DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 33 -> Długa droga do Rumteku

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Długa droga do Rumteku

Sądowa przepychanka o klasztor Rumtek ciągle trwa. Nie udało się z powodzeniem zakończyć inwentaryzacji przeprowadzanej w klasztorze w drugim tygodniu lipca 2002 roku. Nie zostało też przedstawione sprawozdanie rzeczoznawcy o stanie dóbr w siedzibie XVI Karmapy na uchodźstwie, w indyjskim stanie Sikkim. Przypuszcza się, że skradzionych zostało wiele cennych przedmiotów, które były własnością klasztoru. Gdyby teza ta została potwierdzona, podejrzenie padnie niechybnie na gospodarza Rumteku, sprawującego nadzór nad klasztorem od dziewięciu lat. Kradzież lub zniszczenie zaginionych przedmiotów byłyby prawie niemożliwe bez jego współudziału. Chińscy zwolennicy kandydata na Karmapę Urdziena Trinleja okazaliby się wówczas paserami. Taki stan rzeczy byłby również żenujący dla Tybetańskiego Rządu na uchodźstwie i dla Dalajlamy, ponieważ od lat popierali oni w iście partyjnym stylu aspiracje Urdziena Trinleja do tytułu Karmapy.


Gdy wybuchły spory o prawdziwą inkarnację XVI Karmapy, zwolennicy dwóch wysokich lamów, Situ i Gjaltsaba Rinpocze, 2 sierpnia 1993 roku zajęli Rumtek, zmuszając jego mieszkańców, w tym mnichów Szamara Rinpocze, do opuszczenia klasztoru. Wydarzyło się to przy cichej akceptacji władz Sikkimu. W czasie, gdy indyjski rząd protestował, pomieszczenia oraz skrzynie ze szczególnie wartościowymi przedmiotami zostały zapieczętowane i postawiono przy nich straże. Obawiano się, że Czarna Korona Karmapy zostanie wywieziona i przemycona do zajętego przez Chińczyków Tybetu, by tam posłużyć do koronacji Urdziena Trinleja, chłopca, który żył w złotej klatce, w siedzibie Karmapy, pod kontrolą chińskich komunistów. Członkowie Karmapa Charitable Trust (KCT), z Szamarem Rinpocze na czele, niejednokrotnie skarżyli się na ówczesnych rezydentów klasztoru Rumtek i na rząd Sikkimu.
Sytuacja ta trwała do lipca 1998 roku, gdy KCT złożył zażalenie do sądu okręgowego odpowiedzialnego za wschodni i zachodni Sikkim. Sąd zajął się rozpatrywaniem wniosku KCT. W międzyczasie pojawiły się w prasie plotki dotyczące wartości cennych przedmiotów będących własnością klasztoru Rumtek. Podawano nawet kwotę 1.2 mld. $, co oczywiście wywołało spekulacje dotyczące sporu o roszczenia do posiadłości Karmapy w Sikkimie.
17 października 2001 roku sąd zarządził inwentaryzację dóbr Rumteku, powierzając dyrektorowi oddziału indyjskiego Bank Reserve z Kalkuty, V. K. Szarmie, funkcję rzeczoznawcy. W porozumieniu z obiema stronami miał on przygotować listę wszystkich wartościowych przedmiotów znajdujących się w klasztorze.
Termin inwentaryzacji musiał być kilkakrotnie przesuwany. Zwolennicy chińskiego kandydata, Urdziena Trinleja, w celu opóźnienia inwentaryzacji stosowali najróżniejsze zabiegi: brak współpracy, składanie wniosków do sądu, nieoczekiwane organizowanie tygodni rytualnych, a nawet publiczne blokady. Zażądali również, aby z powodu inwentaryzacji w klasztorze, Urdzien Trinlej przybył do Rumteku. Twierdzili oni, że tylko Karmapa, a według nich był nim Urdzien Trinlej, może dotykać świętych relikwii, między innymi Czarnej Korony. Argument ten nie był jednak przekonujący, ponieważ na początku 1992 najważniejsze relikwie Karmapy były rozpakowywane i czyszczone przez Dziamgona Kontrula Rinpocze. Szamar i Gjaltsab Rinpocze także byli przy tym obecni.
Jednakże Taszi Łangdu, były minister do spraw wyznań tybetańskiego rządu na wygnaniu, popierał żądania Chińczyków. W marcu, w wywiadzie dla indyjskiej prasy stwierdził on: „Dalajlama rozpoznał Urdziena Trinleja jako XVII Karmapę. Dla nas jest on prawowitym kandydatem i powinien przebywać w Rumteku”. Władze Sikkimu nie interesowały się zbytnio przyspieszeniem przebiegu sprawy sądowej, skierowanej przeciw zwolennikom chińskiego kandydata. Premier stanu, Pałan Czamling wiosną 2000, krótko po ucieczce Urdziena Trinleja do Indii, powołując się na opinię publiczną stwierdził, że Karmapa, według niego chiński kandydat, powinien rezydować w Rumteku. Polityk ten, popierający gospodarczy rozwój Sikkimu, poinformował indyjskie gazety, że jeśli Karmapa przebywałby w Rumteku, ożywiłoby to turystykę, a przez to napływ dewiz do tego stanu. Tą wypowiedzią wywołał niezadowolenie niektórych członków rządu indyjskiego, którzy do dziś wątpią w polityczną rzetelność ludzi otaczających Urdziena Trinleja.
Na początku lipca 2002 roku Karmapa Taje Dordże włączył się do sporu o inwentaryzację, udzielając krótkich wyjaśnień. Uznaje on Szamara Rinpocze za dzierżawcę naszej linii do czasu, gdy kolejny Karmapa przejmie swoje obowiązki. Nawoływał do zrezygnowania z przeciwstawiania się orzeczeniom sądowym: „Pokój i stabilność kraju polegają na postępowaniu zgodnie z jego prawami. Dlatego kierując się współczuciem, apeluję do wszystkich, aby respektowali orzeczenie sądu i nie przeszkadzali w przeprowadzaniu inwentaryzacji”.
19 czerwca sąd ponowił swoje żądania dotyczące inwentaryzacji.
Zwolennicy Gjalstaba Rinpocze, którzy w międzyczasie przywłaszczyli sobie nazwę Tsurpu Labrang (wiekowa organizacja klasztorna Karmapy), musieli ustąpić. Udało im się jednak złagodzić postanowienia sądu okręgowego dzięki interwencji w Sądzie Najwyższym Sikkimu. Postanowiono, że Czarna Korona nie powinna być rozpakowana, aby nie dotykały jej w ten sposób niepowołane osoby. Również przedmioty znajdujące się w pojemnikach opatrzonych oryginalnymi pieczęciami XVI Karmapy nie powinny być umieszczane na liście. Chciano je w ten sposób uchronić przed ewentualnym uszkodzeniem podczas rozpieczętowywania. Sąd najwyższy odrzucił również wnioski KCT, aby Szamar Rinpocze, który od lata 1993 r. nie przebywał w Rumteku, uczestniczył w inwentaryzacji.
Wreszcie 8 lipca grupa rzeczoznawców pod przewodnictwem Szarmy weszła do klasztoru w towarzystwie pełnomocników i prawników uczestniczących w procesie stron. Przedstawiono im listę sporządzoną latem 1993 r., zawierającą spis przedmiotów, które znajdowały się tam na krótko przed wygnaniem KCT. Już drugiego dnia okazało się, że prace się przeciągną, przekraczając tym samym przewidziany na pięć dni czas inwentaryzacji. Jedną z przyczyn było zaginięcie klucza do pomieszczeń z najważniejszymi relikwiami. Pełnomocnicy ówczesnego rezydenta Rumteku udawali zdziwionych, twierdząc, że zaginione przedmioty znajdują się w posiadaniu KCT. W ten sposób próbowali poprzednich rezydentów klasztoru obarczyć winą za ewentualne straty.
Rzeczoznawca postanowił nie wyłamywać zamka w drzwiach bez zgody sądu, uznawszy, że nie jest do tego uprawniony. Postanowiono wtedy policzyć pozostałe przedmioty. Już wtedy zauważono braki. Brakowało misternie wykonanego kompletu dzwonka i dordże należącego do XIV Karmapy. Rzecznik Tsurpu Labrang oświadczył, że został on dawno temu przekazany Urdzienowi Trinlejowi.
Zginęło również 226 części z kostiumu Lamy do rytualnych tańców, który składał się z 350 elementów. Pierwotnie był on wykonany ze starego chińskiego brokatu. Okazało się jednak, że wiele jego części zastąpiono imitacjami z tanich indyjskich tkanin. Zaginęło również wiele starych tekstów.
12 lipca z pomocą ślusarza komisja weszła do pomieszczenia z ołtarzem, znajdującego się na pierwszym piętrze klasztoru. W pomieszczeniu tym, zwanym skarbcem, złożone zostały wartościowe przedmioty należące do XVI Karmapy. Były to między innymi słynna Korona Wadżry oraz zbiór niepowtarzalnych posążków, pochodzących niejednokrotnie jeszcze z czasów rozwoju buddyzmu w Indiach. Przypuszczano również, że właśnie tam znajduje się list, napisany podobno przez Situ Rinpocze w 1992 r., w którym zawarta była przepowiednia kolejnego odrodzenia XVI Karmapy. Pomieszczenie to było bardzo zakurzone. Tenzin Namgjal, jeden z ludzi Gjaltsaba Rinpocze, twierdził, że kurz ten zebrał się przez dziesięć lat od momentu, gdy w 1992 r. skarbiec został zamknięty i zapieczętowany przez mieszkających w klasztorze mnichów. Przedstawiciel KCT, Gjan Joti, powątpiewając w to stwierdzenie, zażądał porównania pieczęci znajdujących się na drzwiach z oryginalną odbitką. Po przeprowadzeniu ekspertyzy okazało się, że nie były one oryginalne, co potwierdziło przypuszczenie, że w ostatnich latach ktoś tam wchodził. Również kolejne pieczęcie zabezpieczające cenne przedmioty nie odpowiadały pieczęciom XVI Karmapy. Dotyczyło to także skrzynki z Czarną Koroną. Była to informacja dla komisji, że należy przejrzeć również skrzynie i szafy. Jednak odpowiedzialny za to rzeczoznawca znów zachował się ostrożnie. Wiele oszklonych szaf, w których znajdowały się posążki, nie zostało otwartych, co umożliwiłoby dokładne ich policzenie. Jako powód podawano brak czasu. Po pobieżnym przeliczeniu posążków wydawało się, że brakuje dwudziestu sześciu. Nie odnaleziono też listu autorstwa Situ Rinpocze z przepowiednią dotyczącą odrodzenia kolejnego Karmapy. Skrzyni z Czarną Koroną również nie odnaleziono.
Rzeczoznawca przedstawił sądowi wstępne sprawozdanie, którego treść do dziś nie jest znana. Nie było też jasne czy inwentaryzacja będzie kontynuowana. Prawnicy Gjaltsaba Rinpocze przysporzyli też sądowi dodatkowej pracy, próbując wymusić uznanie Tsurpu Labrang za stronę w toczącej się sprawie. Gremium pod tą nazwa argumentowało swoje posunięcie tym, że od stuleci było odpowiedzialne za zarządzanie sprawami Karmapy oraz głównymi klasztorami w Tybecie. Twierdzili również, że poprzednie Tsurpu Labrang miało znaczący udział w założeniu KCT w 1960 r. Z tego właśnie powodu chcieli, by uznać ich za prawowitych właścicieli Rumteku. Było to dość interesujące posunięcie, które w razie sukcesu usunęłoby oskarżonego Gjaltsaba Rinpocze z linii strzału. Sędzia jednak nie uznał tej argumentacji. Wcześniejszy sekretarz XVI Karmapy, a obecnie sekretarz generalny Tsurpu Labrang, nie był w stanie przedstawić żadnych dokumentów lub innych dowodów poza pismem wystawionym przez samego Urdziena Trinleja, w którym potwierdzał on siebie jako Karmapę. Nie zostało ono uznane przez sąd i Gjaltsab Rinpocze musiał zapłacić 5000 rupii grzywny. Wskazywałoby to jednocześnie, że Urdzien Trinlej przekroczył swoje kompetencje występując jako Karmapa. Sąd odrzucił również wniosek, aby z powodu przedawnienia sprawę umorzyć.
Szamar Rinpocze w pierwszej wypowiedzi odnośnie całej sprawy zapowiedział, że jeśli po zakończeniu inwentaryzacji rzeczywiście brakować będzie ważnych pozycji wyszczególnionych na liście, wystąpi na drogę sądową. Zeznając mógłby się okazać najważniejszym świadkiem oskarżenia w sprawie. Jednocześnie stałoby się jasne że władze Sikkimu wciąż uniemożliwiają mu wjazd do tego stanu.
Co zrobi Urdzien Trinlej, którego porażka staje się coraz bardziej oczywista? Nadal pozostaje gościem klasztoru Gelugpa, położonego niedaleko siedziby Dalajlamy w Dharmasali. Chiński kandydat, któremu władze indyjskie nie pozwoliły dotąd na wizytę u swego mentora Situ Rinpocze, chciałby w najbliższych latach zbudować w Indiach własną siedzibę. Samdhong Rinpocze, premier tybetańskiego rządu na uchodźstwie, przyznał, że w związku z życzeniem Urdziena Trineja orientował się już w tej sprawie w indyjskich urzędach. Tym sposobem potwierdził swoje poparcie dla chińskiego kandydata.
Urdzien Trinlej na wrześniowej konferencji prasowej oświadczył, że pojedyncze osoby dla własnych korzyści chciały przejąć kontrolę nad klasztorem Rumtek. Próbował on w ten sposób złagodzić zaistniałą sytuację. Być może miał nadzieję na wniesienie sprawy do sądu wyższej instancji, kiedy powiedział: „Moim celem jest klasztor Rumtek. Mam nadzieję, że będę tam za dwa lata”.
15 listopada 2002 sąd okręgowy odrzucił wniosek złożony przez zwolenników Urdziena Trunleja. W walce o Rumtek wykorzystali oni organizację Tsurpu Labrang. Sąd jednak stwierdził, że prawowitym następcą Tsurpu Labrang, organizacji klasztornej Karmapy z czasów sprzed emigracji, jest KCT. Po takim orzeczeniu sądu najprawdopodobniej Gjaltsab Rinpocze będzie odpowiadał za straty materialne klasztoru Rumtek.

Opracowanie: Urszula Wasilewska Felix Tymcik

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

 | PODOBNE ARTYKUŁY: