DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 30 -> Jest tak wiele wspaniałych rzeczy, którymi można się dzielić!

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Jest tak wiele wspaniałych rzeczy, którymi można się dzielić!

Wywiad z Lamą Ole Nydahlem przeprowadzony przez Marka Rosińskiego


Marek Czy mógłbyś krótko wyjaśnić, czym jest buddyzm?
Lama Ole Buddyzm jest religią - możemy przynajmniej używać takiej nazwy ze względów podatkowych. Tak naprawdę buddyzm jest filozofią, psychologią, sposobem życia, posiada wiele różnych znaczeń i aspektów. Mówi jak żyć w inteligentny sposób. Często myślę, że więcej niż świadomych buddystów jest ludzi, którzy są buddystami nawet o tym nie wiedząc - dlatego, że każdy, kto w życiu traktuje zjawiska jakimi rzeczywiście są, jest po prostu buddystą.
Marek Co mógłbyś powiedzieć o metodach? Co oznacza w buddyzmie praktyka?
Lama Ole Po pierwsze jest to zrozumienie, że to nie jakiś bóg ponosi odpowiedzialność za naszą sytuację tylko my sami. Po drugie staramy się posiąść właściwe informacje na temat "jakimi rzeczy są". Medytujemy, by to, co zostało zaakceptowane na poziomie głowy, mogło opaść na poziom naszego serca i stać się naszym doświadczeniem. Po trzecie próbujemy żyć w taki sposób, abyśmy byli użyteczni dla innych i nas samych - samodzielnie oceniamy sytuacje i podejmujemy decyzje, nie podpierając się żadnymi dogmatami.
Marek Czym jest więc medytacja?
Lama Ole Medytacja jest bardziej czymś, co ludzie robią niż o czym wiedzą. W dużym stopniu medytacja jest sposobem odnalezienia wewnętrznego spokoju. Przestajemy potrząsać filiżanką kawy naszego umysłu i wtedy rzeczy zaczynają się powoli w niej odbijać. Zaczynamy je widzieć. Przypomina polerowanie lustra, z którego wyłaniają się naturalne właściwości naszego umysłu. Nie ma oddzielenia pomiędzy przestrzenią i energią w nas, i wszędzie. Jesteśmy buddami, wiemy wszystko. Musimy tylko usunąć zasłony, które uniemożliwiają nam doświadczenie tego.
Marek Nauczasz Diamentowej Drogi. Co to oznacza? Mówi się, że są to najwyższe nauki.
Lama Ole To prawda. To są najwyższe nauki. Nauki Diamentowej Drogi Budda przekazał swoim najbliższym uczniom, gdy osiągnęli poziom, na którym mieli już zaufanie do własnej natury buddy; gdy zaczęli postrzegać Buddę nie jako boga lub osobę, lecz jako lustro pokazujące im ich prawdziwą twarz. Dopiero wtedy Budda mógł nauczać ich Diamentowej Drogi. Chodzi tu o to, iż staramy się zachowywać jak budda dopóki nie staniemy się buddą; próbujemy postrzegać świat jako czysty i pełen znaczenia.
Marek Co oznacza zwrot "natura buddy"?
Lama Ole Oznacza to, że umysł każdej istoty jest przejrzystym światłem. Nie jest rzeczą, nie ma swojej wagi, koloru, zapachu, kształtu ani formy. Jest jak przestrzeń. Nie jest jednak czarną dziurą, w której rzeczy znikają. Przestrzeń ta jest promieniująca i inteligentna. Nie ma końca ani żadnego ograniczenia. Te trzy właściwości opisują czym jest "natura buddy".
Marek Czym różni się buddyzm od religii, psychologii, filozofii?
Lama Ole Tak naprawdę to buddyzm jest tym wszystkim. Tak jak mówiłem, że względów podatkowych opłaca się traktować buddyzm jako religię. Z drugiej strony nie wierzymy w żadnych zewnętrznych bogów. Wiemy, że jest ich wielu, ale trzymamy się od nich z daleka, ponieważ im nie ufamy. Mówią i robią wiele śmiesznych rzeczy, cały czas się zmieniają. Nie wiadomo, co się z nimi dzieje. Dlatego nie przejmujemy się nimi szczególnie. Życzymy im wiele szczęścia. Nasz cel to zrozumienie, że umysł jest przejrzystym światłem. To jest dla nas ważne.
Marek A co z psychologią?
Lama Ole Tam gdzie się kończy psychologia zaczyna się buddyzm. Medytacja nie jest przeznaczona dla ludzi z poważnymi problemami czy neurozami. Gdy psychologia pomaga ludziom osiągnąć poziom, w którym potrafią oni radzić sobie ze swoim wnętrzem, ze swoimi projekcjami, my doprowadzamy ludzi do poziomu, który nie jest osobowy, ale ponadosobowy. Można powiedzieć, że jesteśmy kontynuacją psychologii. Odnośnie zaś filozofii to buddyzm jest filozofią, której można doświadczyć. Nie jest to już nauka formalna, gdzie przesłanki i wnioski są jednakowo dobre, ale taka, że można praktycznie wykorzystać je w życiu. Cała buddyjska filozofia jest oparta na życiowym doświadczeniu.
Marek Czy mógłbyś porównać buddyzm z chrześcijaństwem?
Lama Ole Żaden nauczyciel nie może dać uczniom więcej, niż są oni w stanie zrozumieć. Jezus nauczał od dwóch i pół do trzech i pół lat, a jego uczniowie nie należeli do najlepiej wykształconych. Budda nauczał przez czterdzieści pięć lat i jego uczniowie należeli do najlepszych umysłów tamtych czasów. Z tego powodu buddyzm jest dużo bardziej obszerny niż chrześcijaństwo. Ponieważ uczniowie Jezusa nie byli wystarczająco inteligentni, by zrozumieć musieli uwierzyć. Budda mówi "spójrz na to, na to i na to" i daje te elementy nauk, których brakuje w chrześcijaństwie. To, w co chrześcijanie muszą wierzyć, Budda wyjaśnia w logiczny sposób. Co jest jeszcze ważne, jako buddyści postrzegamy Jezusa bez wątpienia jako bodhisatwę. Nie ma wątpliwości, co do jego motywacji, co do tego, że kochał wszystkie istoty. Z drugiej strony, na podstawie istniejących źródeł trudno jest stwierdzić, czy Jezus w pełni rozumiał pustą naturę zjawisk. Mówimy, więc "bodhisatwa", a nie możemy powiedzieć "budda". Jezus nie był buddą.
Marek Kto to jest bodhisatwa?
Lama Ole Bodhistwa to osoba, która rozwinęła tyle współczucia, że naturalna jest dla niej praca dla pożytku wszystkich. Budda usunął przeszkadzające uczucia, ponieważ usunął iluzję odrębnego ego. Budda jest kimś, kto jest jednym ze wszystkimi rzeczami, czasami i miejscami, wiedzącym wszystko, z wielką mocą itd. Jest dziesięć poziomów pomiędzy pierwszym stopniem bodhisatwy, a poziomem buddy.
Marek Jaka jest różnica w metodach stosowanych w buddyźmie i chrześcijaństwie?
Lama Ole Naszym celem jest stanie się buddami. Wydaje mi się, że chrześcijanie nigdy nie staną się swoim bogiem. My osiągamy stan buddy, ponieważ prawda musi być taka sama we wszystkich czasach i miejscach. Kiedykolwiek myślimy o oświeceniu ono tu jest. Oznacza to, że możemy je osiągnąć w nas samych. A metodą jest odpowiednia wiedza, odpowiednia medytacja oraz utrzymywanie osiągniętych poziomów rozwoju. To są te podstawowe metody.
Marek W Polsce często można usłyszeć, że buddyzm jest sektą. Jak mógłbyś to skomentować?
Lama Ole To jest bardzo stara i wielka sekta. Mamy około 2550 lat. Budda żył około 580 lat przed Jezusem, a obecnie jest około 750 milionów buddystów na świecie. Dlatego jesteśmy bardzo wielcy i bardzo starzy. Jesteśmy jedną z czterech głównych religii świata i jesteśmy jedynymi, którzy nie nawracają, jedynymi, którzy nie organizują świętych wojen, nie poniżamy naszych kobiet. Wydaje mi się, że na tle innych religii prezentujemy się całkiem sympatycznie.
Marek Buddyzm przenosi się teraz ze wschodu na zachód. Czy mógłbyś wytłumaczyć dlaczego tak się dzieje i jak w przyszłości buddyzm będzie wyglądał?
Lama Ole Najpierw chciałbym powiedzieć coś tym, którzy myślą, że chrześcijaństwo coś traci. Na każdą osobę na Zachodzie, która zostaje buddystą przypada pięć osób na wschodzie, które stają się chrześcijanami. Wydaje mi się, że po raz pierwszy religia zaczyna być tym, czym być powinna - pomocą dla ludzi myślących i czujących w różny sposób. Stara koncepcja religii, że każdy powinien mieć to samo, że trzeba wyciągnąć za krótkich i obciąć coś za długim, aby pasowali do standardu - to już nie działa w dzisiejszych czasach. Powinniśmy być szczęśliwi, że mamy różne religie. Dopóki nie wykonują one działań, które w oczywisty sposób stanowią przestępstwa, takich jak poniżanie kobiet, prowadzenie tzw. świętych wojen, wielu rzeczy, które w tej chwili robi islam. Takie rzeczy zawsze będą przestępstwami, niezależnie od tego czy nazwiemy je religia, czy nie. Jeśli jednak religie nie propagują takich działań... to dobrze, by każdy mógł znaleźć kapelusz, który pasuje na jego głowę. Powodem, dla którego wiele osób na wschodzie nawraca się na chrześcijaństwo jest duża ilość cierpienia, która tam się pojawiła. A chrześcijanie są ekspertami od cierpienia. Wiele na ten temat wiedzą. Potrafią nadać sens cierpieniu. Jeśli buddysta cierpi - myśli "jestem głupi, zrobiłem coś głupiego a teraz cierpię". Chrześcijanie potrafią jednak nadać wiele znaczenia takiemu cierpieniu. Dlatego dużo osób otrzymuje pomoc od chrześcijan.
Tymczasem mnóstwo ludzi na zachodzie przychodzi do buddyzmu, bo w nim podstawą jest przestrzeń. A każdy z nas potrzebuje przestrzeni. Jeśli chciałbyś pracować z komputerem to musisz mieć wiele możliwości w przestrzeni, w tym samym czasie. I jeśli chciałbyś dorosnąć i wybrać niezależne życie, znowu, potrzebujesz przestrzeni. Budda zawsze daje przestrzeń. Nie mówi "albo to albo tamto", kiedy musisz zrobić jedną rzecz złą, by potem zrobić inną dobrą. Mówi "i to i tamto", wtedy gdy jest wiele rzeczy, które można zrobić, a ty możesz wybrać.
Buddyzm jest dla tych, którzy chcą być niezależni i nowocześni, ale chrześcijanie nie powinni się obawiać: takich ludzi nie ma zbyt wielu. To tylko niewielka grupa bardzo ciekawych ludzi.
Marek Mówisz, że ludzie zachodu są specjalistami od świata zewnętrznego, podczas gdy ludzie wschodu koncentrują się bardziej na wnętrzu. Co w takim razie przyciąga ludzi zachodu do buddyzmu.
Lama Ole Jeżeli nie byłem pijany lub nie zwariowałem w dniu, w którym to powiedziałem, prawdopodobnie mówiłem nie o ludziach wschodu lub zachodu, lecz o kulturach. Ludzie wschodu znają cenę każdej rzeczy, choć rzadko znają jej wartość. My ludzie zachodu znamy wartość wielu więcej rzeczy. Jesteśmy o wiele większymi idealistami.
Dlatego nie pozwalamy, aby ludzie głodowali w naszych społeczeństwach, dlatego mamy ochronę socjalną, dlatego staramy się wszystkich uszczęśliwić. Jesteśmy bardziej humanistyczną i idealistyczną kulturą, niż jakakolwiek inna na wschodzie. Tu nie chodzi o ludzi, ale o kultury i religie, które zainteresowane są wnętrzem człowieka, szukają szczęścia w umyśle czyli tam, gdzie ono istnieje, a nie na zewnątrz, gdzie go nie ma. Twój dom nie potrafi być szczęśliwy, twój samochód też nie potrafi być szczęśliwy. Jedyną rzeczą, która może być szczęśliwa jest twój umysł wśród tych przedmiotów. I nawet wtedy, umysł może być szczęśliwy jedynie przez krótki czas. Do czasu kiedy na rynku pojawi się nowy model samochodu, lub gdy twoi sąsiedzi wybudują sobie lepszy dom. Wtedy przedstawienie rozpoczyna się od nowa. Dlatego szukanie szczęścia w samym umyśle jest mądrością wschodu i jest tym, co powinniśmy stamtąd wziąć.
Marek Dlaczego ludzie na zachodzie interesują się buddyzmem. Czy dlatego, że jesteśmy idealistami, czy też dlatego, że naszej kulturze czegoś brakuje?
Lama Ole Jedno i drugie. To, co już mamy jest dobre. I oczywiście może być jeszcze lepiej. Skoro mamy wiele rzeczy wysokiej jakości - dobre samochody, dobre drogi - chcemy szukać tej jakości również w naszym sposobie myślenia. W takim przypadku buddyzm jest naprawdę bardzo pomocny. Pozwala nam myśleć, przeżywać i pracować z naszym umysłem na bardzo wysokim poziomie. W buddyzmie nie ma miejsca, gdzie musisz w coś wierzyć, gdzie zamykasz oczy i skaczesz z nadzieją, że uda ci się wylądować. Buddyzm jest jak drzewo. Potężne korzenie, mocny pień, wiele konarów, liści, kwiatów, owoców... Buddyzm jest wielki. Naprawdę WIELKI!!! Ponieważ jest właśnie taki to przyciąga ludzi, bo na zachodzie lubimy wysoką jakość. Dlatego kupujemy mercedesa, a nie forda, czy na przykład małego fiata. Ludzie lubią rzeczy dobrej jakości, a buddyzm jest jakością samą w sobie.
Marek Są różne style w buddyzmie - styl, który ty reprezentujesz, styl mnisi... Czy mógłbyś powiedzieć jak się one rozwijają na zachodzie?
Lama Ole Są trzy rodzaje buddyzmu. Buddyzm dla osób, które chcą uniknąć swoich własnych problemów, dla osób, które chcą być użyteczne dla innych oraz dla tych, którzy szybko chcą rozpoznać naturę swojego umysłu. To są trzy poziomy buddyzmu. Nauki Diamentowej Drogi są naukami na najwyższym poziomie. Nauki te nie pomogą nam jednak, jeśli mamy neurotyczny styl życia, nie mamy zbyt wiele współczucia i traktujemy rzeczy zbyt osobiście. To się po prostu nie uda. I dlatego nauki te są na czymś oparte.
Wśród tych, którzy używają nauk Diamentowej Drogi są grupy utrzymujące celibat - mnisi i mniszki - co warto dodać jest czymś nowym. Diamentowa Droga rozwijała się przede wszystkim w lasach i górach Indii, i dużo później nauki te pojawiły się w klasztorach. Wiele osób szło medytować w góry, więc klasztory przestawały być konkurencyjne, a mnisi nie mieli co jeść. Dlatego klasztory zaczęły przejmować stopniowo nauki tantryczne. Ale nauki te pojawiły się i rozwinęły się w górach i lasach, a dopiero później zaczęto przenosić je do klasztorów. Tego zwykle wiele osób nie wie, a to ważna informacja. Wśród tych, którzy używają nauk Diamentowej Drogi, są ludzie zorganizowani, prowadzący życie klasztorne, którzy wiele pracują na poziomie Terawady, na pierwszym poziomie. Są również ludzie wolni, którzy żyją pełnią życia i korzystają z niego, aby rozpoznać naturę swojego umysłu. Postrzegają świat zewnętrzny jako wyraz karmy, a swoje reakcje na ten świat jako wyraz poziomu swojego rozwoju duchowego. To jest dobry sposób, aby doświadczać wszystkiego jako nauczyciela.
W Europie życie klasztorne rozwija się we Francji. Tam nikt się nie śmieje jak widzi mnicha, jak to ma miejsce w Niemczech czy Danii - gdzie wydaje się to zabawne. We Francji życie klasztorne rozwija się bez przeszkód i dobrze tam pasuje. Dlatego ludzie, którzy chcą żyć samotnie mogą znaleźć sobie miejsce w środkowej Francji. Ludzi, którzy chcą pracować ze swoim życiem można znaleźć od Renu, aż do Władywostoku. Jest wielu jest takich ludzi w Polsce. Utrzymujemy taki podział, ponieważ ludzie w szatach dziwnie się czują w towarzystwie świeckich, a świeccy czują się dziwnie w towarzystwie mnichów. Zgodnie z naukami Buddy, zgodnie z jego intencjami - powinniśmy taki podział utrzymywać. Budda bardzo wyraźnie ustanowił 254 reguły dla mnichów tak, by uniemożliwić im komunikowanie się z kimkolwiek z zewnątrz. Jeżeli więc zmusilibyśmy mnichów do łamania ślubów po to, by byli z nami, nie wyszłoby to im na dobre. Lepiej, gdy żyją ze sobą według własnych reguł i zajmują się zachowaniem nauk, które nie są przydatne dzisiaj, lecz może będą przydatne w przyszłości. Są jak muzeum, jak miejsce gdzie pewne nauki Buddy są utrzymywane przy życiu. I jeśli kiedyś będzie taka potrzeba, ludzie odnajdą tam te nauki i rozpowszechnią je w świecie.
Marek Na czym polega różnica w stylach?
Lama Ole Dla jogina najważniejszy jest pogląd. Kto chce szybko osiągnąć oświecenie, powinien próbować widzieć wszystkich i wszystko z poziomu oświecenia. Powinien zachowywać się jak budda do momentu, w którym stanie się buddą, cały czas utrzymywać czysty poziom i gdy tylko się da, postrzegać każdą kobietę jako żeńskiego buddę, każdego mężczyznę jako męskiego buddę, każdą sytuację jako świeżą i nową. To jest szybka ścieżka, wymagająca pewnych umiejętności. Dla osoby świeckiej najważniejsze jest utrzymywanie równowagi pomiędzy współczuciem i mądrością. Funkcjonowanie w codziennym życiu, być może nawet sprzedanie kilku ołówków bez grafitów, ale jednocześnie robienie tego z motywacją przynoszenia pożytku innym i postrzeganie świata jako wielkiego wspólnego snu, w którym każdy z nas przeżywa swój mały indywidualny sen - to lubię, tego nie lubię itd. To jest poziom osoby świeckiej. Z powodu naszego wykształcenia, z powodu naszego praktycznego sposobu myślenia jogini i osoby świeckie są w dzisiejszych czasach bardzo wymieszani, oba te poziomy są bardzo blisko siebie. Z kolei mnisi i mniszki pracują z prawem przyczyny i skutku, unikają rzeczy, które mogą wprowadzić ich w pomieszanie, co jednak oznacza ucieczkę od normalnego życia, zamianę życia w fortecę, której nic nie może naruszyć i powoduje, że doświadczają korzyści płynących tylko z ich sposobu życia.
Marek Doświadczanie świata z "poziomu buddy" brzmi egzotycznie. Czy mógłbyś powiedzieć coś więcej na ten temat.
Lama Ole By znaleźć się w czystej krainie nie musimy umrzeć, by spotkać buddów nie musimy nigdzie się udawać. Jedyne, co musimy zrobić to otworzyć oczy. Jeżeli moglibyśmy zobaczyć, co tu jest naprawdę, odrzucić nasze uprzedzenia, to zobaczylibyśmy, że każdy atom wibruje radością i jest utrzymywany przez miłość, każda sytuacja jest całkowicie nowa, a każda myśl jest mądrością, bez względu na to jak byłaby głupia, po prostu dlatego, że mogła się wydarzyć. Wszystko się zmienia, cały świat się zmienia. Nagle stajemy się bogatym człowiekiem, w dobrym towarzystwie, gdzie każdy wszystko wie i może wszystko zrobić. Jest tak dużo wspaniałych rzeczy, którymi można się dzielić. Jesteśmy bogatymi ludźmi. Przedtem musieliśmy wybierać "albo to albo tamto", ze strachem, nadziejami, przyszłością i przeszłością. Teraz jesteśmy bogaci. Takie jest tego znaczenie.
Marek Jeszcze o stylu: buddyzm jest na zachodzie od wczesnych lat siedemdziesiątych. Jak się zmieniał nasz styl przez ten czas?
Lama Ole Są ludzie, którym wydaje się, że zmieniliśmy buddyzm, ale to nieprawda. Budda dał 84.000 nauk. To jest ocean nauk. Uważam, że jestem całkowicie konserwatywnym nauczycielem. Nie wymyśliłem sam ani jednej nowej nauki. Wszystko, co mówię, pochodzi od tych, których uważam za oświeconych albo będących bardzo blisko oświecenia. Moje nauki są całkowicie zgodne z ustnym przekazem. Nie czytam również zbyt wielu książek - nie mam na to czasu. Utrzymuję wewnętrzną świadomość i wewnętrzne błogosławieństwo. Jest to całkowita ciągłość przekazu i doświadczenia. Jedynie styl uległ zmianie. 950 lat temu, gdy buddyzm został sprowadzony przez Marpę z Indii do Tybetu, było to przeniesienie buddyzmu z jednego społeczeństwa do drugiego, które naprawdę się od siebie różniły. Ludzie inaczej się ubierali, inaczej jedli, inaczej się zachowywali i musieli być inaczej zorganizowani ze względu na bardzo zimny klimat. W porównaniu do miłych i przyjemnych Indii ludzie w Tybecie żyli w bardzo trudnych warunkach. Dlatego buddyzm, w swoim zewnętrznym wymiarze, bardzo się zmienił, ale nie zmienił się przekaz poglądu. Teraz buddyzm dociera tutaj. Z arktycznych gór Tybetu do naszych ciepłych pokojów i cywilizowanego otoczenia. To skok o 600 lat do przodu. Tybet był jak średniowieczna, feudalna Europa. A więc przejście buddyzmu tybetańskiego do Europy XXI wieku jest naprawdę niewyobrażalnym skokiem. Dlatego na zewnętrznym poziomie musiały pojawić się zmiany. Mamy telefony, faksy, internet, wiele innych nowych rzeczy. W tym jest różnica. Ale przekaz, ludzkie pragnienie szczęścia i życzenie szczęścia, mantry, urzeczywistnienie pozostają całkowicie takie same. Tu nie ma żadnej różnicy.
Marek Jak to się zaczęło w Polsce?
Lama Ole Jeszcze w czasach komunizmu. Pewien wspaniały człowiek - Władysław Czapnik z Krakowa, któregoś ranka, podczas golenia, zobaczył w lustrze tańczącą czerwoną panią. Zainteresowało go to. Wydawało mu się, że miało to coś wspólnego z buddyzmem, więc pomyślał, że w Polsce powinien być jakiś buddyzm. Zapytał znajomych z Czech, kto mógłby szybko sprowadzić buddyzm do Polski. Oni mu powiedzieli to musi być Lama Ole, bo on zakłada ośrodki wszędzie. Potem zaprosił mnie, przyjechałem z Austrii przez Czechy i wszystko zaczęło się na ulicy Radzikowskiego 152, naprzeciwko Instytutu Energii Atomowej. Potem pojawiło się kilka osób z innych miast i wszystko wystartowało. To był bardzo szczęśliwy czas. Nie można było zarabiać pieniędzy, nie było właściwie czym się zająć, dlatego ludzie chcieli medytować i mieli bardzo dobre rezultaty.
Przede wszystkim Polacy w naturalny sposób są odważni i mają otwarte umysły. Naprawdę tacy jesteście. Jestem pod wrażeniem waszych narodowych cech charakteru. Lubię być z wami. Myślę, że dobrze się dogadujemy, bo Duńczycy są podobnie zwariowani. Po upadku Solidarności w czasach stanu wojennego, przydarzyło się tutaj wiele zabawnych sytuacji. Byłem wtedy pierwszą osobą, która nauczała buddyzmu w Gdańsku, na uniwersytecie. Na zewnątrz stała armatka wodna do rozpędzania tłumów, wszędzie dookoła aresztowano ludzi. Powiedziano Tomkowi Lehnertowi i jego siostrze Maggy, którzy mnie zaprosili, że jeśli powiem coś niewłaściwego to wylądują w więzieniu. Pamiętam weszliśmy do sali, na której było naprawdę dużo ludzi. Gdy powiedziałem: "Macie takie szczęście, że w Polsce jest komunizm, który nie działa. Jesteście szczęśliwi, ponieważ nie musicie chodzić wokół tych rzeczy, które są i tak nieprzydatne i nietrwałe i macie szanse odkryć jakieś bardziej ludzkie wartości." Wtedy zauważyłem takich trzech panów wyglądających na rasowych agentów tajnej policji. Wstali ze swoimi notatnikami, w których starali się wszystko zapisać. I w tedy wydarzyło się coś, co mogło zdarzyć się tylko w Polsce. Nie sądzę, żeby coś takiego mogło się zdarzyć we Wschodnich Niemczech, Rosji czy Czechosłowacji. Ci panowie stali ze swoimi notatnikami i już mieli zanotować moje słowa i wtedy - pomyśleli, wierzcie lub nie ale ci policjanci pomyśleli - ten człowiek ma rację. Zwinęli swoje papiery i z powrotem usiedli słuchać wykładu. I wtedy pomyślałem "Kocham Polskę! Polska jest wspaniała" Byłem naprawdę pod wrażeniem. Nie wiem czy gdzieś jeszcze mogłoby się wydarzyć coś takiego? Może w Danii?
Marek Kto przychodzi na twoje wykłady?
Lama Ole Moi uczniowie - osoby moralnie upadłe i okropne - to jasne. Również najlepsze umysły naszego pokolenia. Co do tego nie mam wątpliwości. Ci, którzy wyszli już poza materializm. Widzą, że jedynym źródłem szczęścia jest umysł pełen dobrych wrażeń. Większość z nich to ludzie młodzi. Wielu z nich udało się osiągnąć poziom yuppies. Pochodzą z ruchu hippisowskiego. Obcięli włosy, mają styl, mają pracę lub założyli własną spółkę lub biznes. Powiedziałbym, że rozwijamy się, zajmujemy coraz lepszą pozycję w społeczeństwie, ale co jest ważne, utrzymujemy przyjaźń, nie rywalizujemy ze sobą, pomagamy sobie tak jak to jest możliwe. Wydaje mi się, że najbardziej wolne uysły w Polsce są z nami. Naprawdę tak myślę.
Marek Czy Mógłbyś na deser pokazać naturę umysłu...
Lama Ole (klik - pstryknięcie palcami)
Marek Czy mógłbyś powiedzieć jak spotkałeś XVI Karmapę?
Lama Ole Karmapa pokazuje, że bodhisatwowie nie są osobami. Jego imię oznacza "aktywność buddów". Każdy, kto naprawdę pracuje dla wszystkich istot, kto stara się przynieść pogląd buddów całemu światu, może być określony mianem Karmapy. Jest jednak jedna linia inkarnacji, która ma zarejestrowane prawo do tego "znaku towarowego". Chociażby dlatego, że używa tego znaku od roku 1110. Jest to najdłuższy ciąg świadomych reinkarnacji w Tybecie, jedna po drugiej. Karmapowie są jak woda. Potrafią dopasować się do każdej sytuacji. Jeśli był potrzebny silny Karmapa, by budować duże ośrodki - taki właśnie się pojawiał. Jeśli był potrzebny łagodny Karmapa, aby nauczać - pojawiał się właśnie taki. Nie ma w tym jakiejś ukształtowanej osobowości. To jest życzenie pomagania, pojawiające się i dopasowujące się do każdej sytuacji. W pełen mocy, inteligentny sposób potrafi wydobyć z ludzi to, co w nich najlepsze. XVI Karmapa był jak lew. Powalał wszystkich, ale musiał to robić. Zszedł z gór zabierając tych wszystkich ludzi z okupowanego Tybetu, by w Indiach, Nepalu, Sikkimie, Butanie zorganizować im miejsca do życia. Musiał pojawić się w tych miejscach i wszystkich rozlokować. Jednocześnie XVI Karmapa powiedział "moja następna inkarnacja będzie łagodniejsza". Kiedy zapytaliśmy się dlaczego - powiedział "ta cała siła nie będzie już potrzebna". Teraz, gdy patrzę na uczniów Karmapy - rozumiem to. Jego uczniami są silni mężczyźni i piękne kobiety. Wszystko się pojawiło. Światowa burza trwa dookoła, a Karmapa musi być tylko jej świadomym centrum, okiem cyklonu. To nie jest jedna osobowość. To nie jest taki przypadek jak ja. Ja zawsze jestem strażnikiem, zawsze powracam jako strażnik. To moja praca. Karmapa dopasowuje się do sytuacji. Cokolwiek jest potrzebne - on tym jest. To jest naprawdę wysokie urzeczywistnienie. XVII Karmapa będzie prawdopodobnie pierwszym lamą, który wpłynie prawdziwie i głęboko na ludzi poprzez Inernet. Brzmi to śmiesznie, ale jest on prawdziwym ekspertem w tej dziedzinie i prawdopodobnie za kilka lat będzie mógł bardzo wiele pomóc osobom medytującym przed ekranem komputera. Naprawdę tak myślę. Myślę, że Karmapa zacznie działać na zupełnie nowym poziomie, a my wszyscy będziemy siedzieć, patrzeć i powtarzać "och! och! och!". Myślę, że tak to wygląda i że będzie to miało wielki wpływ na świat.
Marek Buddyzm nie opiera się na wierze, tylko na doświadczeniu. Czy w tym kontekście mógłbyś coś powiedzieć o reinkarnacji?
Lama Ole Rzeczywiście buddyzm nie opiera się na wierze. Aby być buddystą musisz mieć zaufanie jedynie do trzech rzeczy. Musisz mieć zaufanie do celu - do pełnego rozwoju umysłu, który chcesz osiągnąć, a który nazywamy buddą; zaufanie do środków, które cię tam prowadzą, czyli do nauk i zaufanie do przyjaciół na ścieżce - do tych, z którymi podążasz. Nazywamy to: buddą, dharmą i sangą. Jeśli masz do tego zaufanie to nawet, kiedy stawiasz duży znak zapytania na początku swojego życia i na jego końcu i nie widzisz żadnego związku pomiędzy nimi - będziesz dobrym buddystą. Nie musisz wierzyć w reinkarnację. Z drugiej strony: pamiętam miejsca i rzeczy. Dla mnie jest to naturalne. Każda praca z umysłem doprowadza do sytuacji, że takie myślenie stanie się naturalne. Umysł jest przestrzenią i energią. W jaki sposób mógłby zniknąć? Może się zmieniać w ten czy inny sposób, ale jak mógłby zniknąć? Błędem, który popełniamy na zachodzie i który powoduje, że trudno jest nam rozpoznać umysł jest założenie, że mózg jest radiostacją i niejako produkuje umysł. To nie tak. Kiedy mózg się starzeje i rozpada, umysł także odchodzi, ale jest wiele rzeczy, których ten model nie wyjaśnia. Nie wyjaśnia dlaczego częściej niż mogłoby to wynikać ze statystyk, wiemy kto dzwoni zanim usłyszymy głos w słuchawce. Myślimy o kimś, a następnego dnia dostajemy list od tej osoby. Istnieje model, który jest bardziej użyteczny - w którym mózg nie jest radiostacją, a radiem. Nie nadawcą, ale odbiorcą. Uważamy, że umysł jest jak program radiowy, który żyje w jednym ciele, który odbiera wrażenia i sam się wyraża. Po śmierci, w czasie procesu restrukturyzacji, wyłaniają się najsilniejsze wrażenia z podświadomości - i to nas prowadzi do następnego życia, i łączy się z innym ciałem. Sam pamiętam sceny bitewne we wschodnim Tybecie z mojego poprzedniego życia. Wiem, że tam byłem i rozpoznaję te miejsca. XVI Karmapa miał wiele wspomnień, XVII Karmapa o tym nie mówi. Powiedział, że zawsze wiedział, że jest Karmapą. Ale nie znamy żadnych szczegółów. Jest to bardzo indywidualna sprawa.
Marek Mamy teraz XVII Karmapę. Kim jest Karmapa dla naszej linii przekazu?
Lama Ole Karmapa utrzymuje linię przekazu do naszych czasów. To, co istotne - zawsze był rozpoznawany przez Szamarpów. Nigdy nie zdarzyło się, aby Karmapa był rozpoznawany przez Dalaj Lamę, ani przez nikogo z poza naszej linii. Wiem, że Dalaj Lama stracił wielu swoich uczniów, głównie wśród Tybetańczyków w Europie, ponieważ wystąpił przeciw Szugdenowi, który jest głównym strażnikiem Gelugpy. Wiem również, że z tego powodu chciałby mieć więcej uczniów, chciałby przejąć linię Kagyu. Rozumiem to. Osobiście bardzo lubię Dalaj Lamę, ale jestem z Kagyu i nie mogę tego zaakceptować. Nie mogę się na to zgodzić, ponieważ Szarmapowie odnajdywani są przez Karmapów, Karmapowie przez Szamarpów. Ten Szamarpa już odnalazł Karmapę. Tak to wygląda i tę sytuację staram się chronić.
Marek Przestrzeń jest informacją. Pytanie o XVII Karmapę i Dalaj Lamę było następne na liście. Jest wiele kontrowersji dotyczących stanowiska Dalaj Lamy wobec Karmapy, czy możesz powiedzieć coś więcej na ten temat.
Lama Ole To wszystko jest bardzo śmieszne. Jest śmieszne, lecz jednocześnie głupie. Powoduje, że buddyzm tybetański, my i Tybetańczycy wyglądamy jak dzieciaki w lesie, a to nie jest zbyt przyjemne. Stało się tak ponieważ prasa chciała być tak bardzo przyjazna, że musiała przymknąć oczy na całą sytuację. Niczego nie sprawdziła niczego nie wydrukowała - a to nie działa w ten sposób. Po śmierci XVI Karmapy w 1981 roku, niektórzy lamowie, nie przejęli się zbytnio ponieważ wiedzieli, że kiedy przyjdzie czas, nowy Karmapa pojawi się i wszystko załatwi. My także nie martwiliśmy się i nie myśleliśmy o tym zbyt wiele. Inni lamowie nie byli jednak zadowoleni z istniejącego wtedy stanu rzeczy. XVI Karmapa był spokrewniony z Szamarpą i Dzigmelą, i oznaczało to bardzo mocną pozycję Szamarpy. Niektórym lamom to przeszkadzało. W tym samym czasie Chińczycy odkryli, że jedynym sposobem złamania Tybetańczyków jest ingerencja w system tulku poprzez, można powiedzieć, dokonywanie złych wyborów. Kiedy w 1986 roku podróżowałem z Hanah po wschodnim Tybecie, widzieliśmy w Czendu lamę, ustanowionego przez Chińczyków, który wcześniej był ścigany za popełnienie morderstwa. Hindusi i Nepalczycy poszukiwali go za morderstwo i za inne rzeczy. Chińczycy szybko go mianowali wysokim lamą, dali mu białego mercedesa, a wszystko po to, by złamać Tybetańczyków, wprowadzić ich w pomieszanie. To normalne działanie Chińczyków, zawsze tak robili. Nie interesował ich Karmapa, ponieważ Kagyu nie ma dużych wpływów w Tybecie. Miał on w przeszłości duże wpływy w Chinach, ale nie w Tybecie. Ale byli bardzo sprytni. Powiedzieli Dalaj Lamie "To my teraz wybierzemy Karmapę" i Dalaj Lama zgodził się, ponieważ chciał, by Karmapa nie stanowił dla niego konkurencji w Indiach i w wolnym świecie ale by został pod kontrolą Chińczyków. Dalaj Lama myślał, bardzo dobrze, niech Karmapa będzie postacią kulturową w Tybecie bez żadnego znaczenia". Chińczycy wiedzieli, że Gelugpa chcieliby takiego rozwiązania. Jednocześnie wiedzieli, że szereg nauczycieli z linii Kagyu pragnie odbudowywać swoje klasztory w Tybecie. Wzięli wiec chłopca, którego chcieli mianować Karmapą, wystąpili o jego akceptację do lamów linii Kagyu i wielu z nich ją wyraziło. W rezultacie okazało się, że Tybetańczycy akceptują fakt, iż Chińczycy odnajdują inkarnacje. Wtedy Chińczycy odnaleźli Panczen Lamę - tego, kogo naprawdę potrzebowali. Potem aresztowali go i jest on teraz najmłodszym więźniem politycznym na świecie. Nikt nie wie gdzie jest przetrzymywany, być może już nie żyje - niektórzy mówią, że pod więzieniem w północnych Chinach, w bardzo nieprzyjemnym miejscu widzieli jego ciało. Wyglądało na zagłodzone, w złym stanie i brakowało mu połowy włosów. Tak czy siak to Chińczycy wybrali Panczen Lamę, a Panczen Lama odnajduje następnego Dalaj Lamę. I teraz jest duży problem. Zanim się to zdarzyło, trzy razy rozmawiałem z Dalaj Lamą - jeśli pozwolisz abyśmy mieli Karmapę, którego nie chcemy, będziesz miał Panczen Lamę, którego nie będziesz chciał i on wybierze Dalaj Lamę, którego nikt nie będzie chciał. Rozmawiałem o tym z Dalaj Lamą trzy razy i jestem pewien, że zrozumiał, co chciałem mu powiedzieć, ale nie mógł zmienić decyzji swojej ani swojego rządu, nie potrafił zmienić sposobu, w którym myśleli. Jest to bardzo bolesne. Źle się z tym czułem, ponieważ może to oznaczać koniec Tybetu jaki znamy, koniec tej kultury.
Marek Wiele osób zastanawia się, jak to możliwe, żeby Dalaj Lama był zaangażowany w taki spisek. Wielu myśli, że wysoko urzeczywistnieni lamowie nie mogą się mylić...
Lama Ole Milarepa, żyjąc na szczycie góry nie miał żadnych wątpliwości. Jeśli w grę nie wchodzą pieniądze i odpowiedzialność, a jedyną rzeczą, którą masz zrobić to zamienić się tęczę, to nie ma różnicy zdań. Jeśli jednak pracujesz dla ludzi, którzy mają pomieszane uczucia i nie zawsze są uczciwi, będziesz zaangażowany po jednej stronie bardziej niż po drugiej, będziesz trochę zarysowany, trochę się zabrudzisz wchodząc w takie rzeczy. Jeśli pracujesz dla ludzi w normalnym świecie, nie ma szansy na zachowanie całkowitej czystości. To niemożliwe. Możemy starać się pozostać uczciwymi. To jest mój sposób. Ale w Tybecie, ze względu na jego średniowieczne stosunki społeczne jest tak mało otwarcia i uczciwości w kontaktach międzyludzkich, że nie wierzę, aby tam można było być całkowicie uczciwym. Jest za dużo tematów tabu, za dużo "to mogę powiedzieć", "tego nie mogę powiedzieć", "to mogę lub nie mogę zrobić". W Tybecie, aby być uczciwym człowiekiem musisz żyć poza społeczeństwem. Na zachodzie jeśli jesteś uczciwy, prawdopodobnie możesz żyć z ludźmi, którzy myślą w podobny sposób wewnątrz społeczeństwa. Nie będziesz popularny i namieszasz w głowach wielu osobom. Ale łatwiej jest być uczciwym tutaj niż tam.
Marek A teraz może coś o praktyce w życiu. Co buddyzm sądzi, co ty sądzisz o miłości i partnerstwie?
Lama Ole Że jest wspaniałe! To niezdrowo spać samemu. Moim zdaniem to niezdrowe dla ciała, w każdym razie dla mojego. To nie mój styl. Zawsze unikałem takich sytuacji. Ale w życiu różnie bywa. Najważniejsze to znaleźć kogoś, kto jest do nas podobny. Zawsze staramy się w życiu zachowywać pewne standardy, żyć w określony sposób, podążać za określonymi przykładami... ale najważniejsze jest znaleźć kogoś z kim jesteśmy szczęśliwi, z kim lubimy robić pożyteczne rzeczy. Ważne jest jednak, by zanim wejdziemy w związek z drugą osobą, poznać się bliżej, ponieważ każda z rzeczy, którą razem robiliśmy w poprzednich życiach powoduje, że spotkamy się w tym życiu. Zarówno dobre działania, jak i te szkodliwe, spowodują w następnych życiach bardzo silny związek. Oznacza to, że trudno nam jest dostrzec, które z nich są przyczyną danego związku. Tak więc najlepszym rozwiązaniem jest dać związkowi trochę czasu i przyjrzeć się zewnętrznym znakom. Jeśli ludzie się cieszą widząc nas razem, jeśli wydarzają się dobre rzeczy, jeśli generalnie przynosimy pożytek innym, przyczyną związku musiały być pozytywne działania z przeszłości. Jeśli ludzie się martwią i niepokoją, nie zauważają twojego partnera, ciągle o nim zapominają, nie lubią go, lub kiedy my sami wpadamy w poważne kłopoty, to prawdopodobnie oznacza to złe przyczyny związku i lepiej jest w to nie wchodzić. Zasadniczo kobieta i mężczyzna należą do siebie. Nie ma wątpliwości. To jest coś całkowitego, okrągłego i normalnego. Wszyscy wiedzą jak to bywa w związku na poziomie zewnętrznym. Wszyscy słyszeli o pszczółkach i kwiatkach i bocianie. Ale są rzeczy, których ludzie nie zauważają. Na wewnętrznym poziomie kobieta ma wiele intuicji, a mężczyzna posiada wiele skłonności do zabawy, ciekawości, potrzebę eksperymentowania, poszukiwania rzeczy nowych. Gdy się połączą, mężczyzna będzie mógł przyjść do kobiety jak do świątyni i otrzymać od niej inspirację, a kobieta będzie mogła nauczyć się wysyłać swoje sprawy w przestrzeń i zobaczyć jak one działają. Jeśli możemy być praktyczni i ciekawi świata jednocześnie zainspirowani i eksperymentujący na zewnątrz - będzie to dla nas bardzo pożyteczne. Na najgłębszym poziomie mówimy w buddyzmie, że kobieta jest jak przestrzeń, jak kwiat lotosu, ciepła i otwarta, pragnąca utrzymywać rzeczy. Mężczyzna jest jak diament, który świeci sam z siebie. I kiedy na wewnętrznym poziomie diament i kwiat lotosu, przestrzeń i radość połączą się, kiedy spoczywa się po środku mając jedno i drugie, powstaje coś naprawdę wspaniałego. Im bardziej twoja natura jest męska lub żeńska, tym bardziej wyrazisty jest twój charakter. Jest oczywiście wielu wspaniałych ludzi, którzy posiadają wewnętrzną równowagę pomiędzy cechami męskimi i żeńskimi i dla nich posiadanie partnera nie jest aż tak konieczne. Ja jednak jestem zdecydowanie męski, we wszystkim, co robię, jak myślę, i dla mnie kobiety są najlepszymi nauczycielami. Również, jeśli kobiety mają bardzo kobiecą naturę, posiadanie partnera jest im bardzo potrzebne. Kobiety i mężczyźni, posiadający równowagę, mogą być bardzo szczęśliwi nie żyjąc w związku.
Marek Co można, a czego nie można robić? Czy buddowie udzielili jakichś nauk na ten temat?
Lama Ole Nigdy nikogo bym nie ranił. Mądrą rzeczą ze strony Buddy było to, że trzymał się z daleka od naszych sypialni. Było to mądre dlatego, że buddyzm musi umieć znaleźć się w każdej kulturze, a są one różne. Na Grenlandii, gdy odwiedzisz Eskimosa, gestem gościnności jest zaoferowanie gościowi swojej żony. Spędziłeś miesiące lub tygodnie polując wśród śniegu i lodu, a mężczyzna, którego odwiedzasz w iglo jest ze swoją kobietą co noc, dlatego ofiarowuje ci ją i nie ma w tym zazdrości. To jest jeden przykład. Z drugiej strony: arabskie kobiety, które ciągle giną w wypadkach drogowych, ponieważ muszą nosić swoje zasłony, przez które nie widzą samochodów i mają choroby oczu. Pomiędzy tymi dwoma przykładami - całkowitej wolności wśród Eskimosów i całkowitej kontroli i ograniczenia roli kobiety w krajach islamskich - buddyzm musi umieć znaleźć sobie miejsce. Z tego powodu Budda nie udzielił zbyt wielu nauk na ten temat. Oczywiście, nie powinniśmy nikogo ranić, powinniśmy tego unikać i starać się dawać ludziom szczęście, a nawet myśleć o swoim ciele jak o narzędziu dawania innym szczęścia - powinniśmy pomóc ludziom otworzyć się, pokazać ich możliwości. Seks to opera dla ubogich. Czy to powiedział Karol Marks? Religia jest opium dla ludu...
Buddyzm używa tego dla pożytku ludzi, robi z tego coś dobrego. Pewnie chcielibyście też wiedzieć coś na temat homoseksualizmu? Staje się teraz rzeczą nowoczesną. Budda tłumaczy to zachowaniami z poprzedniego życia. Na przykład: jeśli w tym życiu jesteś mężczyzną i powtarzasz, że kobiety są okropne, w ten sposób w następnym życiu blokujesz swoje związki z kobietami i jest szansa, że będziesz trzymał za rękę mężczyznę. Niechęć do drugiej płci powoduje takie skutki.
Marek Dlaczego ludzie biorą narkotyki?
Lama Ole Ludzie biorą narkotyki, ponieważ nie nauczyli się medytować. Szukają drogi wyjścia z małego więzienia własnej osobowości, próbują się wydostać z małego zamkniętego pudełka we własnej głowie i środki chemiczne oczywiście mogą przynieść pewne korzyści. Najgorszy jest alkohol, który zabija więcej ludzi niż cokolwiek innego, dlatego nazywany jest królem - jest naprawdę zły. Nie, kiedy pijesz go tylko trochę - wtedy przedłuża twoje życie, ale kiedy go pijesz zbyt dużo - wtedy cię zabija. Alkohol jest najgorszy, lecz wszystkie inne rzeczy, które cię uzależniają też są złe. Wszystkie narkotyki na bazie opium, szczególnie, kiedy brakuje ci jedzenia - jeśli wydajesz wszystkie swoje pieniądze na narkotyki i nie kupujesz sobie jedzenia. Jeśli stać cię i na narkotyki i na jedzenie możesz żyć długo. Kokaina powoduje, że stajesz się bardzo egoistyczny, masz umysł wielkości piłki do golfa. Amfetamina jest jak garść żyletek, które przechodzą przez twój mózg i w końcu nic nie zostaje - amfetamina naprawdę zabija - to bardzo zła rzecz. Wszystkie te środki usypiające, uspokajające, leki na receptę - to wszystko nie jest zbyt dobre. Jeśli miałbym powiedzieć, co ludziom może pomóc odejść od narkotyków, to radziłbym codziennie, za każdym razem, kiedy tylko możemy - starać się życzyć wszystkim na świecie szczęścia. Gdy będziemy to robić, w umyśle pojawi się tyle dobrych wrażeń, tyle szczęścia, że za każdym razem, gdy spojrzymy w swoje wnętrze będzie tyle radości, że nie będzie potrzeby narkotyków. Z drugiej strony, jeśli już posiadamy doświadczenie z narkotykami, bardzo dobra jest medytacja, ponieważ uczymy się robić te same rzeczy ze swoim wnętrzem, utrzymywać tę samą radość, takie samo zrozumienie, którego doświadczaliśmy przy użyciu narkotyków, więc możmy tym doświadczeniom ufać i nic to nie kosztuje. Same korzyści...
Medytacją zajmują się ludzie, którzy szukają czegoś ponad zwykłe życie. Którzy rozumieją, że nie osiągną szczęścia pracując przez czterdzieści lat w fabryce, ze zrzędzącą żoną, dwójką niewdzięcznych dzieci, z kilkoma przemówieniami, gdy odchodzimy na emeryturę i kiedy nas chowają. To nie może być wszystko, co w życiu da się osiągnąć. Oni rozumieją, że jest jakaś przestrzeń wewnątrz, jakiś potencjał z którym można pracować.
Marek Co myślisz o sztuce? Czy uważasz, że jest potrzebna?
Lama Ole Myślę, że sztuka jest wyrazem aktywności bodhisatwy. Jestem głęboko przekonany, że sztuka może ludzi inspirować, powodować, że zobaczą i dowiedzą się nowych rzeczy. Artyści buddyjscy uważani są za bodhisatwów na wysokim poziomie. Zdolność tworzenia pokazuje otwartość na to, czym jest przestrzeń. Z drugiej strony na zachodzie sztuka tworzona jest często w niezdrowy sposób, ponieważ myślimy, że jest osobista; myślimy - to my zrobiliśmy. Musimy wyciskać i wyciskać swoje stare neurozy, by otrzymać trochę soku, aby być twórczy. To widać u prawie wszystkich artystów, którzy kończą obcinając sobie uszy i gdzieś je wysyłając. Stają się śmieszni albo strzelają sobie w głowę jak Hemingway. Kiedy nie można już nic wycisnąć ze swoich neuroz, artyści przestają być twórczy.
Wschodnia koncepcja sztuki jest o wiele bardziej użyteczna. Artysta traktuje siebie jako kanał otwarty na przestrzeń. To nie jest w ogóle osobiste. Większość obrazów jest nie podpisana, na rzeźbach nie ma żadnych oznaczeń, ponieważ jest to niczyje. Artysta siedzi sobie po środku, pozwala rzeczom pojawiać się, tworzy, a potem pozwala rzeczom odejść. To jest zdrowe. W tej sytuacji możesz pozostać artystą, możesz się rozwijać, nie będziesz jak Van Gogh ani Hemingway - będziesz Szekspirem, który potrafił tworzyć najwspanialsze dzieła sztuki i w tym samym czasie żyć szczęśliwie, ukraść kilka jeleni, cieszyć się, zakochiwać się. Szekspir był kimś, kto potrafił te rzeczy połączyć. To jest ważne.
Marek Jest wiele stereotypów na temat buddyzmu na zachodzie. Oto kilka przykładów: pacyfizm?
Lama Ole Nie. Są rzeczy o które warto walczyć: wolność, ojczyzna, przyjaciele. Walczyłbym, by chronić ludzi, których lubię.
Marek Wegetarianizm?
Lama Ole Jeśli to możliwe - tak, jeśli żyjesz w ciepłym kraju - tak. W przeciwnym wypadku, nie jest to takie ważne. Lepiej dużo medytować i kiedy jesz mięso, powtórzyć kilka mantr, aby pomóc zwierzęciu lepiej się odrodzić.
Marek Newage?
Lama Ole Całkowite pomieszanie... Pogoń za marzeniami, poszukiwanie słodkich słówek. Całkowicie powierzchowne i bez żadnego znaczenia.
Marek Alkohol?
Lama Ole W określonych ilościach, kiedy kontrolujesz sytuację - tak. Jeśli zachorujesz, to jesteś chory. Jeśli się upiłeś, to jesteś chory. Bycie pijanym oznacza stan choroby. To nie może być zdrowe.
Marek Sex?
Lama Ole Zdecydowanie tak. Z partnerem, z którym masz się czym dzielić. Utrzymując stan, na którym postrzegacie się na najwyższym poziomie i - co najważniejsze - z myśleniem o swoim ciele jako o narzędziu dawania szczęścia swojemu partnerowi lub partnerom.
Marek Czy twoi uczniowie normalnie pracują? W jaki sposób połączyć buddyzm z karierą zawodową?
Lama Ole Jeśli masz normalne korzyści z pracy, nie jesteś rzeźnikiem lub nie sprzedajesz dzieciom narkotyków, prawdopodobnie możesz robić wszystko. Buddyści lubią pracować z ludźmi, ponieważ człowiek jest najciekawszy, ale możemy robić wszystko. Mamy dużą ilość specjalistów komputerowych, którzy znaleźli się w środku technicznej rewolucji. Mamy wiele osób, które zajmują się nowymi dziedzinami nauk. Znajdujemy się we wschodzących dziedzinach przemysłu. Znajdujemy się tam, gdzie inwestowane są pieniądze. Tak się dzieje z naszymi ludźmi w Ameryce i na całym świecie.
Marek Co oznacza bycie buddystą w nowoczesnym społeczeństwie? Czy potrafiłbyś opisać nowoczesnego buddystę?
Lama Ole To ktoś, kto nie bierze rzeczy osobiście, zauważa innych i prawdopodobnie dobrze się bawi w sytuacjach, które inni uważają za trudne. Jest w to zaangażowany określony psychologiczny nadmiar. Masz więcej radości i jesteś bardziej otwarty na to, co się wydarza na zewnątrz, ponieważ twój umysł lepiej funkcjonuje. Koledzy w biurze mogą poczuć, że jest wśród nich buddysta, który prawdopodobnie wykorzystuje buddyjskie metody, kiedy idzie do pracy. Wchodzi do biura ustawia buddę nad głową każdego, myśli ze buddowie opadają do serca każdego i wypełniają wszystkich światłem, a potem z uczuciem, że każdy jest buddą, będzie w tym doskonałym towarzystwie normalnie pracował. Możesz budować czyste krainy wszędzie. Ludzie będą to czuli i będą przez to przyciągani.
Marek Szef firmy, w której pracuję pojechał do Tajlandii i po powrocie powiedział, że bardzo mu się tam podobało ponieważ znalazł tam wiele wewnętrznego spokoju, ale słaby rozwój gospodarczy. Czy tak to wygląda?
Lama Ole Jest tak w niektórych krajach, ale buddyzm jest jak chrześcijaństwo. Są kraje chrześcijańskie w których panuje jeszcze kanibalizm, jak to ma miejsce w Afryce, są kraje chrześcijańskie wysoko rozwinięte pod względem technologicznym, jak tutaj w Europie środkowej. W krajach chrześcijańskich ludzie robią wszelkiego rodzaju rzeczy. Tak samo jest z krajami buddyjskimi. Mamy piękny średniowieczny spokój w Buthanie, są kraje rewolucji technologicznej takie jak Singapur, Tajwan, Hongkong, Chińczycy w Malezji. Buddystami są nomadowie, gdzieś na pustyni Gobi w Mongolii; ludzie pracujący w wyjątkowo efektywny sposób jak w Japonii, różnego rodzaju ludzie. Prawdopodobnie religie mają dużo mniejszy wpływ na ludzi niż nam się wydaje. Tak prawdopodobnie było z chrześcijaństwem, które przybyło na zachód Europy około tysiąca lat temu, pojawiło się w naszych ojczyznach, zniszczyło stare miejsca medytacji i na ich zgliszczach zbudowało kościoły. Nadało nowe nazwy naszym świętom, a cała reszta została po staremu. Oczywiście na wierzch wypłynęło poczucie winy - to był sposób, aby utrzymywać kontrolę nad ludźmi - utrzymywać w nich poczucie winy, ale poza tym nie wiele się zmieniło.
Marek Wydaje mi się, że chodziło mu jednak o to, że jeśli ktoś uzyskuje spokój wewnętrzny przestaje dbać o rzeczy na zewnątrz... Tak się powszechnie uważa...
Lama Ole To prawda, że wewnętrzny spokój powoduje, iż mamy mniejszą potrzebę rywalizacji, ponieważ zadowoleni jesteśmy z tego, co mamy. Umysł jest ważniejszy od tego, co robisz. Z drugiej strony, na poziomie Mahajany i Wadżarajany, jesteś prawdopodobnie bardziej produktywny i robisz więcej niż inni. Spójrz na mnie. Śpię w nocy od czterech do pięciu godzin, cały czas pracuję, a wielu moich uczniów działa w podobny sposób - żyją bardzo intensywnie, mało śpią, cały czas coś robią. Możemy więcej zdziałać, ponieważ nasz umysł lepiej funkcjonuje. Dlatego, że nie tracimy energii na żadne nasze neurozy, strachy i nadzieje, możemy dać innym więcej. Z drugiej strony pracujemy tyle, bo widzimy, że ludzie traktują świat jako coś realnego. Myślą, że to co się teraz wydarza jest realne. Pracujemy, by im pomóc. Jednocześnie widzimy dookoła wiele przestrzeni, nie dajemy się złapać rzeczom ani sytuacjom, mamy dodatkową energię. Dlatego stajemy się bardziej użyteczni. Zwykle kraje kraje Wielkiej Drogi rozwijają dużo więcej energii niż kraje Małej Drogi. Dzieje się tak, ponieważ pracujesz dla dobra wszystkich istot i tego typu postawa daje ci więcej siły. Praca dla samego siebie powoduje, że w momencie, w którym osiągasz zadowolenie po prostu siadasz pod drzewem. To kwestia motywacji.
Marek Czy jakieś zawody są lepsze od innych?
Lama Ole Jest kilka bardzo dobrych zawodów. Nauczyciele, lekarze, wszystkie zawody, które pomagają ludziom bądź to uniknąć cierpienia, bądź żyć bardziej świadomie. Każda praca, która pozwala ludziom żyć lepiej, umrzeć lepiej, odrodzić się lepiej jest dobra, każda praca, która pomaga ludziom żyć w sposób pełen znaczenia - jest dobra. Z drugiej strony, musimy pamiętać, że stoimy za plecami człowieka, który przez cały dzień przesuwa jedną dźwignię w fabryce, że żyjemy z pracy rolnika, który zabija tysiące robaków przejeżdżając ciągnikiem przez swoje pole. Tak naprawdę potrzebujemy wszystkich. Najważniejsza jest motywacja. Nie możemy żyć i oddychając, chodząc do toalety, spacerując, prowadząc samochód, etc.- nie ranić i nie zabijać niezliczonej ilości czujących istot. Dlatego najważniejsza jest motywacja. Cokolwiek robimy, robimy to po to, by przynieść pożytek innym. To daje siłę i znaczenie naszemu życiu.
Marek Co jest lepsze dla buddysty, praca fizyczna czy intelektualna?
Lama Ole Cokolwiek robisz, możesz być w tym dobry. Chłopi poganiali jaki, kupcy mieli udział w zyskach. Buddyzm może pomóc każdemu, ponieważ pomaga powiedzieć "zarówno to i tamto". Większość ludzi wygląda jak byk stojący przed drzwiami obory, który widzi, że drzwi są zamknięte. Taka sytuacja nie jest produktywna. To jest myślenie "albo to albo tamto". Buddysta byłby bykiem, który patrzy - z tej strony jest zamknięte, ale może z drugiej strony są inne drzwi, lub myśli: może pójdę i spotkam krowę, a może rozwalę tę całą oborę... Buddysta jest zawsze w sytuacji "zarówno to jak i tamto", gdzie jest wiele możliwości. Nigdy nie jest pomiędzy młotem, a kowadłem. Zawsze jest przestrzeń, można znaleźć się tutaj albo tam. To jest pożyteczne. To daje moc. To nadaje prawdziwe znaczenie. Tym jest buddyzm.
Marek Kim jest lama? Co to znaczy być lamą? Czy mógłbyś powiedzieć kilka słów o swojej pracy?
Lama Ole Co znaczy być lamą? To uczucie, że każda osoba może świecić, tak mi się wydaje. Patrzę na ludzi i widzę ich jak domy, widzę, jakich potrzebują fundamentów lub ścian - czy współczucie i mądrość są w należytej równowadze, jak wygląda dach - jaki jest ich pogląd, jak patrzą na świat, czy wiedzą dlaczego są tutaj, czym jest dla nich życie, jakie ma znaczenie. Postrzegam ludzi jako buddów, którzy jeszcze nie rozpoznali, że każdy z nich ma potencjał do rozwoju i wielką szansę. Moim zadaniem jest po pierwsze przekonać ich, że rzeczywiście mają wielką szansę i dać im środki.
Co robię? Staram się patrzeć jak radzą sobie w życiu, czy są rozluźnieni i dobrze się czują, ponieważ jest to ważne, czy raczej cały czas wpędzają się w kłopoty - to jest poziom przyczyny i skutku. Patrzę czy współczucie i mądrość są zrównoważone, ponieważ kiedy za dużo jest współczucia ludzie stają się sentymentalni, a gdy jest za dużo mądrości - zbyt biurokratyczni. To musi działać jak silne nogi i dobry wzrok równocześnie. Na końcu staram się zwrócić ich uwagę na pogląd, staram się pokazać, że umysł jest przejrzystym światłem. Umysł jest przestrzenią, nieustraszoność jest naturalnym wyrażaniem się tej przestrzeni, a ponieważ jest ona bogata i gra sama ze sobą, radość jest naturalnym jej doświadczaniem. Nie jesteśmy oddzieleni od innych, wszyscy chcą osiągnąć szczęście i uniknąć cierpienia, tak jak my. My jesteśmy sami, zaś innych jest wielu, więc życzliwość jest zupełnie naturalnym stanem bycia. Staram się, by ludzie rozpoznali, że posiadają te wartości w sobie, siłę i potencjał, a następnie staram się obudzić je w nich poprzez nasze specjalne medytacje. W medytacjach tych zawarta jest naprawdę głęboka psychologia i filozofia. Mają naprawdę głębokie znaczenie. Najważniejsze to spowodować, aby ludzie zaufali przestrzeni, która jest pomiędzy myślami, ponad myślami, która zna myśli, by ludzie doświadczyli lustra, które jest pod odbiciami, oceanu pod falami. Pozwolić ludziom zaufać i pozostać w swoim centrum, w stanie świadomości. Bez konieczności udowadniania czy tłumaczenia, bez konieczności pozostawania w przeszłości czy uciekania do przyszłości, bez przyciągania i odpychania. Być autentycznym i ufać sytuacji teraz. Jeśli to potrafimy - wszystko będzie się zmieniać, w piękny i pełen znaczenia sposób. Jeśli będziemy potrafili to zrobić, to nasze życie będzie naprawdę wielkie.
Marek Wygląda to dość skomplikowanie? Czy wiele trzeba się uczyć aby osiągnąć taki stan?
Lama Ole Nie! Pomiędzy jedzeniem i wydalaniem trzeba tylko być szczęśliwym. To naprawdę proste. Każdy to potrafi.
Marek Ilu masz uczniów?
Lama Ole Wielu. Wiele tysięcy. Poła, praktyki świadomego umierania, bardzo szczególnej buddyjskiej praktyki tantrycznej, w której uczysz się wysyłać świadomość poprzez czubek głowy do czystej krainy, nauczyłem ponad 35 tysięcy osób, na całym świecie. Schronienie przyjęło u mnie co najmniej ćwierć miliona osób. Być może nawet pół miliona. Nie liczę tego, ale przez te 25 lat podróżowałem praktycznie bez przerwy, nauczałem prawie codziennie, prawdopodobnie nauczałem przez 360 dni w roku. Jeśli tylko nie siedzę w samolocie, zawsze jest możliwość żeby to robić. Mam wpływ na wielu, wielu ludzi. Jestem jak czerwony pies(?). Zna mnie wielu ludzi.
Marek Wszyscy twoi uczniowie chcieliby spędzić z tobą jak najwięcej czasu. Czy nie jest to dla ciebie męczące?
Lama Ole Nie. Nie jestem zmęczony. Podstawową rzeczą jest utrzymanie równowagi pomiędzy trzema mandalami. Bliska mandala to są ludzie, których możesz dotknąć lub czuć, średnia mandala, to są ci, od których dostajesz listy lub e-maile - na które musisz odpisać, duża mandala to są z kolei ludzie, dla których piszesz książkę, by mogli utrzymać świeżość w swoim umyśle i zobaczyli rzeczy w nowy sposób. Utrzymanie równowagi pomiędzy tymi mandalami jest trudne. Na szczęście otrzymuję wiele pomocy. Caty bardzo dobrze z tym sobie radzi. Jest jak brzytwa, przecina sprawy, mówi "teraz musimy mieć czas na to, a teraz na tamto". Jest w tym doskonała. Hannah i ja jeteśmy bardziej marzycielami - wpadamy we wszystko co się wydarza: och tylu przyjaciół wokół nas jak miło... Z drugiej strony mam bardzo silny wewnętrzny nawyk - w momencie gdy ludzie zaczynają mówić o zwykłych rzeczach i nic się nie dzieje, natychmiast zaczynam pracować nad swoimi tekstami. Jestem stale obecny, ale 80% umysłu pracuje nad papierami, a tylko 20% jest zaangażowane w sytuację dookoła. Jestem świadomy, kiedy zaczynam tracić swój czas. Z drugiej strony jest czas z moimi przyjaciółmi - jestem bardzo zmysłowy, lubię się przytulać, dotykać, przyglądać się im, być z nimi - bardzo to lubię. Mam skłonność do poświęcania swojej uwagi tej bliskiej mandali, ale myślę, że z pomocą Caty i Hannah wszystko jest zrównoważone. Również przy pomocy przyjaciół, którzy mówią: musisz mieć czas na to i na tamto. Dlatego myślę, że wszystko działa jak należy. Nie jestem też tym zmęczony. Ludzie są najciekawszym materiałem na świecie. Są tak ciekawi, interesujący, że nigdy nie jestem zmęczony pracując z nimi.
Marek Czym jest mandala?
Lama Ole Mandala nazywana jest po tybetańsku "czilko" oznacza i centrum, i to co jest dookoła. Tam gdzie pojawiają się centra, wiry energii, to w naturalny sposób, wokół nich pojawiają się również pola mocy. Istnieją dwa rodzaje mandali. Mandala nieoświecona, oparta o wiarę w "ja", "mnie", w osobę. To wygląda jak rynek złota lub jakbyśmy próbowali zamienić ślepego konia na głuchego lub bez zębów. To nigdy nie będzie w porządku. Człowiek myśli "ja jestem, a skoro jestem powinienem mieć wszystkie dobre cechy", po chwili, aby osiągnąć kolejną dobrą właściwość, musi pozbyć się jednej z tych, które już ma. A potem już tylko handluje: "Czego mam więcej, czego mam mniej..." Jeśli zaakceptuję tę cechę, to nie mogę sobie pozwolić na inną, ale ta zależy od tego, a ta idzie z tą i tak dalej. I to jest cały wewnętrzny disneyland, który ludzie mają i szczerze mówiąc nie jest to zbyt mądre. Jest też inny rodzaj mandali, które są pełne znaczenia. To te, które w naturalny sposób pojawiają się w przestrzeni. Są jak tssszzz! Dzieje się tak, gdy rozumiemy, że nie ma osoby, nie ma "ja" i spoczywamy w tym, co się wydarza. I od tego momentu wszystkie rzeczy pojawiają się w naturalny, piękny i pełen znaczenia sposób, pojawiają się dobrzy nauczyciele, którzy pomagają nam nauczyć się różnych rzeczy. Wszystko do siebie pasuje. To jest prawdziwe znaczenie "czilko", czyli oświeconej mandali.
Marek Czy masz jakieś wakacje?
Lama Ole Tak, co roku mam około trzech dni, ale w tym roku ich nie miałem. Miałem pół dnia, co i tak jest niezłym rezultatem. Zwykle wraz z 7 - 8 przyjaciółmi, na naprawdę dużych motorach, z bardzo dużą prędkością przejeżdżamy 20 - 25 alpejskich przełęczy. Kocham to! To jest najlepsza rzecz, jaka może być. Lubię również skoki spadochronowe. Ale jazda na motocyklu jest jeszcze większą radością, ponieważ tu naprawdę kontrolujesz sytuację. Masz dwa centymetry kwadratowe opony, trochę asfaltu, drogę, zakręty. Naprawdę wielka radość. Po jednym dniu takiej jazdy po prostu unoszę się w powietrzu. To jest jak kochanie się bez przerwy.
Marek Czy masz dom? Czy masz jakieś życie rodzinne?
Lama Ole Nie. Nie mam domu. Mam kilka pokoi, w których mogę zawsze przechowywać swoje rzeczy. W Kopenhadze, w Hamburgu, w Wuppertalu, w Szwarcenbergu, oczywiście w Kucharach. W tym roku, po raz pierwszy zostawiam jakieś swoje rzeczy w Polsce, jakby moją obecność, trochę ubrań, tak, że zawsze będę tu mógł przyjechać. Jest trochę miejsc, gdzie zawsze mogę przyjechać, ale codziennie jestem w innym mieście. Przyjeżdżam, zmieniam ubrania, daję wykład, spotykam się z przyjaciółmi, robię kurs i znów mnie nie ma. Luksus jaki posiadłem, to środek transportu. Musi być dobry. Za 10 tysięcy dolarów udało nam się kupić 12 cylindrowe BMW o mocy 300 koni mechanicznych. Poruszamy się po Europie z dużą prędkością. Motocykl, na którym jeżdżę to też BMW. 1200 cm sześciennych, cztery cylindry. Jest niesamowity, naprawdę dobry. 140 koni mechanicznych, 2 koła, naprawdę się porusza. Poza tym prywatne życie nie istnieje. Nie w taki sposób jak ludzie to sobie wyobrażają.
Marek Na koniec kilka pytań dotyczących polityki... Co obecnie uważasz na największe problemy?
Lama Ole Na świecie widzę problem przeludnienia i islam. Mówię o tym prawie codziennie. Moim zdaniem są to rzeczy naprawdę niebezpieczne. Przeludnienie w tym sensie, że wielu ludzi w brązowym i czarnym pasie wokół równika, w południowej Ameryce, Afryce, na Filipinach i w świecie muzułmańskim, nigdy nie będzie miało szansy na normalne życie. Powinniśmy im płacić, żeby mieli mniej dzieci, a kiedy już będą mieli ich mniej, powinniśmy pomóc je wykształcić, by mogły żyć tak jak my. To jest zupełne nieporozumienie, że 10 - 15 procent ludzi, żyje w wolnym świecie, a reszta jak zwierzęta, w okrutnych warunkach, ma wiele dzieci nie będąc w stanie kontrolować płodności. W tym punkcie jestem zdecydowanie przeciwko kościołowi katolickiemu, który mówi, że ludzie powinni mieć dzieci, którymi nie będą w stanie się zaopiekować. Jest to skrajny brak odpowiedzialności. Jestem również przeciw islamowi, który chce żołnierzy, dlatego stara się, aby kobiety były cały czas w ciąży. Moim zdaniem to przestępstwo. Przeludnienie jest złą rzeczą. Największym zagrożeniem, jakie można sobie wyobrazić jest zbyt wielu ludzi na zbyt małej przestrzeni. W Afryce nie można już znaleźć pitnej wody. Ta, która jest, jest zanieczyszczona. W wielu miejscach na ziemi robi się coraz gorzej. Rozprzestrzeniają się choroby takie jak malaria, aids. Ludzie nie mają żadnego wykształcenia, nie chodzą do kina i w związku z tym jedyne, co im zostaje to seks. Ludzie nie powinni tak żyć. Zawsze powtarzam, ważniejsza jest jakość a nie ilość. Powinniśmy płacić biednym, aby mieli mniej dzieci na całym świecie.
Drugim zagrożeniem jest Islam. Jest bardzo niebezpieczną ideologią. Jest bardzo niebezpieczną religią. Najgorsze jest to, że muzułmanów nie można kupić, tak jak na przykład można kupić komunistów, którzy chcą czegoś w tym życiu. Muzułmanie wolą raczej w najlepszy sposób umrzeć, aby pójść do raju po śmierci. Tutaj niczego nie potrzebują. Nie można ich przekupić, nie można z nimi robić tych wszystkich normalnych rzeczy, które robi się z innymi ludźmi. Ich poczucie wyższości moralnej, myślenie, że ich honor znajduje się między nogami ich kobiet - mają go tak długo jak długo kobiety pozostają z nimi, tracą go kiedy kobiety od nich odchodzą - wszystko to jest bardzo niebezpiecznym myśleniem w dzisiejszych czasach..
Marek Jesteś nauczycielem buddyzmu tybetańskiego. Czy jesteś zaangażowany w działania mające na celu obronę praw człowieka w Tybecie.
Lama Ole Jak tylko mogę to podpisuję, cokolwiek się da. Z drugiej strony XVI Karmapa bardzo wyraźnie powiedział "Żadnej polityki w moich ośrodkach". Jeśli nasi ludzie uczestniczą w demonstracjach pod chińską ambasadą, rzucą sobie parę kamieni w okna, zawsze robią to jako osoby prywatne, nigdy jako członkowie ośrodków. Ośrodki zajmują się wyłącznie sprawami religijnymi. W przeciwnym wypadku moglibyśmy stracić nasz status i wiele innych rzeczy. Jeśli chodzi o buddystów takie sprawy załatwiają oni w swoim własnym imieniu.
Marek Jak oceniasz stosunki pomiędzy dwoma największymi politycznymi siłami Europą i Ameryką?
Lama Ole Myślę, że jesteśmy szalenie rozpieszczeni. Zachowujemy się dziecinnie i jesteśmy rozpieszczeni. Moglibyśmy mieć tyle wspaniałych idei i zrobić tyle dobrych rzeczy... Tak jak ruch feministyczny, który zamiast powodować tyle problemów w relacjach kobieta - mężczyzna, mógłby skierować swoją energię na zewnątrz i pomóc innym kobietom w biednych krajach odzyskać wolność, mieć mniej dzieci i zdobyć wykształcenie. Tym się powinien zająć. Tymczasem zajmuje się swoimi własnymi małymi sprawami. Tak samo dzieje się w wielu sprawach. Każdy woli łatwe sytuacje, odwraca się od spraw trudnych, nikt tak naprawdę nie chce wiedzieć. Jeśli myślisz przejrzyście zwykle ktoś czuje się dotknięty. Poprawność polityczna, oznacza, że nie można już rozmawiać z ludźmi, ponieważ jest zbyt wiele tematów tabu, o których jednak należy mówić, jeśli chce się cokolwiek zmienić. Wydaje mi się, że w Europie tworzy się powoli wiele równoległych kultur dla ludzi, którzy podobnie wyglądają. Tak jak w Ameryce. W Los Angeles mieszka 40 grup etnicznych, których członkowie nie mówią nawet po angielsku, z czterdziestu różnych krajów, a nie mówią po angielsku. Taka "bałkanizacja" z łatwością może wydarzyć się w Europie, jeśli w różne miejsca Europy będą przybywać ludzie ze wszystkich stron świata, nie akceptujący naszego systemu wartości. Nie chodzi tu o Polskę - wciąż pracujecie nad tym, aby stać się bogaci, ale na zachodzie, gdzie mamy mało dzieci i wielu ludzi przyjeżdża z najróżniejszych krajów, wpadamy w coraz poważniejsze kłopoty....
OK. Dziękuję, lecę na górę uszczęśliwić Caty....

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

List noworoczny lamy Ole - Lama Ole Nydahl | Wywiad z 17 Karmapą Thaje Dordje - Zsuzsa Koszegi | Jest tak wiele wspaniałych rzeczy, którymi można się dzielić! | Pogląd, medytacja, działanie - Kunzig Szamar Rinpocze | "Garść śmieci i kurzu" - Ewa Zachara | Inicjacje - Hannah Nydahl | Bez rozluźnienia nie ma oświecenia... - Wojtek Tracewski | "Milicjanci przypominali poetów..." - Lama Ole Nydahl | Wybieram bycie szczęśliwą... - Magda Lipińska | Stupy są trójwymiarowymi modelami stanu oświecenia - Wojtek Kossowski | Budujemy razem Stupę | 25 Lat Buddyzmu Diamentowej Drogi w Polsce! - Marek Rosiński | Pielgrzymka - Maria Przyjemska | The Stupa House Courier - Paweł Krupiński |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: