DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 25 -> Monachium

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Monachium

Ewa Zachara
_________


Kiedy Caty po raz pierwszy pojawiła się w centrum na Gabeslbergerstrasse, rozejrzała się i powiedziała: "To wygląda jak...jak..." - nigdy przedtem nie słyszałam, żeby zabrakło jej słów. - "Jak nowoczesny ośrodek buddyjski!" - wykrzyknęła w końcu, uszczęśliwiona. Rzeczywiście, nowe monachijskie centrum robi wrażenie. Pamiętam, jak sama błądziłam wzdłuż całej ulicy, bo pod zamieszczonym w internecie adresem znajdowało się coś, co uznałam za luksusową kawiarnię.
Ośrodek położony jest w centrum miasta, w Schwabing - najlepszej dzielnicy Monachium. Od dworca można dojść na miejsce piechotą w piętnaście minut, w pobliżu są też dwie stacje metra. Na ulicy widnieje szyld " Buddyjski ośrodek linii Karma Kagyu", logo naszej firmy oraz gablota z tanką przedstawiającą Buddę Siakjamuniego i informacjami o stałej ofercie ośrodka oraz o temacie najbliższego wykładu. Zainteresowani mogą wziąć sobie program na najbliższe pół roku - jest w nim ogólna informacja o ośrodku, parę słów o linii Karma Kagyu, o Karmapach i o Lamie Ole, a także zapowiedź wszystkich wykładów podróżujących nauczycieli (parę słów o prowadzącym i krótkie wprowadzenie w temat). Centrum znajduje się w niewielkim budynku, oddzielonym od ulicy rzędem kamienic i kwadratowym ogródkiem. Wchodzimy przez przeszklone drzwi i idziemy po marmurowej podłodze w stronę gompy. Po lewej stronie mamy przeszkloną ścianę Dharma Shopu z przepięknymi tankami, dalej, również za szklaną ścianą znajduje się biuro. W następnym pomieszczeniu po lewej stronie znajduje się aneks kuchenny, po prawej natomiast stoi kilka okrągłych stolików z jasnego drzewa, a w kącie sofa i dwa jasne niskie stoły. Jest więc sporo miejsca, w którym można się spotkać i pogadać. Ściany są białe, lekko cieniowane, a pomarańczowe elementy nadają pomieszczeniu przytulny charakter. W kącie stoją szafy biblioteczne. Można wypożyczać książki po niemiecku i angielsku, a także kasety - zwykłe i video. Najwspanialsza jednak jest gompa. Sto dwadzieścia metrów kwadratowych, z parkietem i dwoma kolumnami pośrodku. Jedna ze ścian jest całkowicie pokryta lustrami, na co dzień wisi jednak przed nią biała zasłona - byłoby chyba dość dziwnie medytować przed lustrem. W tej chwili trwają prace nad nowym ołtarzem. Do tego wszystkiego należy dodać podziemny labirynt o białych ścianach i podłodze z puszystej różowej wykładziny. Tu znajdują się między innymi: pokój gościnny, prysznice i okrągłe (!) toalety. Cały ten luksus zawdzięczamy pewnemu profesorowi psychologii, który kupił znajdującą się w budynku nieczynną fabrykę wind i wyremontował ją chcąc otworzyć prywatną praktykę. Zupełnie o tym nie wiedząc, przygotował idealny ośrodek buddyjski i ... natychmiast zbankrutował. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że człowiek ten spotkał kiedyś XVI Karmapę i przyjął schronienie. W sumie ośrodek zajmuje powierzchnię 400 metrów kwadratowych. Nad nim znajduje się mieszkanie wynajmowane na spółkę przez czworo naszych przyjaciół. Na samej górze mieści się jeszcze jeden lokal - sąsiedzi nie są buddystami, ale zachowują się przyjaźnie. Za wynajęcie ośrodka Monachijczycy płacą 5 tysięcy marek miesięcznie, z dodatkowymi opłatami koszt utrzymania całości sięga 6,5 tysiąca marek. Składki nie wystarczają, brakujące sumy pochodzą więc ze sprzedaży biletów na wykłady podróżujących nauczycieli i wynajmowania lakangu na warsztaty tai chi, seminaria, wykłady i gimnastykę rehabilitacyjną.
Ośrodek przy Gabelsbergerstrasse ma już rok. Przedtem centrum znajdowało się w mieszkaniu na poddaszu, gdzie w sali do medytacji mieściło się nie więcej niż trzydzieści osób i to pod warunkiem, że nie miały nic przeciw siedzeniu sobie nawzajem na kolanach. W lecie dochodziła do tego dodatkowa atrakcja - lakang z powodzeniem zastępował saunę. Mieszkanie było dość duże (5 pokoi), ale zważywszy, że mieszkali tam Ulla i Detlev oraz mieściła się redakcja Kagyu Life, nie mogło zaspokoić potrzeb ponad milionowego miasta. W tej chwili ośrodek ma 108 członków (dokładnie 108, i liczymy tu tylko płacących składki), a na wtorkowej medytacji Trzech Świateł pojawia się zawsze około 50 - 60 osób. Program ośrodka przedstawia się następująco: w poniedziałki i środy wieczorem lakang stoi do dyspozycji tych, którzy robią Nyndro - nie ma prowadzonej medytacji, można jednak uzyskać wyjaśnienia dotyczące podstawowych praktyk. We wtorek odbywa się medytacja Trzech ĺwiateł, a w czwartek wykłady miejscowych nauczycieli - do ich prowadzenia Lama Ole upoważnił osiem osób. Wykłady te przeznaczone są tych, którzy niedawno zaczęli praktykę i dotyczą takich tematów jak karma, cztery podstawowe rozmyślania, schronienie, sześć wyzwalających działań itd. Bardzo ważne są pytania. Wykłady czwartkowe mają luźną formę i jeżeli pojawiają się jakieś niejasności, można w każdej chwili przerwać i poprosić o wyjaśnienia. Nieraz bywa tak, że pytania dominują główny temat. Po pytaniach i odpowiedziach przychodzi czas na krótką medytację Trzech Świateł. Od czasu do czasu w weekendy odbywają się dłuższe sesje medytacyjne, a czasami też "wieczory wprowadzające" - wyjaśnienia dla zupełnie nowych osób, które chciałyby usłyszeć, czym jest Buddyzm. Do tego dochodzą wykłady podróżujących nauczycieli - przeciętnie dwa w miesiącu.
Raz w miesiącu odbywają się zebranie robocze - może w nich wziąć udział każdy z członków monachijskiej sangi. Na zebraniach omawia się, co funkcjonuje, a co nie i wyznacza zadania do wykonania. Organizacja każdej wizyty lub innego wydarzenia zaczyna się od tego, że ktoś podejmuje się czuwać nad jakąś częścią prac - od spraw finansowych po robienie herbaty dla gości. Wszystko jest zaplanowane. Wiadomo, kto w który wtorek będzie w przyszłym miesiącu prowadził medytację - jeżeli coś mu wypadnie i nie będzie mógł się stawić, ma obowiązek znaleźć sobie zastępstwo. Jest to ważne, ponieważ prowadzący medytację musi mieć dobry związek z linią przekazu i umieć odpowiedzieć na pytania nowych osób, ale nie wyobrażam sobie wprowadzenia takiego systemu u nas w Polsce. Kiedyś zebrania odbywały się co tydzień, ale tego nawet nasi zorganizowani bracia nie wytrzymali.
Oprócz ośrodka działa w Monachium redakcja czasopisma "Buddhismus Heute" ("buddyzm dziś"), dawniej "Kagyu Life".
Samo miasto jest piękne, bogate, sympatyczne i bezpieczne. Dobrze, że funkcjonuje w nim również nowoczesny ośrodek buddyjski.