DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 25 -> Cztery rodzaje bardo

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Cztery rodzaje bardo

Lobpyn Tseczu Rinpocze
_________

Część Druga:Bardo umierania


Wprowadzenie

W 1992 roku Lobpyn Tseczu Rinpocze udzielił w Rödby w Danii szczegółowych wyjaśnień dotyczących czterech stanów bardo na podstawie dzieła "Zwierciadło świadomości" Tsele Natsok Randröl. Był on sławnym mistrzem linii Kagyu oraz Njingma żyjącym w XVII wieku i w swoich czasach uchodził za jednego z najbardziej wykształconych nauczycieli. Jest uważany za wcześniejszą inkarnację Dziamgona Kongtrula Rinpocze.
Bardo umierania, które zazwyczaj jest przeżywane jako bardzo bolesne, zaczyna się w chwili, w której pewne jest, że umrzemy, i trwa dopóki nie ukaże się przejrzyste światło naszego umysłu. Doświadczenie przejrzystego światła opisywane jest jako trzecie bardo; w drugim bardo chodzi tylko o proces umierania.
Istoty, które rozwinęły wysokie zdolności umysłu, w ogóle nie przechodzą przez wszystkie stany bardo. Śmierć takich zrealizowanych istot, wielkich joginów, wyjaśnia się na różne sposoby. Jeden z nich mówi, że przypomina ona stłuczenie wazy - powietrze z wewnątrz miesza się z powietrzem na zewnątrz, przestaje istnieć pomiędzy nimi jakakolwiek różnica. Inny porównuje ją z płonącym drewnem, które wypala się do końca, tak że nic nie pozostaje. W czasie śmierci istot, które urzeczywistniły naturę umysłu, ich rozpoznanie pustości przejawia się w zewnętrznym świecie w postaci różnorodnych cudów. Zdarza się, że w czasie śmierci jakiegoś dzierżawcy mądrości (tyb. rigdzin) rozjaśnia się niebo, czasem jakaś dakini rozpuszcza się w świetle tęczy. Są to zewnętrzne oznaki ich urzeczywistnienia.
Jogini, którzy osiągnęli pewne zrozumienie, ale jeszcze nie są oświeceni, potrafią umrzeć bardzo beztrosko. Mówi się, że ich śmierć przypomina śmierć małego dziecka, żebraka lub lwa w górach. Dla nich odejście nie jest żadnym wielkim wydarzeniem, gdyż są wolni od przywiązania. Nie wpadają w pomieszanie ani lęk, ponieważ są wyzwoleni od silnego lgnięcia, właściwego zwykłym istotom. Chętnie umierają samotnie i często nie ma w ogóle nikogo, kto by ich śmierć zauważył. Nie są otoczeni mnóstwem ludzi, którzy płaczą, próbują ich zatrzymać itd. Udają się na odosobnienie, porzucają świat i umierają.
Zwykłe istoty i praktykujący, którzy jeszcze nie osiągnęli głębokich rezultatów, przechodzą przez typowy proces umierania. Będzie on tu wyjaśniony - w jaki sposób rozpuszczają się zewnętrzne elementy i zmysły, a także jakie znaki pojawiają się na zewnętrznym, wewnętrznym i tajemnym poziomie.
Nasza fizyczna egzystencja powstaje na bazie pięciu elementów (ziemi, wody, ognia, powietrza i przestrzeni - tego co stałe, wilgoci, ciepła, ruchu i przestrzeni). Tych pięć elementów tworzy naszą fizyczną formę w czasie życia. W czasie śmierci rozpuszczają się one ponownie, czemu towarzyszą zewnętrzne, wewnętrzne i tajemne znaki.
Kiedy element ziemi rozpuszcza się w element wody, mamy wrażenie, że jesteśmy przygniatani przez ogromną górę, słyszymy też nieznośny hałas.
Zewnętrzną oznaką rozpuszczania się elementu ziemi w element wody jest to, że nasze ciało traci siły i nie jesteśmy w stanie zachować pionowej pozycji. Nie możemy unieść ciała ani głowy i jesteśmy tak słabi, że nie potrafimy utrzymać niczego w rękach. Nasze ciało zaczyna się rozpuszczać. Wpadamy w panikę, bo choć leżymy całkiem zwyczajnie, mamy wrażenie, że spadamy, i chcemy, żeby otaczający nas ludzie podtrzymywali nas, podkładali nam coś pod głowę itd.
Wewnętrznym znakiem jest wrażenie, że nasz umysł jest zmącony - nie możemy się już skoncentrować i jesteśmy pomieszani. Tajemnym znakiem jest doświadczanie migotania. Za życia może ono pojawiać się w czasie niektórych medytacji, w procesie umierania przychodzi jednak automatycznie.
Kiedy woda rozpuszcza się w ogień, mamy wrażenie, że zalewa nas powódź, która przychodzi ku nam jak ocean; słyszymy przy tym huk wody.
Na zewnątrz przejawia się to w ten sposób, że nasze ciało staje się suche. Usta i język wysychają nam coraz bardziej, niezależnie od tego ile pijemy. Nie jesteśmy już w stanie kontrolować ruchów języka. Wewnętrznym znakiem jest rozdrażnienie i nieco gniewu; czujemy się bardzo źle. Na tajemnym poziomie dostrzegamy zjawiska podobne do dymu.
Następnie element ognia rozpuszcza się w element powietrza, słyszymy to i czujemy jak buchające płomienie końca świata.
Zewnętrznym znakiem nadejścia tej fazy jest rozpuszczanie się ciepła ciała. Nasz oddech staje się coraz chłodniejszy. Ciepło stopniowo opuszcza ciało - chłód przemieszcza się od stóp w kierunku głowy, aż staje się ono całkiem zimne. Wewnętrznym znakiem jest narastające pomieszanie; czasami jeszcze nasz umysł jest jasny, ale nie możemy się już na niczym skupić.
Także całe postrzeganie zewnętrznego świata ulega na tym etapie zaburzeniu. Nie jesteśmy już pewni, czy coś widzimy, czy też nie. Tajemnym znakiem tej fazy są migoczące czerwone światła, podobne do robaczków świętojańskich.
Kiedy wiatr rozpuszcza się w świadomość, odczuwa się takie przerażenie, jakby naraz rozległy się tysiące grzmotów.
Potem, kiedy ustaje oddech, element wiatru rozpuszcza się w świadomość. Najpierw oddychamy bardzo szybko, potem przez długi czas wydychamy powietrze i mamy wielkie trudności z ponownym wdechem. W końcu robimy ostatni wydech i element wiatru rozpuszcza się w przestrzeń. Ponieważ w tym momencie znika podstawa naszej fizycznej egzystencji, również nasze zmysły, które w oparciu o nią funkcjonowały, zanikają. To znaczy, że nie możemy już nic więcej widzieć, słyszeć, wąchać, smakować czy wyczuć dotykiem. Jest to najgorszy moment w procesie umierania i jeżeli nie mamy bardzo dobrej karmy, wpadamy wówczas w panikę. Na tym etapie mogą się także pojawić różne przerażające wizje.
Chwila, w której ciało i świadomość oddzielają się od siebie jest naprawdę krytyczna. Możemy wówczas zachować kontrolę tylko wtedy, jeżeli za życia naprawdę skutecznie praktykowaliśmy i rozwinęliśmy pewne zrozumienie. W przeciwnym razie doświadczenie to będzie bardzo przykre i bolesne. Dobra karma jest wówczas bardzo pomocna. Zdarza się, że przychodzą nam wówczas z pomocą strażnicy Dharmy i dakinie. Wszystkie te wrażenia będą bardzo silne.
Po ustaniu zewnętrznego oddechu, trwa ciągle wewnętrzny oddech i nie jesteśmy jeszcze w pełni martwi. Dlatego czasem ludzie, którzy przestali oddychać, wracają do życia. Ponieważ ustanie oddechu nie jest jednoznaczne z ostateczną śmiercią, dobrze jest, aby jakiś praktykujący Dharmę przyjaciel lub przynajmniej ktoś, kto trochę zna Nauki był obecny przy zwłokach zmarłej osoby. Ciało powinno być przez jakiś czas pozostawione w spokoju. Hinduiści wynoszą ciało w tej samej chwili, w której ustaje oddech zmarłego, w rzeczywistości lepiej byłoby, gdyby ciało mogło jeszcze leżeć przez jeden, dwa lub też trzy dni, być może nawet dłużej. Zależy to jednak od klimatu. Jeśli jest on bardzo ciepły, nie można długo przechowywać zwłok.
Proces umierania powinien dobiec końca, zanim ciało zostanie spalone lub pogrzebane. Warto o tym wiedzieć - możemy o to zadbać w przypadku naszych przyjaciół lub siebie samych, kiedy nadejdzie nasz czas. Wraz z ustaniem wewnętrznego oddechu doświadczamy szczególnych znaków, które określa się jako " pojawianie się", "wzbieranie" i "osiąganie". Wymagają one pewnych wyjaśnień.
Kolejność dalszych wydarzeń jest różnie przedstawiana. Autor tego tekstu opiera się na naukach tantry Kalaczakry. Zgodnie z nią, mamy w ciele kanał centralny, na górnym końcu którego znajduje się esencja, którą otrzymaliśmy w chwili poczęcia od ojca - jest to tak zwany biały element. Na dolnym końcu kanału centralnego znajduje się esencja matki, czerwony element.
Biały element ma na początku formę białej tybetańskiej sylaby Hang. Kiedy się rozpuszcza i zaczyna poruszać ku dołowi, rozpuszczają się 33 stany umysłu związane z agresją i niechęcią. W tej samej chwili mamy wrażenie, że wszystko staje się białe. Następnie czerwony element pochodzący od matki, który ma formę tybetańskiego Ah, przemieszcza się ze swojego miejsca poniżej pępka ku górze. Wówczas odbieramy wszystko jako czerwone. Jednocześnie rozpuszcza się 40 stanów umysłu związanych z przywiązaniem i pożądaniem.
Kiedy biała esencja ojca i czerwona esencja matki spotykają się w naszym ciele na wysokości serca, rozpuszcza się 7 stanów umysłu związanych z niewiedzą i wszystko staje się czarne. Wtedy praktyka może nam bardzo pomóc. Jeżeli otrzymaliśmy od naszego nauczyciela bezpośrednie wskazówki i dobrze znamy Dharmę, mamy w tym momencie możliwość rozpoznania przejrzystego światła umysłu. Oświecenie przejawia się wtedy w umysłach wszystkich istot, niezależnie od tego, czy o tym wiedzą czy też nie. Jeśli jesteśmy na to doświadczenie przygotowani, mamy szansę rozpoznania w owej chwili przejrzystego światła umysłu. W przeciwnym razie nie będziemy w stanie go dostrzec i po prostu stracimy przytomność.
Na początku procesu umierania doświadczamy tego, jak elementy rozpuszczają się w siebie nawzajem; jest to porażające przeżycie. Kiedy na przykład element ziemi rozpuszcza się w element wody, mamy wrażenie, że jesteśmy przygniatani przez ogromną górę i słyszymy nieznośnie głośne dźwięki. Kiedy woda rozpuszcza się w ogień, mamy wrażenie, że zalewa nas powódź, któa przychodzi ku nam jak ocean; słyszymy przy tym huk fal. Kiedy ogień rozpuszcza się w wiatr, odczuwamy to i słyszymy tak, jakby nagle naokoło rozszalał się pożar końca świata. Kiedy wiatr rozpuszcza się w świadomość, jesteśmy tak przerażeni, jakby naraz rozległy się tysiące grzmotów
Przed porwaniem przez nurt wszystkich tych wrażeń może nas uchronić związek z najbliższym nam aspektem buddy lub nauczycielem - mogą nas oni przeprowadzić przez tę trudną fazę. W przeciwnym razie wszystko będzie zależało od naszej dobrej lub złej karmy. Zazwyczaj nie mamy najmniejszego wpływu na to, co się z nami dzieje po śmierci. Kiedy nasze fizyczne ciało jest już martwe, nasz umysł wędruje dalej w pewnego rodzaju mentalnym ciele. Bez względu na to, o jakim miejscu pomyślimy, natychmiast trafimy tam i widzimy wszystko, sami nie będąc widziani. Na skutek tych doświadczeń wpadamy w pomieszanie. W tym czasie może nam pomóc to, czego nauczyliśmy się za życia.
By tak się stało, w czasie życia powinniśmy pamiętać o przemijalności, a także zdawać sobie sprawę, że śmierć nie jest niczym osobistym, że spotka każdego. Ważne jest, byśmy teraz potrafili skutecznie wykorzystać czas i przygotować się do niej wystarczająco dobrze. Jeśli nam się to uda, kiedy już nadejdzie śmierć, nie będziemy musieli niczego żałować.
Kiedy przychodzi czas by umrzeć, na naukę jest już za późno. Dlatego powinniśmy rozumieć esencję wszystkich nauk Buddy i połączyć je trwale z naszym życiem. Ważne jest, żebyśmy rzeczywiście żyli zgodnie z Dharmą, a nie tylko uważali ją za teorię, która ma swój sens poza naszym życiem.
Powinniśmy praktykować Dharmę tak intensywnie, jak to tylko możliwe i starać się, aby światowe aktywności nie pochłaniały całej naszej energii, gdyż nie prowadzą one do żadnych trwałych rezultatów. Potrzebujemy tu pewnej równowagi - choć mamy zwykle masę rzeczy do załatwienia, nie powinniśmy wkładać w zwyczajne zajęcia więcej energii, niż to konieczne. Zazwyczaj kiedy już uporamy się z jedną sprawą, natychmiast pojawia się coś nowego do zrobienia - nie ma temu końca. Przez cały czas wyznaczamy sobie w życiu zadania. Tymczasem powinniśmy pamiętać o tym, co jest ważne a co nie. Wówczas będziemy w stanie wkładać energię w to, co ma istotne znaczenie i nie lgnąć do innych działań i zjawisk. Oznacza to rezygnację z przywiązania do tego życia.
Ostatnie chwile naszego życia są pełne mocy. To co dzieje się w naszym umyśle podczas ostatniego oddechu, pozostawia po sobie bardzo silne wrażenia i przynosi natychmiastowe skutki. Jeżeli nagromadziliśmy bardzo dużo dobrej karmy i nie ma niczego, czego musielibyśmy żałować, wszystko będzie wówczas przebiegać bardzo łatwo i bez problemów. Jeśli jednak z powodu niewiedzy postępowaliśmy w sposób negatywny i ciągniemy wrażenia pozostawione przez te działania za sobą, powinniśmy w chwili śmierci szczerze ich żałować - w ten sposób będziemy w stanie się od nich uwolnić. Ma to wielki wpływ na nasze przeżycia podczas bardo. Oznacza to, że w czasie umierania możemy oczyścić bądź rozpuścić wiele negatywnej karmy. Wówczas, również czynienie silnych życzeń przyniesie natychmiastowy skutek. Mają one wiele mocy i później się spełnią.
Jak już wspomniałem wcześniej, jeśli ktoś prowadzi nas przez te doświadczenia, jest to bardzo pomocne. Najlepiej byłoby, gdyby był to nasz nauczyciel. Kiedy jednak nie ma takiej możliwości, dobrze jest, jeśli praktykujący przyjaciel z którym mamy bliski i czysty związek jest przy nas i przypomina nam, co mamy robić. Może nam na przykład powiedzieć: "Teraz umierasz i powinieneś przypomnieć sobie o naukach, jidamie i nauczycielu." Tego rodzaj pomoc jest w tym momencie bardzo pożyteczna. Z drugiej strony, bardzo szkodliwy wpływ może mieć na nas w chwili śmierci obecność ludzi, którzy tylko płaczą, krzyczą i mówią nam, że nie powinniśmy odchodzić.
Proces umierania przebiega w taki sposób, w jaki go wyjaśniłem, jeśli nie doświadczamy żadnych przeszkód. Nie zawsze tak jednak jest. Kiedy na przykład giniemy w wypadku, nie przechodzimy przez wszystkie fazy umierania, lecz odchodzimy natychmiast. Istnieją też inne okoliczności, na skutek których nie przechodzi się przez poszczególne etapy umierania.
Jak wiemy z "czterech rozmyślań, kierujących umysł ku Dharmie", powinniśmy być zawsze świadomi tego, że jako istoty ludzkie mamy niezwykle cenną szansę praktykowania Nauk i że w chwili śmierci jedynie one mogą nam pomóc. Bez tego zrozumienia będziemy po prostu ofiarami naszej karmy. Jeżeli natomiast pojmiemy głęboko te prawdy, będziemy w stanie coraz lepiej się rozwijać w oparciu o właściwą motywację - oświeconą postawę.
Kiedy zauważamy, że śmierć się zbliża, powinniśmy praktykować jeszcze usilniej i próbować zrozumieć, o co właściwie chodzi w mahamudrze lub maha ati, w zależności od tego, która z tych nauk jest nam bliższa. Aby stać się prawdziwym joginem posiadającym wgląd, musimy nauczyć się rozumieć, że wszystko jest czyste i ma naturę stanu prawdy. Nie ma niczego, co byłoby od niej oddzielone: ostateczna esencja, prawdziwa natura, przenika wszystkie zjawiska. Musimy naprawdę próbować to pojąć.
Najlepiej byłoby, gdybyśmy w czasie umierania siedzieli w pozycji medytacyjnej, jednak często jest to już fizycznie niemożliwe. W takim przypadku powinniśmy ułożyć się w tzw. pozycji lwa, w której Budda jest przedstawiany w momencie swojej śmierci: kładziemy się na prawym boku, z lewą ręką wyciągniętą wzdłuż ciała, podczas gdy palce naszej prawej ręki dotykają różnych punktow i otworów na głowie (powinniśmy poprosić nauczyciela, żeby nam tę pozycję pokazał i wyjaśnił). Pomocne jest wyobrażenie sobie, że leżymy zwróceni głową lub twarzą na Zachód, w kierunku Buddy Nieograniczonego Światła. Niekoniecznie musimy rzeczywiście tak leżeć, wystarczy to sobie wyobrazić. Tę pozycję - leżenie na prawym boku ze specjalnym ułożeniem palców prawej ręki - możemy ćwiczyć już teraz, gdyż nie wiadomo, czy w chwili śmierci będziemy w stanie zrobić to, czego przedtem nigdy nie robiliśmy. Pozycja ta ma również wiele innych zalet, dobrze jest przyjmować ją przy zasypianiu. Oczywiście, w czasie snu kręcimy się, ale to w niczym nie przeszkadza. Po prostu rozwinięcie przyzwyczajenia zasypiania w tej pozycji, na prawym boku, jest pożyteczne. Możemy przygotować się w ten sposób do śmierci, tak samo jak uczymy się innych rzeczy - najpierw otrzymujemy wyjaśnienia, a potem możemy je zastosować.
Istnieją też różne rodzaje poła, które można stosować w chwili śmierci - zostały one podane ludziom znajdującym się na różnych poziomach rozwoju. Istoty będące na najwyższym poziomie w ogóle nie potrzebują poła, ponieważ są już oświecone. Kiedy umierają, ukazują się zewnętrzne znaki ich urzeczywistnienia. Tak było w Indiach z Nagardżuną, a w Tybecie z Marpą Tłumaczem. Umierając Marpa powiedział: "Jeśli chcecie robić poła, róbcie ją tak jak ja". Wówczas ze szczytu jego głowy wypłynęło światło w pięciu barwach i wypełniło całe niebo. Następnie jego żona Dagmema rozpuściła się w światło i stopiła z sercem Marpy. Nie była to "zwyczajna" poła, lecz demonstracja możliwości jego oświeconego umysłu.
Śmierci innego wielkiego mistrza o imieniu Melong Dordże towarzyszyły podobne znaki - wypromieniował on mocne białe światło ze szczytu swojej głowy i wypełnił nim całą przestrzeń. Były to bardzo szczególne przypadki, na temat których można podać niewiele wyjaśnień. Urzeczywistnieni prezentują po prostu różne znaki podczas swojej śmierci - niektórzy z nich znikają w świetle tęczy, inni pozostawiają swoje ciała, które przekształcają się w relikwie - jest wiele możliwości.
Średnio uzdolnione istoty mogą otrzymać wskazówki do poła, praktykować ją, uzyskać znak i zastosować tę medytację w momencie śmierci. W przypadku istot o skromnych uzdolnieniach poła jest bardzo ważna, ponieważ jest rzeczywistą pomocą - przewodnikiem prowadzącym we właściwym kierunku. Jej skuteczność zależy w dużym stopniu od tego, czy dana osoba utrzymała związek ze swoim nauczycielem czy też nie. Jeżeli na przykład ktoś ma wiele negatywnej karmy, poła może mimo to zadziałać, o ile utrzymał on związek ze swoim nauczycielem i w momencie śmierci przywołał albo jego, albo swego jidama. Jeśli jednak dana osoba złamała swój związek z nauczycielem, bardzo trudno jej będzie wykonać poła nawet wtedy, gdy nie nagromadziła wiele negatywnej karmy.
Kiedy nauczyciel jest obecny przy umierającym, wykona poła pomiędzy ustaniem zewnętrznego i wewnętrznego oddechu, a więc zaraz potem jak nastąpił ostatni wydech. Zrobienie poła przedtem byłoby przedwczesne. Można w ten sposób skrócić życie umierającego, praktycznie można go zabić. Niektórzy lamowie potrafią również później przeprowadzić świadomość zmarłego, podczas 49 dni Bardo - szczególnie w czasie, w którym ciało zostaje spalone.
Jeśli ktoś był praktykującym buddystą, posiadającym zaufanie, można mu również pomóc w czasie 49 dni po śmierci poprzez życzenia i ceremonie. W czasie ich trwania lamowie przywołują jego umysł i prowadzą go przez stan pośredni. Podczas 49 dni po śmierci umysł zmarłego doświadcza głębokiego pomieszania, dlatego taka pomoc jest mu bardzo potrzebna. Musi jednak przyjść w ciągu 7 tygodni, potem jest już bezużyteczna.
Kiedy samemu praktykuje się poła, jest czas, w którym się ją ćwiczy i czas, w którym się ją stosuje - chwila śmierci. Istnieją różne rodzaje medytacji poła - wyjaśnię tu pięć z nich:
połę dharmakaji
połę sambogakaji
połę nirmanakaji
połę błogosławieństwa
połę khaczie
Poła dharmakaji jest różnie wyjaśniana, w zależności od tego, czy nauki na jej temat pochodzą z przekazu mahamudry, maha ati czy też z innego źródła. Tym niemniej wszystkie opisy zgadzają się co do jednego - że chodzi w tym przypadku o urzeczywistnienie ostatecznej natury zjawisk - dharmakaji - w momencie śmierci. W chwili tej umierający doświadcza prawdziwej natury umysłu i rozpoznaje ją.
Poła sambogakaji jest ściśle związana z połą dharmakaji. Uważa się, że są od siebie nieoddzielne, ponieważ jeżeli w ciągu życia praktykowaliśmy fazę budowania i fazę spełniającą, w medytacjach Diamentowej Drogi, wystarczająco skutecznie i opanowaliśmy je w doskonałym stopniu, wówczas podczas śmierci urzeczywistnimy połę dharmakaji i połę sambogakaji. Chociaż faza spełniająca związana jest z dharmakają, a budująca z sambogakają, oba te rodzaje poła są zawsze rozpatrywane wspólnie i nie mogą być od siebie oddzielone.
W czasie śmierci możemy zastosować nabyte podczas praktyki medytacyjnej doświadczenia i dzięki temu skutecznie wykonać poła. Jednocześnie niełatwo jest uzyskać takie możliwości w tym życiu - nie zawsze udaje się zwykłym ludziom osiągnąć przed śmiercią takie efekty.
Poła nirmanakaji nosi nazwę "poły, którą się ćwiczy". To oznacza, że uczymy się najpierw jakiejś metody i następnie praktykujemy ją. Otrzymujemy wskazówki od nauczyciela, który jest w stanie udzielić błogosławieństwa poła, który ma doświadczenie i moc przekazywania go dalej. Po przyjęciu schronienia i rozwinięciu oświeconej postawy, najpierw uczymy się, w jaki sposób należy siedzieć podczas medytacji - z wyprostowanymi plecami, nogami w odpowiedniej pozycji itd., a następnie medytujemy zgodnie ze wskazówkami.
Są różne medytacje poła, ale bez względu na to której się uczymy, medytujemy na siebie samych jako na określoną formę z energii i światła i na centralny kanał energetyczny w ciele. Niezależnie od metody, którą opanowujemy, w każdym przypadku dokładnie podążamy za wskazówkami i uczymy się wysyłać umysł w górę, aż do uzyskania znaku powodzenia.
Dokładne wyjaśnienia otrzymujemy wtedy, kiedy zaczynamy medytować. Ogólnie w praktyce poła chodzi o nauczenie się koncentracji na centralnym kanale w ciele. Ma on określoną wielkość, odpowiadającą w przybliżeniu grubości małego palca, czasem jednak jego szerokość może być inna. Jest całkowicie prosty i przebiega od tajemnego centrum poniżej pępka, ku górze. Medytując koncentrujemy się na esencji umysłu w formie sylaby nasiennej i wysyłamy ją w górę do Buddy Nieograniczonego Światła lub innego, znajdującego się nad nami. Jednocześnie powtarzamy dźwięki, które różnią się w zależności od tradycji. Poszczególne sesje kończymy praktyką " Buddy Długiego Życia".
Tę praktykę powinniśmy wykonywać bardzo starannie, przestrzegając wskazówek, które otrzymaliśmy. Niezależnie od tego, na jaką formę buddy medytujemy w swojej tradycji, możemy sobie też wyobrażać, że ponad naszą głową siedzi nasz rdzenny lama. Esencja ich obu jest taka sama, dlatego powinniśmy postrzegać własnego lamę jako buddę lub jidama. Praktykowanie poła na własnego nauczyciela to osobny rodzaj poła, zwany "połą błogosławieństwa".
Piąty rodzaj poła to poła khaczie. "Khaczie" to nazwa Czystej Krainy. Ten rodzaj poła jest związany z uprzednim praktykowaniem jogi snu i jogi Przejrzystego Światła. Jeżeli w pełni zrozumieliśmy złudną naturę snu i mamy wprawę w byciu świadomym w głębokim śnie, możemy zastosować ten rodzaj poła.
Bez względu na to, jakiego rodzaju poła się uczymy, powinniśmy ją intensywnie praktykować i w chwili śmierci zastosować tę metodę z pełną koncentracją i bez rozproszenia. Ważne jest byśmy w tym czasie nie padli ofiarą żadnego z przeszkadzających uczuć, lecz w pełni skoncentrowali się na praktyce i lamie. Powinniśmy z jednoupunktowionym umysłem i całkowitym zaufaniem wysyłać świadomość - tak jak silny człowiek wystrzeliwuje ku górze strzałę z łuku. Wtedy z pewnością osiągniemy wyzwolenie.
Najwyższym efektem poły, jak już to wyjaśniłem omawiając pierwszy jej rodzaj, jest pełne oświecenie. Średnim jest odrodzenie w Czystej Krainie Dełaczen, najmniejszym zaś uzyskanie znowu cennego ludzkiego ciała.
Bardzo ważne w praktyce poła jest zaufanie do nauczyciela. Czasami ludzie praktykują poła wielokrotnie, nie uzyskując znaku. Może się tak zdarzyć pomimo tego, że nauczyciel posiada odpowiednie kwalifikacje, a uczeń otrzymał błogosławieństwo i wskazówki. Jeżeli nie ma się żadnego zaufania lub żywi się fałszywe poglądy, nie uzyskuje się żadnych efektów.

Opracowanie: Ewa Zachara