DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 24 -> O moralności, sposobie na demoniczne staruszki i kobietach Picassa

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

O moralności, sposobie na demoniczne staruszki i kobietach Picassa

lama Ole Nydahl
_________


Za każdym razem kiedy przyjeżdża Lama, odczuwam dziwne spięcie, nieokreślone zamieszanie w umyśle i cały kalejdoskop silnych uczuć. Jest to dość nieprzyjemne. Czy mógłbyś to wyjaśnić?

Lama Ole: Pod moim wpływem w dodatku staniesz się niemoralny, więc już teraz możesz przestać tak się przejmować zjawiskami, które pojawiają się w umyśle [śmiech]. Jeśli myślisz, że trzeba być nieszczęśliwym i zgorzkniałym, żeby być świętym, to znaczy, że chyba za długo chodziłeś do kościoła. Wręcz przeciwnie - można kogoś uznać za świętego, tylko gdy jest pełen radości i dobrze funkcjonuje jako pewna całość - słowo „holy" (ang.: święty) pochodzi od „whole" (ang.: całość). Nie myl lamów z księżmi - jeśli jesteś nieszczęśliwy, to znaczy, że czegoś nie zrozumiałeś właściwie. Lama pragnie jedynie, żebyś był szczęśliwy. Tylko dlatego Budda nauczał. Jedynym źródłem problemów są nawyki w twoim umyśle. Zapomnij o nich. Naprawdę.

Jak bronić się przed kimś, kto ma nad nami władzę?

Lama Ole: Najlepszą obroną jaką znam, jest humor. Za każdym razem, gdy ktoś nadeptuje ci na odcisk, postaraj się znaleźć w tej osobie coś śmiesznego i zdrowo się z niej pośmiej. Dobry kawał jest przejawem najwyższej mentalnej aktywności. W ten sposób przetrwaliśmy w Danii okupację niemiecką. Oczywiście, ponieważ mieliśmy „właściwy" kolor włosów i odpowiednią długość nosów, Niemcy traktowali nas lepiej niż was. Tak czy inaczej gdy pytali się o coś w jednym końcu miasta, wysyłaliśmy ich zawsze na przeciwległy koniec i śmialiśmy się z tego. Oczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy trzeba być trochę twardszym, ale jeśli będziecie potrafili reagować na świat z poczuciem humoru, być może nigdy nie będzie musiało do tego dojść.

Zwykle jesteśmy zbyt poważni i śmiech przychodzi za późno...?

Lama Ole: Śmiechu można się nauczyć. Wystarczy ćwiczyć.

Co w przypadku demonicznej starszej pani, która ma nad nami władzę?

Lama Ole: Napisz na małej kartce „KOPNIJ MNIE" i przyczep ją do jej płaszcza, gdy nikt nie będzie widział [śmiech], albo posmaruj mydłem schody. Możesz również ukraść jej wszystkie lewe buty, lub zamówić dzisiaj w jej imieniu pięćset pączków, jutro pięćset worków cementu, a pojutrze pięć autobusów...Wszystko z natychmiastową dostawą.

Będzie się mściła...

Lama Ole: [Śmiech] Jeżeli po tym wszystkim będzie się jeszcze mściła, to znaczy, że jest lepsza od ciebie. Ale myślę, że po cemencie i autobusach powinna się poddać. Jeżeli te imponujące zamówienia jej nie złamią, będzie to oznaczało, że jest naturalnym geniuszem. W takim wypadku powinnaś poprosić ją o błogosławieństwo i kontynuować przekaz.

Jest typem wojownika, ona naprawdę ma dużą moc...

Lama Ole: To świetnie. Powinieneś się oczywiście również zastanowić, czy chcesz dostać od niej przekaz, czy nie. Któregoś dnia możesz również z niego zrezygnować, ale zadbaj o to, żeby twój następca był ślepy i głuchy - dla kogoś innego cały eksperyment mógłby być zbyt straszny...

Czy takie zachowanie jest godne buddysty?

Lama Ole: To zależy od twojego umysłu i od tego, czy ten sposób działa. Prawdopodobnie w 99,9 % przypadków takie postępowanie nie byłoby właściwe, ale czasami zdarzają się ludzie, przez których trzeba się najpierw „przedrzeć", aby zmusić ich do zastanowienia się nad własnym życiem. Sama metoda nie jest taka ważna, najistotniejsze jest to, abyśmy byli świadomi tego, czy działamy z powodu gniewu, czy też nie. Jeśli motorem twojego działania jest nienawiść, nie powinieneś tego robić. Możesz natomiast postąpić tak z powodu współczucia - po to by pomóc takiej osobie, by ją czegoś nauczyć. Ponieważ reprezentujesz buddyzm, nie powinieneś również dać się złapać na gorącym uczynku [śmiech]...

Lama Tseczu ma do tego trochę inne podejście - mówi, że trudni ludzie, którzy stwarzają nam problemy, są naszymi najlepszymi nauczycielami i powinniśmy im być wdzięczni z tego powodu.

Lama Ole: Czyż ja sam nie udzielałem takich nauk wczoraj [śmiech]? To o czym mówisz robi się dla samego siebie - bez trudnych ludzi nie nauczycie się cierpliwości, a bez cierpliwości nie osiągniecie oświecenia. To natomiast, o czym mówiłem przed chwilą, robi się dla innych, dla trudnych ludzi. Jeśli ktoś wykonuje ciągle negatywne działania i nikt go nie powstrzymuje, źle się to dla niego skończy. Istnieje wiele trudnych przypadków, którym wszyscy mówią, że są bardzo mili, po to tylko, żeby jak najszybciej móc się uwolnić od ich towarzystwa. Liczymy każdą minutę spędzoną w ich obecności, a potem możliwie jak najszybciej uciekamy. Jeżeli nikt nie ma odwagi powiedzieć im, co o nich myśli, w końcu umierają w całkowitym pomieszaniu. Takie unikanie działania nie ma nic wspólnego z postawą bodhisattwy. Być może, pozostawieni sami sobie, trudni ludzie nigdy niczego się nie nauczą - będą jedynie pogłębiali swoje negatywne nawyki i w rezultacie doświadczą głębokiego cierpienia.
Są trzy rzeczy, na które bodhisattwa nigdy nie może sobie pozwolić - nigdy nie powinien nienawidzić, zazdrościć i mieć fałszywych poglądów. Może natomiast wykonywać wszelkie inne działania przy pomocy ciała i mowy, jeżeli tylko przynoszą one pożytek innym. Tak naprawdę dotyczy to poziomu, na którym rozumiemy prawo przyczyny i skutku. Spójrzcie na wszystkie partnerki Guru Rinpocze, Drukpy Kunleja czy XV Karmapy, a może nawet na kobiety z moich związków - wszystkie stają się bodhisattwami, zakładają ośrodki Kagyu, dobrze medytują. Spójrzcie na Buddę, który w jednym ze swych wcześniejszych żywotów musiał zabić pewnego człowieka po to, by ocalić życie pięciuset innych osób. Niektórzy z buddyjskich świętych podobnie jak Robin Hood zabierali bogatym po to, żeby oddać biednym. Jednym z najdzikszych przykładów niekonwencjonalnego działania był jogin Drukpa Kunlej, o którym przed chwilą wspomniałem. Któregoś dnia uświadomił sobie, że jego matka starzeje się i niedługo umrze. Starsza pani była dość ciężkim przypadkiem - spędzała czas wyłącznie na plotkowaniu i knuciu intryg z sąsiadkami. Kiedyś Drukpa Kunley powiedział jej: „Mamo, straciłaś kolejny ząb, twoje włosy są coraz bardziej siwe, może byś w końcu usiadła i zaczęła medytować?". Matka odparła, że bardzo chętnie, ale jedna z sąsiadek właśnie ją oczerniła, więc musi pobiec do drugiej i jej o tym opowiedzieć. Tak mijał czas i pewnego dnia jogin uświadomił sobie, że czas śmierci jego matki jest bardzo bliski. Wybiegł więc na ulicę pełną ludzi i zaczął krzyczeć: „Przed chwilą kochałem się z moją matką!". Matka przeżyła szok i było jej tak bardzo wstyd, że już więcej nie odezwała się do żadnej z sąsiadek. Ponieważ miała w związku z tym mnóstwo czasu, pomyślała sobie, że właściwie mogłaby zacząć medytować. Ostatecznie, mimo że miała dosyć jadowity charakter, Drukpie Kunlejowi udało się wysłać ją do Czystej Krainy.
Bodhisattwowie mogą używać takich metod - nigdy nie powinniśmy być zbyt sztywni i moralistyczni. Z drugiej strony jednak zwykli ludzie, którzy nie mają wglądu w przeszłość i przyszłość, powinni raczej zachowywać się normalnie i kierować się w działaniu zdrowym rozsądkiem. Jeśli chcemy wyjść poza ramy ogólnie przyjętego, normalnego zachowania, powinniśmy wiedzieć, jak działa prawo przyczyny i skutku. W buddyzmie nie ma miejsca na sztywną moralność. Budda daje nam jedynie wskazówki dotyczące skutków naszych działań, wyborów dokonujemy jednak sami.

Powiedziałeś kiedyś, że kobiety Picassa cierpiały z jego powodu, ponieważ nie został z żadną z nich przez całe życie. Był to jednak chyba raczej ich problem, a nie jego?

Lama Ole: Powiedziałem tak dlatego, że podobno jedna z jego kobiet popełniła samobójstwo. Możesz wiązać się z nowymi kobietami pod warunkiem, że potrafisz sprawić, aby twoje dawne partnerki były szczęśliwe. Jeśli dziewczyna, którą opuściłeś, jest zdruzgotana, nie jest to dobre. Jeżeli natomiast potrafisz najpierw uczynić szczęśliwą jedną osobę, potem drugą itd., wówczas można powiedzieć, że przypominasz Świętego Mikołaja. Gdy wszyscy naokoło ciebie są jednak przybici i smutni, trzeba stwierdzić, że jesteś po prostu chodzącą katastrofą. Tak jak możemy poznać drzewo po owocach, a nauczyciela po tym, jacy są jego uczniowie, tak samo kogoś, kto jest pełen mocy można poznać po tym, że jego partnerki są szczęśliwe.

Opracowanie: Marek Rosiński

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Historia odnalezienia i rozpoznania XVII Karmapy - Künzig Szamar Rinpocze | List do praktykujących linii Karma Kagyu - Szamar Rinpocze | Karmapa Taje Dordże w Kalimpongu - Lama Tsultrimem Namgjalem i Jeszie | ... jak mysz sparaliżowana widokiem węża ... - Andrzej Zaczyński | Cztery rodzaje bardo - Lobpyn Tseczu Rinpocze | Cytat - Marpa | Nasz umysł jest swobodny jak ocean - Lama Ole Nydahl | Pieśń Milarepy dla kobiet z Jardrog - Milarepa | O moralności, sposobie na demoniczne staruszki i kobietach Picassa - lama Ole Nydahl | Mam nadzieję, że tym razem wygrają - Lama ole Nydahl | Ktoś kto nie istnieje, mówi coś co nie istnieje, do kogoś kto nie istnieje - Wojtek Tracewski | Jogin z Żelaza - Leszek Misiek Nadolski | San Diego - Witek Myśliński | Kto z kim i kiedy w Krakowie - Luiza i Angelika | Opole - Piotr Jankowski | Cytat - Budda | The Stupa House Courier |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: