jest to urzeczywistnienie. W ten sposób wyjaśnia się, jak istotne jest to, by nie mylić owych dwóch pojęć, jakimi są doświadczenie i urzeczywistnienie”.

Jeśli odnieść powyższe objaśnienia do naszej sytuacji, najwyższym celem nie powinny być dla nas rozmaite fantastyczne doświadczenia czy doznania. Jeżeli medytujemy z takiego właśnie powodu, mamy złe nastawienie. Z prawidłową praktyką mamy do czynienia wtedy, gdy wyrażamy życzenia, by za pomocą medytacji rozpoznać naturę umysłu. Oznacza to, że chcemy osiągnąć oświecenie po to, by pomagać innym w osiąganiu trwałego szczęścia.
Powinniśmy się starać zdobyć większą wiedzę o umyśle i praktykować tak dobrze, jak potrafimy. Gdy po jakimś czasie stwierdzimy, że przeszkadzające emocje i wrażenia znikają, duma maleje, mniej uwagi poświęcamy sobie, a w zamian stajemy się bardziej otwarci na innych oraz rośnie nasze zaufanie do nauczyciela, oznacza to, że jesteśmy na dobrej drodze. Możemy wtedy przyjąć, że nasza praktyka dharmy jest skuteczna.

Opracowanie: Marta Szczęśniewicz

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

 | PODOBNE ARTYKUŁY: