DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 33 -> Cud nad Odrą

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Cud nad Odrą


Wrocław. 10 rano. Sobota.
Grupa ludzi żywo dyskutuje nad planami rozłożonymi na podłodze. Jesteśmy na poddaszu w samym centrum Wrocławia. Czterysta metrów kwadratowych powierzchni. To nasz nowy ośrodek. Jeszcze tu nie medytujemy, przed nami remont, ale oczami wyobraźni widzimy już jasną, nowocześnie urządzoną gompę.
Po długich poszukiwaniach odpowiedniego miejsca na gompę chcemy podzielić się z Wami skutecznym patentem na zdobycie ośrodka buddyjskiego. W tym procesie niezwykle cenne okazały się nasze wcześniejsze doświadczenia z lokali dzierżawionych od miasta: siekierezada sąsiada alkoholika w pierwszym oraz zimne piekła i hodowla spontanicznego grzyba w drugim. W obydwie gompy włożyliśmy wspólnie dużo pracy, co wzmocniło naszą sangę.
Zaczęliśmy od prostego zrozumienia, że aby kupić ośrodek, trzeba mieć pieniądze. Założyliśmy więc konto i inspirowani apelami skarbnika prawie bezboleśnie uzbieraliśmy na nim całkiem sporą kwotę. Wyznaczyliśmy sobie cel: nowy, większy i tani ośrodek z dużą gompą i pokojami dla rezydentów. Następnie powołaliśmy ekipę poszukiwawczą, wydzwanialiśmy do różnych instytucji, chodziliśmy po interesujących nas dzielnicach, studiowaliśmy ogłoszenia, przeglądaliśmy oferty Urzędu Miejskiego i pośredników w handlu nieruchomościami. Zaczęły pojawiać się pierwsze propozycje. Wyznaczona grupa sprawdzała je od razu. Braliśmy pod uwagę położenie, dojazd, kto jest właścicielem, status prawny, konstrukcję, możliwości przebudowy i najważniejszą rzecz: cenę. Każdy kierunek poszukiwań jest dobry. W naszym przypadku skuteczne okazało się ogłoszenie w gazecie i biuro pośrednictwa nieruchomości.
W Kucharach przedstawiliśmy Lamie Ole kilka propozycji. Jego wskazówki były proste: blisko centrum, blisko ludzi, może sklep albo zakład, który zbankrutował w sąsiedztwie hipermarketu, przede wszystkim coś, na co nas stać. Niestety żadne ze znalezionych przez nas miejsc nie mieściło się w tych kategoriach. Wtedy zawęziliśmy obszar poszukiwań do centrum miasta. Pod koniec października obejrzeliśmy lokal z ogłoszenia w gazecie: kilkupiętrowy, industrialny budynek w ścisłym centrum. Cena: 700 tysięcy za piętro, 350 za poddasze. Powierzchnia każdej kondygnacji około 400 m. kw. Udaliśmy się na inspekcję. Nasze reakcje były raczej chłodne. Cena za poddasze bez wody, prądu i ciepła wydała nam się mocno wygórowana. Tym niemniej zrobiliśmy kilka zdjęć i postanowiliśmy, że kiedy nadarzy się okazja, pokażemy je Lamie Ole. Na początku roku otrzymaliśmy informację, że cena za strych spadła do 250 tysięcy. Byliśmy coraz bardziej przekonani, że właśnie tym miejscem powinniśmy się zająć, chociaż wciąż zdania były podzielone. Postanowiliśmy odwołać się do wyższej instancji. O rozstrzygnięcie naszych dylematów poprosiliśmy Karola, szanownego przewodniczącego naszego Związku. Jego przyjazd był przełomem. Gdy wszedł na strych zaczął niemiłosiernie narzekać. Nic mu się nie podobało: próchno, zgnilizna, robale. Część z nas uwierzyła w ten aktorski występ, również pośredniczka i przedstawicielka właściciela nie pozostały obojętne. W trakcie tyrady Karola strych staniał o 50 tysięcy. W końcu panie zaczęły błagać: niech pan przestanie, nie możemy już pana słuchać. Wtedy Karol przedstawił im propozycję nie do odrzucenia: OK, kupujemy to, ale za 100 tysięcy.
Potem były maile do i od Lamy Ole: „Brzmi świetnie. Jeśli uważacie, że to jest dobre, z radością pomożemy”. Podniosły nas one jeszcze bardziej na duchu i ostatecznie negocjacje cenowe zakończyły się kwotą 120 tysięcy złotych. Rozpoczęliśmy gorączkową zbiórkę kasy. Myśleliśmy, że bieda u nas aż piszczy, jednak w krótkim czasie udało nam się wśród samych wrocławian zgromadzić 65 tysięcy złotych. Z pomocą finansową przyszli też Lama Ole, Klub 108, Kuchary i prywatni sponsorzy. DZIĘKUJEMY! Tym właśnie sposobem mamy co robić przez najbliższe lata i tego samego życzymy innym ośrodkom.
Zapraszamy na ulicę Ruską do Wrocławia!
Sanga wrocławska

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

 | PODOBNE ARTYKUŁY: